no właśnie, i to mnie zastanawia przy całym tym temacie z LED - jak mamy już niejednoznaczność co do KOLORU danej czakry, to jak w ogule oceniamy czy lampa "działa"? bo jeśli ktoś użyje rużowej dla serca i poczuje coś pozytywnego, a ktoś inny UŻYJE zielonej i też poczuje, to co to mówi o kolorze?
ojoj, hej, wracam bo mialam przerwę - Firletka masz rację i chyba to jest jeden z wniosków z tej dyskusji który mi się krystalizuje. że może LED jako kolor to bardziej wzmocnienie intencji niz samodzielne sposób. jak ustawiasz zieloną lampę z myślą o Anahacie to ta intencja jesti już aktywna zanim w ogóle zasiadziesz do medytacji
wracam do mojego pytania o ściany bo trochę odpłynęło - czy ktoś ma jednak jakieś doświadczenia z kolorowymi ścianami przy pracy z czakrami? pytam bo serio rozważam ten remont i chciałabym wiedzieć czy warto czy to bez sensu 🙂
wracam do wątku ze ścianami i moimi zasłonami - napisaałm że nie wiem co zadziałało, ale mogę dodać jedną rzecz. te kilka tygodni w tym zielonym świetle przez zasłony to był czas kiedy celowo też skupiałam się na relacjach w dzienniku. więc nawet jeśli kolor czegoś nie "zrobił", to napewno wzmocnił moją uwagę skierowaną w tą stronę. może właśnie na tym to polega
to co Irminka opisuje brzmi jak taki efekt "kotwicy" - kolor staje się sygnałem dla umysłu że teraz pracujesz nad konkretną czakrą. trochę jak zapalanie świecy przed rytuałem, nie chodzi o to że ogień coś robi magicznie, tylko że twój umysł dostaje wyraźny sygnał "zaczynamy". i może z LED jest dokładnie tak samo
no i o to chodzi. to jest mechanizm psychologiczny ktury ma sens i jest sprawdzalny. zapalasz zieloną lampę = wchodzisz w tryb pracy z sercem. ale to jest efekt warunkowania, nie energetyczny wpływ LED na czakrę. serio, dla czego to jest trudne do przyjęcia? działa, ale działa jako sygnał dla umysłu, nie jako przepływ energii
noo, ej ale ja daalej nie wiem którą lampę kupić 😀 zieloną czy różową dla serca, serio, ktoś mi odpowie wprost? bo czytam i czytam i wszyscy móiwą "to zależy" ale JA potrzebuję konkretu bo chcę poprostu ZACZĄĆ a nie filozofować tyygodniami
a ja mam takie pytanko do Lobelki albo Sennica - czy przy wyborze koloru dla LED ma znaczenie w jakiej porze dnia medytujemy? bo wieczorem widzimy kolory inaczej niż w dzień i zastanawiam się czy to cokolwiek zmienia przy pracy z czakrami. zobaczymy.
chce tylko powiedziec ze ta cala dyskusja kreciła sie cały czas wokol pytania "czy działa" i tyle opcji: dziala energetycznie, dziala psychologicznie, nie działa wcale to zalezy od intencji. i nikt nie powie ze tego nie da sie sprawdzic, bo da sie. mozna medytowac przez miesiac bez zadnego koloru, potem miesiac z kolorowym LED i porownac dzienniki. nie jest to idealny eksperyment ale lepszy niz filozofowanie
okej, to wracam do tych ścian bo widzę że Wezuwianit też pytała. Irminka opisała doświadczenie z zasłonami i to jest chyba najbliżej odpowiedzi jaką dostałam - że kolor otoczenia działa, ale czy jest "stały" czy "zmienny" to może nie robi aż takiej różnicy? zastanawiam się czy gdybym np. pomalowała ścianę za miejscem medytacji to by była za mocna stymulacja przez cały dzień, nawet jak nie medytuję
o to ma sens z tym momentem przejścia! Nebularia pisała coś o kotwicy dla umysłu i to się łączy. ale mam pytanie Irminka - czy ta zielona barwa zasłon nie zmieniała ci w ogóle odbioru całego pokoju? bo wydaje mi się że jak ktoś wchhodzi do ciebie do pokoju to też to widzi i może być dziwnie 🙂
no właśnie, i tu jest taki praktyczny problem ze ścianami ze jednag w tym pokoju to sie hyba spi, je, żyje, nie? bo nie każdy ma osobny gabinet do medytacji. i farbowanie ściany na intensywną zieleń do Anahaty to potem może być ciężko zasnąć albo poprostu za bardzo "wołać" ta czakra cały czas kiedy tego nie chcemy. z lampą LED można to po prostu wylaczyc
dbra, Kacperek mi odpowiedział z tą zieloną lampą i ok, zamawiam zieloną, koniec filozofowania z mojej strony 😀 ale mam pytanie zanim to zrobię - gdzie ją stawiacie podczas medytacji, przy se, za sobą, z przodu? bo widziałam że ktoś pisał o kąpieli w kolozre i zastanawiam się czy lampa ma być skierowana na mnie czy raczej ośietlać całe pomieszczenie
dobra, ale wracając do tej kwestii którą Wizjoner poruszył - ten pomysł z testem przez miesiąc z lampą i bez. w teorii brzmi sensownie, w praktyce kto z was na prawdę byłby w stanie przez miesiąc medytować "na sucho" bez żadnych akcesoriów i nie wmówić sobie że jest gorzej bo "wie" że teraz jest bez lampy? to jest problem metodologiczny który podważa cały ten eksperyment
to co Utopca pyta o temperaturę barwową to jest w sumie ważna rzecz i mało kto o tym mówi. przy Anahacie intuicyjnie powiedziałabym że cieplejszy odcień zieleni jest łagodniejszy, bardziej "serdeczny". zimny intensywny zielony kojarzy mi się bardziej z Vishuddha albo wręcz Ajna. ale nie mam na to żadnego uzasadnienia poza własnym odczuciem, więc traktujcie to jako luźną obserwację a nie regułę
