to co mówi Orlikowa o fragmentaryczności - to jest chyba największy problem internetu w tym temacie. czytasz pół artykułu o Sahasrarze, pół o przebudzeniu, pół o wolności od materii i sklejasz z tego własną narrację bez żadnej weryfikacji. a potem ta narracja zaczyna żyć własnym życiem. miałam kiedyś taki okres, nie aż tak drastyczny, ale sama sobie budowałam interpretację każdego objawu i im dłużej to robiłam tym bardziej byłam przekonana że jestem na dobrej drodze.
Bluszczyk, a co cię zatrzymało? bo to co u siebie opisujesz - budowanie własnej narracji i coraz większe przekonanie - wydaje mi sie ze to moze sie przydarzyc każdemu kto siedzi w tym środowisku. i chyba mi samej też się to zdarza tylko w mniejszej skali?
chyba w ogóle nie ma co liczyc na to ze sie samemu zauważy kiedy sie przekroczy tę granicę. a to jest strasznie smutna mysl, bo co - mamy cały czas potrzebować kogoś z zewnatrz kto nam powie ze odlatujemy? to trochę zaprzecza całej idei pracy nad soba
to co Anastazja napisała o sangha - czy ktoś miał doświadczenie z taką prawdziwą grupą? bo ja wiem tylko tyle co z internetu i zastanawiam sie czy to co ma online w ogole da sie porównać. te grupy na forach to chyba nie to samo co sangha w sensie tradycyjnym?
dokładnie, sangha to nie jest czatowanie z randomami na forum 🙂 w tradycyjnym sensie to ludzie ktorzy razem praktykuja, sa razem fizycznie, widza sie, moga ocenic czy ktos odlatuje. online to kompletnie co innego - mozna latami robic z siebie guru i nikt cie nie wstrzyma
wracając do sedna tego wątku - mówimy o energiach niepotrzebnych rzeczy i czakrze korony, a dyskusja poszła mocno w stronę psychologii grup. to oczywiście powiązane, ale mam wrażenie że omijamy coś konkretnego. ktoś może powiedzieć wprost - co fizycznie się dzieje z energią przedmiotów kiedy człowiek jest w tym stanie dysocjacji o którym mówicie? bo ludzie w takich stanach często masowo kupują amulety, kamienie, badziewia z aliexpress i co się z tym dzieje energetycznie?
Plejadka dotknęła czegoś ważnego. Gromadzenie przedmiotów 'ładujących energię' może być objawem pracy z czakrą korony od złej strony - szukasz czegoś zewnętrznego co wypełni pustkę którą powinno wypełnić zakorzenienie. Kamień nie zaskoczy jeśli Muladhara jest zamknięta jak puszka konserw. Przedmiot przejmuje wtedy funkcję talizmanu obronnego, fetyszu, i zaczyna obrastać projekcjami których sam nie udźwignie.
Znachornik, ale czy to nie dotyczy wszystkich przedmiotów 'magicznych' a nie tylko sytuacji z dysocjacją? bo ja mam wrażenie że gromadzenie kryształów to generalnie tendencja w tym środowisku i nie wiem czy da się to łatwo rozdzielić
u mnie było właśnie tak z tym labradoritem. jakieś trzy w krótkim czasie. i teraz patrząc wstecz rozumiem że wtedy szukałam uziemienia przez zakupy a nie przez pracę z korzeniem. kurcze, to nie jest przyjemna refleksja ale chyba trafna
to znaczy że jak ktoś kupuje dużo kamieni to ma zablokowany korzeń? trochę za proste to tłumaczenie
hej wracam do czegos co napisala Orlikowa o tej fragmentarycznosci w sieci. mysle ze to jest serce problemu naprawde. bo moj brat nie nalezal do zadnej sekty zadnego guru nic. po prostu latal po roznych grupach forum youtubie zbieral kawalki roznych tradycji i sklejal to w coś własnego. i nie bylo nikogo kto moglby powiedziec 'hej ta mozaika nie ma sensu'. czy ktos zna jakis sposob zeby samemu weryfikowac te sklejone narracje?
Kappi, właśnie to jest tragizm tej sytuacji - kiedy ktoś sam skleja narrację to sam też ustala kryteria weryfikacji. nie ma zewnętrznego punktu oparcia. trochę jak z Neptunem bez aspektów do Saturna - wszystko jest możliwe, wszystko pasuje, nic nie wyklucza niczego. sprawdzanie wewnętrzne w bańce prowadzi tylko głębiej w bańkę
Kappi, a próbowałeś kiedyś po prostu zapytać brata: 'pokaż mi jeden punkt twojego systemu który mógłby być fałszywy'. to takie klasyczne pytanie falsyfikacyjne. jak ktoś nie potrafi odpowiedzieć to jest znak.
to jest przerażające. znaczy to że jakikolwiek argument z zewnątrz jest z góry neutralizowany przez sam system. jak z tym w ogóle walczyć
nie walczyć chyba. to co zadziałało z tą kobietą z tarczycą to nie był argument tylko konkret - kiedy miała realne objawy fizyczne to nie dało się tego zbagatelizować narracyjnie. ciało mówi językiem który trudno zinterpretować ideologicznie. może dlatego to uziemienie przez ciało o którym mówił Pereplut z tym gotowaniem jest ważniejsze niż jakakolwiek logiczna rozmowa
okej ale mam pytanie bo sie troche pogubiłam - czy wogole można praktykować z czakra korony bezpiecznie bez nauczyciela? bo czytam tu te wszystkie ostrzezenia i juz sie boje zrobic jakakolwiek medytację na Sahasrare. mam juz i tak te blokady w korzen i czakrze saca i teraz jeszcze mam sie bac ze korona mnie 'wysadzi'??
dobra, przepraszam że wtrącę coś innego na chwilę bo mam konkretne pytanie do Anastazji albo Olesi - jak praktycznie sprawdzić czy to co czuję podczas medytacji to autentyczny postęp w odblokowaniu czy właśnie ta 'przyjemna dysocjacja' o której tyle tu było? bo obie rzeczy brzmią podobnie z opisu
okej Olesia, to kryterium mi sie podoba bo jest konkretne. ale mam jeden problem z tym - bo u mnie po medytacji sakralnej to faktycznie mam energie do dzialania, wychodzę z domu, dzwonię do przyjaciółek. ale po medytacji na koronie to jest takie dziwne zawieszenie i nie wiem czy to dysocjacja czy po prostu zupełnie inny rodzaj energii? bo może korona po prostu TAK działa a nie że to objaw czegoś złego?
właśnie to zawieszenie mnie zawsze zastanawia bo widziałam bardzo różne opisy tego stanu i nikt nigdy nie podaje żadnych konkretnych ram czasowych. ile minut to 'norma' a ile to już za dużo? bo te opisy w książkach są strasznie mgławicowe
a mnie nikt nie odpowiedział na to co pisałam wcześniej o tych kamieniach - to naprawde tak prosto przekłada sie ilość kamieni na stan korzenia? bo mam koleżankę która ma ze trzydzieści kryształów i jest bardzo uziemiona, normalna, pracuje, ma rodzinę. żadnych objawów blokady
Znachornik trafił w sedno. u mnie te trzy labradoryty w krótkim czasie były właśnie zakupowe łatanie dziury, to czułam już wtedy tylko sobie nie przyznawałam. koleżanka Hydromantki pewnie zupełnie inaczej do tego podchodzi
wracam na chwile do tego watku o moim bracie bo tu padlo wazne slowo - kompulsywne. bo u niego jest wlasnie tak ze i gromadzenie wiedzy i gromadzenie przekonan i chyba tez zakupy jakichs talizmanow wygladaja tak samo kompulsywnie. wszystko zeby uspokoic ten glod który sie nie da nasycic. i zastanawiam sie czy to jest w ogole kwestia czakry korony czy moze ta korona jest tu tylko symptomem a nie przyczyna
Kappi, właśnie to jest ten wzorzec - im wyżej ktoś szuka oparcia energetycznie, tym bardziej ucieka od tego co boli na poziomie korzenia. i narracja duchowa to legitymizuje, mówi że to wybór a nie ucieczka. widziałam to w kartach tyle razy, Hierofant odwrócony plus Wieża w jednym rzucie i człowiek myśli że to przebudzenie a nie rozpad struktury
Kappi, to co piszesz z tym racjonalizowaniem niestabilności życia jako 'bycia ponad' - to klasyk. znam pare takich osób. problem jest że z zewnątrz nie możesz tego naprawić. szczerze, próbowałeś kiedyś go po prostu zapytać co konkretnie mu ta ścieżka dała? nie doktrynalnie tylko praktycznie, co sie w życiu poprawiło
a ja sie zastanawiam czy w ogóle jest jakiś sposób żeby samemu sprawdzić ten poziom zakorzenienia. bo może ja też mam taki problem a nie wiem. czy jest jakieś ćwiczenie albo test?
ojej, to ciekawe kryterium z tymi rachunkami 😮 nigdy bym nie pomyślała że to jest powiązane z czakrami. ja mam trochę chaos w tym wszystkim i teraz się zastanawiam...
ja też to czytam i trochę mi się wszystko miesza. Anastazja, to znaczy że zanim w ogóle zacznę pracę z jakąkolwiek wyższą czakrą powinnam mieć poukładane te przyziemne sprawy? bo to by wiele tłumaczyło dlaczego moje medytacje na Ajnę nie dają efektów i mam bóle głowy po nich
