a lekarz sprawdzał refleks? serio pytam, nie złośliwie, bo nocna zgaga i kaszel to jest bardzo realna kombinacja, krtań się podrażnia. to nie wyklucza energetyki ale warto wiedzieć czy jest fizyczna przyczyna żeby nie zostawiać tego bez diagnozy. ciężko stwierdzić
no to rozumiem frustrację jak medycyna mówi "nie wiemy". ale też trochę mnie niepokoi kiedy szukamy odpowiedzi gdzie indziej tylko dlatego że medycyna nie znalazła przyczyny. "nie znaleźliśmy przyczyny" nie znaczy "przyczyna jest energetyczna", znaczy "jeszcze nie znaleźliśmy". to ważna różnica moim zdaniem
mogę zapytać o cos praktycznego? dużo tu mówimy o objawach i diagnozowaniu ale malo o tym co konkretnie robić jak już wiesz że to prawdopodobnie Vishuddha. poza medytacją bo medytacja to wiem. są jakies ćwiczenia które dają szybki efekt? bo te gardło-ramiona-kaszel to jest na prawdę uciążliwe na co dzień
to z mówieniem do siebie naprawdę działa! ja robiłam coś podobnego, mówiłam do lustra i czułam się kompletnie głupio przez pierwszą minutę a potem nagle coś się otwierało w klatce i w gardle jednocześnie. dziwne ale polecam nawet sceptykom, nic nie ryzykujecie
dobra to nawet brzmi sensownie z tego śpiewania bo wiem że logopedzi używają śpiewania do terapii. ale to "mówię żółwiowi" to serio? nie śmieję się poprostu chcę zrozumieć mechanizm. co to daje energetycznie?
ojejku, to z tym śpiewaniem mnie bardzo przekonalo. ale mam głupie pytanie - jak to robić codziennie i nie czuc się jak wariatka? bo probowalam raz i po minucie zaczelam się smiac z siebie i przestałam. czy to jest normalne że śmiech przerywa ćwiczenie?
no właśnie, ta uwaga Tymka jest ważna. ja sobie nawet robie notatki co tydzień - co się zmieniło fizycznie, co emocjonalnie, i staram się nie interpretować na biezaco tylko patrzyć wstecz po jakimś czasie. bo jak piszesz w danym momencie to zawsze chcesz zeby się zgadzalo
wróćmy na chwilę do tych snow bo mnie to bardzo ciągnie. Znachornik pisał o snie z telefonem, Lunaki o budzeniu się z gardłem. mam wrarzenie że sny w których nie możemy dojść do glosu - czy to zatkany telefon czy woda ktura tlumi słowa - pojawiają się u wielu osob z problemami Vishuddhy. ktos jeszcze miał coś podobnego?
o tak! ja mialam sen że chcialam krzyknac i nic nie wychodziło, dosłownie otwierałm usta i cisza. to było strasznie frustrujące nawet po przebudzeniu. i wtedy faktycznie mialam okrej kiedy się bałam mówić co myślę w pracy. nie wiem czy to czakra ale zbieżność jest dziwna
hmm, rozumiem ten tok myślenia z korlelacją snów i objawów, ale chce zapytać - czy ktoś prowadzi dziennik snów regularnie i porównywał go z objawami fizycznymi przez dłuższy czas? bo anegdoty są fajne ale każdy pamięta te sny które pasują do narracji i zapomina te które nie pasują
to brzmi sensownie co Mieczowaa pisze,ze nie wszystko sie zbiega. ale co z tym bólem gardla rano po moim snie? to bylo bardzo konkretne,nie wydumane. zalezy mi rzeby to jakos sprawdzić bo poprostu chce wiedziec co to bylo
no wlasnie, Runiarka to mówi i dobrze ze mówi. bo suche powietrze albo oddychanie przez usta w nocy to jest bardzo częsta i prosta przyczyna. i tu nie trzeba wahadelka
a ja miałam pytanie do tych którzy pracują z Vishuddhą przez jaakiś czas - jak długo zanim poczuliście jakąkolwiek zmianę? bo rozumiem że to nie jest tydzień ale chciałabym wiedzieć czy mówmy o miesiącach czy o latach. bo chrooniczny kaszel to już u mnie parę lat i trochę bojję się że to nie do odblokowania
u mnie pierwsze wyraźne zmiany po około sześciu tygodniach regularnej pracy, ale zmiany emocjonalne przyszły szybciej niż fizyczne. chrypka odpuściła, ale napięcie w gardle przy trudnych rozmowach zaczelo się zmniejszać wcześniej. nie wiem czy to cię pocieszy czy nie
czytaam ten watek od poczatku i mam wrarzzenie ze mówimy o dwóch różnych rzeczach jednocześnie - o kaszlu jako objawie fizycznym i o niemoznosci wyrażania siebie jako problemie emocjonalnym. czy to na prawdę zawsze idzie razem? bo znnam ludzi ktorzy sa świetnymi mówcami i maja chroniczny kaszel 😛
i dopiero jak to piszę to widzę że zawsze to pomijałam. że kaszel i niemożność powiedzenia co czuję to jedno. nie dwie osobne rzeczy. przepraszam że tak sakczę po wątkach ale to mi teraz dużo układa
to co opisujesz Lunaki - że głos siada akurat w momentach złości i zranienia, a nie przy innych emocjach - to jest dość charakterystyczny wzorzec dla Vishuddhyi. nie chodzi o to że czakra "decyduje" kiedy działać, tylko o to że pewne emocje mają swoje fizyczne lokowanie w ciele i gardło to klasyczne miejsce dla tłumionych emocji kturych nie wypuszczamy na zewnątrz. ale mam pytanie - czy kaszel pojawia się też kiedy musisz powiedzieć coś trudnego, niezależnie od emocji? na przykład w pracy, na zebraniu?
okej ale to co opisuje Lunaki może być zwykły stres. kaszel z nerwuw przed wystąpieniem to jest fizjologia suche gardło od adrenaliny, to ma medyczne wytłumaczenie. nie trzeba od razu czakry
hej wracam bo chcialem powiedzieć - sprawdziłem to z tym suchym powietrzem o czym Runiarka pisala i kupilem nawilżacz. zobaczymy czy bol gardla rano odpusci. jak nie odpusci to wroce z wynikami 🙂 ale ten watek jest super bo naprawde duzo mysle teraz o tym jak sny mogą pokazywac co sie dzieje
a ja mam pytanie bo nie do konca rozumiem - jak sie pracuje z Vishuddhą przez sny? bo słyszałam ze można przed snem dawac sobie intencję żeby śnić o danej czakrze ale nie wiem czy to działa czy to tylko placebo. ktos probował?
właśnie o tym chciałam napisać! bo to co Idalka mówi o symbolach to bardzo pasuje do mojego doświadczenia. sny po pracy energetycznej są jakieś... inne? trudno to opisać. bardziej wyraźne, bardziej "coś chcą powiedzieć". ale wiem że to brzmi nieprecyzyjnie 🙂
brzmi nieprecyzyjnie bo jest nieprecyzyjne, szczerze. "bardziej wyraźne" to jest subiektywne odczucie które ciężko zweryfikować. ja po tygodniach bardzo intensywnych medytacji miałam bardziej żywe sny, ale to raczej dlatego że spałam inaczej, płycej. efekt uboczny techniki oddechowej, nie energia
no ale Mieczowaa,akurat tutaj hyba nie ma ostrego cięcia miedzy "energią" a "efektem ubocznym techniki", bo te techniki oddechowe działają wlasnie na przepływ. pranajama nie jest oddzielna od tego co robi z polem. to trochę sztuczny podział
a czy ktoś pracował z akwamarynem przy Vishuddhyi? bo czytałam że to kamień gardła i pomaga przy wyrażaniu siebie. mam jeden ale nie wiem jak go używać - nosić, kłaść na gardle, medytować z nim? Lunaki, próbowałaś może kamieni?
niema jednej zasady którą muszę ci podać jak instrukcję. kamień przy medytacji to wsparcie dla intencji, a nie osobna procedura. jak kładziesz go na gardle podczas medytacji to naturalnie kierujesz uwagę w to miejsce i to jest połowa roboty. akwamaryn jest dobry Magini, lapis też, ale ważniejsze jest to co robisz ze swoją uwagą podczas leżenia z kamieniem niż dokładnie ktury kamień. to nie magia przedmiotu, to magia skupienia
okej ale wracajac do tych snów bo Idalka napisala że pojawiaja sie symbole a nie dosłowne obrazy czakry - to jak w ogóle odróznić ze ten sen jest "o gardle" a nie po prostu... sen? bo ja ostatnio snilam że nie mogę krzyczec i jakis głos mi zanikał, i teraz nie wiem czy to coś znaczy czy po prostu miałam zly sen po ciezkim dniu
no ale właśnie o tym jest cały ten wątek prawda? że te rzeczy sie przenikają. Lunaki od początku mówi że kaszel i trudność z mówieniem idą razem i to nie jest tylko fizyczne. mnie to bardzo do siebie przemawia bo ja tez miewam takie sny gdzie chce cos powiedzieć i słowa nie wychodzą, i to zawsze jest w okresach kiedy w życiu sie z czymś powstrzymuję
