Forum

Asystent AI
Czakra gardła a tar...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra gardła a tarczyca - czy energetyczne i medyczne mogą się pokrywać?

Strona 4 / 5

Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Praktycznie wygląda to tak, że zanim zaczniesz sesję z wahadłem, robisz coś w rodzaju oczyszczenia intencji. Niektórzy dosłownie mówią na głos 'nie wiem co tu jest, chcę zobaczyć co jest' - brzmi trochę głupio, ale działa jako reset dla umysłu. Potem wahadło zaczyna się ruszać, i ty obserwujesz zamiast popychać. To jest właśnie 'praca z bezwładem' w sensie: pozwalasz ruchowi się urodzić zamiast go inicjować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Otylka a jak długo trwa taki ruch zanim uznasz że to nie jest już bezwład samego wahadła, tylko rzeczywisty odczyt? Bo fizycznie wahadło kołysze się chwilę po tym jak je podniesiesz, nawet bez żadnej intencji.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Faddi to jest właśnie to o co mi zawsze pytają i szczerze nie ma jednej odpowiedzi. Moja praktyczna zasada - czekam aż ruch ustabilizuje się w jednym wzorcu. Jeśli kręci się elipsą, potem kołem, potem znowu elipsą - to jest chaos, nie odczyt. Kiedy zaczyna robić konsekwentne koło lub konsekwentne wahadło liniowe, wtedy notuję.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

To brzmi jednak bardzo subiektywnie. Jak rozróżnisz 'chaos' od 'pola energetycznego które jest faktycznie niespójne'? Sama mówiłaś wcześniej o rozregulowanych czakrach - może chaotyczny ruch wahadła to informacja, a nie szum?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Kinia05 o, to jest bardzo dobre. Bo jeśli mam zaburzone pole, to może właśnie chaos jest odpowiedzią? Tylko jak wtedy w ogóle cokolwiek interpretować?


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Macie rację obie i to jest luka w tej metodzie. W praktyce - jeśli wahadło przez dłuższy czas daje chaotyczny ruch nad konkretną czakrą, to niektórzy praktycy traktują to jako sygnał silnego zaburzenia, nie braku sygnału. Ale żeby to odróżnić od drgania rąk ze zmęczenia, potrzebujesz lat praktyki albo porównania z obszarem który wyraźnie daje sygnał stabilny.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z buta, ale mi się to trochę kręci w kółko. Mamy metodę, która wymaga kalibracji, ale kalibracja jest subiektywna, a wyniki mogą być chaosem lub sygnałem i nie wiadomo czym. Czy jest jakikolwiek sposób żeby sprawdzić czy wahadło w ogóle cokolwiek poprawnie wykryło, inaczej niż 'czuję że tak'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Pelcia to jest uczciwe pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. Ale mogę powiedzieć co ja robię - po sesji wahadłem notuję wyniki, nie interpretuję od razu. Po kilku tygodniach wracam i patrzę czy to z czym miałem problem faktycznie leżało w obszarach które wahadło wskazało. To oczywiście nie jest dowód, ale daje jakiś obraz spójności.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@brygida54)
Połączone: 1 rok temu

To co Faddi opisuje z notowaniem i powracaniem po czasie - to jest chyba najrozsądniejsza rzecz jaką w tym wątku przeczytałam jeśli chodzi o metodologię. Ja bym się nigdy nie posunęła do takiego podejścia bo myślałam że to wszystko musi być tu i teraz. Czy ty od razu zacząłeś tak robić czy to przyszło z czasem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Brygida54 zdecydowanie z czasem. Na początku byłem przekonany że moje odczyty są trafne bo 'czułem' że tak jest. Dopiero jak zacząłem je zapisywać i weryfikować, zobaczyłem że część rzeczy się powtarza sensownie, a część to był czysty szum. Nauczyłem się wtedy rozróżniać które wzorce u mnie są wiarygodne a które nie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@wiolka88)
Połączone: 3 tygodnie temu

A wracając do samej czakry gardła i tarczycy - bo chyba trochę odpłynęliśmy w metodologię wahadła - czy ktoś z was miał doświadczenie gdzie praca energetyczna z Vishuddhą poprzedzała diagnozę medyczną? Tzn. zauważyłaś zaburzenie energetycznie, a potem okazało się że to ma odzwierciedlenie w badaniach?


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja miałam coś takiego ale odwrotnie - najpierw był wynik badania, niedoczynność tarczycy, a dopiero potem zaczełam sie interesować czakrami i dowiedziałam się ze Vishuddha jest z tym powązana. Nie wiem czy to sie liczy jako odpowiedź na twoje pytanie ale tak to u mnie wyglądało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiolka88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 262

@Marlenka a jak zaczęłaś pracować z tą czakrą po diagnozie, poczułaś jakąś zmianę? Nie pytam czy badania się poprawiły, bo wiem że to skomplikowane - raczej czy coś się zmieniło w tym jak się czujesz z tą chorobą?


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Wiolka88 tak, i to jest dla mnie ważniejsze niż wyniki. Zaczełam inaczej podchodzić do komunikacji - mniej połykania słow, więcej mówienia co myślę. Nie wiem czy to Vishuddha czy po prostu terapia którą też zaczełam w tym czasie, ale coś się ruszyło. Leki są takie same, ale czuję że bardziej je akceptuje zamiast się z nimi buntować.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@elina87)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - mówimy teraz o tym że praca z czakrą pomogła psychicznie zaakceptować leczenie, tak? To jest zupełnie inne niż to że czakra leczy tarczycę. To mi wydaje się uczciwe i sensowne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Elina87 właśnie, i myślę że to jest też odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Energetyczne i medyczne mogą się pokrywać nie dlatego że jedno powoduje drugie w prostej linii, ale dlatego że pracując z jednym wpływasz na swój stosunek do drugiego. I już to jest wartość.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

To mi otwiera nowe pytanie - czy w takim razie praca z Vishuddhą ma sens nawet jeśli nie masz żadnych problemów z tarczycą? Tzn. jako profilaktyka komunikacyjna, żeby nie tłumić głosu, mówić co się myśli?


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@genowefka)
Połączone: 1 rok temu

Ja tak robię od kiedy przeczytałam o tej czakrze i rzeczywiście coś się zmieniło w tym jak prowadzę trudne rozmowy. Ale nie potrafię powiedzieć czy to Vishuddha czy po prostu to że zaczęłam w ogóle myśleć o komunikacji jako o czymś ważnym.


Odpowiedz
Wpisy: 285
Rozpoczynający temat
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

I tu wróciłem do punktu wyjścia ale z innej strony - może właśnie o to chodzi w tym pytaniu o pokrywanie się energetycznego z medycznym. Nie szukamy dowodu że jedno powoduje drugie, tylko że oba systemy opisują to samo człowiecze doświadczenie różnymi językami. Tarczyca i Vishuddha, bezwład wahadła i podświadomość. Różne mapy, to samo terytorium.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Pankracy, to co napisałeś o dwóch językach opisujących to samo doświadczenie - to chyba najlepsza synteza tego wątku. I właśnie dlatego pytanie z tytułu nie ma odpowiedzi zero-jedynkowej. Ale mam do ciebie pytanie - bo wspomniałeś na początku o bezwładzie wahadła i chciałeś się dowiedzieć więcej. Czy to dlatego że próbowałeś testować swoją Vishuddhę i nie wiedziałeś jak odczytać wynik?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Otylka tak, dokładnie o to mi chodziło. Próbowałem i wahadło przez chwilę kołysało się w tę i we tę zanim w ogóle cokolwiek zaczęło się dziać. Nie wiedziałem czy to już jest wynik czy jeszcze fizyka. Stąd moje pytanie o bezwład.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

to co opisujesz to jest właśnie bezwład mechaniczny - wahadło po prostu kontynuuje ruch który nadałeś mu przy podnoszeniu. To fizyka, nie odczyt. Musisz poczekać aż ten ruch wygaśnie albo ustabilizuje się w coś wyraźnego. Zazwyczaj zajmuje to kilkanaście sekund, czasem trochę więcej jeśli masz napięte ręce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygida54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Faddi to bardzo pomocne, dziękuję że to wyjaśniłeś! Ja zawsze zastanawiałam się nad tym samym i nigdy nie wiedziałam gdzie kończy się fizyka a zaczyna... cokolwiek innego. Czy napięcie rąk faktycznie ma aż takie znaczenie?


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Brygida54 ogromne. Mikrodrgania rąk to jeden z głównych powodów dla których efekt ideomotoryczny jest tak trudny do odróżnienia od czegokolwiek innego. Dlatego wiele osób uczy się trzymać wahadło tak żeby nadgarstek był rozluźniony i żeby nie opierać łokcia. Ale powiem szczerze - nie ma stuprocentowej pewności że to eliminuje problem.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czyli żeby dobrze użyć wahadła, trzeba wyeliminować ruch bezwładny, potem wyeliminować drżenie rąk, potem ustalić co jest sygnałem a co szumem, i do tego jeszcze wiedzieć jak interpretować wynik. To brzmi jak bardzo długa lista warunków które muszą być spełnione jednocześnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Pelcia ale to samo możesz powiedzieć o każdej metodzie diagnostycznej, nie? Żeby dobrze czytać EKG trzeba wiedzieć jak podłączyć elektrody, wyeliminować artefakty ruchowe, znać normy i umieć interpretować wynik. Warunki są inne, ale logika 'trzeba się nauczyć żeby to działało' jest taka sama.


Odpowiedz
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Kinia05 no ale EKG ma zewnętrzne kryteria weryfikacji - możesz sprawdzić czy wynik był trafny. Przy wahadle kryteria weryfikacji to co? Twoje subiektywne poczucie że coś się poprawiło?


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@elina87)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właściwie to już ustaliliśmy wcześniej że wahadło jest bardziej dla siebie niż dla obiektywnej diagnozy, nie? Marlenka i Wiolka88 mówiły o tym jak praca z Vishuddhą zmieniła ich podejście do komunikacji, nie wyniki badań. Może przy wahadle też chodzi o coś podobnego - nie o diagnozę tarczycy, tylko o to co wynik w tobie uruchamia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Elina87 to ciekawe ujęcie. Tzn. że sam proces testowania jest ważniejszy niż wynik? Bo kiedy siedzisz z wahadełkiem nad własną szyją i pytasz o Vishuddhę, to już jesteś w kontakcie z tym obszarem. Uwaga jest skierowana.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@wiolka88)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co Hortensja pisze ma sens. Przy rytuałach jest podobnie - sama czynność skupia intencję. Ale wracając do pytania Pankracego o to pokrywanie się energetycznego z medycznym - czy ktoś ma doświadczenie z tym że praca z Vishuddhą cokolwiek zmieniła w kontekście fizycznym, nie tylko psychicznym? Pytam bez tez, po prostu ciekawa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Wiolka88 u mnie trudno powiedzieć bo leki i czakra szły równolegle. Ale mam koleżankę która ma Hashimoto i mówi że odkąd śpiewa codziennie - nawet pod prysznicem - czuje że gardło 'oddycha inaczej'. Czy to Vishuddha, wibracja dźwięku, placebo, nie wiem. Ona mówi że nie ma twardych dowodów ale jakość życia wyraźnie lepsza.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@genowefka)
Połączone: 1 rok temu

Śpiewanie pod prysznicem jako praca z Vishuddhą - to jest coś co mogę zrozumieć nawet bez głębokiego wejścia w teorię czakr. Dźwięk dosłownie wibruje w okolicy gardła. To ma jakieś fizyczne uzasadnienie niezależnie od tego jak to nazwiemy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Genowefka bija mantra HAM działa na tej samej zasadzie - wibracja dźwięku w obszarze gardła. I to jest akurat miejsce gdzie energetyczne i fizyczne naprawdę się stykają w bardzo namacalny sposób. Nie musisz wierzyć w czakry żeby poczuć że dźwięk 'siedzi' w gardle.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@dreamweaver90)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę - czytam ten wątek od dawna i mam pytanie do Kinia05. Kiedy używasz tej mantry, czujesz od razu wibrację w gardle, czy to wymaga jakiegoś przygotowania? Pytam bo próbowałam parę razy i nic specjalnego nie czułam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Dreamweaver90 u mnie na początku też nie. Różnica pojawiła się kiedy przestałam śpiewać HAM a zaczęłam to bardziej mruczeć, głęboko, z zamkniętymi ustami. Wtedy wibracja jest bardziej wyraźna. Poza tym pozycja ma znaczenie - powinna być prosta szyja, lekko uniesiona głowa, żeby gardło było otwarte. Spróbuj tak i powiedz czy coś się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 285
Rozpoczynający temat
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do swojego pytania o bezwład bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czyli bezwład to nie jest przeszkoda którą można wyeliminować - to jest po prostu właściwość fizyczna wahadła i każdy odczyt zaczyna się przez ten 'szum'? Rozumiem to tak że dobra praktyka polega na tym żeby nauczyć się go rozpoznawać i czekać aż minie?


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak to rozumiem. I dodam że przy długiej praktyce zaczyna się to dziać szybciej - nie dlatego że bezwład znika, tylko że uczysz się rozróżniać jego charakter od tego co przychodzi potem. To trochę jak z czytaniem drżenia na EKG - na początku każde lekkie drgnięcie wygląda tak samo, z czasem widzisz różnicę. Ale nadal to jest umiejętność subiektywna i wiem że Pelcia ma rację że nie ma tu zewnętrznej weryfikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy że im dłużej ćwiczysz, tym bardziej ufasz własnym odczytom, ale nie ma żadnego zewnętrznego punktu odniesienia który by to potwierdził? Nie mówię złośliwie - naprawdę zastanawiam się czy to nie jest błędne koło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Balbinka_N to jest dokładnie ten problem który sam miałem. Wyszedłem z niego przez notowanie i weryfikację w czasie, o czym mówiłem wcześniej. Nie twierdzę że to idealne wyjście, ale częściowo pomaga. Pytanie które zawsze sobie zadaję po sesji: czy to co 'odczytałem' pokryło się z czymś co potem zaobserwowałem w życiu? Jeśli przez wiele sesji nie - to znak że moje odczyty to szum.


Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Faddi rozumiem, dziękuję. Ale mam jeszcze jedno pytanie które z tego wynika - skoro notujesz i weryfikujesz w czasie, to jak dokładnie wygląda ta weryfikacja? Tzn. co jest dla ciebie sygnałem że odczyt był trafny? Pytam bo wróciłem do głównego powodu dla którego w ogóle zacząłem się tym interesować - mam od dawna problemy z tarczycą i chciałem sprawdzić czy praca z Vishuddhą cokolwiek mi da. I nie wiem jak ocenić czy coś się zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest właśnie sedno całego pytania które Pankracy zadał na początku - czy energetyczne i medyczne mogą się pokrywać. I myślę że odpowiedź brzmi: tak, ale nie zawsze w sposób który da się łatwo zmierzyć. U mnie było tak że zaczęłam pracę z Vishuddhą w momencie kiedy lekarz dopiero szukał przyczyny moich problemów z głosem. Kilka tygodni później diagnoza - guzki na tarczycy. Nie twierdzę że jedno spowodowało drugie, ale ta zbieżność była... znacząca dla mnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Otylka ale właśnie - zbieżność znacząca dla ciebie, czy zbieżność obiektywna? To jest ta pułapka o której mówiłam wcześniej. Kiedy coś ważnego dzieje się w naszym życiu, naturalnie szukamy wzorców i połączeń. Nie mówię że praca z czakrą nie miała wartości, ale skąd wiesz że to nie było po prostu to że zadbałaś bardziej o siebie w tym czasie?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Balbinka_N nie wiem. I właśnie to mówiłam. Nie twierdze że to dowód na cokolwiek. Ale to pytanie które Balbinka zadaje - 'skąd wiesz' - można postawić właściwie każdemu procesowi zdrowienia. Skąd wiesz że antybiotyk zadziałał, a nie układ odpornościowy sam sobie poradził? W medycynie rozwiązuje się to badaniami klinicznymi, tutaj tego nie mamy. Ale brak dowodu to nie jest dowód na brak.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Pankracego o weryfikację - u mnie wygląda to tak że zapisuję co 'zobaczyłem' w sesji i co z tym zrobiłem, a potem po jakimś czasie wracam i sprawdzam czy objawy które mi wskazywały na blokadę zmieniły się. To nie jest naukowe, ale daje mi przynajmniej jakiś materiał do refleksji zamiast samego odczucia. Przy tarczycy konkretnie - miałbyś chyba najłatwiej bo masz twarde markery: poziom TSH, FT4, samopoczucie fizyczne. Czy śledzisz wyniki badań regularnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Faddi tak, mam wyniki co kilka miesięcy. Ale moje pytanie jest trochę inne - nawet jeśli wyniki się poprawią, to skąd będę wiedział czy to leki, czy zmiana stylu życia, czy ewentualna praca z Vishuddhą. To jest ten problem z którym Balbinka się zmaga i chyba słusznie. Ale z drugiej strony... czy to w ogóle ma znaczenie jeśli czuję się lepiej?


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@pelcia)
Połączone: 7 miesięcy temu

No właśnie, Pankracy dotknął czegoś ważnego. 'Czy to ma znaczenie jeśli czuję się lepiej' - to brzmi sensownie, ale prowadzi do problemu praktycznego. Jeśli czujesz się lepiej, to co powtórzysz kiedy znowu będziesz się źle czuł? Leki? Śpiewanie HAM? Oba? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam bo sama bym nie wiedziała jak to rozdzielić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Pelcia ale po co to rozdzielać? Serio pytam. Jeśli leki regulują poziom hormonów a praca z Vishuddhą pomaga w wyrażaniu się i zmniejsza napięcie w okolicy gardła, to może te dwie ścieżki nie konkurują ze sobą tylko uzupełniają różne poziomy tego samego problemu?


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Kinia ma rację w tym sensie że ja też nigdy nie traktowałam pracy z czakrami jako alternatywy dla leczenia. To jakby pytać czy wizyta u psychologa koliduje z braniem leków na depresje - dla niektórych jedno i drugie jest potrzebne, tylko na różnych poziomach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Marlenka to dobre porównanie. Chociaż zastanawiam się czy nie ma tu jednej istotnej roznicy - psycholog i psychiatra to dwie formy pomocy których skuteczność jest przynajmniej częściowo zbadana. A przy czakrach wciąż nie wiemy co konkretnie działa jeśli cokolwiek działa. To nie unieważnia twojego punktu, ale czy to porównanie nie jest trochę za proste?


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@elina87)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam i mam podstawowe pytanie bo się trochę gubię - czy praca z Vishuddhą ma w ogóle bezpośrednio wpływać na tarczycę, tzn. na poziom hormonów i fizjologię, czy chodzi bardziej o to jak człowiek funkcjonuje psychicznie i emocjonalnie w kontekście choroby? Bo mam wrażenie że te dwa podejścia są w tym wątku mieszane i dlatego trudno dojść do czegoś konkretnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Elina87 bardzo dobre pytanie i myślę że to jest właśnie rdzeń całego tematu. W tradycji czakr Vishuddha to nie jest 'gruczoł tarczowy' - to jest centrum energetyczne w tym obszarze ciała, które koreluje z tematem wyrażania, komunikacji, prawdy. Tarczyca jako organ fizyczny leży w tym samym miejscu. Czy jedno wpływa na drugie bezpośrednio? Nie wiem. Czy praca z tym centrum może zmieniać coś w tym jak człowiek funkcjonuje psychosomatycznie? To już bardziej prawdopodobne.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@dreamweaver90)
Połączone: 1 rok temu

A propos tej wibracji o której Kinia pisała wcześniej - próbowałam dziś rano tego mruczenia z zamkniętymi ustami i faktycznie jest zupełnie inne niż śpiewanie. Czułam coś w okolicy szyi i nawet trochę w klatce piersiowej. Czy to jest 'prawidłowe' czy powinno siedzieć tylko w gardle?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Dreamweaver90 to co opisujesz jest zupełnie normalne - wibracja dźwięku nie zatrzymuje się precyzyjnie na jednej czakrze, rozchodzi się przez ciało. Klatka piersiowa to obszar Anahaty, i te dwie czakry - gardła i serca - często pracują razem, szczególnie kiedy ktoś ma zablokowane wyrażanie emocji. Czy czułaś że wibracja w gardle była wyraźniejsza niż w klatce, czy podobna?


Odpowiedz
(@dreamweaver90)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 79

@Kinia05 chyba podobna, może nawet klatka bardziej. Ale czy to znaczy że mam problem z Anahatą a nie z Vishuddhą? Nie wiem jak to interpretować.


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: