Ryszard, to co opisujesz pojawia się w różnych tradycjach ale pod różnymi nazwami. Problem polega na tym że "kompensacja energetyczna" to metafora, nie mechanizm. Nie wiemy czy czakry naprawdę tak działają, czy to jest model który pomagał dawnym nauczycielom tłumaczyć obserwacje. Różnica jest istotna jeśli chcesz na tym oprzeć praktykę z żywym człowiekiem.
dobra, wracam do mojej konkretnej sytuacji bo trochę odpłynęliśmy. Kminek opisała jak zaczynała z osobą po udarze - powoli, od ciała eherycznego, bez wchodzenia w czakry od razu. To mi sie wydaje rozsądne. Ale mam pytanie: jak w ogóle ta osoba wyrażała zgodę? Mam na myśli czy to była rozmowa wprost "będę z tobą pracować energetycznie" czy to wynikało z kontekstu?
ojej, Kminek, to takie ważne co napisalas o tej zgodzie. Ja nigdy tak nie myślałam o pracy energetycznej w kategoriach "zgody", byłam przekonana że to zawze dobre dla drugiej osoby i nie może zaszkodzić. A tu się okazuje że to jest naprawde poważna sprawa. Czy mogłabyś napisać coś więcej o tym jak rozmawiasz z osobą zanim zaczniesz?
ale żeby nie tracić tej myśli - ta zgoda przy ograniczeniach fizycznych jest chyba jeszcze ważniejsza niż zwykle? Bo jeśli ktoś ma np. trudności z mową po udarze to jak właściwie potwierdzić że naprawdę rozumie i wyraża zgodę a nie tylko... potakuje bo tak jest łatwiej?
no dobra, ale ja mam wrażenie że ta dyskusja bardzo się akademizuje i tracimy praktyczny wymiar. pytanie Wisni było konkretne - koleżanka po wypadku, paraliż. moze zamiast rozważać teorię to ktoś powie poprostu co robić na pierwszej sesji? od czego zacząć jak siedzieć, jak oddychać, co wizualizować
ona wie że się tym interesuję i sama zapytała czy mogłabym spróbować z nią popracować. więc to jej inicjatywa, nie moja. ale ja się boję że nie mam wystarczającej wiedzy i że jej nie pomogę albo co gorsza zaszkodzę. stąd te wszystkie pytania.
o matko, Wisnia, to brzmi jak duże zaufanie z jej strony że w ogóle poprosiła. I rozumiem ten strach bo to by mnie też paraliżowało. Ja z moją ciocią z SM ciągle nie wiem co zrobić, tutaj już sie trochę upewniłam że sama nie powinnam się za to brać, ale martwię się czy ona by w ogóle znalazła kogoś z doświadczeniem...
Czytam tę dyskusję od początku i mam takie pytanie do Wisni - skoro koleżanka sama poprosiła, to znaczy że ona też chce spróbować i rozumie co to jest? Bo jedna rzecz to formalna zgoda, a inna to czy ona w ogóle wierzy w to co ty chcesz robić. Bo to chyba też ma znaczenie dla pracy z czakrami?
tak, ona wie czym się interesuję, rozmawiałyśmy o tym przed wypadkiem. Ona sama troszke medytowała, więc nie jest to dla niej zupełna abstrakcja. Bardziej się boję że ja nie mam odpowiednich umiejętności niż że ona nie rozumie o co chodzi.
no wlasnie, Kminek, to jest ciekawe bo ja zawsze myslałem ze bez wiary to nie działa. :)) A ty mowisz ze działa niezaleznie. To troche burzy moj model jak to wszystko funkcjonuje 😀 a co z osobami ktore sa np w spiaczce albo bardzo osłabionymi po zabiegu, tam tez mozna pracowac?
ojej, wiecie co, moze zamiast filozofować to odpowiedzcie Wisni na konkretne pytanie. ona się boi że zaszkodzi. czy praca z czakrami u kogoś z paralizem MOŻE zaszkodzić? bo ja zawsze uważałam że najgorsze co może się stać to że nic się nie stanie, i tyle. hyba że ktoś ma jakiś przykład kiedy naprawdę coś poszło nie tak?
eee, Eleonorka56, to może trochę za mocno powiedziane? jak medytacja czy ustawienie się przy czakrach może wywołać coś złego? ja to rozumiem w taki sposób ze to jest delikatna praca, nie wbijanie igieł czy coś. ale może po prostu czegoś niewiem, chętnie posłucham bo to dla mnie nowe
to co Eleonorka56 pisze o emocjach po urazie to jest naprawdę ważne i niedoceniane. Ciało po wypadku to też psychika po wypadku. Czakra korzenia i sakralna są mocno splecione z poczuciem bezpieczeństwa, tożsamością cielesną, sprawczością. Teraz wyobraź sobie że ktoś dotyka tych warstw u osoby która właśnie straciła sprawność fizyczną. To nie jest neutralne wejście. :))
to wlasnie mnie przeraża. nawet nie wiedziałam że tak to może działać - że dotknięcie czakry korzenia może być tak... obciążające emocjonalnie. czytałam głównie o tym żeby "otworzyć" albo "oczyścić" i jakoś nie myślałam że coś może sie poruszyć w złym kierunku. teraz mam jeszcze więcej wątpliwości niż na początku tego wątku 🙂 🙁
wlasnie chciałam zapytać o to samo. czy ona ma psychologa? rehabilitacja po paraliżu to jest chyba normalnie z psychologiem razem, nie? i to by zmieniało sytuację bo ty nie byłabyś sama z tym co się może poruszyć
a jeszcze mam takie pytanie do ogólnej dyskusji, bo wróciłam do początku wątku i tam była ciekawa sprawa - Wisnia pisała o "polu energetycznym" i losowości. coś o tym że pole może się zachowywać nieprzewidywalnie. czy ktoś to rozwinął albo ma doświadczenie z tym że przy takich sesjach z osobą z ograniczeniami coś szło bardzo nieoczekiwanie? nie koniecznie źle, poprostu inaczej niż zakładałaś? :))
