jest jeszcze trzecia droga między 'babcia jest przy kubku' a 'kubek tylko pamięta'. w niektórych tradycjach uważa się że miłość nie ustaje wraz ze śmiercią i że bliscy otaczają nas w momentach kiedy ich potrzebujemy, nie jako duchy które 'siedzą' przy przedmiotach, ale jako obecność która odpowiada na nasze wołanie. kubek może być wtedy tylko bramą, nie miejscem zamieszkania.
Genowefka to pięknie napisałaś, szczerze. 'brama nie miejsce zamieszkania' - to jakoś lepiej brzmi niż duchy przywiązane do rzeczy. czy to podejście jest z jakiejś konkretnej tradycji czy tak ogólnie?
właśnie ta kwestia 'babcia jest przy kubku' kontra 'babcia może przy mnie' jest dla mnie centralnym pytaniem w całym wątku. i powiem wam, że w różnych tradycjach mądrościowych to drugie podejście przeważa. przedmiot jest jak zapalona świeczka - pomaga skupić uwagę, ale samo światło pochodzi skądinąd. pytanie do Bogumiły - czy drżenie pojawia się TYLKO przy kubku, czy może też w innych momentach gdy myślisz o babci?
albo po prostu zdjęcie nie wywołuje takiej samej reakcji somatycznej bo nie wchodzi w interakcję fizyczną z twoim ciałem. kubek bierzesz w ręce, twoje mięśnie napinają się w oczekiwaniu na pewien rytualny akt picia, a do tego nakłada się skojarzenie żałobne. zdjęcie oglądasz z dystansu. bodziec jest zupełnie inny.
ale Czarek, to co mówisz tłumaczy może ogólny mechanizm, ale nie tłumaczy dlaczego akurat drżenie, a nie np. płacz albo ścisk w gardle. drżenie jest specyficzną reakcją i jest też specyficzną formą odpowiedzi energetycznej. ciało nie wybiera drżenia przypadkowo!
mam pytanie bo czytam i zastanawiam się - ktoś wcześniej wspomniał o tym żeby kubek oczyścić, a teraz ta dyskusja o tym czy babcia jest przy kubku czy przy Bogumile. ale co jeśli obie rzeczy są prawdziwe jednocześnie? tzn. może kubek ma jakiś ślad energetyczny I jednocześnie babcia może się pojawić niezależnie od kubka? to nie musi być albo-albo, nie?
Granacik ma rację że nie musi być zero-jedynkowo. ale właśnie dlatego warto podejść do tego spokojnie i po kolei, a nie szukać od razu kompleksowej teorii. Bogumiło, jedno konkretne pytanie - co chciałabyś żeby z tym kubkiem się stało? zatrzymać go, oddać, schować? bo może odpowiedź na to powie więcej niż cała ta dyskusja
to ma bardzo duży sens. i właściwie powiedziałaś teraz coś ważnego - 'żeby przestało być niepokojące'. tzn. drżenie samo w sobie nie jest problemem, problemem jest interpretacja. a na interpretację masz wpływ. możesz świadomie zdecydować że drżenie to twoje ciało rozpoznające coś bliskiego, nie zagrożenie. spróbuj przy następnym razie zamiast opierać się temu, po prostu obserwować bez oceniania
o właśnie! to mnie bardzo ciekawi - jeśli Bogumiła zdecyduje się na to co Malwinia pisze i drżenie zniknie albo się zmieni, to co to udowadnia? że to była interpretacja? czy że energia się 'ułożyła'? bo z obu perspektyw wynik byłby podobny, prawda? jak to w ogóle można rozróżnić
Zielarz, ale nauka też ma takie obszary gdzie falsyfikacja jest trudna albo niemożliwa i jakoś nikt nie mówi że te obszary nic nie wyjaśniają. fizyka kwantowa pełna jest zjawisk których nie możemy bezpośrednio obserwować, a jednak działamy na ich podstawie. granica między 'nie da się zmierzyć' a 'nie istnieje' jest cieńsza niż myślisz
słuchajcie, znam gościa który jest chemikiem i mówił mi kiedyś że w chemii też są rzeczy które przyjmuje się jako aksjomat bez pełnego dowodu, bo tak działa nauka - startuje od założeń. więc może i tu są jakieś założenia których jeszcze nie umiemy udowodnić ale które są prawdziwe. no, nie wiem, może głupie porównanie ale jakoś tak to widzę
wracając do Bogumiły - to co powiedziała o chęci zatrzymania kubka jest dla mnie kluczowe. nie pytajmy co to jest, zapytajmy co ta rzecz dla niej znaczy. przedmioty bliskich są formą materialnego przejścia, mostem między tym co było a tym co jest. drżenie może być właśnie momentem przekraczania tego mostu. to nie musi być strach
oj Rydwan, jak ty to ładnie ująłaś, 'most między tym co było a tym co jest', to mi się od razu coś poruszyło w środku jak to przeczytałam. czy to znaczy że za każdym razem kiedy Bogumiła bierze ten kubek to jakby na chwilę wraca do czasu kiedy babcia żyła?
mam podobną historię, u mnie to był sweter taty. nie drżałam, ale nie mogłam go dotknąć przez długi czas, a jak w końcu dotknęłam to się popłakałam w sposób zupełnie inny niż normalny płacz. jakby głębszy. do dziś nie wiem czy to była 'energia' czy po prostu silne wspomnienie w ciele ale to było realne odczucie, bardziej fizyczne niż zwykłe wzruszenie
no właśnie, Damianek pyta jak teraz reaguję na ten sweter - szczerze mówiąc to minęło jakieś półtora roku może i teraz już mogę go dotknąć bez tego całego… wybuchu. ale coś tam zostało, taki ślad. nie drżę, nie płaczę, ale jest jakiś ciężar przy dotyku. nie wiem czy to się kiedyś całkiem wyczyści czy po prostu tak zostanie
o! to jest ciekawy kierunek który Stasia otworzyła, bo mi się wydaje że przy przedmiotach osobistych jest taka prawidłowość - najpierw jest bardzo intensywnie, potem to się wycisza ale do końca nie znika. jakby przedmiot zatrzymał jakiś odcisk i tyle, na zawsze. Bogumiło, zastanawiam się czy twoje drżenie może z czasem po prostu stać się spokojniejsze samo z siebie, bez żadnych rytuałów?
Granacik to interesujące co mówisz bo właściwie… to drżenie jest trochę słabsze niż było na początku. na początku zdarzało się że musiałam odkładać kubek bo za bardzo drgałam. teraz jest delikatniejsze. więc może po prostu samo przechodzi? ale chciałabym żeby zostało jakimś śladem zamiast całkiem zanikać, jeśli rozumiecie co mam na myśli 🙂
właśnie to co Bogumiła mówi jest bardzo mądre, nawet jeśli powiedziane trochę intuicyjnie. jest różnica między reakcją która blokuje a reakcją która jest mostem. drżenie które słabnie ale nie znika to może być właśnie ten most. ciało uczy się jak nieść coś trudnego nie rozsypując się przy tym
albo drżenie słabnie bo efekt nowości mija i układ nerwowy przestaje reagować tak intensywnie na bodziec który wielokrotnie się powtarza. to się nazywa habituacja i jest dobrze opisanym zjawiskiem. nie musi być żadnego mostu, wystarczy że mózg oswaja się z sytuacją. nie mówię że przeżycie jest mniej wartościowe, mówię że mechanizm jest prozaiczny
Czarek, ale ta habituacja o której mówisz - ona wygasza reakcję całkowicie, nie? A Bogumiła mówi że chce żeby coś zostało. jeśli to czysto neuronalne, to docelowo po prostu przestanie czuć cokolwiek przy tym kubku. i co wtedy? czy to jest cel?
ok ale słuchajcie, mnie ciekawi coś innego - Bogumiła powiedziała że przy zdjęciu babci czuje ciepło, a przy kubku drżenie. Rydwan mówiła o dwóch czasach które się stykają. czy możliwe że kubek niesie energię inaczej niż zdjęcie dlatego że był używany codziennie? tzn. że intensywność użytkowania zostawia mocniejszy ślad?
Ulka, 'gęstszy ślad energetyczny' to nie jest pojęcie które cokolwiek wyjaśnia, to jest opis który brzmi jak wyjaśnienie. co to dokładnie znaczy fizycznie? gdzie ten ślad siedzi, w atomach, w polu elektromagnetycznym? bo jeśli nie możesz wskazać mechanizmu to masz poetycką metaforę, nie wyjaśnienie
no właśnie, i wiesz co mi się przypomniało jak Ulka to powiedziała - znam jedną starszą panią co robiła coś takiego że brała przedmioty ludzi i czytała z nich różne rzeczy. mówiła na przykład o osobie której pierścionek trzymała, że ta osoba miała jakiś smutek w rękach. i miała rację, bo ta osoba miała artretyzm i ukrywała go. to był pierścionek wdowy, też mocno używany. przypadek? może, ale fajne 🙂
Iwek, psychometria to stara praktyka, wiele kultur ją znało pod różnymi nazwami. to co opisujesz jest klasycznym przypadkiem czytania z obiektu. kluczowe słowo - czytania. obiekt nie jest źródłem sam w sobie, jest nośnikiem. jak stara księga która przechowuje zapisy
Rydwan, ale jeśli kubek jest nośnikiem - to czego nośnikiem dokładnie? energii babci? wspomnień? czegoś innego? bo te słowa brzmią podobnie ale to chyba są różne rzeczy, no?
jest coś w tym co Rydwan mówi, bo w różnych systemach energetycznych mówi się o tak zwanym cieniu woli - nie duchu w sensie świadomości, ale o odcisku intencji i codziennego użytkowania. kubek babci był częścią jej porannego rytuału, jej chwili spokoju albo rozmowy przy herbacie. to są mocne intencje które zostawiają ślad niezależnie od tego jak go nazwiemy
ja tam mało się znam na tym wszystkim ale ta dyskusja jest naprawdę ciekawa. czytam od początku i zastanawiam się tak laicko - czy te drżące ręce mogą być po prostu tym że ciało pamięta? nie w sensie mistycznym, tylko że mięśnie gdzieś pamiętają napięcie z momentów żałoby i przy kubku aktywują stary wzorzec? pytam bo sam coś podobnego miałem przy pewnym zapachu
