ale jak wahadełko reaguje 'dziwnie' po 15 sekundach to skąd wiesz że to nie jest po prostu dlatego że za mało czekałeś? Może gdybyś poczekał dłużej to by się uspokoiło?
dobra ale wracam do tego co Hesperus pisała o zimnie nad Manipurą, bo mi to gdzies utknęło. czy to zimno było nagłe czy stopniowe? bo jedno to może byc że energia 'ucieka' z czakry a drugie że jej tam po prostu mało. to dwie rózne sprawy i nie powinno sie ich mieszac
słuchajcie, wracając do tematu szybkości bo chyba trochę nam się rozjechało - czy ktoś w ogóle próbował robić skanowanie w ruchu? tzn. nie leżąc czy siedząc spokojnie nad każdą czakrą osobno, tylko przesuwając wahadełko powoli wzdłuż ciała? czy to w ogóle ma sens przy takiej diagnostyce?
ja próbowałam i powiem że dla mnie nie działało, ale słyszałam że są osoby które tak właśnie robią i im wychodzi. myślę że to kwestia tego jak kto czuje energię. ja potrzebuję się zatrzymać żeby 'złapać' czakrę, nie mogę jej skanować w locie. ale nie twierdzę że to niemożliwe dla innych
skanowanie w ruchu to probowalem raz i wyszlo mi jakies nieczytelne. moze problem byl w tym ze reka mi drzala wiec wahadlo i tak sie ruszalo bez sensu. ale ciekawe czy przy wiekszym doswiadczeniu to by dzialalo
a to może głupie pytanie ale czy ważne jest JAK trzymamy wahadełko przy skanowaniu czakr? bo widziałam że jedni trzymają blisko ciała a inni wyciągają rękę dalej. czy to robi różnicę w czułości?
to nie jest głupie pytanie. odległość od ciała ma znaczenie, bo im dalej tym słabszy sygnał - przynajmniej u mnie tak to działa. trzymam zazwyczaj jakieś 10-15 cm nad czakrą. za blisko i wahadełko nie ma miejsca żeby się ruszyć swobodnie, za daleko i sygnał rozmywa się. ale pewnie każdy musi to sam wypróbować bo to dość indywidualne.
hej, ja mam inne pytanie do całej tej dyskusji. czy wy w ogóle mieliście kiedyś taką sytuację że wahadełko pokazało jedno a dłoń drugie? i co wtedy? któremu 'narzędziowi' ufacie bardziej?
u mnie to się zdarza regularnie i szczerze to wtedy nie ufam ani jednemu ani drugiemu. biorę to jako sygnał że albo mój stan skupienia jest w tym momencie do niczego, albo że coś jest na granicy i obie metody łapią różne aspekty. w takich przypadkach wracam innego dnia zamiast się upierać przy interpretacji
to co Mieczowa pisze jest dla mnie bardzo bliskie. bywa że nasze własne oczekiwania wpływają na to co 'czujemy' i co robi wahadełko. dlatego ja staram się skanować zawsze zanim przeczytam co mi ma wyjść, nigdy po tym jak już mam jakieś wyobrażenie. taka higiena diagnostyczna.
Wickus, ale z tym co mowisz można by podwazyc w zasadzie kazda metodę diagnostyczna. punkt odniesienia to właśnie te objawy fizyczne i emocjonalne - sprawdzasz potem czy to co wykazalo wahadełko zgadza sie z tym co czujesz w ciele. to jest właśnie to sprzezenie zwrotne o ktorym ludzie tu pisali wcześniej.
