plus dorzuciłabym jeszcze: zapisuj wyniki i stan w jakim byłeś w danym momencie żeby móc potem korelować. bo inaczej za miesiąc masz plik liczb i nie wiesz co za nimi stoi
dokładnie to co Lunaria mówi o notatkach jest kluczowe. ja dopisuję do każdego testu poziom energii w skaali 1-5, czy spałam, czy byłam po jedzeniu, i jaki był dzień cyklu. brzmi jak dużo ale po kilku tygodniach widać naprawdę wyraźne zależności, których nigdy nie zobaczyłabym z jednego czy dwóch testów
hmmm, hm,a ja mam takie pytanie może naiwne, ale czy to nie jest tak ze jak za dużo myslisz o tym teście i za dużo analizujesz to wahadełko pokazuje twoje myśli a nie faktyczny stan czakry? bo czytam ten watek i mam wrażenie że im więcej się o tym wie tym trudniej dostac "czysty" wynik bo umysł wie za dużo
no ale w takim razie idealne wahadelko powinien trzymac ktos kto zna metodę ale nic nie wie o badanym i jego stanie zeby nie projektowac. a w praktyce zwykle testujemy siebie i to jest podstawowy problem. ta metoda jest chyba z założenia TROSZE skrzywiona jeśli testujemy siebie
efekt ideomotoryczny jest realny i nie mam zamiaru go bagatelizować ale to nie unieważnia metody automatycznie. Różdżkarze pracują pod wpływem tych samych zarzutów od dziesiątek lat i część z nich rzeczywiście trafia. Pytanie nie jest czy można się mylić, tylko czy sygnał jest wystarczająco silniejszy od szumu żeby był użyteczny. A to jest kwestia praktyki i treningu, nie tylko teorii.
właśnie, i tu jest sedno. sama pamiętam jak zaczynałam z wahadełkiem to wyniki byly chaotyczne, po kilku miesiącach zaczęły być spójne. ale spójność może znaczyć że nauczyłam się poprawnie odczytywać energię, albo że nauczyłam sie spójnie projektować swoje oczekiwania. skąd wiadomo które to jest? serio pytam, nie retorycznie
na to pytanie Telepatki niema hyba prostej odpowiedzi. jedną wskazówką jest to czy wahadełko czasem pokazuje coś zaskakującego, niezgodnego z tym czego się spodziewałeś. jeśli zawsze potwierdza twoje hipotezy to niedobry znak. jeśli czasem zaskakue i to zaskoczenie ma potem pokrycie w rzeczywistości,to jets jakiś argument że to nie tylko projekcja
okej więc wracajac do tego zaskoczenia o którym pisał Wrozbita to właśnie mnie zastanawia. bo jak wahadełko ma mnnie zaskoczyc jesli to ja je trzymam i podswiadomie wiem czego szukam?a czy to w ogole jest mozliwe żeby zaskoczyło? bo szczerze to u mnie zawsze jakby... potwierdzało to co czulem. i teraz nie wiem czy to dobrze czy źle
to jest akurat dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. powiem ci jak to wygląda z mojej perspektywy po latach pracy z wahadełkiem: zdarzały mi się momenty kiedy wynik był kompletnie niezgodny z tym co zakładałam. i właśnie te momenty uważam za najcenniejsze, bo wtedy wiedziałam że nie projektuję. ale żeby do tego dojść trzeba najpierw dużo czasu z tym siedzieć i nauczyć się rozróżniać ruch zamierzony od... takiego który przychodzi sam. czy próbowałeś kiedyś testować wahadełkiem rzeczy które już znasz? np. pytać o coś o czym wiesz że odpowiedź jest "tak"?
no tak, kalibracja to podstawa, ale ja powiem szczerze że sama przez długi czas tego nie robiłam i jakos mi działało. może mialam szczęście, albo po prostu mój "tak" i "nie" były od poczatku intuicyjne. chociaż teraz po tym wątku zaczynam się zastanawiać czy faktycznie działało, czy tylko tak mi się wydawało 🙂 troche egzystencjalny kryzys z tym wahadełkiem
jeden trafny wynik to za mało żeby cokolwiek wnioskować, przepraszam. przy wystarczającej liczbie prób nawet losowy ruch trafi czasem. to się nazywa błąd potwierdzenia, zapamiętujemy TRAFIENIA a zapominamy pudła. to nie jest zarzut personalny, po prostu tak działa ludzki mózg. ciężko stwierdzić.
właśnie, tu jest istotna różnica między "to jest zawodne" a "to jets bezużyteczne". każde sposób diagnostyczne ma margines błędu. wahadełko ma go prawdopodobnie dużżo większy niż byśmy chcieli ale z mojego doświadczenia wynika że u osób kture pracują z nim regularnie i ze skupieniem wzorzec wyników zaczyna mieć sens. czy to energia czy intuica wyrażona przez ciało czy coś innego niewiem. ale coś tam jest
no i wrocimy do punktu wyjscia bo to jest właśnie ta pętla w tej dyskusji mowimy o tym od wielu postow i krecimy sie w kolko. xD albo wahadelko wykrywa coś realnego albo wykrywa nasze projekcje, i bez zewnetrznej weryfikacji nie możemy tego rozróżnić. moze Dominik powinien po prostu zacząć od tej kalibracji o kturej mówiła Nyja i wrocic z wynikami?
tak, mam zamiar to zrobić. ale jeszcze wróćmy do tego co mnie pierwotnie zastanowiło, czyli tego negaatywnego wyniku na czakze korzenia. po tym calym wątku rozumiem że ten wynik nie musi byc zly zalezy od kontekstu. ale co mialoby oznaczać że wahadełko kręci sie bardzo malym kółkiem zamiast normalnym obrotem? bo to właśnie dostałem i niewiem jak to interpretować
małe kółko to zazwyczaj sygnał niedoczynności albo zastoju. czakra jakby... ledwo pracuje. ale uwaga, to samo może oznaczać że byłeś zmęczony podczas testu albo że pole jest po prostu spokojne tego dnia. bez porównania z innymi sesjami trudno powiedzieć czy to blokada czy po prsotu twój normalny stan w tamtym momencie
albo że twoja czakra korzenia jest poprostu uziemiona i zrownowazona, co morze dawać mniejszy ale regularny ruch. nadaktywna czakra daje duże dynamiczne kola zablokowana daje albo bardzo mały ruch albo zatrzymanie, ale czakra po prostu działająca harmonijnie może mieć spokojny ruch. nie każde małe kolo to blokada
ej a wracając do mojego pytania o zioła bo chyba przepadło gdzieś w tej dyskusji, bo nikt nie odpowiedział, to ashwagandha by mogła wpływać na wyniki?? pytam bo piję ją od jakiegoś czasu właśnie żeby się uspokoić i zastanawiam się czy jak robię test wahadełkiem to to coś zmienia. bo jeśli ona wpływa na układ nerwowy to może też jakoś na to jak trzymam wahadełko?
to jest właśnie ten problem że zaczynamy mierzyć za późno. dlatego mówię, zapisuj od początku wszystko co przyjmujesz i kiedy. nawet suplementy, naweet witaminy. brzmi jak obsesja ale naprawdę potem widać zależności których inaczej nie da się zauważyć. przy ziołach takich jak ashwagandha trudno bo działa stopniowo ale i tak warto mieć ten dziennik :-). ale to tylko moje odczucie.
dobra ale czy to nie jest trosze przerost formy nad treścią? tzn. rozumiem notatki do poważniejszych prac ale jeśli to jest hobby i robię test raz na tydzień to na prawde muszę to tak dokumentowac? 🙂 wydaje mi się że można się wciagnac w dokumentowanie zamiast w samo odczuwanie
ok wiec wracajac do sedna, Dominik pyta o małe kółko na korzeniu. ja miałem podobnie i mój bioennergoterapeuta powiedział ze to morze być zastój ALE nie musi być blokada w sensie negatywnym. tzn. czakra może poprostu nie potrzebowac dużo energii w danym mmencie bo jest w jakims rodzaju równowagi. wiec nie wiem czy to odpowiedz na twoje pytanie ale hyba to zalezy od kontekstu calej reszty?
dziekuje za to, bo wlasnie o to mi chodziło od poczatku. bo ja przez długi czas zakładałem ze małe = złe, duze = dobre. a teraz rozumiem że to jest bardziej skomplikowane. :/ ale mam jeszcze jedno pytanie do was wszsytkich - czy da się w ogole smaemu stwierdzić ze czakra jest zrównoważona czy zawsze potrzeba kogos z zewnątrz rzeby to ocenic?
to bardzo dobre pytanie i właściwie dotyka czegoś fundamentalnego. da się, ale to wymaga czasu i samoobserwacji. problem z samodzielna diagnostyką jest taki że my często nie zauważamy własnych blokad właśnie dlatego ze z nimi żyjemy i uznajemy je za normę. ktoś kto całe życie ma zaciśnięte gardło i nie mówi co myśli, nie odczuwa tego jako problemu z Vishuddhą, bo to jest dla niego po prostu "tak już mam". dlatego zewnętrzne spojrzenie jest wartościowe, ale nie jest jedyną drogą.
właśnie to co Nyja opisuje jest bardzo trafne. ta niewidzialność wlasnych wzorcow. ja przez lata miałam zaciśniętą Manipure i naprawdę myślałam że po prostu nie mam ambicji że to mój charakter. a to był wzorzec energetyczny który gdzies po drodze przejęłam, nie mój własny rdzeń. dopiero kiedy ktoś mi zwrócił uwage z zewnątrz zaczęłam to widzieć inaczej.
aaa, no to jest właśnie ta pętla, działa to jest dobre, nie działa to znaczy że się nie przykładałaś. takie myślenie jest odporne na falsyfikację i to jest z nim problem, nie wyniki
ej a ja wróce do tego ashwagandhy bo nadal nie wiem co z tym zrobić praktycznie. Lunaria, rozumiem że powinnam zapisywać co biorę, ale jak mam teraz zebrać punkt wyjscia jeśli już biorę suplement od jakiegos czasu? czy robić przerwę żeby zobaczyć jak jest bez?
to jest sensowne podejście. ja też zaczęłam notować po czasie i mimo ze nie mam punktu zero to i tak widze wzorce. np. że moje wyniki na czakrze serca sa wyraźnie lepsze w tygodniach kiedy dużo jestem na zewnątrz, ruch, kontakt z przyrodą. nie wiem czy to przez samą przyrodę czy przez ruch czy przez słońce ale korelacja jet. i to już coś. pozdrawiam.
hmm, no tak, korelacja jest ale wiecie że to wlasnie ten blad potwierdzenia o którym mowilismy. jak jesteś na zewnątrz ruszasz się masz slonce to po prostu czujesz się lepiej, i wtedy wahadełko daje lepszy wynik bo ty jesteś w lepszym stanie. to nie musi znaczyc nic o czakrze serca, to może znaczyć tyle ze twój stan psychofizyczny wpływa na ruch wahadelka. co nota bene jest wyjasnieniem mechanicznym nie energetycznym.
