Czekajcie, czy masaż szyi przed mantrą to jest w ogóle dobra kolejność? Pytam serio bo intuicyjnie mi się wydaje że powinno być na odwrót, najpierw energia potem fizyczność, ale może się mylę?
a ja mam pytanie bo trochę mi umknęło w tej dyskusji, Joasieńka pisałas na początku że masz problem z publicznym mówieniem ale czy to jest lęk przed ludźmi ogólnie, czy specyficznie przed tym ze cię słyszą i oceniają GŁOS? Bo to może być jednak trochę inna blokada energetycznie.
Joasieńka, drżący głos przy wystąpieniach to taka klasyczna oznaka spiętej Vishuddhy pod wpływem oceny z zewnątrz. Tu idzie o autentyczność, o to że boisz się być słyszana naprawdę. To nie jest tak że boisz się mówić, tylko boisz się że jak mówisz to naprawdę cię widać i słychać. Czy brzmi to dla ciebie prawdziwie?
Ojej, trochę za bardzo prawdziwie brzmi 🙂 No tak, dokładnie tak to jest. Jakbym miała za bardzo wyjść na zewnątrz ze sobą. Nie pomyślałam o tym w ten sposób wcześniej.
No i widzisz Joasieńka, to jest właśnie sedno tej blokady, i dlatego same ćwiczenia oddechowe czy mantra HAM nie wystarczą jeżeli nie dotkniesz tej warstwy psychologicznej. Mantra otwiera kanał energetyczny, ale jeżeli nieświadomie go za chwilę z powrotem zamkniesz bo się boisz bycia widzianą, to efekt będzie połowiczny. Coś na to poradzisz?
Kachna, rozumiem co mówisz ale to jest właśnie ten moment kiedy ezoteryka zaczyna się nakładać na zwykłą psychologię i moim zdaniem warto to rozróżnić. Strach przed oceną przy wystąpieniach to jest bardzo pospolita rzecz u zdecydowanej większości ludzi i nie wymaga koniecznie diagnozy energetycznej. Joasieńka, nie mówię że czakry to bzdura, ale czy rozmawiałaś kiedyś z kimkolwiek o tym lęku w sposób, no, bardziej przyziemny?
Zgadzam się z Marchewką. Przy okazji, Joasieńka, wróćmy do praktycznych rzeczy. Masz już plan na te dwa tygodnie czy nadal wszystko jest trochę rozmyte? Bo z tego co piszesz mam wrażenie że masz dużo informacji ale nie za bardzo wiesz od czego zacząć jutro rano.
Szczerze? Tak. Mam mruczenie, mam zeszyt, mam auto i te 10 minut. I teraz jeszcze masaż szyi. I ta rzecz którą powiedziała Anusia o byciu słyszaną, to chcę z tym posiedzieć. Ale nie wiem w jakiej kolejności to all układać. I nie wiem kiedy zacznę czuć jakikolwiek efekt, czy w ogóle.
Kolejność: zacznij od masażu szyi, 3-5 minut, żeby rozluźnić fizycznie. Potem mruczenie albo HAM, cokolwiek wychodzi naturalniej, przez te 10 minut w aucie. Wieczorem zeszyt. Tyle na pierwsze dni. Efekty przy regularnej pracy z Vishuddhą to zazwyczaj najpierw fizyczne, głos się robi swobodniejszy, mniej drżenia, może minimalnie łatwiej mówić. Psychologiczne idą wolniej. Na dwa tygodnie nie licz na przełom, licz na lekkość.
Boleslaw, a to rozluźnienie fizyczne szyi to konkretnie jak? Kręcenie głową, rolowanie, uciskanie punktów? Pytam bo sama mam tendencję do napinania szyi i nigdy nie wiedziałam że to może być powiązane z Vishuddhą.
Karolcia, okej to to rozumiem, krążenia i rozcieranie palcami. Ale mam pytanie z innej beczki bo nie daje mi to spokoju od jakiegos czasu - czy napięcie w szyi może być TYLKO fizyczne i nie mieć w ogóle powiązania z Vishuddhą? Znaczy, siedzę dużo przy komputerze, może to po prostu postura i nic więcej. Skąd wiedzieć że to energetyka a nie zwykła ergonomia?
Wawrzek, no okej, słyszę co mówisz i nie odrzucam tego. Ale wiesz co, mnie to nie jest potrzebne żeby rozstrzygnąć czy to bardziej energetyka czy postura. Ja i tak zacznę od masażu, i tak będę mruczeć w aucie, i tak posiedzę z tym zeszytem. Nawet jeśli Vishuddha to mit a ja po prostu za długo siedzę przed monitorem, to te ćwiczenia mi i tak nic złego nie zrobią, prawda? A jak pomogą, to super 🙂
