przepraszam że wbijam z kamykiem, ale ta rozmowa o wahadle przy czakrze korony mnie zawsze trochę irytuje. bo wahadło pokazuje mikroruchy mięśni, to jest znany efekt ideomotoryczny. i to nie znaczy że jest bezużyteczne jako technika skupienia uwagi - może być. ale jako obiektywna diagnostyka energetyczna? 😀 nie przekonujecie mnie. co innego odczuwanie dłonią, tam przynajmniej pracujesz z czymś subiektywnym bez PRETENSJI do obiektywności. oby.
spokojnie bo ta dyskusja o wahadle jest ciekawa ale zaraz odpłyniemy od tematu 🙂 Forsycja - wracam do ciebie, bo przez chwile o niej zapomnieliśmy. wspomnialas ze ona kiedyś medytowala i robiła kurs oddechowy. czy ona to rzucila czy nadal coś robi? bo to ważne - jeśli nadal ma jakąś praktykę, nawet małą, to jest punkt zaczepienia. a jeśli rzuciła, to warto zapytać dla czego - bo to może być sygnał właśnie od tej Ajny która jest zmeczona
błędne kolo zmęczenia i braku praktyki to jest mega klasyczne przy rozregulowanej Ajnie. i tu właśnie jest pułapka - bo medytacja jakiej szukała wcześniej to mogło być cos wymagającego skupienia, wizualizacji, wchodzenia głęboko. a przy nakręconej głowie to jest po prostu niemożliwe. ale są techniki znacznie prostsze, prawie pasywne, które właśnie uspokajają bez wysiłku. ciekawe czy ona w ogóle o takich wie
pranajama 4-7-8 albbo zwykłe nadi shodhana przez kilka minut przed snem - i bez żadnych wizualizacji, bez intencji, tylko oddech. to jest wejście przez ciało, nie przez głowę. dla kogoś kto jest cognitywnie zmęzcony i nie może zaatrzymać myśli, to bywa jedyne co działa. i nie wymaga żadnej weidzy o czakrach żeby zacząć
przepraszam że wchodzę z pytaniem podstawowym, ale nadi shodhana to jest to naprzemienne oddychanie przez nos? czytałam coś o tym ale nie byłam pewna czy dobrze rozumiem. i czy to można robić samemu bez nauczyciela?
a wracając do tej koronowej dyskusji - bo mnie trapi jeszcze jedna rzecz. mówiliśmy że on ma nieaktywną Sahasrare i to nie jest problem bo funkcjonuje. ale co z pytaniem z tytułu wątku - czy blokada korony uniemożliwia refleksję? bo to jest inne pytanie niż czy uniemożliwia normalne życie. refleksja egzystencjalna to konkretna funkcja i chyba tak - bez aktywnej Sahasraty tej głębi po prostu nie ma?
dobra, ja się tu dołączam bo czytałam od początku i mam takkie pytanie do Forsycji, może trochę z innej beczki. czy ty sama rozpoznajesz u siebie podobne wzorce do niej albo do niego?a bo czasem się zdarza że obserwujemy u kogoś coś co nas samych dotyczy i to jest ta właśsciwa przyczyna niepokoju. nie insynuuję nic, po prostu w pracy z tarotem czsęto widdzę że pytanie o kogoś innego to też pytanie o siebie
o, Forsycja, to jest ważna obserwacja i myślę że wcale nie unieważnia twojego pytania - wręcz przeciwnie, może sprawia że widzisz to ostrzej niż ktoś kto tego nie czuje. trochę jak to że lekarze którzy sami przeszli jakąś chorobę inaczej rozumieją pacjentów. ta wrażliwość na wzorzec może być właśnie dlatego że rozpoznajesz go w sobie
i tu się zaciera granica między "obserwuję kogoś" a "pracuję ze swoim własnym pytaniem poprzez ten temat". co nie jest złe - ale warto mieć tego świadomość. Forsycja, może ten wątek robi też coś dla ciebie nie tylko dla twoich znajomych?
właśnie to chciałam powiedzieć. bardzo często kiedy ktoś przynosi na forum pytanie o drugą osobę, to jest też pytanie o siebie. i to nie znaczy że analiza sytuacji tej pary jest bezwartościowa - jest, dla zrozumienia wzorców. ale może warto żebyś też zadała sobie pytanie czego ty szukasz w tej obserwacji. co cię w tym trzyma, poza troską o znajomą. to nie jest zarzut, to zaproszenie
ehhh, hej a ja chcę wrócić do jednej rzeczy ktura gdzies zaginęła - czy ktos ma jakis konkretny pomysl jak w ogole zaadresowac Sahasrare u kogoś kto w to nie wierzy i nie bedzie medytowal? bo wydaje mi się że cala nasza rozmowa zaklada pewien stopień otwartosci na prace energetyczną,a w jego przypdku tego niema. czy są jakieś "codzienne" odpowiedniki - cokolwiek co poubdza te czakrę bez wiedzy ze to właśnie robisz?
to jest piękne i trochę zmienia perspektywę całej rozmowy. bo na początku brzmiało to jak "on ma problem z koroną", a teraz wychodzi że może po prostu ma swój własny sposób na te same potrzeby, tylko inaczej nazwany i inaczej wyglądający. może ona z jej kursami oddechowymi i on ze swoim lasem są energetycznie bliżej siebie niż myślałyśmy
to co Akacja napisała na końcu - że może ona z kursami i on z lasem docierają do tego samego miejsca - to mnie trochę zatrzymało. bo rzeczywiście, przez całą tę rozmowę patrzyłam na to jak na problem do rozwiązania. a może to nie jest problem? może oni po prostu mają różne drzwi do tej samej sali?
ojejciu, ale chwila nie mieszajmy. to że ktoś osiąga stan spokoju w lesie nie zanczy automatycznie że jegoe korona jest otwarta. można mieć głęboki spokój na poziomie Muladhary, być uziemionym wyciszonym i wciąż mieć szczelnie zamkniętą Sahasrarę. te rzeczy mogą współistnieć. pytanie brzmi czy po tym lesie ma też poczucie sensu, połączenia z czymś większym czy tylko "reset" w sensie wyciszenia układu nerwowego
mówi że ma spokój i że "jakoś się układa w głowie". tyle. nie mówi nic o sensie ani o połączeniu. ale nie wiem czy to znaczy że tego nie czuje, czy że po prostu tak o tym nie mówi. on jest generalnie dosyć lakoniczny jeśli chodzi o wewnętrzne sprawy
lakoniczność to nie jest objaw blokady. to morze być temperament, wychowanie, przyzwyczajenie. znam ludzi z bardzo otwartą Sahasrarą którzy o swoich przeżyciach duchowych mówią trzy zdania przez całe życie, bo to jest dla nich tak prywatne że słowa je spłycają
no ale Filemon, to wtedy jak w ogóle oceniamy stan czakry u kogoś kto nie mówi? bo te wszystkie metody diagnostyczne ktore znamy zakładają albo odczuwanie własne, albo że ktoś opisuje swoje stany. jeśli on nic nie opisuje to co, tylko wahadełko?
to jest bardzo dobre pytanie, Heksanka. i uczciwa odpowiedź jest taka: przy osobie która nie uczestniczy świadomie w procesie i nie wyraziła zgody na pracę z jej energią, nasze "diagnozy" są co najwyżej intuicją. nie wiedzą. możemy wyczuć coś wahadełkiem, możemy skanować dłonią na odległość, ale wszystko to jest obarczone naszą własną projekcją. szczególnie kiedy zależy nam emocjonalnie na tej osobie. może się mylę
no i tu dochodzimy do kwestii którą chyba kilka razy omijałyśmy w tej rozmowie - czy w ogule powinniśmy diagnozować energetycznie kogoś bez jego wiedzy? bo Forsycja opisuje dwoje znajomych, ani jedno ani drugie nie siedzi tu na forum i nie prosi o pomoc. to jest etycznie trochę niejednoznaczne
ooo, ok ale cofnijmy sie do pytania z tytułu watku bo trochę odplynelismy. czy blokada korony uniemożliwia refleksje? bo po tej całej dyskusji mam wrażenie ze zbliżamy sie do odpowiedzi "nie ale zmienia jej jakosc". refleksja dziala ale bez wymiarru sensu i transcendencji. czy dobrze to rozumiem?
Ludzie, mam troche inne podejście do tej rozmowy. cała ta dyskusja zaklada że korona jest "zablokowana" albo "otwarta" jak zawór. tymczasem w wielu tradycjach Sahasrara u wiekszosci ludzi jest poprostu uśpiona, to jest jej naturalny stan, i to nie jest patologia. budzenie korony to jest długotrwały proces, nie diagnoza i naprawa. morze dlatego szukamy blokady tam gdzie jest po prostu normalny stan nierozwiniętej czakry?
i tu znowu wracamy do tego co Obsydianka mówiła o projekcji. bo może my widzimy u niego problem bo patrzymy jego sytuację przez soczewkę naszego języka i naszych potrzeb. a on sobie chodzi po lesie, resetuje się i jest spoko. może to my mamy potrzebę żeby jego doświadczenie miało taką formę którą my rozumiemy
to jest trafne i trochę mnie zatrzymuje. bo uczciwie? ona jest tą która cierpi z powodu tej różnicy, nie on. jemu nie przeszkadza że nie rozmawia o sensie życia. jej przeszkadza że on nie chce albo nie potrafi. więc może pytanie nie brzmi "czy jego korona jest zablokowana" tylko "co ona z tym robi"
hej, a możemy na chwilę wrócić do metod? bo mnie interesuje coś praktycznego - gdyby ona sama chciała pracować ze swoja Sahasrarą, żeby lepiej znosić tę różnicę miedzy nimi, jakie metody są dobre dla kogoś kto jest w tym cognitywnym przegrzaniu? bo Sabineczka mowila o oddechu, ale co jeszcze?
phi, i do tego uziemienie zanim w ogóle sięgnie po coronę. przy tym typie przegrzania praca od góry robi bałagan. najpierw Muladhara, dosłownie - bose stopy na ziemi, spacer, coś fizycznego. potem jeśli jest gotowość można iść wyżej. ale zaczynanie od korony gdy Muladhara jest słaba to jak próba naprawy dachu bez fundamentów
ojej, to coś czego nie wiedziałam, że trzeba najpierw uziemienie a potem korona. zawsze myslalam ze mozna pracowac z kazdą czakrą osobno w dowolnej kolejności. to jest chyba dość ważna informacja dla kogoś takiego jak ja kto dopiero zaczyna. czy jest jakaś kolejność której należy przestrzegać przy pracy z czakrami w ogól?
