Ja tak robiłam kilka razy. Kładziesz się, skanujesz po kolei każdą czakrę i próbujesz zobaczyć jaki kolor widzisz intuicyjnie, a potem porównujesz z 'oczekiwanym'. U mnie zazwyczaj się zgadzało przy dolnych czakrach, ale trzecie oko i korona robiły mi psikusa, bo zamiast fioletowego i bieli widziałam różne rzeczy zależnie od dnia. I nie zawsze umiałam powiedzieć czy to informacja czy moja własna wyobraźnia.
No właśnie i tu mam ten mój wieczny problem ze wszystkim co wizualizacyjne. Skąd wiemy że to co 'widzimy' w medytacji to odczyt energetyczny a nie po prostu to czego się spodziewamy albo o czym myśleliśmy chwilę wcześniej? Nie mówię ze to bez wartości, ale to zdaje sie być nieodróżnialne od wewnątrz.
No i właśnie to jest moje pytanie, które zadałam wcześniej i trochę zostało bez odpowiedzi. Lunaria pisała że przy dolnych czakrach kolory się zgadzały a przy Ajnie i Sahasrarze robiły psikusa - ale co to znaczy 'robiły psikusa'? Że widziałaś inne kolory niż powinnaś czy że w ogóle nic nie widziałaś? Bo to są dwie różne sytuacje według mnie. Jedna to rozbieżność koloru, a druga to brak odczytu w ogóle. I tu wracam do sedna tego tematu, bo jeśli kolor w aurze nie zgadza się z 'oczekiwanym' kolorem czakry to jest albo informacja (jak ta historia Kielichowej z zielonym w Manipurze) albo szum i nasze własne oczekiwania. Jak to odróżnić?
Ale to jest właśnie problem z weryfikacją o którym Elzbietka mówiła kilkanaście postów wyżej. Jedna pani która opisała podobnie to wciąż za mało żeby stwierdzić że cokolwiek 'wykryła' niezależnie, bo nie wiemy czy przypadkiem nie sugerowała się twoim zachowaniem, mimiką, tym co powiedziałaś wcześniej. Nie mówię że kłamała, mówię że ludzki umysł bardzo sprawnie wychwyca subtelne sygnały i buduje z nich spójną narrację. To nie jest zarzut wobec całej tej pracy z aurowymi kolorami, ale nie możemy udawać że mamy tu twardy dowód.
Maurycy ma rację co do weryfikacji, ale jest jeden aspekt który mnie zawsze w tej dyskusji zatrzymuje. Mówisz 'zmęczony granat' przy trzecim oku - i to jest bardzo konkretny opis. Ktoś kto nie ma pojęcia o energetyce nie powie że kolor wygląda 'zmęczony'. To jest jakościowa informacja o stanie tej czakry, niezależnie od tego czy kolor się zgadza z podręcznikowym indygo. I tu wracam do pytania z tytułu tego wątku, bo może to jest odpowiedź: kolory w aurze i kolory przypisane czakrom to dwie różne warstwy, jedna to stan energetyczny a druga to swego rodzaju etykieta.
hej, trochę z boku ale mam pytanie bo się tu pojawiło parę razy i za każdym razem przechodzi bez wyjaśnienia. Co to właściwie znaczy ze kolor jest 'zmęczony' albo 'przygasły'? To jest opis intensywności czy nasycenia? Bo jeśli to kwestia jasności koloru to czy nie może to po prostu znaczyć że czakra jest niedoczynna, czyli przymknięta, a nie że kolor jest 'nie ten'? Nie wiem czy to nie jest to samo zjawisko opisane inaczej
To jest dobra obserwacja. W wielu systemach pracy z aurą, nie tylko czakrowych, mówi się o trzech parametrach koloru: odcień, nasycenie i jasność. Blokada może objawiać się przez każdy z nich inaczej. Przygasły kolor to często niedoczynność albo zastój, kolor brudny czy mętny to często nagromadzone emocje, a kolor inny niż oczekiwany to może właśnie ta 'pozostałość' o której cały wątek. Geomanta.ka ma rację że to nie musi być albo-albo.
oo to jest super rozróżnienie z tymi trzema parametrami! Tadek, a co ze ścieżką do tyłu - tzn. jeśli ktoś widzi kolor czysty ale nie ten co powinien, to co to oznacza? Bo z tego co terapeuta mi pokazywała to ten zielony w mojej Manipurze był dość wyraźny, nie zmęczony ani brudny. Jakby żywy zielony na niewłaściwym miejscu. I to mnie zawsze zastanawiało czy to może być właśnie ta pozostałość energetyczna z Anahaty gdzies tam utkwiona, czy może ktoś po prostu widzi różnie
Kielichowa, to jest dokładnie to co mnie tutaj od początku nurtuje. Żywy, czysty kolor poza swoim obszarem to brzmi inaczej niż po prostu rozregulowanie. Mam w notatniku zapisane z jakiejś ksiażki że 'kolor przemieszczony' to może być ślad po intensywnym doświadczeniu emocjonalnym które wciąż nie zostało 'przeprocesowane'. Czyli energia Anahaty tak mocno pracowała przy jakimś wydarzeniu że zostawiła odcisk niżej. Ale to jest jedna z interpretacji, nie jedyna.
Elzbietka celnie to ujęła. Problem z 'kotwiczeniem' jest realny i myślę że uczciwa odpowiedź jest taka: sam kolor i samo położenie nie wystarczą do interpretacji. Dobry terapeuta nie powinien mówić 'to ślad po relacji' tylko na podstawie zielonego w Manipurze, chyba że ma do tego inne informacje - co klientka opowiedziała, jak reaguje ciałem na konkretne pytania, co wahadełko pokazuje nad tym obszarem. To jest właśnie ta spójność wewnętrzna o której Tadek pisał. Jedno nie dowodzi, kilka zbieżnych wskazówek już tworzy hipotezę do pracy.
