Nie tracisz czasu - ale prawdopodobnie pracujesz tylko jedną warstwą. Medytacja bez zakotwiczenia ciała przy mocno zablokowanej muladharze to trochę jak malowanie ścian bez wypełnienia dziur. Coś się dzieje, ale fundament zostaje.
Sewer76, mam pytanie do tego co powiedziałeś o svadhisthanie - że coś z przyjemnością ci nie gra od dawna i nie tylko w tej sferze. Czy możesz to rozwinąć? Bo to może być kluczowe dla tego wątku - tytuł mówi o energii i lęku, a svadhisthana to właśnie energia seksualna plus przepływ. Jeśli obie czakry są zablokowane, to obraz jest inny niż przy samej muladharze.
To co opisujesz to klasyczny objaw zamkniętej svadhisthany - anhedonia energetyczna, żeby tak to nazwać. To nie jest depresja kliniczna, ale jest podobna w warstwie doświadczenia. I to jest ważne w kontekście tego wątku - lęk z muladhary prawdopodobnie zablokował przepływ w svadhisthanie, a teraz masz dwie czakry, które wzajemnie podbijają problem.
Są szkoły, które mówią o ścisłej kolejności i szkoły, które pracują od środka - od anahaty, bo serce jest regulatorem całego systemu. Nie ma jednej prawdziwej odpowiedzi. Ale przy takim obrazie jak Sewer76 opisuje - mocny lęk, anhedonia, brak zakotwiczenia - zaczęłabym od muladhary i nie dlatego że tak mówi schemat, tylko dlatego że tam jest pierwotna przyczyna.
Sewer76, to co opisujesz z jedzeniem i muzyką - czy to pojawiło się mniej więcej w tym samym czasie co problem z seksualnością, czy wcześniej? Pytam bo zastanawiam się, czy svadhisthana była tu pierwsza i to ona pociągnęła w dół muladharę, czy odwrotnie.
To bardzo istotna kolejność, jeśli tak jest. Jeśli svadhisthana zamknęła się pierwsza, to lęk który teraz czujesz może być wtórny - reakcja systemu na brak energii życiowej, nie pierwotny problem. Muladhara zaczęła pracować na awaryjnych obrotach, bo nie dostawała 'paliwa' z góry. Sewer76, czy w tym czasie był jakiś moment wyraźnego wypalenia albo przeciążenia?
Wypalenie to jest klasyczny mechanizm zamknięcia svadhisthany. Ciało zużywa zasoby twórcze i przyjemnościowe żeby przeżyć przeciążenie, i po prostu zamyka ten kanał. Sewer76, mam pytanie techniczne - czy w czasie tej intensywnej pracy byłeś w stanie w ogóle cokolwiek poczuć seksualnie, czy to też zaczęło zanikać stopniowo?
Ten opis składa się w całość i to dość logiczną. Ale mam pytanie do Kminek - skoro svadhisthana była tu prawdopodobnie pierwsza, to czy to zmienia kolejność pracy? Bo wcześniej mówiłaś żeby zacząć od muladhary.
Dobra, ale zaraz - jak właściwie rozpoznać, że svadhisthana zaczyna się otwierać? Że coś idzie? Bo jak pracuję nad czymś i nie wiem na co czekać, to po prostu przestaję, bo myślę że nic się nie dzieje.
To naprawdę dobre pytanie i dotyczy też czegoś ważnego z tytułu tego wątku - co jest 'poziomem neutralnym', jeśli chodzi o te czakry? Czy brak lęku to już zdrowa muladhara, czy to dopiero punkt startowy? I podobnie ze svadhisthaną - czy 'płasko' to poziom zerowy, czy już minus?
Dziękuję za to rozróżnienie, bo naprawdę dużo mi to wyjaśnia. Przez długi czas myślałem, że jak nie mam wyraźnych problemów to znaczy że wszystko gra. Ale - przepraszam że dopytam - skąd wiadomo kiedy czakra jest 'aktywna w zdrowy sposób', a nie po prostu nadaktywna? Czy to da się poczuć?
To wraca do mojego pytania sprzed kilku postów, bo nadal mnie zastanawia - jak odróżnić muladharę nadaktywną od zablokowanej? Bo lęk może być w obu, tak? Przynajmniej z tego co czytałem.
Tak, lęk może być objawem obu stanów, tylko inaczej smakowaty. Zablokowana muladhara daje lęk rozlany, bez obiektu, takie tło - to co Sewer76 opisywał jako brak momentu 'przed'. Nadaktywna daje lęk konkretniejszy, skupiony na zagrożeniach i kontroli. Pytanie do Ciebie - czy Twój lęk ma obiekt, czy jest po prostu stanem?
To utwierdza w obrazie blokady, nie nadaktywności. I wróćmy na chwilę do svadhisthany, bo Dadzbog zadał pytanie o 'poziom neutralny' i warto to doprecyzować dla całego wątku - w kontekście seksualności i lęku, 'neutralny' poziom svadhisthany to stan w którym bodziec dociera, ale nie wywołuje odpowiedzi. Ani nie cieszy, ani nie boli. To właśnie 'płasko'. Korzystne wartości to kiedy przepływ jest możliwy w obu kierunkach - można czuć przyjemność i można z niej świadomie zrezygnować.
Czekaj, czyli 'poziom neutralny' to w zasadzie stan anhedonii? Bo tak to rozumiem po tym co powiedziała Kminek. Czy to znaczy że każdy kto jest 'nijaki emocjonalnie' ma zamkniętą svadhisthanę, czy to jest zbyt uproszczone?
