Cześć, mam taki problem że od dłuższego czasu nie mogę płakać... Znaczy chcę, czuję że coś mnie ściska w środku, ale łzy po prostu nie wychodzą... Siedzę sobie i wiem że powinnam się poryczać a nic. Czytałam że to może być blokada czakry serca ale nie wiem czy dobrze interpretuję. Mam też takie uczucie jakby coś uciskało mnie w klatce piersiowej, szczególnie kiedy jestem sama. Czy ktoś miał coś podobnego? I skąd wiadomo że to na pewno Anahata a nie coś innego?
To co opisujesz z tym uciskiem w klatce to klasyczny objaw zastoju w Anahacie, ale zanim ktokolwiek ci powie że to NA PEWNO serce, to trzeba by najpierw sprawdzić wahadełkiem albo chociaż poskanować dłonią. Ucisk może być z różnych powodów. Powiedz mi jedno - czy masz też problemy z wyrażaniem siebie? Bo czasem Vishuddha jest tak zablokowana że energia się cofa i daje objawy wyżej albo niżej niż się spodziewamy
a ja w ogóle myślałam że niemożność płakania to raczej problem psychologiczny a nie czakrowy... serio pytam, nie złośliwie, bo sama nie wiem jak to rozróżnić... skąd wiadomo że to energia a nie po prostu stres albo depresja?
Wracając do pytania - niemożność płakania nie jest automatycznie blokadą Anahaty, chcę to powiedzieć wprost zanim komuś wpadnie do głowy że musi teraz medytować nad zielonym kolorem i będzie po sprawie. To może być Anahata, ale może być też Vishuddha jeśli mamy problem z puszczaniem emocji przez gardło dosłownie, albo Manipura jeśli ktoś tak bardzo kontroluje wszystko że nie pozwala sobie na bycie bezsilnym. Widziałam oba przypadki. :/ Jakie masz relacje z innymi ludźmi, czy czujesz się blisko z kimś czy raczej za szybą?
No właśnie mnie ciekawi jedno - czy ten ucisk to uczucie ciagle czy pojawia sie w konkretnych sytuacjach?! xD Bo jak to drugie to bym ostroznie z diagnozowaniem czakr, to moze byc po prostu reakcja na stres nawet somatyczna.
Ja miałam bardzo podobnie jakiś czas temu i u mnie okazało się że to Anahata ale nie zablokowana tylko... jak to powiedzieć... zamknięta od środka. Bioenergoterapeutka mi tłumaczyła że to jest inne niż typowa blokada, bardziej jakby czakra się sama zamknęła jako ochrona. Siedziałam wtedy w sytuacji gdzie długo nie mogłam odejść od czegoś toksycznego i ciało dosłownie się odcięło żeby przeżyć. łzy mi wróciły dopiero jak zaczęłam medytacje z różowym kwarcem.
Może głupio że wchodzę w środek ale musze zapytać - czy ktoś tu bieze pod uwagę ze osoba opisująca te objawy moze byc w instytucji albo w sytuacji gdzie emocje muszą być trzymane pod kontrolą z zewnetrznych powodów? Pytam powaznie. Znam przypadki z domów opieki, szpitali psychiatrycznych,zakladow pracy gdzie emocje były dosłownie niemile widziane. Wtedy to nie jest blokada energetyczna, to jest mechanizm obronny psychiki i wrzucanie tego od razu na Anahate to błąd. 😀
aaa, mam pytanie do Danielki - czy czujesz że chcesz płakać ale nie możesz, czy raczej że w ogóle nie masz dostępu do tej emocji, jakby jej nie było? To są dwie różne rzeczy i ważne dla zrozumienia gdzie jest problem.
To brzmi jak zablokowane ujście, nie jak brak energii w Anahacie. Energia tam jest, czujesz ją jako ten ucisk i ciśnienie, ale nie może się wyrazić. To może wskazywać na to że blokada jest wyżej, właśnie w Vishudhha. Gardło nie przepuszcza. Ale oczywiście mówię to na odległość, bez żadnego badania więc traktuj to jako kierunek do sprawdzenia, nie diagnozę.
Dołączam się z boku ale mam podobne pytanie tylko z innej strony - czy jak się DUŻO płacze to też moze byc problem z Anahatą? Pytam bo mój znajomy plącze prawie codziennie i zastanawiam sie czy to nie jest nadaktywna czakra serca czy cos takiego. sam nie wiem.
bo sie zastanawiam czy mój znajomy powinien się martwic albo cos z tym robic, czy to normalne ze tak plakze
dobra ale wracając do Danielki i tego szpitala bo to mnie bardziej zastanawia - czy ten ucisk w klatce ktury czujesz to bylo tez TAM, na obserwacji czy pojawilo sie pozniej?
To co Danielka opisuje to klasyczny mechanizm obronny. Ciało i psychika razem wypracowują strategie przetrwania w środowisku gdzie emmocje byly niebezpieczne albo monitorowane. To nie jest slabosc, to adaptacja. Problem w tym że adaptacja zostaje nawet jak srodowisko sie zmienia. I teraz pytanie do Izar i Nyja - czy w tej sytuacji praca z czakrami ma w ogóle sens bez rownoleglej pray z tym mechanizmem psychologicznie?
zgadzam sie z Izar w stu procentach. Znam osoby ktore latami pracowaly z czakrami i nic sie nie zmienilo bo nie dotknely tego co jest pod spodem. I odwrotnie, znam takich co robili terapie i gdzies w polowie zaczeli tez pracowac energetycznie i dopiero wtedy cos ruszylo. Nie ma jednej drogi.
no tak, ale trzeba tez powiedzieć wprost: praca z czakrami MOZE byc czescia procesu nawet jesli ktos jest w terapii. Nie zamiast, ale obok. Danielka, czy masz teraz jakikolwiek kontakt z terapeutą albo psychiatrą? Pytam bez oceniania, to wazne dla tego co mozna ci doradzic
mam kontrole raz na jakis czas, ale to bardziej farmakologiczne niz terapeutyczne... Pani doktor sprawdza leki i tyle... Terapii wlasciwie nie mam, czekam na termin juz od dluższego czasu 🙂
o matko, to okropne ze trzeba tak czekac. A czy w ogóle mozna samemu cos robic w domu zanim sie dostanie do terapeuty?? Pytam tez troche w swoim imieniu bo ja tez czekam na termin i czuje ze czas mija a ja nic nie robie
a powiedz Danielka czy przy tym ucisku i niemoznosci plakania miewasz tez moze takie momenty ze jest jakby za goraco w klatce piersiowej albo odwrotnie, zimno, dreszcz przez moment? pytam bo u mnie tak bywalo i bioenergoterapeuta mowiła ze to czakra proboeje "oddychać" ale cos jej przeszkadza
mam pytanie bo troche pogubiłam sie w tej dyskusji - to w koncu Anahata czy Vishuddha? bo czytam i raz jedno raz drugie i nie wiem co myslec... Danielka pisze ze czuje cisnienie w klatce a nie w gardle wiec logicznie to serce nie?
szczerze mowiac troche mnie niepokoi ze TUTAJ probujemy zdiagnozowac czakry na podstawie opisu na forum. Danielka ma za soba pobyt w szpitalu, czeka na terapie, bierze leki i my tu siedzimy i spekulujemy czy Anahata czy Vishuddha.a Nie uwazacie ze to troche za bardzo?
a ja mam pytanie moze naiwne ale: czy jest jakis sposob żeby samemu sprawdzic wahadełkiem czy to Anahata czy Vishuddha? Pytam bo saam chciałabym kiedys sie nauczyc diagnostyki i ten przypadek wydjae sie dobry przykladem
ok ale wracając do teggo wahadełka - skoro nie nad sobą, to jak prosić kogoś o sprawdzenie? Czy to musi być ktoś kto umie czy wystarczy że ktoś trzyam i patrzy co robi?
no dobra ale tutaj troche gubimy watek. Danielka pisze ze cos probuje sie otworzyc i zaraz sie zamyka - to jest chyba wazniejsze niz czy wahadlo czy nie. Bo to brzmi jak ze cialo gdzies tam chce ale cos blokuje. Danielka, to jest stale czy tylko przy konkretnych rzeczach filmach sytuacjach?
bardziej przy konkretnych rzeczach... Jakby ktos bliskiemu płakał albo jak ogladam cos smutnego z dziecmi... Przy abstrakcyjnych rzeczach nic, ale jak cos jest bliskie, osobiste, to sie pojawia ten moment ciepla i potem blokada
to co opisujesz Danielka, ten moment ciepła zaraz przed zablokowaniem to mi sie kojarzy z czymś co kiedyś czytałam o mechanizmach obronnych somatycznych. Że ciało zaczyna otwierać a potem jakiś wewnętrzny "strażnik" mówi stop. I to strażnik jest uczony, nie zły, on poprostu robi to co umiał robić w trudnym czasie. Pytanie tylko jak go przekonać że teraz jest inaczej.
to "na warcie" to ladna metafora ale chciałabym żebyśmy nie przeskakiwali za szybko do odpowiedzi. Bo z jednej strony mamy Anahata, z drugiej Vishuddha, i nikt jeszcze nie postawil pytania czy aby na pewno to nie jest kwestia Manipury. Niepewność siebie przy emocjach poczucie ze nie ma sie "prawa" do płaczu - to moze byc splot słoneczny tak samo dobrze.
o tym nie myslałam. Rzeczywiście tam bylo poczucie ze... nie wiem, ze sie jest troche niczyim. Ze ktoś inny decyduje kiedy spisz, kiedy jedzenie, kiedy rozmowa. To brzmi jakby Manipura miała tez swoje pięć minut w tym.
