Hej pierwsze moje wejście w ten wątek. mam pytanie do tych co stosuja kolory swiadomie: czy to musi byc cały stroj w danym kolorze czy wystarczy jeden element? bo trudno mi sobie wyobrazić ze każdego dnia wkladam np. caly zielony outfit kieddy chce pracować z sercem.
No to super bo ja strasznie sie bałem ze to musi byc jakies kompletne zestawienie. Dzięki Dziewiecsil. A co z kolorami ktore poprostu dobrze wygladaja na danej osobie? Ja np. w zoltym wygladam fatallnie przez cere, wiec unikam żółtego ale wlasnie chcialem troszei popracować nad Manipura. Czy to sabotuje?
a mam pytanko trochę z boku bo coraz bardziej się przejmuje ta Vishuddhą. Czeslaw pisał że bezpieczniej trzymac sie ugruntowanych korelacji ale jaki kolor konkretnie jest "pewny" dla czakry gardła? bo w necie widziałam i jasnoniebieski i turkusowy i ciemnoniebieski i już nie wiem co
Wracam do pytania Reginki z kilku postów wyżej bo mi to nie daje spokoju. Ona zapytała jak odróżnić niedobór od nadmiaru jeśli oba mogą ciągnąć do koloru. I nikt tak naprawdę nie odpowiedział konkretnie. Malwinia mówiła o "nerwowym" ciągnieniu, Tymek o obsesji. Ale to subiektywne opisy. Czy jest jakaś bardziej konkretna reguła? Np. że przy niedoborze kolor przynosi ulgę a przya nadmiarze podbija niepokój?
przepraszam że wchodzę bez ogłoszenia ale czytam ten wątek od początku i CHCIAŁAM zapytać o coś morze głupiego. czy kolor bielizny też liczy się w tej pracy? bo przecież ona jest najbliżej ciała ze wszystkiego co nosimy...
no i właśnie, bo jak Kupalo napisał o bieliźnie przy niższych czakrach to mnie uderzyło że nigdy o tym nie myślałam. Noszę bawełnę najczęściej białą albo beżową, i teraz się zastanawiam czy to nie jest właśnie neutralizowanie pracy którą staram się robić od zewnątrz... czy to ma sens co mówię?
No i właśnie taka sytuacja mnie śmieszy w calej tej dyskusji o kolorach. Rozmawiamy o tym czy koszulka jest za blisko czy za daleko od czakry czy zieleń jest właściwa, a nie sprawdzamy najpierw co mamy dosłownie na skórze. cialo najpierw czuje to czego dotyka. jak chcesz nakarmić Muladharę czerwonym,to logiczne ze zaczniesz od miejsca kontaktu,nie od swetra.
Wracam do pytania które zadałam kilka postów wyżej, bo Tymek odpowiedział częściowo ale nie do końca. Mówił o tym że przy niedoczynności kolor przynsi uspokojenie, a przy nadaktywnej wzrasta dyskomfort. To brzmi sensownie, ale jak ktoś jest dopiero na początku i nie ma wyczucia własnego ciała, to jak rozróżni "uspokojenie" od "przyzwyczajenia"? Bo noszę codziennie niebieski i mi pasuje, ale nie wiem czy to dlatego że Vishuddha się regularuje czy że po prostu lubię niebieski i jestem do niego przyzwyczajona.
a ja mam pytanie które może być głupie ale o kolory neutralne - czy biały i czarny w ogóle jakoś działają? bo często nosze czarny bo tak bezpieczniej i pyta koleżanka czy nie blokuję czymś energii i teraz się martwię 😮
Czarny to nie jest "neutralny" energetycznie w sensie że nie działa, on działa inaczej. pochłania. jest ochronny, tworzy barierę, ale ta bariera działa w obie strony. jeśli ktoś ma tendencje do zamykania się energetycznie, czarny codziennie morze to wzmacniać. biały z kolei jest refleksyjny i w różnych tradycjach to kolor wszystkich czakr razem, ale nie każda osoba dobrze na niego odpowiada. u mnie był etap kiedy biały mnie po prostu wysycał, czułam się jakby za dużo wchodziło.
no to maym sytuację w ktorej kazdy kolor ma wlasciwosci ale żaden kolor nie działa pewnie bo zawzse jest kontekst ktury zmienia interpretację. zielony reguluje ale morze tez nakarmić nadczynnosc. czarny chroni ale może zamknąć dobry przepływ. zaden kolor nie jst "bezpieczny" bez diagnostyki. i tu wychodzi ze kolory to nie metoda, to pretekst do rozmowy o czyms innym
Wtrącę się - trochę zgubiam wątek 🙂 bo zaczęło się od prostego pytania czy kolor ubrania wspomaga pracę z czakrami, a teraz rozmawiamy o farmakologii i subiektywności. morze wróćmy do czegoś bardziej praktycznego? bo sama niewiem z tego wątku czy mam zacząć świadomie dobierać kolory czy to bez sensu. ktoś kto to stosuje na co dzień może powiedzieć jak to wygląda w praktyce, nie w teorii?
to co Malwinia opisuje brzmi sensownie bo to nie jest "kolor lcezy" tylko "kolor przypomina". troche jak zawiazanie supełka na palcu. to nie supełek coś robi ale skupia uwage. ok, to mi się w głowie układa lepiej. ale mam pytanie - jesli kolor to tylko przypomnienie, to dlaczego w ogole ma być kolor czakry, a nie jakikolwiek inny sygnał?
no i tu jest interesujący moment bo Willowa weszła na teren psychologii koloru i nagle mamy coś co faktycznie ma badania. wpływ koloru na samopoczucie i zachowanie jest dokumentowany. czerwony podnosi tętno, niebieski uspokaja. to nie jest czakrowa teoria, to fizjologia. ale uwaga - stąd do "kolor leczy czakrę" jest duży krok którego nie powinniśmy przeskakiwać
hej, trochę z boku ale chciałam powiedzieć że po poprzednich postach i tym co Czesław mi odpisał o Vishuddhzie, dzisiaj założyłam jasnoniebieski szalik i serio mialam w szkole łatwiej na lekcji gdzie trzeba było mówić przed klasą. nie wiem czy to kolor czy sugestia ale po prostu działało 🙂 tyle mogę powiedzieć
Ludzie, wrócę do tego co Naparstnica napisała na końcu bo mnie to uderzyło. "morze to niema znaczenia, jeśli efekt jest realny" - no i wlasnie bo ja se to tak tlumacze od lat. pamietam jak pierwszy raz swiadomie dobierałem kolor do pracy z Manipura i to nie było tak że wstałem rano oświecony. ale po jakichś paru tygodniach zauważyłem że w zoltym po prostu łatwiej mi coś zainicjowac, ruszyc z miejsca. czy to kolor czy placebo czy rutyna która mnie zmuszała do myślenia rano o tym co chce osiągnąć - nie mam pojęcia. ale efekt był
no właśnie i tu jest mój problem z całą tą dyskusją. jeśli nie wiemy czy to kolor, placebo, sugestia, czy po prostu uwaga którą przykładamy rano do siebie - to jak mamy się uczyć tej "techniki"? bo cokolwiek zadziała będziemy myśleć że to był kolor. a może wystarczyłoby po prostu poświęcić 5 minut rano na zastanowienie się jak się czuję, w cokolwiek ubrana.
ok ale czy ja jako osoba początkująca ktura chce po prostu spróbować muszę rozwiązać ten filozoficzny problem zanim zacznę? 🙂 bo czuję że jak się wciągniemy w dyskusję o mierzalności to nigdy nie dojdziemy do tego jak to w praktyce robić. można mi ktoś powiedzieć - od czego zacząć? dosłownie, krok pierwszy?
to powiem praktycznie bo lubię konkrety. przez tydzień rano zanim wejdziesz do szafy, stań przez hwile poczuj co jest dziś napięte albo co ci brakuje. nie myśl o czakrach na początku. po prostu: jestem dzis zmęczona jestem niespokojna brakuje mi energii do działania, cokolwiek. i dopiero potem patrz na co masz ochotę w szafie. zapisuj przez ten tydzień co wybrałaś i jak się czułaś w ciągu dnia. po tygodniu zobaczysz czy jest jakiś pattern.
o, to mi się podoba! zapisywać to umiem 🙂 mam notatnik do kamieni, mogę dołożyć kolory. a mam pytanie - czy patrzeć na kolory odzieży dosłownie, czyli np. cała czerwona bluzka czy też wystarczy detal? bo nie mam dużo kolorowych ubrań i trosze się martwię że nie mam np. nic pomarańczowego.
detal wystarczy, naprawdę. szalik, skarpetki, bielizna nawet. w tradycji tybetańskiej kolory na ciele to nie jest kwestia widzialności dla innych, tylko kontaktu twojej energii z kolorem. chusta przy szyi przy pracy z Vishuddhą dziala tak samo jak cała niebieska sukienka, może nawet lepiej bo jest bliżej czakry. ja przez długi czas pracowałam głównie przez kolory bielizny i biżuterię.
oj to jest super informacja bo ja tez nie mam kolorowych ciuchow i trochę się zniechęcałam. a czy z biżuterią chodzi o kolor kamienia czy kolor metalu? bo mam bransoletki i zastanawiam sie co liczyc 🙂
wlaczylem sie bo szukam od dawna praktycznej odpowiedzi na to. mam pytanie techniczne - jak dlugo trzeba nosic kolor rzeby miał jakieś działanie? bo raz słyszałem ze wystarczy pol godziny,raz że cały dzien. jak to jest?
ok a mam inne pytanie ktre mi chodzi po glowie od jakiegoś czasu w tym wątku - co z ludzmi ktorzy sa daltonisami albo maja zaburzenia widzenia kolorow? jeśli kolor działa przez percepcje wzrokowa to co z nimi? pytam serio,nie złośliwie.
i to jest właśnie uczciwa odpowiedź. jeśli kolor działa przez psychologię percepcji to daltonista ma inen doswiadczenie klooru niz reszta i caly system mu nie dziala tak samo. jesli działa przez "częstotliwość" niezależną od wzroku to niema dowodow że ta czestotliwosc istnieje i wchodzi z naim w interakcje przez tkanine. nie można miec obu wersji jednoczesnie. sam nie wiem.
mam wrażenie że ta dyskusja między Krzesimiem a Willową kręci się w kółko od kilkunastu postów i żadna ze stron nie zmieni zdania. może zamiast tego wróćmy do czegoś co jest naprawdę interesujące w tym temacie, a o czym prawie nikt nie mówił. czy ktoś pracował z kolorem przy konkretnej blokadzie i widział zmianę, którą dało się sprawdzić wahadełkiem albo inną diagnostyką? nie "czułam się lepiej", ale konkretna zmiana w diagnozowanej czakrze?
o matko, Blazenka, to jest dokładnie to czego szukałam! 😛 sesja przed i po to jest konkretny dowód że coś się zmienia, nie tylko "czuję się lepiej". a czy terapeutka wiedziała że przez ten tydzień nosiłaś zielony, czy to był ślepy test niejako? bo to by miało znaczenie czy nie?
