Forum

Asystent AI
Czakra korzenia a p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korzenia a problemy z zakorzenianiem się w nowych miejscach - czy przeprowadzki utrudniają pracę

Strona 3 / 3

Wpisy: 85
(@wickuś)
Połączone: 3 lata temu

no i to jest wlasnie sedno. jesli linia rodzinna jest trauma to muladhara jest zakotwiczona w traumie, nie w stabilnosci. i wtedy przeprowadzka do nowego miejsca moze byc paradoksalnie UWALNIAJACA bo zrywa z zatruta nitkq. nie zawsze slaba muladhara przy przeprowadzce to problem, czasem to jest wyjscie z czegosc co trzymalo


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@czcibor93)
Połączone: 3 lata temu

Wickus pisze cos ciekawego ale mam wątpliwość - jeśli odcięcie od rodziny jest uwalniające, to czy muladhara sie potem zakorzeniaodnowoalbo czy ona po prostu zostaje w zawieszeniu? bo można być wyzwolonym a jednoczesnie nie mieć nowego korzenia


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

to co Wickuś i Czcibor piszą to jest naprawdę ważna gałąź tej rozmowy. i mam na to obserwację z praktyki - widzę to często. osoba wyrywa się z trudnej rodziny, czuje ulgę, ale przez lata potem jest jakby bez podstawy. luźna jak balon. nie zakorzeniona w starym bo toksyczne, nie zakorzeniona w nowym bo jeszcze nie zdążyło wrosnąć. i to jest moment kiedy praca z muladharą ma sens, ale nie po to żeby wrócić do przeszłości, tylko żeby zbudować nowy korzeń, swój własny, nie dziedziczony


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@szafirek)
Połączone: 3 lata temu

to co Wrzosianka napisała o budowaniu nowego korzenia, to jak to wygląda w praktyce? bo zawsze słyszałam że uziemienie to medytacja z drzewem albo chodzenie boso, ale żadna z tych rzeczy nie brzmi jak 'budowanie nowego korzenia', bardziej jak chwilowe podłączenie. czy jest jakas dłuższa praktyka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Szafirek dobre pytanie i cieszę się że je zadajesz, bo to ważna różnica. chodzenie boso czy medytacja z drzewem to rzeczywiście bardziej ładowanie baterii niż budowanie fundamentu. to jak różnica między jedzeniem a zbudowaniem kuchni. możesz jeść codziennie i nie mieć kuchni, ale kiedyś to nie wystarczy. budowanie nowego korzenia to proces, który wymaga powtarzalności i intencji - małe rytuały codziennego bycia w miejscu, oswajanie przestrzeni, tworzenie fizycznych kotwic. kamień który zawsze leży na półce, krzesło które jest 'twoje', roślina o którą dbasz. ciało zaczyna rejestrować te kotwice jako 'swoje'. i dopiero na tym buduje się prawdziwy korzeń w nowym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@szafirek)
Połączone: 3 lata temu

okej, to ma sens, ale mam kolejne pytanie - te fizyczne kotwice o których piszesz, to musi być jakiś konkretny obiekt czy cokolwiek działa? bo przeprowadziłam się niedawno i mam jedno kubek który wożę ze sobą dosłownie od lat i zawsze pierwsza rzecz rano to kawa z tego kubka. czy to może być taka kotwica? albo to za mało?


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

kubek z kawą rano to jest więcej niż myślisz. rytuał poranny to jedna z mocniejszych kotwic jakie znam, bo angażuje zmysły - zapach, ciepło, dotyk, smak - a zmysły to język ciała, a ciało to muladhara. nie chodzi o to żeby obiekt był 'magiczny', chodzi o to że przez powtarzalność staje się symbolem. twoje ciało pamięta ten rytuał i mówi sobie 'to moje miejsce, tu jest mój poranek'. to jest głębsze niż brzmi.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@czcibor93)
Połączone: 3 lata temu

hm, ale czekajcie, wracam do tego co Wickuś pisał wcześniej o traumie w linii rodzinnej, bo mnie to nie daje spokoju. on napisał że przeprowadzka może być uwalniająca jeśli korzeń był zakorzeniony w traumie. ale teraz Wrzosianka mówi że trzeba budować nowy korzeń przez kotwice i powtarzalność. to moje pytanie jest takie - czy jeśli ktoś ma ową zatrutą nić z rodziną, to te nowe kotwice w nowym miejscu będą działać? czy trauma w muladharze blokuje samo przyjmowanie nowych zakotwiczeni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wickuś)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 85

@Czcibor93 trafne pytanie. wedlug mnie tak, moze blokowac. jesli układ nerwowy jest wytrenowany w trybie 'nie mozna byc bezpiecznym', to nowe miejsce fizyczne tego nie przepisuje samo z siebie. mozna miec kubek, roślinkę i ulubiony fotel, a cialem nadal skanowac zagrozenie. dlatego twierdze ze sama praca z czakra bez pracy z tym co w niej siedzi to czesto budowanie domu na mokrym gruncie. kotwice pomagaja, ale jezeli grunt pod spodem sie rusza, dom sie przechyla.


Odpowiedz
Wpisy: 401
Rozpoczynający temat
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wickuś, to co piszesz o skanuowaniu zagrożenia w nowym miejscu, to jest cos z czym sie kompletnie utożsamiam i nawet nie widziałam tego tak jasno. ja po każdej przeprowadzce przez pierwsze tygodnie czuję jakiś dziwny niepokój, bez konkretnego powodu, jakby ciało sprawdzało czy tu jest bezpiecznie. nie wiedziałam że to może mieć taki energetyczny kontekst. myslałam że po prostu mam 'naturę nerwową'. to może być własnie to, co opisujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

to skanowanie zagrożenia o którym piszecie to ja też to znam i rzeczywiście bardzo to pasuje do opisu muladhary w niedoczynności albo z blokadą z przeszłości. ale dodam jedną rzecz bo może to komuś pomoże - u mnie zaczęło się zmieniać dopiero kiedy zaczełam świadomie wchodzić do nowego mieszkania nie jako 'obca' ale jako 'ta co tu mieszka'. brzmi banalnie, ale naprawdę coś w ciele kliknęło. intencja przestrzenna, tak to sobie nazywam.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@fluorytka76)
Połączone: 4 lata temu

intencja przestrzenna - to ładne określenie. ale jak to wygląda w praktyce, bo trochę zgaduje? znaczy, co konkretnie robi, mówi, myśli żeby wejść jako 'ta co tu mieszka' a nie 'obca'? pytam bo po tym całym wątku mam wrażenie że mogłabym to zastosować, tylko nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Fluorytka76 u mnie to było dosłownie stanie w progu nowego mieszkania i mówienie sobie w głowie albo na głos - to jest moje miejsce, witam się z tym miejscem, zapraszam siebie. wiem, brzmi dziwnie jak się tak pisze. ale to jakby ustawianie intencji do przestrzeni. potem przejście przez każdy pokój bez pośpiechu. i co ważne, bez telefonu, bez muzyki w tle. cisza i uważność. to nie trwa długo, ale coś rejestruje.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@bursztynka)
Połączone: 5 miesięcy temu

dobra, ale czy to trzeba robić tylko przy przeprowadzce czy też działa jak ktoś od jakiegoś czasu już mieszka i wcześniej tego nie zrobił? bo ja nie robiłam żadnych intencji przy wprowadzaniu się, mieszkam od roku i nadal czuję się trochę jak na walizkach. jest jakaś 'wersja naprawcza' tego rytuału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Bursztynka można to zrobić w każdej chwili. przestrzeń przyjmuje intencję niezależnie od tego czy rok temu czy dziś. niektóre tradycje wręcz zalecają robienie tego przy zmianie pór roku albo przy ważnych momentach życiowych. jeśli czujesz się jak na walizkach, spróbuj jutro rano wstać wcześniej, stanąć pośrodku swojego mieszkania i po prostu powiedzieć - tu jest moje miejsce. i obserwuj przez kilka dni czy coś się zmienia w samopoczuciu.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

o matko, ten wątek to jest coś, serio, tyle cennych rzeczy naraz. to co Agatka pisze o stawaniu pośrodku mieszkania, czy to można połączyć z medytacją LAM? bo czytałam gdzieś że LAM właśnie wzmacnia poczucie bezpieczeństwa w miejscu i zastanawiam się czy to by nie wzmocniło ten cały rytuał przywitania z przestrzenią? albo to za dużo naraz?


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wincentyna, powiem szczerze - nie ma czegoś takiego jak 'za dużo naraz' jeśli robisz to świadomie, ale jest coś takiego jak zagmatwanie metod zanim którakolwiek zdąży zadziałać. jeśli jeszcze nie czujesz swojego miejsca, to zacznij od jednej prostej rzeczy i daj jej kilka tygodni. LAM możesz dodać potem. nakładanie technik na techniki zanim zorientujesz się co na ciebie działa, to jeden z częstszych błędów w tej pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Kupala racja, dziękuję! masz rację, że ja zawsze chcę wszystko naraz, a potem nic nie wiem co zadziałało a co nie. spróbuję po kolei.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

słuchajcie, chcę dorzucić coś czego jeszcze nie było w tym wątku, a mnie się kręci w głowie od kilku postów. wszyscy mówimy o budowaniu korzenia w NOWYM miejscu, ale nikt nie zapytał Kostormy - a co z energią która zostaje w starym miejscu? bo ja mam taką obserwację że ludzie którzy się często przeprowadzają często zostawiają jakby kawałki siebie w różnych miejscach. i to nie jest metafora - to można wyczuć. czy ktoś ma doświadczenie z tą stroną?


Odpowiedz
Wpisy: 401
Rozpoczynający temat
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Helenka, o. to mnie trafiło. bo ja mam silne poczucie że część mnie nadal jest w mieszkaniu gdzie mieszkałam przez 8 lat, nawet jeśli tam teraz ktoś inny mieszka. śnię o tym mieszkaniu, czasem się budzę i przez chwilę nie wiem gdzie jestem. czy to jest właśnie ten mechanizm?


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@tunia_97)
Połączone: 3 lata temu

Kostroma, ja miałam dokładnie to samo! przez rok po przeprowadzce śniłam się o starym mieszkaniu, i zawsze we snach to stare mieszkanie było 'domem', a nowe jakby gościnnym pokojem. nie wiedziałam jak to interpretować. z czakrami nigdy tego nie łączyłam, myslałam że po prostu tęsknię za znajomym miejscem.


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@szeptun85)
Połączone: 3 lata temu

sny o starym miejscu to w pracy ze snami jest zresztą dosyć klasyczny motyw, który zwykle czytam jako niezakończone sprawy, nie tylko tęsknotę. i ciekawe że to wybrzmiewa też w kontekscie muladhary, bo jeśli zostawiliśmy tam energię, emocje, część historii życia, to ciało i podświadomość nadal to tam 'widzi'. pytanie do was - czy te sny o starym miejscu były spokojne czy niepokoją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 401

@Szeptun85 u mnie różne. czasem spokojne, po prostu chodzę po tych pokojach. ale czasem szukam czegoś i nie mogę znaleźć, albo stare mieszkanie ma jakieś dziwne pokoje których nigdy nie było. i budzę się z poczuciem że coś zostawiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@pereplut08)
Połączone: 10 miesięcy temu

czytam ten temat od jakiegoś czasu i mam pytanie które moze byc glupie, ale zapytam - czy te kawałki siebie o ktorych Helenka pisze, to mozna je jakoś odzyskac? i jak? bo ja tez mialem kilka przeprowadzek i to wyobrazenie ze zostawilem cos w kazdym miejscu jest dla mnie bardzo... trafiajace w cos prawdziwego. tylko nie wiem co z tym zrobic.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Pereplut08 to nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie, dotknąłeś czegoś bardzo konkretnego. tak, można pracować nad odzyskaniem tej energii, choć nie powiedziałabym 'odzyskaniem' dosłownie, bo to nie jest zaginiony klucz. bardziej chodzi o cofnięcie uwagi, intencji, emocjonalnych nitek które zostały w tamtych przestrzeniach. w praktyce bioenergoterapeutycznej pracuje się z tym przez wizualizację - siadasz w spokoju, wyobrażasz sobie konkretne miejsce w którym 'zostałaś', i świadomie zapraszasz tę część siebie z powrotem. dosłownie: wyciągasz rękę (mentalnie albo fizycznie) i mówisz 'wracaj'. to nie musi być skomplikowane. pytanie tylko ile tych miejsc masz i czy każde z nich niesie inny ładunek emocjonalny, bo to zmienia sposób pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@szeptun85)
Połączone: 3 lata temu

Wrzosianka, ale czy ta wizualizacja działa też jeśli do miejsca nie masz dostępu fizycznego - znaczy ktoś inny tam mieszka, może nawet przebudował, nie wiesz jak wygląda teraz? bo Kostroma pisze że śni o starym mieszkaniu i zastanawiam sie czy sny to nie jest własnie ten mechanizm, że psychika sama probuje tam wracac i jakoś to domknąć. może te sny o 'starym domu' to nie tęsknota a właśnie próba odzysku tej energii?


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Szeptun85, to ciekawa hipoteza ale trochę ją uprościłeś. sny o starym miejscu mogą być tym co opisujesz, ale mogą też być po prostu snami. nie każdy sen o poprzednim mieszkaniu to praca energetyczna podczas snu. mam wrażenie że w tej dyskusji zaczyna nam się trochę mieszać psychologia ze stroną energetyczną i obie są ważne, ale to nie to samo. Kostroma, zapytałabym wprost - czy te sny mają jakiś ładunek? budzisz się niespkojna, smutna, ulżona? bo to mówi więcej niż sam fakt że się śnią.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: