Chciałem wrzucić temat który mnie od jakiegoś czasu kręci, bo nie spotkałem dobrego opracowania. Mam na myśli to co dzieje się z czakrami kiedy człowiek naprawdę, serio, bez owijania w bawełnę zdaje sobie sprawę że umrze. nie jako abstrakcja, tylko TAK, wiem że to nastąpi, może nawet konkretna diagnoza albo po prostu ten moment gdy to "dociera". Ciekawi mnie jak każda czakra na to reaguje, czy jest jakaś kolejność, czy może wszystkie naraz się jakoś przestawiają. Ktoś to przerabiał na sobie albo przy kimś bliskim
ojejejej, O, temat! Miałam coś podobnego gdy mama była w szpitalu i ja też wtedy zaczęłam myśleć o swojej śmiertelności bardziej realnie. Mam notatki z tego okresu, bo właśnie wtedy zaczęłam uważniej pracować z czakrami. Pierwsze co poczułam to jakieś ściśnięcie w okolicy splotu słonecznego, czyli Manipura. Jakby całe poczucie kontroli i mocy sprawczej nagle zaczęło się sypać. Zupełnie jakby ta czakra pierwsza "wiedziała" że coś jest nie tak.
Myślę że to zależy w dużej mierze od tego jakim człowiekiem jesteś i jak głęboko w sobie mieszkasz, jeśli można tak to nazwać. U kogoś kto nie przepracował relacji z własnym ciałem może najpierw zareagowaać Muladhara, bo to jest czakra przeżycia, instynktu, samego trwania przy ziemi. Strach przed unicestwieniem jest tam zakorzeniony najgłębiej. A u kogoś bardziej świadomego duchowo może zupełnie inaczej.
Ja bym powiedział że Muladhara reaguje zawsze pierwsza, bez wyjątku. To jest czakra przetrwania i biologicznie jesteśmy zaprogramowani na lęk przed śmiercią na tym poziomie. Dopiero potem idzie to wyżej. Svadhishthana czyli sakralna morze się mocno zamykać bo pojawia się pytanie po co w ogóle tworzyć, budować, rodzić dzieci jeśli i tak wszystko kończy. Znam kilka technik żeby przepracować ten poziom.
ciekawy temat, sam sie nad tym zastanawialem gdy kolega mial wypadek i przez chwile myslalismy ze nie przezyje. Pamietam ze sie totalnie zatrzymalem w srodku, jakby ktos wyciagnal wtyczkę. Nie wiem czy to Muladhara czy co ale bylo poczucie jakby grunt znikal spod nog, dosłownie
Szczerze? W klasycznych tekstach takich jak Shatchakra Nirupana czy komentarze do Hatha Jogi Pradipiki nie ma czegoś takiego jak "protokół reagowania czakr na świadomość śmierci". o ile dobrze rozumiem, to jest raczej współczesna interpretacja, trochę zachodnia, trochę New Age. W tradycji kundalini śmierć jest opisywana bardziej w kontekście przejścia energii przez Sushumna Nadi i tego co się dzieje z Prana przy umieraniu. To zupełnie inny język niż "Muladhara reaguje pierwsza"
Ale czy to ważne czy jest w tekstach? Wiele osób doświadcza czegoś realnego i to doświadczenie też jest jakoś wartościowe nawet jeśli nie ma starożytnego zapisu. Sama miałam medytację w której widziałam coś co mogłabym opisać tylko jako własną śmierć i to co się działo z energią w ciele było bardzo konkretne, choć pewnie ciężko to zmierzyć.
Trochę się gubię w tej dyskusji. Czy ktoś mógłby wyjaśnić co się dzieje z Anahatą, czakrą serca, gdy ktoś zdaje sobie sprawę że umrze? Bo mnie to najbardziej interesuje. Wydaje mi się że tam musi się dziać coś szczególnego
ojejku ojej, to co opisuje Lidzia brzmi jak coś co czytałam o procesie żałoby, tak? że jest etap w którym człowiek czuje paradoksalną bliskość z innymi. jakoś tak, zastanawiam się czy to jest faktycznie praca Anahaty czy raczej jakiś ogólny szok emocjonalny który czakry tylko odzwierciedlają.
Mam notatki z kilku warsztatów i na jednym prowadząca mówiła że przy silnym lęku egzystencjalnym pierwsza "melduje się" Vishudda, czakra gardła, bo człowiek albo traci głos i nie umie rozmawiać o śmierci, albo odwrotnie nagle zaczyna mówić bez oporów rzeczy których wcześniej nie mówił. trochę to ma sens gdy się pomyśli o tym jak ludzie się zachowują gdy dostaną ciężką diagnozę
Hm, a czy to nie jest tak że Ajna, czakra trzeciego oka, aktywuje się bo nagle człowiek zaczyna myśleć o tym co jest po smierci, o sensie życia, o tym co prawdziwe a co nie? Jakby pytania egzystencjalne same z siebie uruchamiaja ten poziom? 🙂
Ja miałam coś dziwnego rok temu, taki moment realnego zdania sobie sprawy z własnej śmiertelności po tym jak miałam wypadek samochodowy, mały ale mógł być gorszy. Przez kilka tygodni potem czułam jakby coś ciążyło mi w okolicach brzucha i nóg, dosłownie fizycznie ciężko mi było chodzić. Nie wiedziałam wtedy nic o czakrach. Teraz jak o tym myśle to pasuje do Muladhary i Svadhisthany. Ale nie wiem czy to nie było po prostu napięcie mięśni ze stresu.
To co piszesz Wahadlarka jest bardzo konkretne i ciekawe. Ten ciężar w dole ciała po traumie to znana rzecz też z perspektywy somatycznej, nie tylko energetycznej. mnie interesuje czy jest jakaś różnica między reakcją czakr gdy śmierć jest bliska fizycznie, jak w wypadku, a gdy to jest powolna świadomość na poziomie filozoficznym. czy te dwa rodzaje konfrontacji angażują inne czakry?
właśnie to mnie też zastanawia, bo u mnie to było nagłe, sekundy i wszystko się zmieniło. chyba, ale znam osobę która choruje od roku i ona mówi że ma to zupełnie inaczej, jakby powoli. nie wiem jak to nazwac energetycznie 😉
no nie, no i tu jest pies pogrzebany bo trauma nagla to jedno a choroba dlugotrwala to drugie. przy nagłym szoku byc moze Muladhara reaguje gwaltownie i potem musi sie uspokoic, a przy chorobie moze to jest bardziej rozciagniete w czasie i inne czakry zdazaja sie "zaangazowac" po kolei. to tylko moje domysly ale tak mi sie wydaje
a czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić, np. przez medytacje? mam na mysli czy mozna celowo wejść w kontakt z tym rodzajem świadomości bez czekania na wypadek albo chorobę? pytam serio, nie zeby szukac traumy 😛
Maranasati to poważna rzecz, nie polecam na własna reke bez przygotowania. tak myślę, sam próbowalem raz po przeczytaniu o tym i kilka dni miałem totalny rozstroj, nie moglem spac, cały czas jakby coś mnie szarpało w klatce piersiowej. Moze to była Anahata moze nie ale definitywnie cos sie działo
dobra ale wracając do Anahaty i tego co pisała Lidzia - to otwieranie i zamykanie czakry serca, mam pytanie: jak to fizycznie czuć? bo czytam różne opisy i każdy inaczej to opisuje, jedni mówią o ucisku, inni o ciepłe, inni o dreszczach
śledzę ten wątek myślę sobie, że te opisy są tak różne że nie da się ich porównać, każdy mówi o czymś innym. w każdym razie, to jest problem z całą rozmową o czakrach i fizycznych odczuciach, nie? że każdy buduje swój własny słownik i nie wiadomo czy mówimy o tym samym
przepraszam że się wtrącę ale ja w ogole nie wiem jak "poczuć" czakrę, czytam ten wątek od początku i się gubię. moim zdaniem, czy jest jakiś sposób dla zupełnie poczatkujacych żeby chociaż wiedziec od czego zacząć? nie chcę od razu robić medytacji o śmierci 🙂
wracając do głównego tematu bo trochę odpływamy, mnie interesuje co się dzieje z Manipurą, czakrą splotu słonecznego, przy konfrontacji ze śmiercią. tak czy siak, manipura to wola, sprawczość, poczucie kontroli. A śmierć jest właśnie czymś nad czym nie mamy kontroli. Logicznie to powinno być jedno z trudniejszych zderzeń 🙁
dobry punkt Piwoniowa. właśnie przy Manipurze mi się coś kliknęło, bo wiem od osoby po ciężkiej diagnozie że jednym z najtrudniejszych etapów było właśnie poczucie utraty kontroli nad własnym zyciem. nie śmierć sama w sobie ale to że coś decyduje zamiast niej. czy to pasuje do obrazu zablokowanej Manipury?
Wybacz ale mnie to nie przekonuje. tak, dokładnie tak to rozumiem. Manipura zablokowana albo nadaktywna przy lęku egzystencjalnym to właśnie ta walka o kontrolę, wściekłość, targowanie się jeśli użyć języka Kübler-Ross. Ciekawe że jej etapy żałoby dość dobrze nakładają się na czakry kiedy się o tym pomyśli, nie tylko zaprzeczenie-gniew-targowanie-depresja-akceptacja ale też gdzie w ciele to siedzi
o Marianka to ciekawe zestawienie, nigdy tak nie myślałem. mniej więcej, zaprzeczenie to może Ajna bo człowiek odcina się od widzenia rzeczywistości, gniew to Manipura, a akceptacja to może Sahasrara? macie inne skojarzenia?
a co z Vishuddhą przy tym wszystkim? bo mam wrażenie że mówiliśmy o niej wcześniej tylko przy tracie głosu, ale czy nie jest tak że świadomość śmierci może też wywołać odwrotne działanie, takie mówienie prawdy na głos, wyrażanie rzeczy których się wcześniej nie mówiło? 🙂
no właśnie Vishuddha bo to mi umknęło. Augur88 masz racje że to morze działać w dwie strony. znam kogos kto po diagnozie zaczął mówić rodzinie rzeczy które trzymał w sobie latami. jakby filtr nagle zniknął. To jest chyba dokładnie to o czym piszesz że śmiertelność odblokowuje gardło zamiast je blokowac
ale to znowu rodzi pytanie czy to jest odblokowywanie Vishudhdhy czy raczej Manipura odpuszcza kontrolę i przy okazji Vishuddha przestaje być tłumiona? bo to może być efekt uboczny a nie bezpośrednia reakcja czakry gardła. mam to w notatkach jako otwarte pytanie od dawna.
