Guslarz, słyszę to często i za każdym razem mam ten sam problem. "dwa różne poziomy opisu" to brzmi elegancko ale co to znaczy? bo jeśli oba opisy są prawdziwe, to powinny się gdzieś spotykać, mieć jakiś wspólny punkt. jeśli natomiast jeden jest metaforą a drugi modelem, to nie są równoległe, jeden jest dosłowny a drugi symboliczny. i to jest ważna różnica
ej, ale czy ta dyskusja nie odpływa troche od tematu? Hazel pytała o konkretne czakry w kontekscie zycia bez ekranów, a my gadamy o filozofii języka. w każdym razie, rozumiem ze to ciekawe, ale może warto sprawdzić czy ktos ma jakiś praktyczny pomysł jak rozroznic czy to Muladhara czy Manipura w tym konkretnym kontekście
Hilek dzięki, bo właśnie chciałam coś podobnego napisać. tak przy okazji, mam wrażenie że siedzę tu od dawna i ciągle kręcimy się wokół tego samego. może ktoś mi powie konkretnie: jak wyglądał u was ten moment, kiedy stwierdziliście "aha, tu chodzi o tę konkretną czakrę"? nie teoria, tylko własne doświadczenie
no to ja powiem. u mnie to było tak, że przez długi czas myślałam że to po prostu nawyk. sięgam po telefon, okej, nawyk. ale potem zaczęłam ćwiczyć to uziemienie i zauważyłam, że ten impuls sięgania pojawia się dokładnie wtedy, gdy czuję się jakby "niezakotwiczona", taka zawieszona w powietrzu. i wtedy dotarło do mnie że to nie jest nawyk, to jest szukanie gruntu. i to mi brzmiało jak Muladhara 🙂
to jest ciekawe bo u mnie jest odwrotnie chyba? ja sięgam po telefon jak mam za dużo energii a nie za mało, jak mi sie w głowie kręci i nie mogę usiąść. więc to byłoby raczej to co Domicela mówiła o Manipurze?
w głowie dosłownie ale też jakby za dużo myśli naraz. i jak sięgnę po telefon to to jakoś spuszcza powietrze z tej bańki. więc myślałam ze to pomaga, ale po chwili wracam do punktu wyjścia
to co Telepatka opisuje to jest klasyczny wzorzec kompensacji a nie regulacji. telefon nie rozładowuje tej energii, tylko ją przekierowuje na chwilę. dlatego wraca. praca z oddechem i uziemieniem, sekwencja od dołu, właśnie temu służy. ale uwaga - jeśli naprawdę jest dużo energii w górze bez podstawy, to czasem zanim zrobi się lepiej jest chwila gorzkiego etapu, bo ta energia musi mieć dokąd zejść. czy ktoś z was miał taki etap?
ja miałam i to był dziwny czas. przez kilka dni jak zaczęłam poważniej ćwiczyć uziemienie to czułam sie jakby cięższa i bardziej rozdrażniona niż zwykle.. Idę to przemyśleć.
