wracając na chwilę do pytania Dadzboga o punkt odniesienia, bo nie jestem pewny czy temat był zamknięty. metoda z kartką i skalą 1-10 jest ok ale ja bym dorzucił jeszcze obserwację drugiego dnia rana. jeśli napięcie po praktyce wraca do normy po śnie to był kryzys oczyszczający, jeśli jest tyle samo albo gorzej niż poprzedniego ranka to sygnał że coś nie gra. przynajmniej u mnie to działa jako dodatkowe kryterium.
to co Gniewko pisze o obserwacji rana brzmi sensownie ale mam jedno zastrzeżenie, u mnie napięcia są gorsze rano niż wieczorem w ogóle, bez żadnej praktyki. więc nie wiem czy to kryterium by u mnie zadziałało, bo punkt bazowy jest przekłamany. może to zresztą znak że moja Muladhara też nie gra bo rano to taki czas kiedy powinna dawać stabilność i ja tego nie mam
no to wracajac do Rodonitki bo to ważne co napisałaś, że napięcia rano są gorsze to akurat może wskazywać że mięśnie przez noc nie mają jak odpuścić bo pracujesz z Vishuddhą przed snem i ciało zostaje w jakimś trybie. albo po prostu tak masz konstytucyjnie. Mnie też zdarzało się gorzej rano ale po roku praktyki to się wyrównało. czy próbowałaś w ogóle robić cokolwiek z czakrą rano zamiast wieczorem?
przy spastyczności i napięciach w gardle jest jeszcze jedna rzecz o której nikt nie wspomniał, a mianowicie temperatura. ciepłe gardło to rozluźnione gardło i to nie jest magia tylko fizjologia. herbata przed mruczeniem albo nawet ciepły kompres na szyję, i dopiero potem próba jakiejkolwiek wibracji głosowej. nie mówię że to zastąpi mantry ale jako przygotowanie ciała bardzo to polecam Teodorce zanim sięgnie po HAM
o, ciepły kompres to mi nie przyszło do głowy zupełnie. próbowałam zawsze na sucho, zimna szyja, zimne powietrze w pokoju. Gosiunia, a jak długo trzymać ten kompres przed praktyką? bo boję się że jak będę go trzymać za długo to znowu zasnę zanim zacznę 🙂
ciepły kompres na szyję przy Vishuddha to genialny pomysł, dlaczego to nie jest pierwsza rada dla każdego kto pyta o blokadę gardła?! ja to teraz też wypróbuję nawet bez spastyczności bo mam chronicznie napięty kark i może taka pielęgnacja przed medytacją by pomogła. czy to działa też przy Anahata jeśli napięcie jest niżej, przy klatce?
mam wrażenie że idziemy w stronę coraz bardziej rozbudowanego protokołu który brzmi jak półgodzinna sesja spa przed właściwą pracą energetyczną. nie mówię że to złe, ale dla kogoś kto ma naprawdę ciężki dzień albo małe dzieci to może być bariera nie do przejścia. czy macie jakiś wariant minimum? bo Teodorka wspominała wcześniej że szuka czegoś co da się dopasować do zwykłego dnia
no właśnie, jak czytam o kompresie i herbcie i pranajamie i potem dopiero mruczeniu to mnie trochę przytłacza i nie mam spastyczności. jak ktos ma gorszy dzien to nie wiem czy w ogole by zaczął. czy można to skrocić do 5 minut czegokolwiek i to tez cos da?
a ja mam pytanie do Telepatki bo mówisz 'odpuścić' i zastanawiam się czy są jakieś sygnały które mówią 'dziś nie', nie tylko przy spastyczności ale w ogóle. bo mi się zdarza że siadam do medytacji i czuję że coś nie gra, jakiś opór, ale nie wiem czy to opór który trzeba przejść czy opór który mówi żeby nie zaczynać
pisanie jako odpowiedź na blokadę Vishuddhy! to akurat bardzo mi się zgadza. jak mam coś co chcę powiedzieć a nie mogę, to gardło mi po prostu staje. a pisanie to taka Vishuddha przez obejście, nie przez głos. ciekawe czy Teodorka próbowała, bo jeśli spastyczność jest też stresowa to może mieć to samo połączenie
pisanie jako obejście Vishuddhy, Otyla, to mnie trafia. bo ja dużo piszę właśnie kiedy jest napięcie i nigdy nie myślałam o tym jako o pracy z czakrą, po prostu robiłam to żeby nie wybuchnąć. może to jest moja naturalna kompensacja i nie wiedziałam. a jeśli tak to może moja Vishuddha ma jakiś przepływ tylko innym kanałem?
Teodorka, to co mówisz o pisaniu jako naturalnej kompensacji to jest bardzo cenna obserwacja i wcale nie tak oczywista. w niektórych tradycjach pisanie jest traktowane jako forma ekspresji gardła, bo Vishuddha to nie tylko dźwięk ale wszelki wyraz siebie. jeśli od lat masz ten mechanizm to Twoja czakra nie jest całkowicie zamknięta, ma swój kanał. to zmienia perspektywę całej tej rozmowy o tym co u Ciebie jest zablokowane
no to może w takim razie u Teodorki problem nie jest z zamkniętą Vishuddhą tylko z jakimś konkretnym kanałem tej czakry, głosowym, a reszta działa. nie wiem na ile to jest standardowa interpretacja ale wydaje mi się sensowne. Gosiunia, czy ty rozróżniasz aspekty jednej czakry czy traktujesz ją jako całość?
przepraszam że znowu przerywam ale to jest dla mnie bardzo konkretne i rozumiem. czyli ta czakra to nie jest jeden wyłącznik tylko kilka, i jeden może być wyłączony podczas gdy reszta działa. to ma dla mnie sens nawet bez całej otoczki energetycznej. a jak to sie ma do tych mantr, czy mantra działa na wszystkie aspekty naraz czy tylko na jeden?
dobra mam pytanie bo sie trochę zgubiłam, czy mówmy teraz o tym ze Teodorka ma zablokowaną vishudhe czy ze ma ją dobrze ale z jednym problemem? bo na poczatku tego watku brzmiało jakby bylo zle a teraz wyglada jakby bylo jednak ok po czesci
to nie jest sprzeczność, Hazel, na początku myślałyśmy że zablokowana, a teraz widać że to bardziej skomplikowane. i to właśnie jest fajne w takich rozmowach, że obraz się uzupełnia i nie jest czarno-biały. Teodorka sama zaczęła to opisywać lepiej i teraz wiemy więcej. w ogóle to mi się podoba jak ta dyskusja poszła, od pytania o mantry przy spastyczności do czegoś dużo głębszego 🙂
słuchajcie, zatrzymuję się na tym co Otyla napisała o uzupełniającym się obrazie, bo to jest naprawdę sedno tej rozmowy. zaczęliśmy od pytania czy bidżamantry są ok przy spastyczności, a doszliśmy do tego że sama Teodorka odkryła że jej Vishuddha działa, tylko nie przez głos. i to nie jest przypadek, to jest właśnie ta diagnostyka o której ten dział ma być. wahadełko by tego nie pokazało tak wyraźnie jak ta rozmowa
Dadzbog, zgadzam się z obserwacją ale bym uważała z wnioskiem. to że pisanie jej wychodzi nie znaczy automatycznie że czakra gardła jest ok. może być kompensata, może być ominięcie blokady, a może być faktycznie inny kanał. różnica jest istotna bo leczymy co innego. jak ktoś utyka na jednej nodze, to ta druga staje się silniejsza, ale nikt nie mówi że jest zdrowy
Gosiunia, zastanawiam się teraz i chyba... tak? po pisaniu coś odpuszcza, nie całkowicie ale jest lżej. nigdy nie łączyłam tego z gardłem, ale jakbyś tak pytasz to przypominam sobie że jak piszę dużo wieczorem to potem łatwiej mi zasnąć i mniej mam tego uczucia zacisku. ojej, może to tłumaczy więcej niż myślałam
przepraszam ale to co Telepatka napisała o nodze jest bardzo logiczne i trochę mnie zmienia perspektywę. bo do tej pory myślałem że to kwestia albo działa albo nie, a tu wychodzi że czakra może być i zablokowana i aktywna jednocześnie tylko inaczej. to jest bardziej skomplikowane niż zakładałem. i w sumie bardziej wiarygodne paradoksalnie
dobra ale wróćmy do tytułu wątku bo trochę odpłynęliśmy. Teodorka pytała o bidżamantry i spastyczność. ustaliliśmy że głosowe HAM jest ryzykowne przy napięciach, że pisanie to jeden z kanałów Vishuddhy, że ciepło przed praktyką pomaga. co jeszcze zostało nieomówione? bo mam wrażenie że kwestia oddechu przy bidżamantrach przy spastyczności jest trochę na boku
wienczyslawa ma racje ze oddech zostal z boku. bo jeszce nie padlo co z tym zrobic jesli ktos ma spastycznosc klatki piersiowej a nie tylko gardła. Teodorka wspominała że czasem ma to wyżej? czy śpiewać mantrę kiedy klatka też jest napieta to nie jest za bardzo?
Hazel, tak, mam czasem i w klatce to napięcie, szczególnie jak stres jest duży. to wtedy jest najgorzej bo ani oddech pełny nie wychodzi ani dźwięk. właśnie przez to w ogóle zaczęłam szukać bo czułam że HAM powinnam robić ale fizycznie nie mogłam i nie wiedziałam czy w ogóle ma sens próbować
przy klatce piersiowej i napięciu to my wchdzimy już trochę w obszar Anahaty też, nie tylko Vishuddhy. bo Anahata to serce i płuca i jak klatka jest spięta to ta czakra też na tym traci. pranajama wolna z wydechem przez usta to jedno, ale możnaby rozważyć YAM zamiast HAM jako punkt startowy, czyli najpierw odblokować to co pod spodem. Gosiunia, ty co o tym myślisz?
o, ten wątek z Anahata jest ciekawy bo ja sama miałam kiedyś taki moment że pracowałam na Vishuddhą i nic, absolutnie nic się nie ruszało, a potem ktoś mi powiedział żebym najpierw zrobiła coś z sercem i nagle gardło zaczęło trochę puszczać. nie wiem czy to przypadek ale od tamtej pory zawsze jak mam blokadę gardła to najpierw sprawdzam czy Anahata jest ok
Otyla, ale jak sprawdzasz Anahata? wahadełkiem? bo ja ostatnio próbowałam i nad sercem mi kręciło się dziwnie, raz w jedną stronę raz zatrzymywało. nie wiedziałam jak to interpretować
hej, mam tu pytanie do Gosiuni albo Telepatki, bo wróciłam do tego co powiedziano wcześniej o 'sygnałach stop'. Teodorka ma spastyczność zmienną, czyli jednego dnia jest lepiej drugiego gorzej. jak ona ma ocenić czy to jest dzień na YAM czy na sam oddech czy na nic? czy jest jakaś kolejność sprawdzania tego rano, zanim się w ogóle zacznie?
