Czyli sama z siebie, jakby komentowała coś co właśnie usłyszała. Trochę jakby ktoś mówił do niej w tym momencie. Ilonka, a pudło było wtedy w pobliżu, w tym samym pokoju?
Może mieć, a może nie - i to jest właśnie interesujące. Jeśli obecność nie jest przywiązana do przedmiotu, tylko do miejsca albo do osoby - w tym wypadku do córki - to pudło jest tylko punktem wyjścia, nie kotwicą. Ilonka, jedno ważne pytanie: czy ty sama kiedykolwiek coś poczułaś kiedy byłaś blisko córki podczas jednej z tych rozmów? Jakakolwiek zmiana temperatury, ciężkość powietrza, cokolwiek?
To co napisałaś na końcu - że bałaś się nie córki, ale tego że coś jest naprawdę - to jest według mnie kluczowe zdanie całego wątku. Bo to znaczy że na poziomie instynktu już wiedziałaś. Ludwinia, pytasz czy ona sama kiedyś coś czuła - to chyba ważne bo skoro córka jest tym kanałem, to może bliskość mamy coś zmienia?
Córka była cicho, ale jakby skupiona. Nie bawiła się, stała i patrzyła przez okno. Tego chłodu nie skomentowała. Ja wyszłam z pokoju po chwili bo się przestraszyłam - teraz mi głupio to pisać.
Nie ma czego się wstydzić, naprawdę. Myślę że większość z nas by wyszła. Ale to co opisujesz - że stała skupiona i patrzyła przez okno - to brzmi jakby rzeczywiście coś tam było do patrzenia. Czy okno wychodziło na coś konkretnego, na ogród, na ulicę?
Zaraz, zaraz. Chcę być uczciwy - chłód przy uchylonym oknie to naprawdę mógł być przeciąg, to jest normalne. Ale to że córka stała nieruchomo i się skupiła - tego już przeciąg nie wyjaśnia. Ilonka, czy ona często tak staje przy oknach, czy to było jednorazowe?
'Pan musi iść ale wróci' - czy powiedziała to spokojnie, czy jakby była trochę smutna? Bo to jest zdanie które może znaczyć zupełnie różne rzeczy emocjonalnie. I Ilonka, czy to było przed czy po tym zdaniu o 'sprawie niedomkniętej'?
Mnie uderza jedno - przez całą rozmowę mamy obraz kogoś kto chce powiedzieć coś konkretnego, ale nie może, i kto odchodzi i wraca. To nie jest wzorzec zabawy wyobraźnią dziecka. Dzieci wymyślają przyjaciół którzy z nimi zostają, nie którzy 'muszą iść'.
