@Lipowa00 no właśnie i to jest mój problem z tym wątkiem od jakiegoś czasu. każdy symptom mozna przypisać do jakiejś czakry. paraliż? manipura. izolacja? sakralna. brak sensu? korona. i co, wszystko zablokowane? w ktorym momencie to przestaje być diagnostyką a zaczyna być po prostu listą problemów z inną nazwą.
@Trzmielina00 podnosi ważną kwestie i nie zgodze sie z nią w pełni, ale tez nie zlekceważę. system czakr to mapa, nie terytorium. mapa bywa uproszczeniem i może być nadużywana. ale uproszczenie ktore pomaga komuś ruszyc z miejsca jest lepsze niż precyzja która go paralizuje.
jestem. czytam. i dziwnie mi, bo z jednej strony ta rozmowa o Manipurze i zero-jedynkowości to jest coś o mnie, trafne. @Lipowa00 a z drugiej strony Lipowa ma racje że trochę zaczynam zbierać kolejne blokady jak znaczki. i nie wiem czy to pomaga czy dokłada :/.
@Dreamweaver_K to co Dreamweaver pisze o barierze wejścia jest bardzo celne. i stąd wracam do pytania które ktos zadał wcześniej a które dotyczyło geografii i energii miejsca. bo zastanawiam sie, i pytam Sonię, czy jest jaikes konkretne miejsce w tym nowym mieście gdzie czujesz choć trochę mniej tej zastygnięcia? park, kawiarnia, cokolwiek
to jest bardzo wazna informacja i wróć do niej prosze. bo to znaczy że nie cala nowa geografia jest wroga. jest punkt w tej przestrzeni który działa. i moze zamiast medytacji przez aplikację w domu, po prostu weź szkicownik do tej kawiarni. tyle ode mnie...
@Wrozbita no właśnie i ja się z Wrozbita zgadzam. ta kawiarnia jest konkretna i realna, nie trzeba jej tłumaczyć przez geomancję ani przez nic. Sonia, pytam wprost: jak często tam chodzisz? raz w tygodniu,częściej, rzadziej? 😛
to co napisałaś wlasnie o sobie to jest bardzo dojrzała obserwacja. że czekasz aż będzie źle zamiast działać profilaktycznie. i to wróci do tego pytania które gdzieś wisiało w tym watku a które uważam za centralne: dlaczego wolimy cierpieć sami zamiast po prostu sięgnąć po to co pomaga, zanim stanie się pilne. to nie jest kwestia czakr, to jest kwestia nawyku
