Właśnie, i to jest ważne co mówisz. Ciało trzyma to niezależnie od głowy. Dlatego sama rozmowa o tym nic nie zmieni, podobnie jak sama analiza. To może być dobry moment żeby zapytać, czy poza medytacją próbowałeś kiedyś czegoś co angażuje ciało bezpośrednio? Ruch, oddech, cokolwiek?
Pranajama to dobry kierunek przy Manipurze, szczególnie oddech przeponowy. Ten obszar dosłownie się rozluźnia kiedy zaczynasz oddychać brzuchem, a nie klatką. Możesz to zrobić teraz nawet, połóż rękę na brzuchu i sprawdź czy przy wdechu ręka idzie do góry czy do dołu. Większość ludzi z napięciami w tym rejonie oddycha górnymi partiami.
To ciekawe bo oddech przeponowy to jedna z niewielu rzeczy które można ćwiczyć praktycznie wszędzie i które mają bardzo szybki efekt. Pytanie do Prokopa, czy ten ucisk w brzuchu zmienia się w ciągu dnia, czy jest mniej więcej stały?
Rano gorzej brzmi jak coś co może być związane z anticipatory anxiety, czyli lękiem antycypacyjnym. Ciało wie że zaczyna się dzień i z nim potencjalne sytuacje z autorytetami. Teodor, czy z twojego doświadczenia taki poranny wzorzec coś mówi o tym jak głęboko jest zakorzeniona blokada?
Jest jeden wątek który gdzieś nam umknął. Prokop od początku mówi o autorytetach w liczbie mnogiej, szef, nauczyciel, pewnie inne figury. Ale czy ten wzorzec dotyczy wszystkich jednakowo, czy jest jakiś rodzaj autorytetu który jest mniej aktywujący? Bo to by mogło powiedzieć coś o tym co dokładnie jest tym triggerem.
To jest bardzo ważna różnica. Lekarz też jest autorytetem, ale może tam relacja jest inaczej skonstruowana, bo to ty zgłaszasz problem i on ma ci pomóc, nie ocenić twój wkład ani efekty pracy. Czy przy szefie to jest właśnie to, że on ocenia coś co jest twoje?
To co Gnostyk mówi o ocenie czegoś co jest twoje, to mi się wydaje kluczowe. Manipura to jest czakra własnej wartości i tożsamości, nie tylko siły. Może ta blokada bierze się właśnie stąd, że gdzieś wewnętrznie jest poczucie że jeśli szef oceni twój pomysł albo prośbę, to ocenia ciebie jako człowieka. Prokop, czy tak to odczuwasz?
Ale zaraz, wróćmy do tego co było przed chwilą. Prokop powiedział że z lekarzem jest inaczej. Więc to nie jest strach przed każdą oceną, tylko przed oceną w kontekście pracy, wysiłku, tego co wnosisz. To jest zupełnie inny wzorzec niż ogólna hierarchia.
Przepraszam że się wtrącam z trochę innym pytaniem, ale czytam ten wątek i mam przeczucie które może być głupie, czy istnieje jakaś prosta diagnostyka żeby sprawdzić czy ta czakra jest bardziej zablokowana od dołu czy od góry? Bo kilka razy słyszałem to rozróżnienie w tym wątku i nie do końca rozumiem co to znaczy.
Dokończę myśl bo post mi się urwał. Przy diagnostyce wahadełkiem nad Manipurą można sprawdzić dwie rzeczy osobno: najpierw testujesz samą czakrę, potem schodzisz do Swadhisthany i Muladhary. Jeśli tam jest zastoój a Manipura reaguje słabiej, to sugeruje blokadę dopływu. Jeśli dolne są otwarte a Manipura i tak nie przepuszcza, to szukamy gdzie energia się zatrzymuje na jej poziomie. To uproszczenie oczywiście, ale daje jakiś punkt startowy.
Słuchajcie, wróćmy do tego co Cisowa powiedziała przed chwilą, bo mnie to uderzyło. Że to nie jest lęk przed hierarchią w ogóle, tylko przed oceną w kontekście pracy i tego co wnoszę. Bo jak tak patrzę wstecz, to z lekarzem naprawdę jest inaczej. Ale też z mechanikiem jest inaczej. Właściwie wszędzie gdzie mam jakiś problem i ktoś mi pomaga, to jest okay. A gdzie muszę coś dostarczyć i to jest oceniane, to właśnie tam.
Prokop właśnie sam to nazwał. To nie jest strach przed autorytetem jako takim, to jest strach przed oceną własnego wkladu. I to jest serce Manipury, bo ta czakra jest o poczuciu własnej wartości i sprawczości, a nie tylko o sile czy dominacji. Czy ktoś wie jak to rozróżnienie przekłada się na dobór mantry? Bo RAM to dość ogólne...
Ale czy to musi być albo albo? Mam wrażenie że to co Gnostyk mówi o granicy ego i to co Jadea mówi o sprawczości to to samo zjawisko opisane inaczej. Prokop, jak szef chwali coś co zrobiłeś, to jak to czujesz? Też tak samo intensywnie ale przyjemnie, czy jakoś inaczej?
Ulga zamiast radości to bardzo konkretna informacja. To znaczy że cały czas jesteś w trybie obronnym, a nie sprawczym. Radość byłaby Manipurą działającą, ulga to rozluźnienie Manipury zablokowanej. Trochę jakbyś przez cały czas wstrzymywał oddech i dopiero pochwała pozwala wydychać.
I tu wracamy do pranajamy, bo oddech przeponowy to nie jest tylko ćwiczenie relaksacyjne, to jest dosłownie uczenie ciała że można puścić ten wzorzec. Prokop, czy próbowałeś ćwiczyć ten oddech przez kilka dni z rzędu, nie tylko raz sprawdzić?
Pięć minut rano to wystarczający początek. Leżysz, ręka na brzuchu, wdech przez nos liczyć do czterech, brzuch idzie do góry, wydech przez usta liczyć do sześciu. To tyle. Ważne żeby robić to zanim wstaniesz, właśnie dlatego że rano jest gorzej.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie do bardziej doświadczonych. Skoro ten wzorzec z oddechem jest tak wyraźny i fizyczny, to czy sama pranajama wystarczy żeby coś ruszyć, czy musi iść z medytacją razem?
Przepraszam że się wtrącam, bo rzadko piszę, ale to co Jadea mówi o obrazie mi się jakoś skojarzyło. Czy wizualizacja żółtego światła w obszarze splotu słonecznego podczas pranajamy nie byłaby sensownym połączeniem? Żółty to kolor Manipury, więc można by jednocześnie oddychać i kierować uwagę na ten obszar.
Jak skupiam uwagę na brzuchu to czuję to ściśnięcie. Nie jest martwy, ale nie jest też... nie wiem jak to powiedzieć. Jakby tam było coś czego nie chcę dotykać.
To co opisujesz jako coś czego nie chcę dotykać to mi się kojarzy z tym co w różnych tradycjach nazywa się węzłem psychosomatycznym. Granthis w jodze to dosłownie węzły energetyczne które blokują przepływ, i jeden z nich, Brahma granthi, jest umiejscowiony właśnie w obszarze dolnych czakr do Manipury. Pytanie nie jest co tam jest, tylko czy jesteś gotowy żeby to poczuć bez oceniania.
To co Gnostyk napisał o tym węźle, tym granthis, jakoś mi zostało. Bo rzeczywiście jak skupiam uwagę na tym miejscu to jest coś jak opór, nie ból, nie pustka, tylko właśnie opór. Jakby coś tam siedziało i nie chciało się ruszyć. Ale nie wiem czy to fizyczne napięcie mięśniowe, czy coś więcej.
To ważne rozróżnienie które zadajesz, bo Brahma granthi nie jest tak naprawdę lokalizowany wyłącznie w jednym punkcie ciała. To bardziej jakość blokady, związana z przywiązaniem do materii i poczucia bezpieczeństwa przez kontrolę. Pytanie, które mi się nasuwa: czy ten opór czujesz też gdy robisz coś twórczego, nie tylko w kontekście pracy pod ocenę?
Hmm, nie wiem. Nie kojarzę żebym robił coś twórczego ostatnio. To znaczy w pracy też są jakieś projekty, ale zawsze jest ktoś nad tym. Nigdy nic całkiem od siebie.
I tu jest coś ważnego. Manipura blokada w kontekście autorytetu może być właśnie o tym, że nie ma przestrzeni na działanie bez nadzoru. Prokop, czy pamiętasz żeby kiedykolwiek robiłeś coś naprawdę od siebie, bez oglądania się czy ktoś oceni?
Uśpiona a zablokowana to duża różnica praktycznie. Jak coś jest uśpione to może wystarczy lżejsza praca, jak coś jest zablokowane to trzeba więcej wysiłku. Jadea, jak się to w praktyce diagnozuje? Bo wahadełko nad Manipurą raczej nie powie czy to uśpienie czy blokada.
Jak myślę o zrobieniu czegoś całkiem od siebie, bez szefa nad głową, to bardziej pojawia się coś jak... zagubienie? Nie wiem co bym robił. Nie lęk, bardziej właśnie ta pustka.
Zagubienie przy samodzielności to ciekawy sygnał, bo może wskazywać że centrum decyzyjne jest stale zewnętrzne, a nie w środku. Manipura jako czakra sprawcza powinna dawać poczucie gdzie iść, a nie czekać na wskazówkę. Prokop, czy w dzieciństwie raczej dostawałeś gotowe instrukcje, czy miałeś przestrzeń do eksperymentowania?
