Datę znam, jasne. Ale nie wiem, od czego zacząć z tą synastrią - i to by musiało być chyba osobny wątek? Teraz bardziej chcę się skupić na tym co praktyczne z tymi czakrami, bo to wydaje mi się bliższe. Chociaż ta myśl z Novarii mnie zatrzymała - nie wiem właściwie, czy szukam ulgi czy zmiany.
Mietek, to jest bardzo uczciwa odpowiedź. I nie musisz od razu wiedzieć. Ale powiedz - czy ten ścisk w żołądku przy bracie pojawia się tylko kiedy się spotykacie, czy też kiedy o nim myślisz albo słyszysz o jego sukcesach od kogoś innego?
Pojawia się też kiedy słyszę o nim od mamy. Ona często opowiada co u niego słychać, jakie ma plany, co osiągnął - i wtedy też coś we mnie się napina. Nie tak mocno jak na żywo, ale jest. Właściwie to zastanawiam się teraz, czy ten ścisk to jest zazdrość właśnie, czy może coś innego, co tylko wygląda jak zazdrość z zewnątrz.
Mietek, to rozróżnienie które właśnie zrobiłeś - między zazdrością a czymś co tylko wygląda jak zazdrość - jest naprawdę istotne. Bo czakra splotu słonecznego reaguje i na zazdrość, i na poczucie niesprawiedliwości, i na zranioną dumę. To są różne energie, choć mogą dawać podobny objaw fizyczny. Jak byś sam opisał, co czujesz gdy mama opowiada o bracie? Czy to bardziej 'chciałbym mieć to co on', czy raczej 'dlaczego ona zawsze o nim'?
Ale jak wy w ogóle odróżniacie, co jest objawem czakry gardła, a co serca, skoro oba mogą dawać napięcie w klatce piersiowej i trudność z mówieniem? Pytam bo próbuję to zrozumieć od podstaw i te opisy mi się nakładają.
Whisper trafnie to ujął. Mietek, mam do ciebie konkretne pytanie - czy w domu rodzinnym byłeś bardziej tym niewidzialnym, czy tym który musiał się starać żeby dorównać bratu? To dwie różne dynamiki i każda inaczej działa na system czakr.
To zmienia dość dużo, bo 'ten młodszy' który musiał gonić starszego to klasyczny wzorzec, gdzie splot słoneczny przez lata pracuje na podwyższonych obrotach - ciągłe porównywanie, ciągłe sprawdzanie czy wystarczam. I to się nie wyłącza samo, nawet jak obaj jesteście dorośli od dawna. Mietek, czy ty w ogóle teraz, jako dorosły, porównujesz się do brata świadomie, czy to dzieje się samo?
Słuchajcie, ja chcę trochę zatrzymać ten wątek z diagnozą, bo czytam i mam wrażenie, że robimy Mietkowi coraz bardziej skomplikowany obraz, a on na początku pytał o dość konkretną rzecz - o zazdrość w kontekście czakr. Może warto zapytać go wprost: czy czuje się gotowy żeby cokolwiek z tym zrobić, czy na razie chce zrozumieć?
Chcę zrozumieć, ale też zrobić coś konkretnego. To znaczy - chciałbym żebyśmy w końcu mogli normalnie porozmawiać, bo przez tę zazdrość albo cokolwiek to jest, unikam kontaktu z nim. I to nie jest dobre, bo jednak zależy mi na tej relacji.
To jest ważne co powiedziałeś - że zależy ci na relacji. Bo to zmienia perspektywę pracy. Jeśli chcesz naprawić relację, a nie tylko pozbyć się nieprzyjemnego uczucia, to praca z czakrą serca ma tu kluczowe znaczenie. Pytanie do Blanki albo Apolonii - czy znacie jakieś konkretne praktyki na otwieranie serca w kontekście trudnej relacji rodzinnej? Nie coś ogólnego, tylko ukierunkowane.
Mam pytanie z boku, bo nie jestem ekspertem od czakr, ale śledzę tę rozmowę od początku - czy to wyobrażenie z zielonym światłem ma działać na poziomie emocjonalnym przez sam fakt skupienia uwagi, czy zakłada się że zmienia coś w energii tej relacji? Bo te dwie odpowiedzi to zupełnie różne uzasadnienia.
Mietek, wróćmy do jednej rzeczy którą powiedziałeś - że unikasz kontaktu z bratem przez to co czujesz. Czy on wie że coś jest nie tak między wami, czy myślisz że z jego strony wszystko wygląda normalnie? Pytam bo to ma znaczenie dla tego, czy praca tylko po swojej stronie wystarczy, czy w pewnym momencie trzeba by też coś powiedzieć wprost.
To jest ważna informacja, bo oznacza że ta dynamika na razie jest jednostronna. I teraz pytanie do Mietka - czy chciałbyś żeby brat w ogóle o tym wiedział, czy wolisz to przepracować u siebie, wewnętrznie, bez rozmowy z nim?
No ale chwilę - czy naprawdę zakładamy, że ta praca z czakrami ma być alternatywą dla normalnej rozmowy z bratem? Bo ja rozumiem pracę energetyczną, ale jeśli problem jest relacyjny, to w końcu i tak trzeba by coś powiedzieć, nie?
Sauwak ma rację. Ja teraz nawet jak próbuję sobie wyobrazić tę rozmowę, to czuję napięcie. Więc zanim do niej dojdzie, coś z tym napięciem muszę zrobić. Ta medytacja z zielonym światłem - Apolonia, powiedz mi konkretnie jak to wygląda, bo nadal nie rozumiem praktycznie.
Ja też bym chciała żeby Apolonia opisała to dokładniej, bo znam kilka wersji tej medytacji i każda wygląda inaczej. Czy to jest wizualizacja gdzie ty wysyłasz światło, czy raczej patrzysz jak ktoś jest w tym świetle bez twojego udziału?
A co to zielone światło ma konkretnie robić? Rozumiem że zieleń to czakra serca, ale czy chodzi o to żeby coś poczuć do tej osoby, czy o to żeby rozładować napięcie, czy o coś zupełnie innego?
Whisper ładnie to ujął. Mietek, ale mam jedno pytanie praktyczne - czy próbując tej medytacji jesteś w stanie w ogóle utrzymać spokojny obraz brata, czy od razu pojawiają się konkretne wspomnienia albo sytuacje które cię irytują?
To co Mietek opisuje z tą matką to jest klasyczny wyzwalacz dla splotu. I tutaj mam pytanie do Blanki albo Apolonii - czy przy takiej medytacji z sercem warto równolegle robić coś z splotem, czy lepiej skupić się na jednej czakrze żeby nie rozpraszać energii?
Mam inne pytanie do Mietka - czy ta zazdrość pojawia się tylko przy kontakcie z bratem bezpośrednio, czy też jak ktoś przy tobie o nim mówi, albo gdy sam o nim myślisz w domu wieczorem? Bo to by sugerowało jak głęboko to siedzi.
Mietek, to co opisujesz - automatyczne porównywanie kiedy coś idzie nie tak - to jest bardzo konkretny wzorzec. I to jest dobry punkt wyjścia, bo masz wyraźny moment kiedy to się uruchamia. Czy byłbyś w stanie zauważyć ten moment i zatrzymać się w nim zanim pójdziesz dalej w to porównanie?
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że dotykamy tu czegoś co niekoniecznie wymaga wiedzy o czakrach żeby to rozpoznać. Ale pytanie mam do was - czy praca z czakrami w takim przypadku daje coś, czego zwykłe uważne obserwowanie swoich reakcji nie da? Pytam bez złośliwości, naprawdę chcę zrozumieć.
Radgost zadał dobre pytanie. Mietku, skoro jesteś w stanie wskazać gdzie czujesz to fizycznie - żołądek, klatka - to masz już właściwie pierwszą część tej pracy za sobą. Teraz pytanie czy wiesz co się dzieje z tym odczuciem jeśli po prostu na nim zostaniesz zamiast iść w porównanie? Czy próbowałeś kiedyś tego nie odganiać, tylko popatrzeć na to uczucie?
Mietek, to dobre pytanie - bo ja sam nie wiem co się dzieje gdy zostanę z tym odczuciem. Tzn. wiem teoretycznie że powinno się albo rozładować, albo nasilić zanim opadnie, ale u różnych ludzi to chyba przebiega inaczej. Czy ktoś z was próbował po prostu siedzieć z tym napięciem w splocie bez żadnej wizualizacji i obserwować co się dzieje? Bo mam wrażenie że dla Mietka to mogłoby być bardziej naturalne niż wchodzenie od razu w zielone światło.
Szczerze? Umysł ucieka. To jest mój problem w ogóle z medytacją od lat - nie potrafię zostać w jednym miejscu dłużej niż chwilę. Dlatego ta wizualizacja z konkretnym obrazem może być dla mnie lepsza niż samo siedzenie z odczuciem. Ale mam pytanie do Apolonii - mówiłaś wcześniej o tym obrazie brata, że nie w konkretnej sytuacji. Skąd mam wiedzieć że wybrałem dobry obraz, tzn. że to jest naprawdę neutralny obraz a nie tylko taki co mi się wydaje neutralny?
To bardzo dobre pytanie i odpowiedź jest właściwie prosta - poznasz po tym co poczujesz w momencie gdy ten obraz się pojawi. Jeśli coś się uruchomi w klatce albo żołądku, to znaczy że wybrałeś za konkretny obraz, bo mózg już go skojarzył z jakąś sytuacją. Szukasz obrazu przy którym przez pierwsze kilka sekund jest po prostu nic - taka cicha chwila zanim cokolwiek się pojawi. To jest dobry znak. Ale nie zdziw się jeśli kilka prób zajmie zanim taki obraz znajdziesz.
