Forum

Asystent AI
Konflikty z rodziną...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Konflikty z rodziną męża, jak sobie z tym poradzić?


Wpisy: 8
Rozpoczynający temat
(@krysztal188)
Połączone: 18 lat temu

Witam wszystkich.

Mój problem ciągnie się już od sierpnia 2007, czyli ponad półtora roku. Z dnia na dzień stosunki rodzinne, które wcześniej były w miarę znośne, zaczęły się po prostu sypać i teraz panuje w tym domu taka wrogość że aż iskrzy.

Mieszkamy tu od 5 lat, dom należy do rodziny męża. Jest z nami teśc (wdowiec) i rodzeństwo męża. Wszystko zaczęło się od kłótni z teściem, a potem jakby lawinowo wciągnęło całe rodzeństwo, nawet te które już tu nie mieszkają. Wypominali mi wszystko co możliwe, łącznie z grożeniem wyrzuceniem z domu (poza teściem samym). Wcześniej z rodzeństwem układało mi się nawet całkiem dobrze, to teść od zawsze mnie krytykował, że coś kupiłam nie tak, że coś zrobiłam nie tak, i tak w kółko. Mąż z początku trzymał się z daleka od tego wszystkiego, ale w końcu stanął po mojej stronie i wtedy zaczęli atakować i jego.

Zaczęłam się zastanawiać od kiedy to właściwie wybuchło i skojarzyłam kilka dziwnych rzeczy.

Latem 2007 usłyszeliśmy pukanie do drzwi wejściowych, mieszkamy na poddaszu. Sprawdziliśmy, nikogo nie było. Nikt inny w domu tego nie słyszał. Po paru dniach był znowu łomot i znowu to samo, nikogo, a brat spał akurat przy samych drzwiach bo było gorąco. I właśnie po tym pukaniu zaczęły się kłótnie. Zdarzało się to jeszcze kilka razy i zawsze nic, nikt się nie przyznał do żartu.

Komputer który mamy włączony całą dobę sam się wybudzał ze wygaszacza bez dotknięcia, byłą przy tym siostra męża. A jak ja sama próbowałam go wybudzić to musiałam nieźle poklikac.

Zima 2007, zatrzasnęły się drzwi na poddaszu, byłam akurat z tą siostrą męża. Zamek się zaklinował, a nigdy nie był zamykany, był wręcz zamalowany. Mąż musiał go wymontować żebyśmy mogły wyjść.

W grudniu 2007 teść bez słowa podpiął się do naszego internetu, kupił router i kazał mężowi się podłączyć. I od tej pory po każdej kłótni internet nie działa, a oni oczywiście mnie obwiniają bo to ja zazwyczaj naprawiam sprzęt. Ale serio, za każdym razem po awanturze internet padał. Teraz mąż zaczyna mi nie dowierzać i myśli że robię to złośliwie.

Zaczęłam czytać o numerologii, dom nie miał numeru na zewnątrz więc powiesiłam. Nie wiem już czy coś jest nie tak ze mną, czy z tym domem... bo tak patrząc wstecz to każdy kto tu wracał, nawet z kościoła, wracał zły i od razu się kłócił. Zaczynam czytać o duchach, może o to chodzi?


Odpowiedz
4 odpowiedzi
Wpisy: 2
(@pole685)
Połączone: 19 lat temu

nie ma tu żadnych duchów, chociaż jak będziecie tak dalej bawić się w te klimaty to w końcu sobie coś faktycznie „ściągniecie”.

To jest po prostu nakręcona przez lata negatywna energia w tym domu. Nic więcej. Jedna zdenerwowana osoba potrafi uruchomić taki wir że przedmioty się przesuwają albo lecą ze stołu, a co dopiero kilka osób które latami kumulują złość i frustrację.

Ktoś z was musi w końcu zrobić pierwszy krok. Od tego trzeba zaczac, nie od szukania duchów


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cieplypole)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 33

@pole685 mogę się zgodzić z tym co napisał kolega wyżej, że mamy tu do czynienia z nagromadzeniem negatywnej energii... ale warto też wziąć pod uwagę myślokształty. takie formy potrafią po jakimś czasie zacząć żyć własnym życiem, niezależnie od swoich twórców.

Zarówno myślokształty jak i ewentualne byty można egzorcyzmować, to nie jest tak że jesteśmy wobec tego bezsilni. Na wszelki wypadek bym to sprawdził zanim pójdziemy w inne kierunki.


Odpowiedz
(@krysztal188)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 8

@pole685 no właśnie, też tak myślałam że to kwestia tej energii, bo wcześniej było dobrze a potem nagle zaczęło się psuć 🙁

Ale powiedz mi, czy jest jakiś sposób żeby tą energię zneutralizować? Bo domyślam sie że sama zmiana nastawienia ludzi to nie wszystko, skoro ta negatywność już zdążyła sie tam nazbierać przez jakiś czas...


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@runa234)
Połączone: 16 lat temu

dziwne jest to ze coś z jednej strony sprawia wrażenie normalnego, a z drugiej zupełnie jakby coś tam gdzieś w tle cały czas pracowało... nie wiem jak to inaczej opisać. jakby dwie warstwy naraz.


Odpowiedz
Udostępnij: