Ale to nie znaczy, że warto odpuścić wątek z mieszkaniem. Nawet jeśli nie jest przyczyną, to może być tym, co sprawia, że nigdy nie wychodzisz z tego stanu i nie możesz się zregenerować. Wieszczbiarz01, czy zauważasz, że bóle są gorsze po dłuższym czasie spędzonym w salonie, czy też zdarzają się niezależnie od tego, gdzie jesteś?
To jest już coś konkretnego. Wieczór w salonie, poprawa po nocy, rzadziej poza domem. Statystycznie to silnie wskazuje na coś w salonie albo na rytm dobowy. Oba te wyjaśnienia są możliwe i nie wykluczają się. Ale żeby powiedzieć, że to sieć Hartmanna albo czakra, a nie np. napięcie mięśni od pozycji na kanapie, trzeba by wyeliminować przynajmniej to drugie.
Ale w pracy siedzisz pewnie inaczej, przy biurku, patrzysz prosto w monitor, masz inne krzesło. Na kanapie często głowa jest lekko odchylona albo przechylona, zwłaszcza jak się odpoczywa. To mogłoby tłumaczyć część objawów bez odwoływania się w ogóle do czakr czy siatki. Chociaż i tak nie tłumaczyłoby wszystkiego, bo czakry mogą być nałożone na to wszystko.
Hej, a czy ktoś w ogole probował przy takim opisie pracy z trzecim okiem medytacyjnie? Bo wydaje mi się że jak jest blokada tam, to same zmiany fizyczne tego nie rozwiąża i treba jednak od energii zacznac.
Dziękuję Mediumka za to wyjaśnienie wcześniej, bo naprawdę pomogło mi zrozumieć różnicę między tymi wzorcami. Ale mam pytanie do Wieszczbiarz01, to nasienie bólu podczas medytacji to się dzieje kiedy siedzisz w tym salonie, czy też w innym miejscu? Bo to by mogło coś powiedzieć o tym, czy pokój ma znaczenie.
To może właśnie dlatego medytacja nie daje pełnego efektu, skoro robi to w tym samym miejscu, które możliwie wzmacnia problem? Mam kamień labradoryt, który podobno pomaga przy pracy z trzecim okiem, czy coś takiego miałoby sens tutaj, żeby wspomóc pracę z blokadą?
Wolchw, mam na myśli głównie kamienie o łagodniejszym działaniu, takie jak ametyst albo fluoryt. Labradoryt potrafi mocno otwierać trzecie oko i przy istniejącej blokadzie może to wywołać intensywniejsze reakcje niż ktoś się spodziewa. Wieszczbiarz01, nie napisałeś wcześniej, czy masz jakiekolwiek doświadczenie z kamienioterapią, czy to byłoby całkiem od zera?
To ważna obserwacja. Wieszczbiarz01, chcę się upewnić, że dobrze to rozumiem, ten chwilowy wzrost bólu podczas medytacji to pojawia się od razu, jak zaczynasz siedzieć, czy raczej po jakimś czasie, gdy już jesteś w środku sesji? Bo to może dużo mówić o tym, co się dzieje z energią.
Dziękuję Mediumka za to wytłumaczenie, bo naprawdę zaczyna się układać w jakiś sens. Wieszczbiarz01, słyszysz, że konkretny test jest możliwy od zaraz, przynajmniej medytacja w innym pokoju? To nie wymaga żadnych przygotowań.
Ale chwila, czy jeśli problem jest w sieci Hartmanna, to zmiana pokoju na inny w tym samym mieszkaniu cokolwiek da? Węzły mogą przecież przebiegać przez kilka pomieszczeń, niekoniecznie obejmując cały salon i omijając sypialnię. To trochę tak, jakby sprawdzać, czy głębszy kąt basenu jest suchszy.
A co jeśli ten bol to jest po prostu to że trzecie oko zaczyna sie otwierac i tyle? Nie wszystko musi boleć ze zleych powodow, czasem energia jak przeplywa to jest niekomfortowo na poczatku? Pytam bo sama mialam coś takiego i potem przeszlo.
Wieszczbiarz01, mam pytanie, które gdzieś zaginęło w dyskusji. Wspomniałeś, że pulsowanie w okolicy czoła pojawia się po kilku minutach medytacji i mija po jej zakończeniu. Ale ten regularny ból głowy, który masz wieczorami w salonie, czy jest w tym samym miejscu co to pulsowanie, czy gdzie indziej? Bo to może być zupełnie inny mechanizm.
Dobra, ale czy można po prostu spróbować jednej nocy pospać w innym pokoju i zobaczyć, czy rano jest różnica? Wiem, że to nie jest kontrolowany eksperyment, ale dałoby jakiś sygnał bez czekania tygodniami na wyniki obserwacji.
Słuchajcie, trochę nam się rozchodzi ta rozmowa. Mamy teraz kilka równoległych wątków, kamienie, miejsce medytacji, sieć Hartmanna, rodzaj bólu. Wieszczbiarz01, co według ciebie jest teraz najpilniejsze do sprawdzenia? Bo może zamiast rozmawiać o wszystkim naraz, warto ustalić jeden krok do zrobienia.
To dobry kierunek. Ale mam jedno pytanie, które chcę zadać zanim zacznieś ten test. Wspomniałeś wcześniej, że rano jest generalnie lepiej, a bóle nasilają się wieczorami w salonie. Czy pamiętasz, czy po wyjściu z salonu, powiedzmy do kuchni albo sypialni na wieczór, ból mija szybciej? Bo jeśli tak, to już masz pewien sygnał, nawet bez formalnego eksperymentu.
Ale po co aż pięć wieczorów? Jedna noc nie wystarczy? Rozumiem, że jeden wieczór to mało, ale pięć to prawie tydzień czekania na jakiś wniosek.
A ja mam inne pytanie do Wieszczbiarz01. Napisałeś na początku, że chcesz zidentyfikować linie Hartmanna w mieszkaniu. Ale teraz rozmawiamy głównie o testowaniu pokoi i czakrach. Czy nadal myślisz o tym, żeby zmapować te linie, czy raczej skupiasz się na obserwacji objawów i miejsce traktujesz pomocniczo?
To jest dobra obserwacja i wcale nie jest tak, że się wzajemnie wykluczają. Węzły Hartmanna mogą działać drażniąco na konkretne ośrodki energetyczne, jeśli człowiek spędza w ich pobliżu dużo czasu. Kwestia tylko, co sprawdzasz najpierw, bo to są dwie różne ścieżki dochodzenia do tego samego miejsca. Które podejście jest ci bliższe praktycznie?
Czekaj, bo chcę się tu upewnić co do jednej rzeczy. Wieszczbiarz01 pisze o bólach głowy wieczorami w konkretnym miejscu i o pulsowaniu przy medytacji. To są dwa objawy. Czy ktoś tutaj twierdzi, że oba mają to samo źródło? Bo mi się wydaje, że zbyt szybko łączymy wszystko w jeden problem, podczas gdy mogą to być dwa różne procesy.
Zgadzam się z Mediumka i Wolchw w tym punkcie. Mieszanie tych dwóch wątków może doprowadzić do sytuacji, gdzie cokolwiek się zmieni, nie wiadomo, co naprawdę zadziałało. Wieszczbiarz01, gdybyś miał postawić sobie jedno pytanie do zbadania na teraz, co by to było: bóle wieczorne w salonie, czy pulsowanie przy medytacji?
Mam pytanie trochę z boku, ale wydaje mi się ważne. Czy sprawdzałeś, jak wygląda kwestia astralna teraz? Mam na myśli to, że są okresy, kiedy planety tworzą napięciowe aspekty do punktów czułych w czakrze głowy, i to może nasilać wrażliwość niezależnie od miejsca czy kamieni. Nie mówię, że to jedyna przyczyna, ale warto wiedzieć, czy akurat teraz nie masz jakiegoś ciężkiego tranzytu.
A macie jakis pomysl czy mozna samemu wyczuc te linie Hartmanna bez zadnych przyrzadow? Pytam bo chcialabym sprawdzic u siebie w domu ale nie mam rozdzki ani nic takiego i nie wiem czy to w ogole mozliwe bez narzedzi.
Kontynuując wątek różdżki, bo Druidka_E zadała dobre pytanie, a ja nie do końca powiedziałem, co myślę. Bez narzędzia można próbować chodzić powoli po pokoju z rękami swobodnie wzdłuż ciała i zwracać uwagę na uczucie jakiegoś nacisku, zmiany temperatury albo lekkiego dyskomfortu w dłoniach. Ale szczerze mówiąc, u większości ludzi to nic nie daje, bo nie ma wyrobionej wrażliwości. Wieszczbiarz01, czy ty czujesz coś w dłoniach podczas medytacji? Bo to by mogło sugerować, że masz jakiś potencjał do pracy bez narzędzi.
To, co opisujesz, mrowienie i ciepło, to całkiem typowe oznaki aktywności w dłoniach przy pracy energetycznej. Nie przekładałabym tego automatycznie na zdolność do radiestezji, ale jest to dobry punkt wyjścia. Czy to mrowienie pojawia się samo, czy tylko wtedy, gdy świadomie zwrócisz na to uwagę?
Ale skoro tak, to jak ktokolwiek w ogóle pewnie mapuje te linie? Czy jest jakaś metoda, która jest bardziej obiektywna niż pozostałe?
Wracając do Wieszczbiarz01, bo trochę zejdziemy z jego wątku. Powiedziałeś, że bóle narastały stopniowo przez kilka tygodni. Czy w tamtym czasie było coś, co się zmieniło w mieszkaniu albo w tobie? Nowe meble, przestawienie łóżka, nowa rutyna wieczorna, cokolwiek?
To może być istotna informacja. Jeśli biurko stoi teraz w innym miejscu i spędzasz przy nim kilka godzin, to zmieniłeś swoją główną strefę ekspozycji na dane miejsce w pokoju. Czy ból jest silniejszy po dłuższym siedzeniu przy biurku, czy raczej niezależnie od tego?
