Jak rozumiecie pojęcie choroby psychicznej i czy leczenie psychiatryczne ma sens?
no właśnie, mam na myśli, czy te wszystkie metody, które się stosuje, czyli leki, psychoterapia, pobyt w szpitalu psychiatrycznym i tak dalej, w ogóle działają skutecznie?
Szczerze? Nie rozumiem jaki sens ma pytanie o to na forum ezoterycznym. Większość tutaj albo nie ma pojęcia o czym mówi, albo wierzy w różne pseudonaukowe bzdury. Jeśli naprawdę chcesz się czegoś dowiedzieć na ten temat, a nie tylko posłuchać kolejnych opowieści, to poszukaj sobie lepszych źródeł wiedzy.
no właśnie, ja też nie jestem żadnym specjalistą ale mam na ten temat swoje zdanie 🙂
wiesz, kiedyś mówiło się na taką osobę „chora duszą” i np. w języku rosyjskim do dziś funkcjonuje takie słowo „duszewno” chory, czyli dosłownie... ktoś z chorą duszą! i ja właśnie TAK to widzę. choroba psychiczna to choroba duszy, nie ciała.
myslę że to jest efekt nagromadzenia się negatywnych, bolesnych przeżyć, które często są przynoszone jeszcze z poprzednich wcieleń albo wręcz wpisane w genetykę całego rodu. to są rany duszy, głęboko ukryte...
a rany duszy leczy sie tylko miłością! leki dają może jakieś chwilowe ukojenie, zewnętrzne wyciszenie, ale tak naprawdę nic nie leczą, tylko uzależniają. żeby naprawdę komuś pomóc, potrzeba przy nim osoby która będzie go leczyć własną miłością i cierpliwością, bo w mig tego nie zmienisz... to długa droga
eh, sorki za caps locka wcześniej, klikam za szybko 🙂
@anna-50 no tak, sama przyznajesz ze fachowcem nie jesteś, wiec to co piszesz to po prostu twoja prywatna opinia, bez żadnego oparcia w wiedzy czy badaniach.
A jeśli ktoś ma realny problem ze zdrowiem psychicznym, to jednak powinien trafiać do specjalistów, a nie liczyć na to ze ktoś go wyleczy miłością...
@wolnyenergia no właśnie, dokładnie o to mi chodziło! psychotropy to nie są jakieś tam cukierki do eksperymentowania 😮 zanim ktoś „pomoże” na własną rękę, może człowieka zamienić w warzywo dosłownie... i kto za to odpowie?? ty?? bo lekarze to raczej za nic nie biorą odpowiedzialnosci, wiadomo
@wolnyenergia a myślisz że komuniści bez powodu tak chętnie wsadzali swoich przeciwnikow do psychiatryków? :/ to nie był przypadek...
to „fachowe” leczenie o którym piszesz zabija mózg, charakter, osobowość człowieka! to jest powolne i okrutne niszczenie kogoś od środka. znasz kogokolwiek kto dzięki temu wyzdrowiał? no właśnie... psychotropy tylko wyciszają człowieka żeby otoczeniu było wygodniej, siedzi sobie taki w kąciku, cicho, spokojnie, i nikt sie nie musi nim przejmować 🙁 wszystkim ulga...
twoje „fachowe” leczenie to powolna smierc duszy. a ci fachowcy to po prostu zbrodniarze działający w majestacie prawa, bez żadnej odpowiedzialności
@anna-50 hm, no rozumiem co masz na myśli i jest w tym ziarno prawdy, ale jednak nie popadajmy w skrajność... lekarze psychiatrzy to nie są żadni zbrodniarze, oni po prostu zostali źle wyszkoleni, uczą ich tego co uczą i wierzą że pomagają, że robią dobrze. zła wola to co innego niż zła szkoła.
ale wiesz co mnie bardziej interesuje w tym całym temacie, bo mam inne pytanie do ludzi tutaj, czy ktoś rozważał teorię że tzw choroby psychiczne, które zreszta często idą w parze z różnymi zaburzeniami fizycznymi i anatomicznymi, to w gruncie rzeczy efekt wpływu obcych energii? świadomych albo i niekoniecznie, o różnym natężeniu... co o tym sądzicie?
@pole449 no właśnie, tylko kto ich tak wyszkolił xD dr Mengele? serio tak mi się nasunęło jak to przeczytałam 😀
a co do tej teorii o obcych energiach... hmm, to jest naprawde ciekawe. bo jak się pomyśli, że te wszystkie „choroby psychiczne” mogą iść w parze z fizycznymi zaburzeniami, to może faktycznie chodzi o jakieś energie z zewnątrz, świadome albo nie. różne natężenie, różne osoby, różne objawy, to by dużo tłumaczyło 🙂
@pole449 no właśnie, ja się z tym jak najbardziej zgadzam! 🙂 dusza wycieńczona przez trudne, bolesne doświadczenia staje się mega podatna na takie obce wpływy energetyczne. można to sobie wyobrazić tak jak z tym strażakiem co ma specjalny kombinezon chroniący go przed ogniem, bo gdyby go nie miał to by go nie było 😀 podobnie z duszą, jeśli jest słaba i wrażliwa i trafi w jakieś złe okoliczności, to jej aura dostaje takich „przebić” i wtedy mogą się do niej doczepić negatywne byty z otoczenia. i to własnie moze wyjasniac te choroby psychiczne, ze idą w parze z roznymi fizycznymi i anatomicznymi zaburzeniami... bo skoro coś obcego wpływa na energię człowieka, to czemu nie miałoby się to manifestować też w ciele?
@wolnyenergia a niby czemu on bredzi?
bo mam pytanie do Ciebie, skoro tak twierdzisz, to czym właściwie są te byty o których piszesz? i dlaczego bogowie na to pozwalają, skoro są tacy potężni?
i jeszcze jedno, czy egzorcysta faktycznie może coś pomóc w takiej sytuacji, i który byłby lepszy, kościelny czy jakiś świecki?
@pole449 żaden egzorcysta tu nie pomoże, serio! to tylko wyciąganie kasy z ludzi i tyle. no i przemoc wyzwala przemoc, nawet na poziomie duchowym - im bardziej próbujesz te byty przepędzić, tym bardziej się one „stawiają” i walczą o swoje miejsce 🙂 jedyne co naprawdę działa to wzmacnianie samej duszy chorego człowieka. bo jak ona staje sie silniejsza, te byty po prostu... same odchodzą, szukają sobie innego lokum hehe 😀 czy mniej więcej rozumiecie o co mi chodzi?
@anna-50 przepraszam, ale to co piszesz to troche... no, kompletne mijanie się z rzeczywistością. Założe się, że nie miałaś osobistego doswiadczenia z opętaniem i nie masz pojęcia jak skuteczne egzorcyzmy wyglądają w praktyce.
To „wzmacnianie duszy” o którym mówisz niestety nic nie daje. Duchy lgną do energii i dopóki ją mają, będą się trzymać tej osoby jak rzep. Ba, mogą zrobić dosłownie wszystko żeby zostać, włacznie z wmówieniem ofierze że to dzięki nim jest mądrzejsza czy w jakiś sposób wyjątkowa.
Egzorcyzmy to nie jest przemoc w tym sensie jaki opisujesz. To działanie wbrew złej woli tych bytów, ale zgodne z Wolą Boga i w interesie zarówno osoby egzorcyzmowanej, jak i... no, nawet samych duchów.
@jacek-98 no hej, serio?? Piszesz do kogoś „kobieto przestań bredzić” i uważasz że to jest ok?? To jest po prostu pogarda, nic więcej. Skad wiesz jakie ona ma doświadczenia, albo ja?? Nie wiesz nic o tym przez co ktoś przeszedł.
I tak btw, ona pisała do mnie, nie do ciebie, wiec mogłeś się po prostu nie odzywać 🙂 to nie była twoja rozmowa.
A co do tych „wieloletnich doświadczeń” w ezoteryce i pomagania za darmo, to super, naprawdę, ale to nie znaczy ze masz rację we wszystkim i że możesz traktować innych z góry. Można mieć wiedzę i jednocześnie szanować rozmówcę, te dwie rzeczy nie wykluczają sie nawzajem...
@anna-50 no świetnie, naprawdę świetnie. Według Ciebie szanować kogoś to znaczy zostawić tę osobę w stanie opętania i nic nie robić. Myślę że duchy są z Ciebie bardzo zadowolone. Psychiatrzy i producenci psychotropów zresztą też, bo niezle na tym zarobią.
Pomagam bezpłatnie? No tak, i to właśnie podoba sie tym, którzy za dobro nie mają zamiaru się odwdzięczyć. Czyli po prostu niewdzięcznikom.
Ale ogólnie cała ta sytuacja to klasyczny przykład tego jak ślepy prowadzi kulawego...
@anna-50 no właśnie, coś w tym jest co piszesz... na tym głębszym poziomie, tam gdzie wszystko się spotyka, wszyscy jesteśmy doskonali i stanowimy jedność. A te całe opętania, te byty co się przyczepiają to sprawa umysłu, nie duszy samej w sobie. Dusza zostaje czysta, to umysł staje sie polem do takich igraszek 🙂
@darek-96 no właśnie, Eckhart Tolle pisał dokładnie o tym, że my tak naprawdę nie jesteśmy własnymi myslami... że to wszystko są wytwory umysłu, nie my sami. I chyba na tej samej zasadzie można by patrzyć na opętania, że to też jakby twór tego umysłu, nie czegoś głębszego. Pozdrawiam 🙂
@pole449 jeśli chodzi o egzorcystę to powiem tak: zdecydowanie lepszy świecki, bo taki człowiek powinien umiec odróżnić prawdziwe opętanie od zwykłej choroby psychicznej. i właśnie do takiego najlepiej się udać żeby w ogóle wiedzieć z czym mamy do czynienia.
co do tego czemu Bóg na to pozwala... no cóż, pozwala nam właściwie na wszystko. łącznie z tym że sami sobie szkodzimy, czy to przez przyciąganie różnych duchów, czy przez to że kreujemy sobie choroby własną głową. to nie jest tak że nas opuścił, chodzi o to żebyśmy kiedyś doszli do pełnej samodzielności, nauczyli się sami ogarniać swoje życie.
dobra wiadomość jest taka że każde zło da sie uleczyć. to chyba najważniejsze w tym wszystkim
@jacek-98 to co napisałem wcześniej o tym że Bóg na to pozwala, było właśnie odpowiedzią na to pytanie dlaczego w ogóle do takich rzeczy jak opętanie czy choroba psychiczna dochodzi. bo Bóg pozwala nam dosłownie na wszystko, łacznie ze szkodzeniem sobie.
@darek-96 fajnie to ująłeś z tym pomaganiem za darmo i niewdzięcznikami, biorę to zdanie jako swoje, dzięki 🙂
A co do koleżanki lary... jakie masz własciwie doświadczenie w tym co robisz? Bo samo słowo to za mało. Za mną przemawia rzeczywistość, firma którą prowadzę i efekty mojej pracy. Mówisz że szukamy „jeleni” i tym samym obrażasz każdą osobę, która szuka pomocy również w ezoteryce. A to że ty pomagasz za darmo nie robi z ciebie świętej, robi z ciebie „jelonkę”. Na pewno nie jesteś solą w moim oku, bo jesteś jak puch na wietrze. Ilu osobom pomagasz miesięcznie? Jednej? Pięciu? Ja dostaję wynagrodzenie od ludzi i wydaję je między innymi na kolejne szkolenia, uczę się od najlepszych i cały czas rozwijam swoje umiejętności. Dlatego jestem wiarygodny. A ty? Kim jesteś właściwie?
Tu nie chodzi o to kto jest lepszy, ale o to kto jest w stanie pomóc komuś kompleksowo i jak dużej grupie osób. Ja zmierzam do tego żeby być jak Osho, Eckhart Tolle, Anthony de Mello, Anthony Robbins, Mateusz Grzesiak, Paweł Jan Mróz czy Zbigniew Królicki, bo tacy ludzie na jednych warsztatach docierają do tysięcy osób naraz. A ty twierdzisz że jestem przeciwko tobie. Nie, jestem tu żeby się uczyć i rozwijać.
Poza tym przypominasz mi mój dawny sposób myślenia, który mnie hamował. Widać w twoich wpisach frustrację, bo taka dobra dziewczyna a nikt jej nie słucha, a „naciągaczy” słuchają tysiące. Zastanów sie czemu tak jest?
Ja jestem dumny z tego że moja pasja jest jednocześnie moją pracą i że zarabiam na niej godziwe pieniądze. Moi klienci wracają do mnie i zawsze wracają do kogos bogatszego o nową wiedzę. To nie jest pycha, to świadomość że praca przede mną i dlatego sie rozwijam. Może ta wolność którą mam jest właśnie solą w twoim oku, bo ty sie tylko frustrujesz i stoisz w miejscu. Ale 1-5 klientów to zawsze lepiej niż zero 🙂
Wszystko co piszę o tobie to tylko domysły, bo jesteś anonimem. Natomiast to co robię i ile zarabiam możesz sprawdzić i zweryfikować, sama prawda. A ty kim jesteś? Ciekaw jestem co będzie dalej...
@lukasz-10 no serio, ciekaw jesteś co dalej będzie? 😀
mam dla ciebie dokładnie taką samą radę jak dla atmana: moje wpisy są skierowane do konkretnej osoby, która zadała tutaj pytanie. jeśli szukasz rozrywki to kup sobie bilet do cyrku, może tam ktoś cię zaskoczy 😉
@anna-50 no dobra, spróbuję to jakoś sensownie streścić.
Słyszałam kiedyś opinię, którą zresztą zdaje się potwierdzać to, że psychiatria opiera się mocno na badaniach EEG, że trzeba wyraźnie oddzielić dwie rzeczy. Z jednej strony mamy realne uszkodzenia centralnego układu nerwowego, które wywołują konkretne, nieodwracalne zmiany w zachowaniu, takie klasyczne przypadki które ludzie potocznie określają różnymi niezbyt miłymi słowami. Z drugiej strony jest coś co ja bym nazwał „obłąkaniem”, bo choroba psychiczna to chyba zbyt duże słowo, i to jest w pełni odwracalne przy odpowiedniej terapii, niekoniecznie farmakologicznej. Nawet egzorcyzmy, świeckie czy kościelne, mogą tu coś zdziałać, wszystko zależy od podejścia prowadzącego.
Prowadzi mnie to do wniosku że tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak choroba psychiczna w sensie ścisłym, są natomiast nieorganiczne zaburzenia osobowości, które chorobą stricte nie są i przy odrobinie chęci ze strony otoczenia można z nimi całkiem sensownie pracować. Problem w tym że najczęsciej tej chęci po prostu nie ma i całą terapię sprowadza się do napchania człowieka lekami żeby nie przeszkadzał tzw. zdrowym. i to mniej więcej tyle co mam do powiedzenia w tej kwestii...
@kamien466 szczerze to trochę mnie dziwi to jak mocno ludzie potrafią trzymać się „zasłyszanych opinii” zamiast sięgnąć po coś konkretnego... EEG jako podstawa psychiatrii? no to już jest naprawdę grube uproszczenie.
Ale rozumiem, że zdobycie rzetelnej wiedzy wymaga czasu i checi, a powielanie zasłyszanych skrótów myślowych jest znacznie wygodniejsze 🙂
@wolnyenergia no właśnie o to chodzi!! zdobycie prawdziwej wiedzy wymaga wysiłku duszy, własnego, a nie podręcznikowego 🙂 nie chodzi o to żeby wkuć coś z książki i myśleć ze sie już wie wszystko... to jest zupełnie inne doświadczenie
@anna-50 wiedza pochodzi wlasnie z podręczników i innych źródeł, a nie z duszy. to co pochodzi z duszy to przeważnie wymysły.
@wolnyenergia serio?? „z duszy pochodzą wymysły”... no to według ciebie dusza to tyle co myśli czy jak? bo jakoś tego nie rozumiem 😀
czytaj co sam piszesz zanim klikniesz „wyślij” 😉 bo to troche bez sensu wychodzi. no dobra, wiedza z podrecznikow, tak tak... tylko ze prawdziwa wiedza to ta z zycia, z doświadczenia, z serca, tego żaden podręcznik ci nie da. twoja książkowa to guzik warta w porównaniu z tym co człowiek sam przeżyje i poczuje 🙂
@anna-50 no dobrze, ale zaburzenia psychiczne to w gruncie rzeczy coś co utrudnia człowiekowi normalne funkcjonowanie, zarówno w relacjach z innymi jak i ze sobą samym... i towarzyszy temu cierpienie. Coś co można opisać przez konkretny objaw osiowy wokół którego skupia się cała reszta. Mają swoją dynamikę, swoje źródło, swój przebieg i charakterystyczny zestaw symptomów.
@maciek-95 no tak, masz rację co do definicji, ale może warto spojrzeć też na to, jak psychiatria klasyfikuje te wszystkie stany. Bo ICD-10 wydziela kilka głównych grup zaburzeń...
Mamy więc zaburzenia organiczne, czyli te gdzie podłoże jest wyraźnie fizyczne, np. zespół czołowy. Potem zaburzenia spowodowane substancjami psychoaktywnymi, alkohol i inne używki. Dalej schizofrenia i zaburzenia urojeniowe, no i zaburzenia nastroju jak depresja.
Jest jeszcze cała grupa nerwicowych i stresowych, fobia tu jako przykład, oraz te związane z zaburzeniami fizjologicznymi, gdzie znajdziemy chociazby bulimię czy lęki nocne. Zaburzenia osobowości to kolejna kategoria, osobowość dyssocjalna, zaburzenia preferencji seksualnych itp.
Potem upośledzenia umysłowe, zaburzenia rozwoju jak autyzm dziecięcy i na koniec zaburzenia zachowania i emocji, które zaczynają się już u dzieci lub nastolatków.
Interesujące jest to, że ta klasyfikacja traktuje wszystkie te stany jako oddzielne byty, podczas gdy z perspektywy duchowej można by patrzec na to zupełnie inaczej, jako na różne poziomy zaburzenia energii czy przepływu świadomosci...
@lukasz-10 wiesz, te kategorie które wypisałeś to oczywiście klasyfikacja medyczna, ale jeśli popatrzeć na to co za nimi stoi w liczbach... w Polsce ponad półtora miliona ludzi rocznie trafia do szpitali psychiatrycznych. i to jest naprawde zatrważające. od 1990 do 2004 roku przybyło jakieś 900 tysięcy takich hospitalizacji, co plasuje nas na czele europejskich statystyk pod tym względem. a w samym 2007 roku około stu tysięcy osób znalazło się w polskich psychiatrykach z najcięższymi przypadkami psychotycznymi. to nie są już tylko suche kody z klasyfikacji, to jest ogromna rzesza ludzi i chyba warto sie zatrzymać i pomyśleć dlaczego tak jest...
@anna-50 skoro pytasz co to jest dusza, to może najpierw sama spróbuj to zdefiniować, żeby w ogóle wiedziec o czym rozmawiamy. Dopiero potem wyrażaj zdumienie cudzymi słowami.
A co do tej „podręcznikowej wiedzy” wartej guzika... zaczynam sie poważnie zastanawiać czy rozumiesz co to słowo w ogóle znaczy. Wiedza to wiedza, niezależnie skąd pochodzi.
No ale trudno, nie będziesz w tym osamotniona. Ignorancja ma się świetnie i rządzi niepodzielnie 🙂
Są takie przypadki gdzie za tym co nazywamy „chorobą psychiczną” stoją bardzo konkretne, fizyczne uszkodzenia mózgu. Zaburzenia psychoorganiczne to nie żadna mglistość ani kwestia duchowego przebudzenia czy jego braku... to twarda materia.
Mówię o urazach mózgu, o tym co dzieje się po udarach i innych chorobach naczyniowych. O guzach śródczaszkowych. O uszkodzeniach które bywają efektem zabiegów chirurgicznych, tych stosowanych w leczeniu epilepsji czy chorób neurologicznych. O stanach zapalnych, zatruciach. I wreszcie o chorobach neurodegeneracyjnych, ktore prowadzą człowieka ku otępieniu.
To wszystko trzeba brać pod uwagę zanim zacznie się szukac wytłumaczenia wyłącznie w wymiarze energetycznym czy symbolicznym.
@maciek-95 no właśnie, a do tej listy można jeszcze dorzucić temat psychozy... bo to pojęcie pochodzi z greki, gdzie „psyche” to dusza, a „osis” to coś w stylu szaleństwa. Psychiatria definiuje psychozę jako stan, w którym człowiek doznaje poważnych zakłóceń w postrzeganiu rzeczywistości. Swiadomość ulega zaburzeniu, spostrzeganie jest wypaczone, a myślenie potrafi się całkowicie rozsypać. Co ciekawe i zarazem przerażające, osoba będąca w takim stanie jest głęboko przekonana że wszystko co przeżywa jest absolutnie realne i że funkcjonuje zupełnie normalnie. To właśnie brak krytycyzmu wobec własnych, zniekształconych przeżyć stanowi sedno psychozy. Warto przy tym zaznaczyc, że mamy tu do czynienia z dwoma różnymi kategoriami, bo część psychoz przebiega przy zachowanej świadomości, inne zaś towarzyszą jej zaburzeniom. Dla mnie jako kogoś kto patrzy na to przez pryzmat duchowy... ta utrata kontaktu z rzeczywistością to naprawdę głęboki temat do rozmyślań.
@lukasz-10 no to ciekawe czego się dowiedziałem... te rozróżnienie między urojeniami a omamami jest serio intrygujące z punktu widzenia rozwoju duszy. Bo jeśli dobrze rozumiem, psychozy w których świadomość pozostaje nienaruszona, dotykają albo sposobu postrzegania, albo samego myślenia, jego formy i treści. Dwóch badaczy próbowało kiedyś udowodnić, że urojenia pojawiają się u ludzi na wyższym poziomie rozwoju, a omamy raczej u tych mniej dojrzałych. Uzasadniali to tym, że omamy są bliskie stanom charakterystycznym dla niedojrzałej psychiki, jak marzenia czy przeżycia ejdetyczne. Żeby natomiast wytworzyc spójny system urojeń, potrzeba psychiki już ukształtowanej, bardziej złożonej. W ten sposób można by tlumaczyc dlaczego w dorosłosci dominują psychozy pod postacią urojeń, a u młodszych osób częściej spotykamy psychozy z omamami... oczywiście przed tym etapem starości kiedy dochodzą już zmiany organiczne i całkiem inne mechanizmy zaczynają dominować. Dla mnie to mówi coś głębokiego o naturze duszy i etapach jej dojrzewania, nie tylko w sensie psychiatrycznym
@maciek-95 wiesz, to jest interesujące zestawienie... urojenia razem z omamami wrzucane są do jednego worka tzw. objawów pozytywnych albo inaczej wytwórczych, właśnie dlatego że stanowią wyraźne odstępstwo od tego co uznajemy za normalny proces poznawczy. To nie chodzi o „pozytywny” w sensie dobry czy pożądany, tylko o to że coś jest wytwarzane, coś się pojawia czego normalnie nie powinno być. Zupełnie inaczej niż objawy negatywne, które polegają na zaniku albo obniżeniu reakcji, które zwykly człowiek posiada. Tam nie ma nadmiaru, jest niedobór. Dlatego ta klasyfikacja ma w sobie pewną logikę, choc na pierwszy rzut oka może wydawać się myląca.
@darek-96 no skoro już wywołałeś temat urojeń to warto może wymienić jakie ich rodzaje są opisywane. Mamy więc urojenia wielkościowe, gdzie człowiek jest przekonany o swojej wyjątkowej randze czy znaczeniu, albo uważa że jest tajnym doradcą jakiejś ważnej postaci, prezydenta czy króla. Co ciekawe, takie urojenie wcale nie musi dotyczyć samego chorego bezpośrednio, może odnosić się np. do jego rzekomo słynnego przodka.
Potem urojenia oddziaływania, gdzie osoba czuje że jej myśli i czyny są sterowane z zewnątrz przez hipnozę, telepatię albo jakieś techniczne urządzenia. Blisko tego są urojenia owładnięcia, czyli przekonanie że jakaś obca siła przejęła kontrolę nad człowiekiem od środka.
Najczęstsze to podobno urojenia prześladowcze, poprzedzone zwykle przez tak zwane urojenia ksobne. W tych drugich człowiek nabiera przeświadczenia że wszystko co się wokół dzieje odnosi się właśnie do niego... rozmowy przechodniów na ulicy, aluzje w radiu, kolor czyjejś kurtki. Stopniowo tworzy z tego coraz bardziej rozbudowany system interpretacji i wikła się coraz głębiej. W paranoi ten system bywa logicznie spójny, w schizofrenii już mniej.
Dalej mamy urojenia depresyjne, grzeszności, samoponiżania, nihilistyczne (chory przekonany że jego ciało znika lub że jest martwy), urojenia hipochondryczne, zdrady małżeńskiej czyli tak zwany Zespół Otella, no i dysmorfofobia czyli obsesja na punkcie rzekomego zniekształcenia własnej twarzy.
@maciek-95 no to może teraz trochę o halucynacjach, czyli omamach... to takie spostrzeżenia zmysłowe które pojawiają się zupełnie bez żadnego zewnętrznego bodźca, bez żadnej realnej przyczyny w świecie materialnym.
Co ważne, chory odbiera te doznania jako absolutnie prawdziwe, nie jako coś „jakby”, tylko jako rzeczywiste wrażenie zmysłowe. Przy czym każdy omam pochodzi jakby z konkretnego narządu zmysłów, jeden człowiek słyszy, inny widzi, jeszcze inny czuje zapach. I tu jest istotna różnica w stosunku do złudzeń, bo omamy to nie są zniekształcenia jakiegoś bodźca który rzeczywiście istnieje na zewnątrz, tam po prostu nie ma żadnego bodźca, a mimo to zmysł „odbiera”.
Same halucynacje dzielą sie na kilka rodzajów. Mamy więc omamy słuchowe, wzrokowe, węchowe, smakowe i somatyczne. To ostatnie szczególnie mnie zawsze intryguje, bo człowiek czuje coś w ciele, jakiś dotyk albo ruch, a żadnej fizycznej przyczyny nie ma...
@lukasz-4 no właśnie, wracając do tego co pisałeś... jeśli chodzi o halucynacje słuchowe, to są one bodajże najczęściej spotykanym rodzajem omamów w psychiatrii. Dzielą się na elementarne, czyli takie proste doznania jak stuki, gwizdy i inne podobne dźwięki, oraz na złożone, które są już czymś o wiele bardziej skomplikowanym.
W tej drugiej grupie mamy kilka odmian. Pierwsza to tak zwane słyszalne myśli, gdzie człowiek słyszy swoje własne myśli zanim jeszcze zdąży je wypowiedzieć, albo pojawia się echo tych myśli chwilę po ich powstaniu. Dosyć niesamowite i przerażające zarazem doznanie jak na to spojrzysz.
Potem są omamy w drugiej osobie, czyli chory słyszy głos albo kilka głosów które zwracają się bezpośrednio do niego. Głosy mogą mu nakazywać różne rzeczy, ale też go chwalić lub krytykować.
I wreszcie omamy w trzeciej osobie, gdzie głosy rozmawiają O chorym, komentują jego zachowanie, jego myśli... jakby obserwatorzy których nie widac, a tylko słychać. Wyobraź sobie przez chwilę jak musi czuć się człowiek żyjący z czymś takim na co dzień
@maciek-95 to teraz może warto spojrzeć też na samą klasyfikację urojeń, bo to dosyć rozbudowana sprawa...
Urojenia dzieli się na kilka podstawowych typów. Najpierw mamy te najprostsze, zwane syntymimicznymi albo katamimicznymi, czyli takie które są w zasadzie tylko interpretacją tego co chory już czuje lub rozwinięciem innych objawów jak omamy, bez żadnej szerszej systematyki.
Potem są urojenia paranoiczne. To już coś bardziej zbudowanego, bo tworzą spójny, wewnętrznie logiczny system. Charakterystyczne dla paranoi. Co ważne, dotyczą rzeczy które teoretycznie mogłyby się wydarzyć, np. zdrady partnera, inwigilacji, prześladowania przez kogoś.
Inaczej ma się sprawa z urojeniami paranoidalnymi. Tu nie ma żadnej spójności, wątki się mnożą i nie trzymają kupy, a same treści dotyczą rzeczy obiektywnie niemożliwych w świetle tego co wiemy o świecie. No właśnie, chory może twierdzić że ktoś nasyła mu myśli, że jest zdalnie kontrolowany, albo że z nieistniejącej piwnicy wysyłane są „promienie” uszkadzające narządy. Właśnie ta niezgodnosc z realną wiedzą i fizyką rozstrzyga o tym czy mamy do czynienia z paranoią czy paranoidalnością.
Są jeszcze urojenia niespójne, gdzie wypowiedzi chorego w ogóle się ze sobą nie łączą, a twierdzenia są uderzająco absurdalne. Typowe dla porażenia postępującego.
I wreszcie oniryczne, chyba najciekawszy typ. Zmienne, niekonsekwentne, silnie emocjonalne, a chory mimo poczucia aktywnego udziału w tym co przeżywa, zachowuje się dość biernie. Treść bywa dramatyczna. Całość przypomina sen na jawie i stanowi formę przejściową między omamami a typowymi urojeniami
@lukasz-10 hmm, widzę że piszesz o urojeniach, ale chciałbym dorzucić coś o zupełnie innym poziomie tych zaburzeń, bo to też warte uwagi...
Nerwice mają inne źródło niż to co opisujesz. Chodzi tu o konflikty wewnętrzne, które człowiek nosi w sobie ale ich nie widzi, nie uświadamia sobie. Taki wewnętrzny rozłam między tym czego dąży, a tym co może osiągnąć, między swoimi potrzebami a obowiązkami które na siebie bierze, między pragnieniami a tym co społeczeństwo mu narzuca jako normę. Te wszystkie napięcia zostają gdzieś głęboko, nierozwiązane.
Nerwica pojawia sie wtedy kiedy taka wrażliwa osoba, podatna na stres, zmuszona jest żyć i funkcjonować wbrew swoim głębszym, nieuświadomionym tendencjom. Można świadomie godzić się na jakąś sytuację, nawet ją akceptować, a wewnątrz coś się buntuje i tego właśnie nie widać gołym okiem.
No i co jest takim podstawowym skutkiem tego wszystkiego? utrata radości życia. Nie częściowa, nie chwilowa... zgeneralizowana, obejmująca całe postrzeganie rzeczywistości przez człowieka. To chyba mówi bardzo wiele o tym czym nerwica tak naprawdę jest na głębszym poziomie.
@maciek-95 serio?? to co napisałeś jest oczywiście ciekawe i może coś w tym jest, ale to takie suche, z ksiązki... ja tam uwazam ze zrodlem chorob psychicznych i nerwic jest brak prawdziwej milosci i ciezkie doswiadczenia - te z tego zycia ALE TEZ z poprzednich wcieleń 🙂 bo karma i przeszłe wcielenia mają ogromny wpływ na to kim jesteśmy i jak się czujemy, żaden psychiatra tego nie ogarnie moim zdaniem...
@anna-50 no serio, największym „mędcem” jest ten kto wmówił sobie religijne bzdety i uważa ze zjadł wszystkie rozumy...
To już nawet nie jest żałosne, to jest po prostu kliniczny przykład głupoty.
@wolnyenergia no właśnie, dokładnie o to chodzi. żeby w ogóle przyjąć tę całą „wiedzę” od tych, którzy z zasady nie dopuszczą myśli, że ktoś może być od nich lepszy albo mieć więcej, trzeba już na starcie mieć niezły zakręt w głowie. chory człowiek jest mało groźny i bardzo potulny, a o to przecież chodzi, bo najważniejsza jest ORGANIZACJA 🙂
osoby które znam nie mają najlepszego zdania o duchownych zajmujących się tego rodzaju pomocą. Powód jest prosty, nie potrafią odróżnić prawdziwego opętania od choroby psychicznej i wszystko walą do jednego worka jako „wpływ demoniczny”. No i potem próbują wyganiać te demony... a te jakoś niespecjalnie chcą współpracować :)) więc skuteczność jest co najmniej wątpliwa. Do tego jeszcze jest ta kwestia, że pomoc kościelna często wiąże się z uzależnieniem człowieka od instytucji, co jest według mnie mocno niekorzystne dla kogoś, kto chce po prostu normalnie i szczęśliwie żyć.
Czemu koscielni krytykują świeckich zajmujących się tymi sprawami, tego nie wiem, ale ogólnie nie jest to specjalnie zaskakujące. Wiadomo że każdego kto nie klania się jedynej słusznej instytucji można się spodziewać krytyki z tamtej strony, to chyba wystarczające wyjaśnienie.
egzorcyzmy katolickie to taka procedura, gdzie każde opętanie z góry uznaje się za robote samego diabła. Tymczasem w naukach jogi i rozwoju duchowego diabeł jako taki w ogóle nie istnieje. Są natomiast duchy zmarłych, które nie przeszły do Światła i kręcą się po tym świecie szukając kogoś, od kogo mogą czerpać energię. No i trafiają na osoby podatne.
Ksiądz podczas egzorcyzmu próbuje te duchy wysłać do piekła, bo takie ma po prostu procedury. Problem w tym, że duchy boją się tego miejsca i za nic tam nie chcą iść. Do tego dochodzi jeszcze kwestia opętania przez ducha byłego satanisty, który ma to wszystko gdzieś, ani krzyż mu nie robi różnicy, ani żadne inne działania księdza.
Kwestia uzależnienia to już temat na dłuższą rozmowę. Moim zdaniem nauki Kościoła w wielu punktach po prostu mijają się z prawdą. Próba ścisłego ich stosowania potrafi skutecznie odciąć człowieka od radości życia, od bogactwa, seksu, a nawet od przyjęcia realnej pomocy i ochrony z wyższego poziomu. Lepiej sięgnąć po inne źródła. Na przykład „Rozmowy z Bogiem” Walscha albo teksty Leszka Żądło, który pisze też sporo o egzorcyzmach i traktuje temat bardziej szczegółowo. Jego artykuły można bez trudu znaleźć w internecie.
@jacek-98 hej, no właśnie mam z tym problem z tymi egzorcyzmami u księży... serio, piekło? naprawdę myślisz że jakikolwiek duch chciałby tam iść? 😀 ty byś chciał? no właśnie, nikt nie chce, więc te wysiłki księży są po prostu bez sensu. duchy trzeba kierować do Światła a nie do piekła, tylko że księża ze Światłem zwyczajnie nie mają kontaktu, więc odsyłają tam gdzie potrafią. i to naprawdę nie jest śmieszne, żeby była jasność!
a co do tego satanisty to przepraszam bardzo ale nieprawda. owszem, satanista za życia nie boi się niczego i jest wolny od lęku, to fakt. ale duch satanisty nikogo nie opętuje! satanista wie że piekło nie istnieje, więc po śmierci jego dusza idzie po prostu do swojego pana. nie opętuje losowych ludzi, bo po co miałby to robić :))) więc nie ma co opowiadać że ktoś mógłby być przez takiego ducha opętany.
trudność z innymi duchami polega wlasnie na tym że one śmiertelnie się boją piekła bo w nie wierzą. i tyle. trzeba je cierpliwie przekonywać że Swiatlo to nie piekło, że tam bedzie im po prostu lepiej niż w ciele biednej ofiary...
i generalnie najlepsza rada to dbać o dar życia dopóki się żyje! wtedy po śmierci nie trzeba szukać zastępczych ciał. szczególnie dotyczy to chrześcijan którzy nie mogą się doczekać raju i są mega rozczarowani kiedy okazuje się że tam jest pustka, no i muzułmanów wyobrażających sobie wino i dziewice 😉 kto mądry ten ceni życie tu i teraz, na Ziemi!
@jacek-98 no właśnie, mnie też to zawsze bawi w takich dyskusjach. Ktoś z całą powagą stwierdza, że diabeł nie istnieje, ale za to duchy błąkające się po świecie jak najbardziej tak. i to ma być bardziej racjonalne podejście? serio?
Tak naprawdę jedno i drugie jest nieudowodnione. Zarówno diabeł, jak i te duchy zmarłych szukające „dawców energii” funkcjonują wyłącznie w ludzkiej wyobraźni i w ramach określonych systemów wierzeń. Żadne z tych bytów nie zostało nigdy rzetelnie udokumentowane.
Dopóki nie ma twardych dowodów, to mamy po prostu wymianę jednej bajki na inną, może modniejszą i opakowaną w słowa „joga” i „rozwój duchowy”, ale jednak bajkę. Reszta to tylko gdybanie.
@wolnyenergia no właśnie! kto ci broni samemu to sprawdzić? 🙂 „pitu pitu” to jest właśnie takie gadanie tych co chcą mieć wszystko podane na tacy, gotowce, najlepiej z podręcznika z pieczątką 😀
ja tobie nic udowadniać nie muszę, serio. wątpisz? to sprawdź! to twoja sprawa czy chcesz szukać czy nie, ale nie oczekuj ze ktoś będzie ci serwować dowody na żądanie...
wątpliwości to jest droga do prawdy, tak to działa 🙂
@anna-50 no to kiepski wykręt, serio. Sprawdzałem sam, sprawdzało mnóstwo innych ludzi i co? Nic. Zero.
Poza tym jest prosta zasada logiczna, ze dowód ma dostarczac ten kto cos twierdzi, a nie ten kto wątpi. Udowadnianie nieistnienia czegos to klasyczny błąd logiczny, chyba kazdy to wie.
No ale pitolcie sobie radośnie dalej...
@wolnyenergia no serio, „sprawdzałam i nic” to dla mnie słaby argument 😀
a powiedz mi, próbowałeś kiedyś zagrać etiudę Paganiniego na skrzypcach? albo napisać balladę jak Chopin? no właśnie... Chopin byl jeden i ani ty ani ja nim nie będziemy, bez urazy 🙂
ja sama nawet nie probuje robić mebli, bo wiem ze nie mam o tym pojęcia. każdy ma talenty do czego innego i ja np. nie mówię piekarce jak ma piec chleb, bo co ja tam wiem o piekarnictwie 😉
natomiast jeśli chodzi o praktyki duchowe, to akurat w tym mam pewne rozeznanie i trochę doświadczenia 🙂 więc może zanim ocenisz że „nic”, zastanów się czy naprawdę podchodziłeś do tego jak trzeba?
@anna-50 no tak, wielka z ciebie wizjonerka, głęboko uduchowiona... a do tego jeszcze taka skromna, co widać na kilometr 🙂
I nie wciskaj mi tej starej śpiewki o tym, że najpierw trzeba „duchowo odlecieć” żeby cokolwiek „doświadczyć” - to słyszałem już ze sto razy i mam tego serdecznie dosyć. Całe twoje „rozeznanie w praktykach duchowych” jest warte tyle co prąd zużyty przez mój komputer przy czytaniu tego wpisu, serio. Bo to co sobie wyobrażasz podczas tych swoich duchowych odlotów nie ma żadnego związku z rzeczywistoscią. Te twoje wizje i przeżycia istnieją wylącznie w twojej głowie, nigdzie poza nią. No chyba że potrafisz udowodnić że jest inaczej?
Nie potrafisz? To nie zawracaj głowy swoimi rojeniami.
@wolnyenergia no hej, kto cię zmusza żebyś to czytał? 😀 serio, nikt nie każe ci klikać i czytać moich postów, to twój wolny wybór 😉
chyba słyszałeś takie powiedzenie że kto szuka, ten zawsze znajdzie :))) a kto nie szuka, no to nikt mu na siłe żadnej wiedzy wciskać nie będzie. jedynie ci co chcą zarobić na naiwnych wciskają innym swoje „prawdy” na siłę :)))
@anna-50 no dobra, ale to trochę kiepski wykręt, przyznasz sama.
i ta „prawdziwa wiedza” to kolejny taki wytrych słowny. bo co to właściwie oznacza? że jest jakaś wiedza zwykła i obok niej ta „prawdziwa”? trochę jak z „faktem prasowym” kontra zwykłym faktem bez żadnych ozdóbek. różnica zasadnicza, tylko niewielu to zauważa.
używanie słów niezgodnie z ich faktycznym znaczeniem to dość stary i tani chwyt erystyczny. i rozumiem, że ma to wszystko prowadzić do odkrycia Prawdy... z dużej litery oczywiście 🙂
@wolnyenergia no dobra, ale wiesz co, te posty to już kompletnie nie mają nic wspólnego z tematem. Przecież wątek miał być o tym czym jest choroba psychiczna, a po przeczytaniu tej dyskusji to człowiek sam zaczyna się zastanawiać kto tu tak naprawde potrzebuje pomocy 🙂
@brzask325 oooo ale samokrytycznie 😀 skoro sam zauwazyles u siebie te chorobe to znaczy ze masz szanse sie z niej uwolnic, będą z ciebie ludzie! :))))
@anna-50 szkoda ze nie jesteś lekarzem, bo widzę że lubisz diagnozować innych 🙂 może najpierw zajmij się własną psychiką zanim zaczniesz oceniać resztę.
a jeśli masz jakies problemy to idz do lekarza, bo na forum zadnego uzdrowienia nie znajdziesz, serio.
@brzask325 wiesz co, chyba nie ogarniasz o co tu chodzi 🙂 ja nie szukam tu żadnej pomocy dla siebie, tylko mam nadzieję że moje posty może przeczyta ktos kto to zrozumie i chociaz trochę mu to pomoże. sa jeszcze ludzie którym zależy na innych, nie tylko na własnej osobie! i to własnie o to mi chodzi, nie o siebie. więc twoja „rada” mija sie z celem totalnie. no i tak btw - pomóc można tylko komuś kto tej pomocy chce 🙂
@anna-50 no właśnie, może najpierw zacznij od siebie. Jeśli nie jesteś w stanie sobie poradzić z własnymi sprawami, a wydaje ci sie ze możesz pomagać innym, to jest to właśnie jeden z tych sygnałow które powinny cię skierować do specjalisty.
@anna-50 dodam tu jeszcze jedno: muzyki może posłuchać dosłownie każdy, chleba też każdy może spróbować i ocenić czy jest dobry czy nie. A „duchy” i „byty duchowe” widzi tylko ten, kto jest na jakimś duchowym haju 😉 to nie jest porównywalna sytuacja.
I jeszcze jedno pytanie do zastanowienia sie - czy ktokolwiek słyszał o tym żeby przeprowadzać wiwisekcję białych myszy z delirycznych wizji? Bo jakoś nie spotkałem ani jednego takiego przypadku...
@wolnyenergia hej, ale ja nie mówiłam o „spróbowaniu” tego 🙂 chodzi mi o samo robienie tego, uprawianie tego jako czynnosc, rozumiesz? to troche inna sprawa niż jednorazowe skosztowanie 😉
@anna-50 słuchaj, to co robisz to typowe granie słówkami zamiast zajęcia się istotą sprawy.
Na to jest akurat jedno dobre słowo: trollowanie 😉
@wolnyenergia hej no to się nazywa meritum? 😀 serio, zamiast jakiejś konkretnej rozmowy to od razu „jesteś chory psychicznie”... to jest chyba najlepszy przykład tego że nie masz co powiedziec w temacie 😉
no to polecam najpierw pooglądać sobie parę materiałów na yt zanim się będzie pisać o „chorobie psychicznej” bo to nie jest takie proste jak się wydaje
@lukasz-4 no dobra, wklejasz link z filmem i to ma być odpowiedź na poważne pytanie o choroby psychiczne? 🙂 jakiś filmik dla miłośników duchów i strasznych historii to nie jest żadne wyjaśnienie dla kogoś kto naprawdę chce się czegoś dowiedzieć na ten temat. horrory i bajki zostawmy bajkarzom.
@wolnyenergia no ale to trochę tak, jakbyś mówił że coś leczy, bo ktoś tak twierdzi. Hipnoza regresywna może działać na poziomie psychologicznym, okej, ale od razu tłumaczyć to opętaniem przez inne dusze? to już trochę daleko idący wniosek.
Zresztą kolega wyżej miał rację, to jest wersja dla tych, którzy już z góry wierzą w duchy. Dla kogoś kto faktycznie szuka odpowiedzi, takie tłumaczenie niewiele wnosi.
@lukasz-4 serio? Masz jakieś wiarygodne badania na potwierdzenie tych twierdzeń, czy tylko własne zapewnienia że tak jest?
@lukasz-4 no nie do końca tak to działa 🙂 hipnoza regresyjna nie zawsze leczy, znam przypadki gdzie właśnie TO zniszczyło człowiekowi życie kompletnie. ktoś zgłosił sie z drobną nerwicą, a po kilku sesjach trafił na psychiatryk i już tam zostal na dobre... więc bym nie była taka pewna że to jest remedium na wszystko
obejrzyjcie sobie wykład Thomasa Szasza na youtube, wpiscie jego nazwisko i sami znajdziecie - gość całe życie poświęcił temu tematowi i ma bardzo ciekawe przemyślenia na temat tego czym tak naprawdę jest choroba psychiczna i czy w ogóle taki byt istnieje. polecam.
