Okej to mam jedno konkretne pytanie żeby nie gdybać. Wieslawka - kiedy robiłaś te asany na Manipurę, to stosowałaś jednocześnie mantry? Bo gdzieś czytałam że RAM to mantry właśnie dla splotu słonecznego i że bez mantry asana działa na fizyczność a z mantrą idzie głębiej. Ale nie wiem czy to nie jest zbyt duże uproszczenie.
To może kolejność właśnie jest tym co warto sprawdzić? Asana, potem cisza, potem mantra - kontra asana z mantrą na wdechu. Jak ktoś próbował porównywać? Bo ja nie jestem na etapie gdzie mogę ocenić to energetycznie, ale fizycznie pewnie dałoby się coś poczuć.
Próbowałam coś takiego z Anahata - śpiewanie YAM w Gomukhasanie. Szczerze: bardzo trudno utrzymać pozycję i jednocześnie śpiewać, oddech szybko się psuje. Może przy Virabhadrasanie jest łatwiej bo to pozycja stojąca i stabilniejsza. Ale efekt po śpiewie YAM nawet bez asany jest u mnie wyraźny - jakieś rozluźnienie w klatce, mniej tego ścisku.
Hej, ale ja mam podstawowe pytanie bo jestem chyba w tyle za wami - Gomukhasana to jest ta z rękami zaplecionymi za plecami? Nigdy tej nazwy nie kojarzyłam z tym ćwiczeniem. I jak długo trzeba trzymać żeby coś poczuć, bo przy każdej asanie mówicie różne czasy i nie wiem od czego zacząć jako nowa.
Ale właśnie mi się wydaje że Lowczyni pyta o czas trzymania, nie tylko o kolejność kroków. Ja sama też nie wiem - bo Wieslawka mówiła o pięciu oddechach a Ismer o pięciu minutach w yin. Czy jest jakiś próg, poniżej którego to jest 'za krótko' żeby cokolwiek zadziałało na poziomie subtelnym?
To pytanie o próg czasu jest dobre i zasługuje na konkretną odpowiedź. W yin jodze pięć minut to minimum żeby tkanki łączne zaczęły reagować - to czysto fizjologiczne. W tradycyjnym hatha flow pięć oddechów to standardowe utrzymanie. Ale pytanie brzmi: pięć oddechów po jakiej jakości? Jeden głęboki oddech z pełną uwagą na danym obszarze może dać więcej niż pięć mechanicznych. Więc nie ma jednego progu, są różne mechanizmy.
A wracajac do tego co pisała Wieslawka o kolejnosci - asana potem mantra - to mi sie wydaje ze to może byc ważne. Jak robimy asane to 'otwieramy' a jak poteam mantujemy to 'wsypujemy' intencje w to otwarte miejsce. Tak to sobie wyobrazam. Czy to ma sens czy wymysalam?
Z mojego doświadczenia ta kolejność - asana, chwila ciszy, potem mantra - naprawdę robi różnicę. Jak śpiewam RAM od razu przy wejściu w Navasanę, to rozpraszam się między utrzymaniem ciała a głosem. Natomiast kiedy skończę pozycję, leżę i dopiero wtedy zaczynam mantry, czuję że to jakby dwie warstwy pracy. Najpierw fizyczna, potem subtelna. Ale może to tylko moje skojarzenia.
To co mówi Wieslawka o 'dwóch warstwach' - fizycznej i subtelnej - to jest ciekawe. Ale mam pytanie: skąd wiesz że to są dwie warstwy tej samej pracy, a nie po prostu dwa niezależne ćwiczenia jedno po drugim?
Słuchajcie, mam trochę inne doświadczenie z tą kolejnością. Próbowałam raz odwrotnie - najpierw mantry, potem asana - i ciało się otwierało jakby łatwiej. Przy Gomukhasanie po kilku minutach śpiewania YAM ramiona szły w pozycję bez tego oporu który normalnie czuję. Może sekwencja zależy od tego co jest bardziej zablokowane u konkretnej osoby?
Dziedzilia trafiła na coś ważnego - długi wydech aktywuje przywspółczulny układ nerwowy, mięśnie faktycznie puszczają. To nie jest sprzeczne z interpretacją energetyczną, ale warto wiedzieć że mechanizm fizjologiczny jest tu bardzo czytelny. To akurat nie jest zagadka.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie do Ismera albo Kuni - bo widzę że oboje macie inne podejście. Czy wy w ogóle uważacie że asany mają 'przypisane' czakry, tak jak się to często czyta w poradnikach? Czy to jest bardziej skrót myślowy?
Zgadzam się z Ismerem w tym punkcie. Ale dodałabym że nawet jeśli to synkretyzm, to jest synkretyzm który dla wielu osób działa praktycznie. Pytanie nie jest 'czy to autentyczne' ale 'czy mi to pomaga pracować z konkretnym obszarem'. Hydromantka, a ty jak podchodzisz do asany, masz jakieś własne skojarzenia?
Okej ale jeśli nie ma jednoznacznych przypisań, to po co w ogóle wszystkie te tabele 'asana - czakra' które są wszędzie w internecie? Czy to jest po prostu do niczego?
Właśnie. I tu wracamy do Wieslawki na początku tego wątku - że robiła Navasanę regularnie i dopiero po czasie zaczęła łączyć fizyczne odczucia z obrazem Manipury. Nie weszła w pozycję i od razu 'wiedziała'. To chyba uczciwy opis jak to działa w praktyce, nie?
No dobra, ale żeby być konkretną - jeśli tabele to tylko wskazówki, to skąd wiem że w ogóle idę w dobrym kierunku? Bo jak robię Navasanę i nic nie czuję w okolicach splotu, to znaczy że jest zablokowana tak mocno że nie reaguje, czy że ta pozycja po prostu na mnie nie działa?
Ale Wieslawka, to co mówisz jest trochę nieweryfikowalne, nie? Jeśli czuję - to działa, jeśli nie czuję - to też może działać, tylko jeszcze nie umiem czuć. Gdzie jest ten moment kiedy można powiedzieć że dana asana po prostu nie jest dla mnie odpowiednia?
Wchodzę bo mam konkretne doświadczenie z tym. Przez długi czas nic nie czułam przy Bhujangasanie, dosłownie nic poza napięciem w odcinku lędźwiowym. A potem zmieniłam jeden szczegół - zaczęłam wkładać uwagę w mostek zamiast w plecy - i nagle coś drgnęło w klatce piersiowej. Więc może czasem to nie jest kwestia pozycji, ale gdzie w tej pozycji jest twoja uwaga?
To co Dziedzilia napisala - ze zmiana uwagi zmieniła odczucie - to jest jakby potwierdzenie ze to nie jest czysto fizyczne. Albo ze fizyke tez można sterowac uwaga. Nie wiem jak to ująć ale to brzmi ważnie.
Dziedzilia, a sprawdzałaś to wahadłem przed sesjami? Bo mam wrażenie że gdybyś sprawdziła Anahata przed i po tych różnych sesjach, to może by wyszło jakieś powiązanie? Albo przynajmniej jakiś wzorzec?
Ja robiłam tak przez jakiś czas i powiem szczerze - wyniki były różne. Raz po Navasanie wahadło kręciło szerzej nad Manipurą, raz w ogóle nie zmieniało kierunku. Nie wypracowałam z tego żadnej czytelnej reguły. Ale może robiłam to za szybko po pozycji, ciało jeszcze nie zdążyło się uspokoić.
Wieslawka, a czekałaś ile czasu między asaną a testem wahadłem? Bo to wydaje mi się kluczowe - jeśli testujesz zaraz po wysiłku, masz inne parametry fizyczne niż po kwadransie spokoju.
I tu mamy kolejne pytanie bez prostej odpowiedzi - czy wahadło bada stan sprzed asany, stan po, czy może aktualny stan całego układu nerwowego który właśnie się uspokaja? Bo jeśli to ostatnie, to wynik po pięciu minutach i po piętnastu minutach może być zupełnie różny z powodów czysto fizjologicznych, nie energetycznych.
