No i tutaj mnie zatrzymuję, bo 'rezonans emocjonalny' to jest bardzo nieokreślone kryterium. Każdy może powiedzieć że coś nie zarezonowało i to będzie dla niego dowodem blokady serca. To trochę tak jakby powiedzieć że jak mnie nie wzrusza film to mam zablokowaną Anahatę. Trochę za łatwe.
Wszebora ma rację że to pojęcie jest śliskie, ale z drugiej strony, jak masz zablokowaną czakrę serca to nie koniecznie nie wzruszają cię filmy, bo to nie o to chodzi. To bardziej że nie możesz przyjąć czegoś co jest skierowane do ciebie, do twojego ciała, do twojej opieki nad sobą. A wzruszenie nad filmem to może być Anahata wychodząca na zewnątrz, nie do środka.
To co Leontynka napisała bardzo mnie trafia. Bo ja płaczę na filmach, na cudzych historiach, wzruszam się rzeczami które dotyczą innych. I właśnie chyba o to mi chodziło wcześniej, daję sobie empatię na zewnątrz, ale sama dla siebie nie umiem. Więc może Anahata nie jest całkiem zamknięta, tylko jakoś nierównomiernie działa?
