hmm, właściwie sama jestem ciekawa tego tematu i może ktoś bardziej doświadczony odpowie dokładniej... ale z tego co się orientuję, byty niematerialne to takie istoty albo energie które nie mają fizycznej formy, nie możemy ich zobaczyc ani dotknąć w zwykły sposób. mówi się o duchach, aniołach, demonach, no i różnych innych istotach z wyższych wymiarów chyba? nie jestem w 100% pewna czy dobrze to rozumiem 🙂
psychiczne, poszukaj w necie
Bardzo mi przykro, że dostałeś w kość... i podejrzewam, że to przeze mnie! Piszesz z podobnego adresu co ja, z neostrady, a tu łazi sobie pewna osoba która uważa za swój obowiązek zostawiać wulgarne komentarze wszędzie gdzie mnie widzi. No i wygląda na to że tym razem trafiła w ciebie, bo po prostu pomyliła nas ze sobą. Przepraszam za to 🙁
Co do bytów niematerialnych, to sprawa jest w sumie dość prosta. To są istoty, których ciała zbudowane są z energii, z czegoś niematerialnego, bez mięsa, krwi i kości 🙂 i właśnie dlatego nasze oczy ich nie widzą. Są wokół nas, ale żeby je dostrzec trzeba innego rodzaju „widzenia”. Niektórzy mówią na to „trzecie oko”, ja wolę nazywać to patrzeniem sercem. Nie wiem czy to najlepsze wytłumaczenie, ale jakoś tak to czuje... W róznych kulturach te byty mają rózne nazwy, anioły, demony, duchy, astrale i tak dalej, ale to w gruncie rzeczy bez różnicy jak je nazwiemy. To sa Osoby, tak jak my, tyle że bez ciał do których my ludzie jesteśmy przyzwyczajeni.
No, teraz jak inni się tu odezwą to pewnie dostaniesz więcej odpowiedzi na ten temat.
Otóż to, sama mi to potwierdzasz 🙂 bo tak jak pisałas o tej sile i tej pułapce z zabezpieczeniem, to mam wrażenie że to się wszystko łączy z czymś głębszym. Bo widzisz, te byty to czasem nie tylko „pokazują się” i tyle, jakoś tam przemkną i znikną. Znam przypadki, i to nie jakieś plotki zasłyszane, gdzie istoty niematerialne raniły ludzi fizycznie... zostały ślady na ciele, siniaki, zadrapania, różne rzeczy. Co wy o tym myślicie? bo to chyba troche zmienia postrzeganie całej sprawy, nie?
Wiesz, ja miałam tu dokładnie to samo wrażenie, kiedy wpadały te nawracające wszystkich „świętoszki”, co to się czują powołane do oceniania wróżek i przy okazji rzucają w twarz takimi kwiatkami jak „żyjesz w grzechu”... to jest właśnie podstawa tych wszystkich ataków.
Ale powiem Ci jedno, każdy człowiek ma swój rozum i wolną wolę. Jaką droge sobie obierze, sam odpowiada za własną duszę. Nikt za nikogo nie przeżyje jego życia i nikt też nie poniesie za niego konsekwencji po tamtej stronie. To jest moje zdanie i uważam je za słuszne. Co zasiejesz, to zbierzesz 🙂
Oniemiałam.
