ten test z mruczeniem mmm to jest praktyczna rzecz i nie wymaga wiedzy ezoterycznej żeby go zrobić. Blazej, ty chyba szukasz czegoś konkretnego do sprawdzenia, więc może zacznij od tego? mmm na wydechu, poczujesz od razu czy wibruje w klatce i gardle czy tylko w głowie albo w ogóle nie
ja też czasem czuję że wibracja zatrzymuje się na poziomie ust albo szczęki i nie schodzi niżej do gardła. myślałam że to zła technika ale może to jednak coś znaczy. Dadzbog albo Gosiunia, czy to że wibracja nie schodzi znaczy że Vishuddha jest zamknięta czy że po prostu źle robię?
Rodonitka i Blazej, to jest bardzo konkretna obserwacja i oba przypadki mogą być albo techniką albo blokadą, albo oboma naraz. przy zamkniętej Vishuddhy wibracja rzeczywiście się nie przebija, zostaje wyżej. ale też przy złej pozycji głowy, zaciśniętej szczęce albo po prostu niewyćwiczonej technice to samo. spróbujcie mruczeć z lekko opuszczoną brodą, nie za nisko, i luźną żuchwą. jeśli wtedy schodzi niżej, to była technika. jeśli nadal nie, to warto się przyjrzeć czakrze
i tu mamy kolejny przykład że zanim w ogóle zaczniemy mówić o blokadzie energetycznej to warto wykluczyć to co jest czysto fizyczne. Rodonitka, zaciśnięta szczęka to plaga naszych czasów, z napięcia, zgrzytania, stresu. to nie jest Vishuddha, to jest dentysta albo fizjoterapeuta. sprawdź najpierw to
wienczyslawa ma racje że szczeka to czesto fizjologia ale czy nie moze byc tak ze szczeka sie zaciska przez zablokowana Vishudhe? tzn. jedno moze powodowac drugie i jak wyleczymy jedna strone to i druga sie poprawi? bo mi sie tak zdarzylo ze jak mialam duzo powiedzenia a nie mogłam, to szczeka bolała
to co mówicie o szczęce to akurat u mnie jest bardzo wyraźne. jak mam zły dzień i dużo napięcia to szczęka idzie pierwsza, zanim jeszcze poczuję cokolwiek w gardle. jakby to był taki barometr. i teraz się zastanawiam czy gdybym w tych momentach robiła cokolwiek świadomie z tą szczęką, rozluźniała ją celowo, to czy to by dawało wejście do Vishuddhy jakoś łatwiej? czy to za proste myślenie?
nie, to nie jest za proste myślenie, to jest bardzo sensowna obserwacja. szczęka to jeden z największych zbieraczy napięcia w ciele i faktycznie jest anatomicznie blisko gardła. masaż żwaczy, świadome rozluźnianie przed praktyką, to są konkretne rzeczy. tylko powiem wprost: jeśli masz spastyczność i do tego chroniczne napięcie szczęki to to nie jest coś do samoleczenia wyłącznie przez mantry. to jest coś do omówienia z fizjoterapeutą też.
dobra ale mam pytanie bo trochę mi to kipi w głowie. mówimy że spastycznosc klatki to też Anahata, i że trzeba ją zrobic najpierw. ale jak ktoś ma spastycznosc i w klatce i w gardle to od czego w ogóle zaczyna? bo jakby obie czakry sa zablokowane fizycznie to nie ma dobrego wejscia? czy zawsze sie zaczyna od najnizszej?
przepraszam że wracam do wcześniejszego ale nie doczekałam się odpowiedzi na to co zapytałam o zmienność. Telepatka powiedziała że robi trzy testy rano i to ma sens, ale mnie chodzi o coś innego. czy przy zmiennej spastycznosci, tzn. takiej jak Teodorka ma, w dni kiedy jest gorzej fizycznie to praktyka w ogóle ma sens czy raczej tylko zaszkodzi? bo jeśli ciało jest mocno spięte to może jakakolwiek stymulacja energetyczna tylko pogłębia napięcie?
wiesz Teodorka, jak czytam od początku ten wątek to mam wrażenie że szukasz jednej metody która będzie działać zawsze i to rozumiem bo sama tak szukałam. ale chyba to co z tego wychodzi to że nie ma takiej jednej metody, zwłaszcza przy spastyczności. jest zestaw który dostosujesz do danego dnia. i to nie jest wada tej pracy, to jest po prostu jak ona działa. trochę jak z pogodą, nie zakładasz tej samej kurtki przez cały rok tylko patrzysz za okno.
