Słuchajcie, nie chcę znowu studzić entuzjazmu, ale muszę zapytać wprost - jak Porewit odróżniał w tym dzienniku stan energetyczny od zwykłego stanu po treningu? Bo cztery godziny po intensywnej siłowni to ciało nadal przetwarza, hormony są podwyższone, psychika może być na różne sposoby rozchybotana. Skąd pewność, że to czakry, nie fizjologia?
Dokładnie to samo pytanie zadałam sobie po pierwszym retreatcie jogi. Myślę, że to rozróżnienie może być w ogóle niemożliwe do przeprowadzenia z zewnątrz - można je tylko obserwować od środka i mieć świadomość, że może się mylić. Ale mam inne pytanie do Porewita - czy w tym dzienniku zanotowałeś kiedyś coś, co cię zaskoczyło? Coś, czego się nie spodziewałeś?
To jest naprawdę ważna obserwacja. Stan energetyczny przed treningiem jako zmienna - myślę, że dużo osób o tym zapomina. Można powiedzieć, że trening to rodzaj wzmacniacza, nie kreatora - wzmacnia to, co już jest. Jeśli jest napięcie w okolicach serca, intensywny wysiłek to napięcie pogłębi, nie rozładuje. Stąd może ta roztrzęsiona szóstka Agatki po fitnesie.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Ametystia - czy mówisz, że kamień przy macie fizycznie wpływa na trening energetycznie, czy bardziej jako kotwica psychiczna? Bo nie rozumiem, jak miałoby to działać mechanicznie.
Hematyt w szczególności ma bardzo silne właściwości uziemiające, jest nasycony żelazem, a żelazo wiąże z ziemią na poziomie mineralnym. To nie jest tylko kotwica psychiczna, to jest realny wpływ na pole energetyczne. Czytałam o tym w kilku źródłach litoterapeutycznych.
Wracając do wątku dziennika Porewita, bo to mnie bardzo zajęło - on powiedział coś, co uważam za kluczowe. Stan emocjonalny jako zmienna wejściowa. W numerologii jest podobne podejście do dat i cykli - nie pytamy tylko co się dzieje, ale w jakim cyklu to się dzieje. Czy ktoś próbował połączyć obserwacje treningowe z cyklem osobistym, nie tylko z typem wysiłku?
Wracając do wątku dziennika Porewita, bo to mnie bardzo zajęło - on powiedział coś, co uważam za kluczowe. Stan emocjonalny jako zmienna wejściowa. W numerologii jest podobne podejście do dat i cykli - nie pytamy tylko co się dzieje, ale w jakim cyklu to się dzieje. Jeśli trening przypada na dzień osobisty dziewiątki albo na cykl zakończenia, wyniki będą inne niż w dniu czwórki. Ciekawe, czy Porewit brał to pod uwagę przy swoich notatkach.
Zatrzymajmy się chwilę, bo mam wrażenie, że rozchodzimy się na coraz więcej zmiennych i zaraz się zgubię. Mamy stan emocjonalny, typ treningu, intensywność, dzień numerologiczny - przy czym chciałam zapytać Porewita o jedną konkretną rzecz. Czy w tych trzech miesiącach zdarzył się taki tydzień, kiedy wszystkie parametry były podobne, a wyniki zupełnie różne? Bo to by wiele mówiło o tym, jak stabilna jest ta korelacja.
To jest właściwie najuczciwsza odpowiedź w całym wątku. Rozumiem, że to frustrujące, bo oczekiwałbyś powtarzalności. Ale czy myślisz, że brak powtarzalności wynika z natury czakr, czy może po prostu z tego, że człowiek to zbyt złożony system, żeby cokolwiek dawało powtarzalne wyniki?
To pytanie Renii dotyka czegoś ważnego. W tradycji ajurwedyjskiej nie oczekuje się powtarzalności w sensie laboratoryjnym właśnie dlatego, że każdy dzień to inny stan prakriti i vikruti. Ciało nigdy nie wchodzi do tej samej 'wody' dwa razy. To nie jest wada systemu - to jego założenie. Ale rozumiem, że dla kogoś szukającego przewidywalności to może być trudne do przyjęcia.
przepraszam ze sie pytam ale to znaczy ze nie wiadomo jak sie dobrze trenowac energetycznie? bo ja mysle ze jak bardzo boli po treningu to może byc z czymś nie tak nie?
Właśnie. I myślę, że brak prostej odpowiedzi jest tutaj informacją, a nie luką. Porewit zaczął od pytania, czy da się przewidzieć, kiedy trening zadziała energetycznie. Po tej całej dyskusji mam wrażenie, że odpowiedź brzmi - da się budować warunki sprzyjające, ale nie da się tego zaplanować jak harmonogram. Czy to jest zbieżne z tym, co sam obserwowałeś?
A powiedz mi, czy w tych trzech miesiącach był jakiś moment, który uznałeś za wyraźnie 'szczytowy' - taki, kiedy po treningu miałeś pewność, że coś się wydarzyło energetycznie, a nie tylko fizycznie? Pytam, bo w numerologii szukamy takich punktów węzłowych i zastanawiam się, czy taki dzień byłby możliwy do zidentyfikowania też z innej strony.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie, które może być naiwne - jak w ogóle rozpoznajecie, że coś się dzieje energetycznie, a nie że po prostu jesteście bardzo skupieni na swoim ciele? Porewit ma dziennik, Konstancja mówi o tradycji ajurwedyjskiej, ale ja siedząc tutaj nie bardzo wiem, czego miałabym szukać u siebie po treningu.
Agatka, nie martw się - nie ma czegoś takiego jak zmarnowany trening. Ale faktycznie, ten moment tuż po jest ciekawy. Mam pytanie do Ametystii i Porewita - czy ten czas po treningu, o którym wszyscy mówicie, wymaga ciszy i bezruchu, czy też można go obserwować w ruchu, na przykład podczas chłodzenia albo lekkiego rozciągania?
