A jak w takim razie pracuje się z czymś, co nie wiadomo jak nazwać? Pytam serio, bo mam wrażenie, że jak nie wiem, czy to emocja, czy energia, to nie wiem też, jaką metodę zastosować.
Chcę wrócić do czegoś, o czym powiedziała Wozka90 - czy rama pojęciowa jest potrzebna, żeby się nie przestraszyć. Bo to jest ważne pytanie praktycznie. Pracowałam z osobami, które podczas pracy z Anahata nagle zaczynały płakać bez oczywistego powodu i się tego bały. Interpretacja 'to blokada się otwiera' działała uspokajająco. Ale czy ta interpretacja była prawdziwa? Czy była po prostu użyteczna?
Chcę zapytać coś bardziej przyziemnego. Jeśli mam blokadę emocjonalną, która objawia się energetycznie - to czy muszę koniecznie przepracować emocję, żeby energia ruszyła? Bo słyszałem też od kogoś, że czasem można odwrotnie - najpierw uwolnić energetycznie, a emocja za tym idzie.
Zastanawiam się, czy nie robimy tu czegoś, co można nazwać fałszywą dychotomią. Rozmawiamy przez całe posty o tym, co 'najpierw' - emocja czy energia - ale może to jak pytanie, co pierwsze: myśl czy reakcja fizyczna. Nierozerwalnie połączone. To co mi pomogło zrozumieć: nie pytam 'czy to emocja czy energia' - pytam 'gdzie to jest w ciele' i zaczynam od tam.
To co opisuje Poludnica56 - problem w jednym miejscu, objawy w innym - to jest właśnie ten moment, gdzie diagnostyka jest trudna bez wsparcia. Bo sama bym siebie pewnie pomyliła tak samo jak Koperek73. Pracowałam kiedyś przez wiele tygodni na Anahata, i dopiero po sesji wahadełkowej okazało się, że Muladhara była praktycznie zamknięta. Po pracy z nią Anahata zaczęła się otwierać sama, bez dodatkowej pracy.
Wahadełko nad Muladhara - jak to wygląda technicznie? Kładziesz się i ktoś trzyma wahadełko nad tobą, czy robisz to sama? Bo to brzmi jak coś, czego nie da się zrobić samemu.
Wychylę się trochę, bo czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie z zupełnie innej beczki, trochę. Czy ktoś próbował kiedyś używać diagnostyki czakrowej albo wahadełka do czegoś innego niż praca z własnym polem? Na przykład do lokalizowania czegoś w przestrzeni - nie wiem, zaginionego zwierzęcia czy przedmiotu? Czy czakry się w ogóle do tego nadają jako rama?
Dobra, rozumiem, że to odbiega od tematu wątku. Ale skoro Ulka.1 wspomnniała, że jest lepszy dział - to może mi ktoś podpowie który? Bo zagubiony zwierzak to nie jest coś, co znalazłam w opisach kategorii. Pytam, bo sprawa jest pilna i nie wiem od czego zacząć.
Tak, i to było jedno z moich największych zaskoczeń. Przez kilka miesięcy pracowałam nad czymś bardzo konkretnym - starym żalem, który siedział gdzieś w okolicach Anahata. I nagle, bez żadnej intencji z mojej strony, zaczęły wracać bardzo żywe sny. Wcześniej przez lata prawie nic nie pamiętałam. Bioenergoterapeutka stwierdziła, że Ajna się otworzyła jakby 'przy okazji'. Sama bym tego nie skojarzyła. To trochę wraca do pytania Erazma - że kierunek pracy jest mniej ważny niż gotowość systemu.
No właśnie, i to mnie trochę frustruje, bo jak mam zaplanować jakąkolwiek pracę, jeśli efekty pojawiają się gdzie indziej niż celowałem? To trochę jak strzelanie w ciemno.
Trochę zgubiona w tej dyskusji, bo jesteście już daleko. Chcę zapytać coś bardzo podstawowego: jak w ogóle odróżnić, że mam blokadę emocjonalną, a nie po prostu trudny okres w życiu? Dla mnie to wygląda tak samo z zewnątrz.
To co opisuje Teodorka jest bardzo podobne do tego, co ja czułam przed odkryciem blokady w Anahata. Konkretne zdarzenie, potem stopniowe zamykanie. I tu właśnie jest ta cienka linia między 'przeżywaniem' a 'blokowaniem' - kiedy emocja nie przechodzi, tylko osiada. Czy po tym konflikcie miałaś w ogóle przestrzeń, żeby to uczucie przepuścić przez siebie? Czy raczej skupiłaś się na przetrwaniu?
To jest ważne pytanie, które Wozka zadała - 'przepuścić przez siebie'. Bo ja tego nie umiałam i nie umiałam nawet nazwać, że nie umiem. Po prostu działałam dalej. I przez długi czas myślałam, że to jest właśnie 'radzenie sobie'.
Słucham tej dyskusji i trochę mi się układa, ale mam pytanie z boku - jeśli mówicie, że zamrożona emocja siedzi w ciele i zatrzymuje energię, to czy to znaczy, że ciało 'pamięta' coś, czego umysł już nie?
To co Pawelek napisał o ciele, które nosi historię - to mnie uderzyło. Bo ja zawsze myślałem, że jak coś przepracujesz w głowie, to po sprawie. A wy mówicie, że niekoniecznie? Że można 'wiedzieć' że się przepracowało, a ciało dalej trzyma?
Ale moment - jak masz rozróżnić, że ciało 'wciąż trzyma', a nie po prostu masz nowy problem? Bo brzmi to trochę jak otwarta furtka do tego, żeby zawsze móc powiedzieć, że coś jest niezałatwione.
To z tym 'smakiem' mnie uderzyło. Mój konflikt w pracy - jak teraz myślę, to faktycznie miałam wcześniej coś podobnego w innej pracy, kilka lat temu. I reakcja była bardzo podobna. To zamknięcie się. Nigdy na to tak nie patrzyłam.
Teodorka, właśnie to jest dla mnie klucz do rozróżnienia, o które pytałaś wcześniej - 'trudny okres' czy blokada. Jeśli ten sam wzorzec pojawia się w różnych okolicznościach, to już nie jest sytuacja, to jest coś w tobie. Nie mówię tego oceniająco - po prostu to jest sygnał, że emocja gdzieś utknęła i szuka wyjścia przez podobne scenariusze.
Ale jak to jest - ta emocja 'szuka wyjścia' czy to my nieświadomie wchodzimy w te same sytuacje? Bo zastanawiam się, czy chodzi o energię, która przyciąga, czy o wzorzec zachowania, który my sami powtarzamy.
A co z osobami, które słabo czują ciało? Pytam serio, bo ja jestem raczej 'w głowie' i nie wiem, czy potrafię odróżnić napięcie z emocji od na przykład złej pozycji przy biurku.
Wracając do tego co Poludnica powiedziała o nienadużywaniu - mam poczucie, że cała ta rozmowa kręci się trochę wokół pytania, jak dużo można przypisać blokadzie, a ile po prostu życiu. I nie mam odpowiedzi, ale zastanawiam się - czy ktoś z was miał moment, że myślał 'to blokada', a okazało się, że po prostu potrzebował innych rozwiązań? Nie energetycznych?
Ale czy to nie oznacza, że nieważne skąd zaczynasz, byle zacząć? Bo jak ciało, emocje i energia są połączone, to każde wejście prowadzi do tego samego miejsca?
Chciałam powiedzieć, że trochę tak to widzę, ale z jednym 'ale'. Różne wejścia mogą prowadzić do tego samego miejsca, ale różną prędkością i z różnymi efektami ubocznymi. U mnie praca czysto emocjonalna bez zakorzenienia energetycznego kończyła się przytłoczeniem - otwierałam coś, ale nie miałam czym to utrzymać. Dopiero połączenie z pracą z Anahata i z Muladharą jednocześnie dało stabilność.
To co Wozka mówi o 'utrzymaniu' jest ważne i chcę to rozwinąć, bo to wraca do tytułu wątku. Blokada emocjonalna bez pracy z energią to jak odkopanie fundamentów bez wzmocnienia ścian. Coś rusza, ale budynek może się zachwiać. I odwrotnie - czysta praca energetyczna bez gotowości do spojrzenia na emocje to często tylko tymczasowe udrożnienie. Wraca.
To teraz mam konkretne pytanie do was - jeśli zaczynałabym pracę z tym co opisałam, od czego byście zaczęły? Od obserwacji ciała jak Ulka mówiła, od wahadełka, od kamieni, od czegoś innego? Trochę mi się kręci w głowie od natłoku możliwości.
Teodorka, rozumiem, że kręci ci się w głowie, ale właśnie dlatego nie zaczęłabym od wahadełka ani kamieni. To są narzędzia do potwierdzania, nie do odkrywania. Zaczęłabym dokładnie od tego co mówiłam - notowanie reakcji ciała. Tylko że mam do ciebie pytanie, zanim cokolwiek więcej powiem: to co opisałaś z pracą, to zamknięcie się - jak ono wygląda fizycznie? Zaciskasz szczękę, płytko oddychasz, coś innego?
Koperek73, to zasada, którą często się powtarza i w dużej mierze ma sens, ale nie jest żelazna. Z mojego doświadczenia - jeśli dwie czakry reagują razem w konkretnej sytuacji, to często mają wspólny korzeń emocjonalny. U Teodorki to może być jeden wzorzec, który wyraża się w dwóch miejscach jednocześnie. Wtedy praca z jedną i tak dotknie drugiej. Ale mam inne pytanie do Teodorki - to zamknięcie w pracy, czy pojawia się też z bliskimi, czy tylko w relacjach zawodowych?
