Egzorcysta91 ma trochę rację z tym że brzmi jak wynik badania... sama dostałam skanowanie gdzie było napisane 'Anahata pracuje na 40% pojemności' i przyznam że to mnie uderzyło właśnie przez tę numeryczną precyzję. Ale to chyba zależy od osoby która robi skanowanie - czy ona sama komunikuje to jako intuicję czy jako fakt?
Morganitka dotknęła czegoś istotnego. Kiedy ja przekazuję wyniki pracy zdalnej, zawsze mówię 'mam wrażenie', 'odczułam', 'wydaje mi się że w obszarze Anahaty jest jakieś napięcie'. Nigdy nie daję procentów. Ten kto daje procenty albo sam się zagubił w tym co robi, albo świadomie kreuje pozory dokładności. I to jest poważny problem - nie metody, ale pewnych praktykujących.
Basieńka to jest właśnie coś co mnie zastanawia od początku tego wątku. Gdyby metoda była powtarzalna, różni skanujący patrząc na to samo zdjęcie tej samej osoby powinni dostać zbliżone informacje, nie? Czy ktoś tu kiedyś robił taki test? Dał to samo zdjęcie kilku różnym osobom i porównał wyniki?
no i to jest ta informacja ktora powinna byc na początku tego watku a nie po 50 postach. Cztery osoby, cztery różne diagnozy z tego samego zdjecia. To jest falsyfikacja w praktyce, nie w teorii.
Lurisk ale cztery osoby to troche mala proba zeby wyciagac takie wnioski, nie? Poza tym te osoby mogly miec rozny poziom doswiadczenia. To tak jakby dac EKG czterem lekarzom i jeden bylby stażystą - tez mogliby sie roznic w odczycie. Chociaz... ok argument nie jest super bo nie wiemy jak w ogole 'weryfikowac' poziom skanujacego.
Marcel, problem z tą analogią do EKG jest taki że EKG mierzy coś co możemy niezależnie potwierdzić innym badaniem. Jeśli czterech lekarzy różnie odczyta EKG, możemy sprawdzić kto miał rację przez echo serca, krew i tak dalej. Przy skanowaniu aury nie ma zewnętrznego kryterium weryfikacji. Na czym mielibyśmy się oprzeć żeby ocenić który ze skanujących miał rację?
a może to nie chodzi o rację w sensie obiektywnym? Może każdy ze skanujących widział inną warstwę, inny aspekt tej samej osoby? Aura to nie prześwietlenie rentgenem, może być wielowymiarowa i każdy 'wchodzi' z innym kluczem. Przepraszam jeśli to głupio brzmi ale tak mi to intuicyjnie wygląda.
hmm ale Egzorcysta91, czy intuicja w ogóle powinna być weryfikowalna metodami naukowymi? Mam wrażenie że wy z Luriskiem stosujecie do tej metody kryteria które ona sama nigdy nie obiecywała spełniać. Nikt tutaj chyba nie twierdził że skanowanie aury to nauka?
Grimoire to w takim razie mam pytanie. Jeśli skanowanie ze zdjęcia nie jest nauką i nie musi spełniać żadnych kryteriów powtarzalności, to po czym odróżniamy dobrego skanującego od złego? Bo skoro nie można weryfikować - każdy kto twierdzi że skanuje jest równie wiarygodny. I to jest problem bo na tym zarabiają ludzie, czasem dużo.
Dominik zadał bardzo konkretne pytanie i spróbuję odpowiedzieć wprost. Odróżnienie dobrego od złego praktyka opiera się na kilku rzeczach: czy jest transparentny co do swoich ograniczeń, czy nie stawia kategorycznych diagnoz, czy kieruje do lekarza gdy trzeba, czy feedback od klientów jest długoterminowy a nie jednorazowy zachwyt. Nie jest to weryfikacja obiektywna, ale to tyle ile mamy. I to nie jest dużo, przyznam.
Serenity a czy ty sama zanim zaczniesz skanować ze zdjecia robisz jakieś przygotowanie, wchodzisz w jakiś stan? Bo mnie zawsze ciekawiło jak to wygląda od strony praktycznej, bo to by mogło tłumaczyć czemu wyniki różnych skanujących się tak różnią - ktoś jest lepiej 'nastrojony' w danym dniu, ktoś gorzej?
Stachu pytasz o przygotowanie, to odpowiem bo to ważne i rzadko o tym się mówi. Tak, zawsze wchodzę w jakiś stan skupienia, kilka minut ciszy, często mała medytacja z oddechem. Patrzę na zdjęcie przez chwilę bez żadnego nastawienia, staram się nie myśleć z góry co tam znajdę. I właśnie dlatego myślę że wyniki różnych skanujących tak bardzo się różnią, bo każdy wchodzi inaczej przygotowany, z innym 'filtrem', inną wrażliwością aktywną w tym momencie. To nie jest wymówka dla niespójności wyników, to jest po prostu rzeczywistość tej metody. Ktoś kto siada do skanowania po kłótni z partnerem i ktoś kto siedział pół godziny w ciszy, to będą dwa różne odczyty.
Serenity o właśnie to mnie ciekawiło! A powiedz, czy zdjęcie ma znaczenie jakie? Czy stare może działać tak samo jak nowe? Bo myślę sobie że energia się zmienia, czlowiek dzisiaj ma inaczej niz rok temu, wiec zdjeice sprzed roku to chyba inna aura niz teraz?
Stachu to super pytanie bo ja wlasnie o tym myslalem gdy robilem ten test o ktorym wspominalem. Dalem wszystkim skanujacym to samo zdjecie i nie mowilem im kiedy bylo zrobione. Moze gdyby zdjęcie bylo swiezsze wyniki bylyby spojniejsze? Albo moze w ogole nie ma znaczenia? Nie wiem, ale to chyba mozna by sprawdzic.
a ja mam pytanie trochę z boku ale związane - czy ktoś próbował skanować ze zdjęcia kogoś kto już nie żyje? Tzn. nie w jakimś dziwnym celu, ale właśnie żeby sprawdzić co skanujący 'odczytuje' skoro tej aury fizycznie już nie ma? Przepraszam jeśli to brzmi dziwnie ale wydaje mi się że to mogłoby być ciekawe do przemyślenia, co wtedy wychodzi.
kurcze, Arkana wpadłaś na naprawde niestandardowy pomysł 😀 ale chyba egzorcysta ma rację ze i tak nie sprawdzisz. Chyba ze zapytasz kogoś kto tego człowieka znał i powiesz czy cokolwiek sie zgadza? Ale to i tak subiektywne strasznie
wracajac do tego co Serenity pisała o przygotowaniu - to mnie właściwie bardziej niepokoi niż uspokaja. Jeśli wynik zależy od stanu emocjonalnego skanującego w danym momencie, to skanowanie ze zdjęcia mówi nam więcej o skanującym niż o osobie na zdjęciu. I to by tłumaczyło niespójność wyników Runologa. Cztery osoby, cztery różne stany wewnętrzne, cztery różne 'projekcje'.
Serenity, ale analogia z EEG trochę kuleje. EEG ma dokładnie zdefiniowane miejsca przykładania elektrod, jest protokół, można powtórzyć badanie i porównać. I co najważniejsze, sygnał elektryczny mózgu istnieje niezależnie od tego czy technik jest zmęczony czy wypoczęty. Pytanie czy aura istnieje niezależnie od skanującego jest właśnie tym co cały czas wisi w tym wątku bez odpowiedzi.
Bereginia ok, ale to jest pytanie filozoficzne prawie. czy cokolwiek istnieje niezaleznie od obserwatora? Fizycy kwantowi mieliby tu wiele do powiedzenia haha. chociaz wiem ze to troche naduzywanie fizyki kwantowej, kazdy to robi w ezoteryce i to jest troche smieszne przyznaje.
haha dobra przynajmniej uczciwie to przyznałeś 😀 Ale wiesz co mnie zastanawia w całym tym wątku, to że nikt tak naprawdę nie powiedział czy kiedykolwiek skanowanie ze zdjęcia pomogło komuś konkretnie. Nie 'wyniki były ciekawe' ale dosłownie, komuś poprawiło się coś po tym co usłyszał od skanującego. Czy ktoś ma taki przypadek?
Dominik ja mogę powiedzieć że to skanowanie gdzie napisali mi że Anahata pracuje na 40 procentach, to po tym zaczęłam bardziej uważać na tę czakrę, robić medytacje dla serca i rzeczywiście po jakimś czasie czułam się lepiej emocjonalnie. Ale uczciwie nie wiem czy to przez skanowanie, przez medytacje które i tak bym mogła zrobić bez skanowania, czy po prostu czas zrobił swoje.
Morganitka no właśnie i to jest ten problem. Nie wiadomo co działało. Może sama decyzja żeby się zająć czakrami miała znaczenie, a nie konkretna diagnoza że właśnie Anahata i właśnie 40 procent. To trochę jak placebo, może działać ale niekoniecznie z powodów które myślimy.
ale czy to jest argument przeciwko? Jeśli efekt jest realny to efekt jest realny. Placebo w medycynie też działa, lekarze to wiedzą i czasem świadomie go stosują. Jeśli ktoś po skanowaniu zaczyna dbać o siebie i czuje się lepiej, to co za różnica jaki był mechanizm.
Grimoire, różnica jest taka że jeśli zapłaciłaś komuś za 'diagnostykę aury ze zdjęcia' i efektem jest to że zaczęłaś medytować, to mogłaś nie płacić i zacząć medytować z własnej woli. Albo zapłacić psychologowi który by ci powiedział żebyś zadbała o siebie i przynajmniej wiedziała skąd ta rada pochodzi. Płacisz za wrażenie precyzji, nie za precyzję.
