3 tygodnie to jest akurat biologicznie sensowny horyzont. 🙂 tyle mniej więcej potrzeba rzeby zaszly mierzalne zmiany w reaktywnosci układu przywspółczulnego przy regularnym treningu oddechowym. to nie jest magia to neuroplastyczność. Cezary nawet nie zdaje se sprawy ze opisuje dokładnie ten mechanizm
ja mam pytanie praktyczne do wszystkich - czy ktos laczyl tę pranajamę przeponową z mantrą LAM? bo czytalam że to bidzamantra dla Muladhary i ze śpiewanie albo nawet wymawianie w głowie LAM pod czas wydechu wzmacnia pracę z korzeniem. ktoś to robił czy to tylko teoria?
LAM na wydechu to klasyka i jak najbardziej sensowne polaczenie. mantra dziala jako punkt skupienia dla umysłu i jednoczesnie wibracja głosowa (jesli wymawiasz głośno) stymuluje obszar gardla i klatki ale intencja trafia do korzenia. to nie jest sprzecznosc. pytanie czy lepiej spiewac glosno czy cicho w myśl i tu jest ciekawa różnica bo głośne LAM angażuje Visuddhe po drodze, a ciche bardziej izoluje Muladharę
wracam do pytania Leny bo widzę że zostało trosze urwane. Lena_77, to co piszesz o dużych lękach to jest ważna informacja i Klimcia dobrze mówi o skali. Dodam tylko że przy pracy z Muladharą przez oddech osoby z mocnym lękiem egzystencjalnym często w pierwszych sesjach "odkopują" emocje które były zaciśnięte. to może być intensywne. nie straszę, mówię żebyś wiedziała że jak nagle poczujesz falę czegoś trudnego to to jest część procesu, nie dowód że coś poszło źle
u mnie ta fala o której mówi Syriusza trwała sesję albo dwie, potem sama opadała. ale ja nie miałam silnych lęków klinicznych, tylko to codzienne "martwię się o wszystko". nie wiem czy to porównywalne. co mi pomogło to uziemienie po sesji, dosłownie chodzenie boso po podłodze albo chwila na zewnątrz. to bardzo przyziemna sprawa ale naprawdę ściągało mnie z powrotem
chodzenie boso po podłodze jako uziemienie - to jest właśnie ta zasada kontaktu z ziemią którą Klimcia opisywała przy pozycji do pranajamy, prawda? 🙂 to mi się trzyma kupy jako spójna całość. tzn. korzeń to kontakt z ziemią i dosłowny kontakt fizyczny z ziemią pomaga tej czakrze
no właśnie, ta spójność między symbolem a praktyką to jest coś co mnie na początku uderzyło w temacie Muladhary. wszystko jest "ziemskie" - siedzenie na podłodze, kontakt stopami, czerwone kamienie, ciężkie wibracje LAM. to nie wygląda jak przypadkowy zestaw. ale mam pytanie czy ktoś wie skąd właściwie pochodzi ta korespondencja korzeń-ziemia, bo spotykam to wszędzie ale nigdzie nie ma wyjaśnienia dlaczego. tak sobie myślę.
to jest jeden z fundamentów systemu tantrycznego. piec pierwszych czakr odpowiada klasycznym żywiołom indyjskiej kosmologii - ziemia, woda, ogien, powietrze eter (akasha). Muladhara to bhumi, ziemia. nie jest to przypadkowe przypisanie, to jest osadzony w calym systemie filozoficznym opis gęstości materii i swiadomosci. każda czakra "zawiera" w sobie jakosc tamtego żywiołu i dlatego praca z nią używa środków o podobnej jakosci - ciezkich konkretnych, fizycznych xD
okej ale ile czasu trzeba żeby to w ogóle zaczęło działać bo czytam ten wątek i wszyscy mówią o tygodniach i miesiącach. a ja mam teraz konkretny problem z poczuciem bezpieczeństwa i nie mam ochoty czekać 3 miesięcy żeby poczuć efekt. czy nie ma czegoś szybszego
na tu i teraz to paradoksalnie najlepiej działa poprostu bardzo wolny wydech z lekkim napieciem brzucha, takie 4-8, czyli wdech 4 sekundy i wydech 8. to aktywuje od razu uklad przywspółczulny i poczucie "uf, jestem bezpieczna" przychodzi szybko. to nie jest praca z czakrą w głębszym sensie ale na kryzys działa zanim jeszcze zaczniesz cokolwiek z Muladharą budować. ciężko stwierdzić
okej to 4-8 rozumiem,ale jak to się ma do tej pranajamy przeponowej o której piszą wcześniej? bo mam wrażenie że to są dwie różne rzeczy i nie wiem od czego zacząć
to nie są dwie rozne rzeczy, to jest wlasciwie to samo tylko nazwane inaczej. oddech przeponowy z wydłużonym wydechem to jest właśnie ta praanajama bazowa dla Muladhary. 4-8 to tylko konkretne proporcje ale zasada jest ta sama, długi wydech przez przepone. różnica jest taka że jak dodajesz do tego intencje i skupienie na czakrze to wchodzisz w pranajame, a jak po prostu oddychasz zeby się uspokoic to jest technika relaksacyjna. a efekt fizjologiczny ten sam bo uklad nerwowy nie wie co jest "energetyczne" a co nie 🙂
rama interpretacyjna - ładnie powiedziane, Lurisk. i akurat tu się zgadzam z tobą bardziej niż zwykle. bo to że ktoś siada i myśli "robię to dla Muladhary, dla zakorzenienia" sprawia że skupia się na konkretnym obszarze ciała i konkretnym typie myśli. a placebo albo nie placebo, uwaga ma znaczenie
trochę się pogubiłam w tej dyskusji, bo z jednej strony mówicie że to fizjologia i układ nerwowy,z drugiej że intencja ma znaczenie. u mnie było tak że zaczęłam robić te ćwiczenia oddechowe bez żadnej wiedzy o czakrach,bo poprostu szukałam czegoś na stres, i efekt był... taki sobie. a jak zaczęłam dodawać tą całą oprawę, siedzenie na podłodze, kamień, wizualizację czerwonego światła, to coś się wyraźnie zmieniło w odczuciu. więc co to jest? rama czy coś więcej?
ale czy to ważne, która zmienna? serio pytam bo sama się nad tym zastanawiałam. jeśli efekt jest, to czy muszę wiedzieć dlaczego? to nie jest pytanie retoryczne, naprawdę chcę wiedzieć czy to coś zmienia w praktyce
dla mnie tak, zmienia. jak nie wiesz co działa to nie możesz tego optymalizować ani powielać. i możesz przypisywać efekt czemuś co nie miało znaczenia, a potem komuś innemu radzić żeby to robił i u niej nie zadziała. to jest mój problem z tymi całymi pakietami "zrób 10 rzeczy naraz i coś się poprawi"
a jeśli ktoś ma silnie zablokowane gardło jak wspominala Romualda wcześniej, czyli Vishuddha, i robi LAM do Muladhary, to ta wibracja gardłowa nie idzie "pod prąd" jakoś? serio pytam bo u mnie gardło zawsze napięte i nie wiem czy robić głośno czy cicho
Zaklinacz.ka, ale skąd ta pewność ze energia "porusza sie pionowo" i że Vishuddha nie blokuje? to brzmi jak coś oczywistego dla ciebie ale ja nie czuję tej pionowosci kiedy medytuje, u mnie to bardziej jak obszary w ciele niż rura
to co mówi Zaklinacz.ka o sushumna nadi to chyba wyjaśnia też dlaczego pozycja do tej pranajamy jest taka ważna, bo właśnie siedzenie prosto z wyprostowanym kręgosłupem. Klimcia o tym mówiła wcześniej przy okazji siadania na podłodze. te elementy do siebie pasują 🙂
okej ale mam pytanie może głupie, czy można robic tę pranajame na leżąco? 🙂 bo mam problem z dłuższym siedzeniem ze względu na plecy i jak siadam to po 5 minutach skupiam się na bólu a nie na oddechu
a ja właśnie chciałam dopytać Klimcię o tę "kumulację" o której wcześniej pisałaś, bo skoro leżąca pozycja jest gorsza dla uziemienia ale nie dyskwalifikuje, to znaczy że efekt korzenia można osiągnąć nawet bez pełnego pakietu? zastanawiam się gdzie jest minimum żeby to w ogóle zaczęło działać
to jest dla mnie bardzo ważna informacja, dziękuję! bo byłam przekonana że muszę mieć "wszystko" żeby w ogóle zaczynać. a sama pranajama brzmi mniej strasznie niż cała ceremonia z kamieniami i mantrami. mogę zacząć od tego i zobaczyć co poczuję
a co jezeli ta fala przyjdzie w srodu nocy po seji i nie mozna wyjsc na zewnatrz? bo mam tak ze najczesciej medytuuje wieczorem i jak cokolwiek sie ruszY emocjanlanie to potem nie sypiam. czy to blad zeby robić pranajame pozno?
hm a czy ktoś próbował tej pranajamy z afirmacjami jednocześnie? bo ja to łączę, wdech i myśęl "jestem bezpieczna" a wydech "mam fundament pod nogami" i mi to strasznie pomaga. może to GŁUPIE połączenie ale dla mnie działa leiej niż sama technika oddechowa
nie brzmi głupie w ogóle wręcz przeciwnie. afirmacja na wydechu to trochę jak mantra tylko po polsku. i jeśli to u ciebie działa to jest idealnym przykładem że nie ma jednej metody dla wszystkich. Bibianna, mam pytanie, te afirmacje wymyślasz sama czy skądś je masz?
z różnych miejsc, parę z książek o czakrach, parę sama wymyśliłam pod siebie. te własne chyba działają lepiej bo są bardziej konkretne na moje życie, nie takie ogólne. "jestem zakorzeniona" to dla mnie mniej przemawia niż "mam stabilnąa pracę i dach nad GŁOWĄ i to jest prawda"
to ciekawe co mówi Bibianna o tych konkretnych afirmacjach bo gdzies czytalem ze afirmacja musi byc tera zniejszym czasem i pozytywna ale niekoniecznie musi byc wielka i metafizyczna. "mam dach nad glowa" jest calkowicie w porzadku jako afirmacja dla korzenia bo to jest dosłownie bezpieczenstwo i stabilizacja
