A wracając do tematu uzależnienia od social mediów, bo trochę odeszłyśmy w technikalia, mam takie osobiste obserwacje. Kiedy przez kilka dni miałam ograniczone korzystanie z telefonu, to zauważyłam że pierwsze dwa dni były najgorsze pod względem niepokoju, ale trzeciego dnia poczułam coś w klatce piersiowej, takie rozluźnienie. Nie wiem czy to serce czy co, ale było wyraźne.
To co Aurelinda opisuje z tym rozluźnieniem po kilku dniach, bardzo mnie zastanawia. Ja nigdy nie próbowałam odstawiać telefonu na więcej niż jeden dzień, bo zawsze miałam wymówkę że praca, że coś ważnego. Ale teraz myślę że te wymówki to też może być część tego samego mechanizmu. Jak to u was wygląda, jak zaczynacie takie ograniczanie, to mówicie sobie że to tylko na kilka dni, czy na stałe?
Ja zaczynałem od wieczorów, tylko wieczory bez telefonu. I to było trudniejsze niż się spodziewałem. Ale właśnie wieczory były ciekawe energetycznie, bo wtedy zamiast scrollować zacząłem po prostu siedzieć i zauważać co się dzieje. I dopiero wtedy poczułem te napięcia w barkach i głowie o których mówiłem wcześniej.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i jedno mi nie daje spokoju. Wszyscy mówią o blokowaniu, napięciach, zamykaniu. Ale czy social media mogą też coś otwierać? Znaczy, czy jest możliwe że dla kogoś kto jest samotny albo ma zamkniętą czakrę serca, te kontakty przez telefon choć namiastkowe, mogą być jakimś odpowietrznikiem?
No właśnie, to jest pytanie które mnie dręczy od początku tego wątku. Czy algorytm wciągający nas w scrollowanie robi coś z energetyką, czy po prostu sprawia że tracimy czas który moglibyśmy spożytkować inaczej? Znaczy, może to jest problem czysto behawioralny i szukamy głębszego wyjaśnienia tam gdzie go nie ma.
U mnie przez dłuższy czas naprawdę pomagały. Byłam wtedy w mieście gdzie nikogo nie znałam i te grupy, komentarze, to było coś. Ale w pewnym momncie przestało wystarczać i zostało tylko sięganie po telefon bez powodu. Jakby czakra serca nauczyła się że tam nie dostanie tego czego szuka, ale ręka dalej to robiła.
To co opisujecie, ta granica między potrzebą a nawykiem, jest dla mnie związana z czakrą splotu słonecznego prawie tak samo jak z sercem. Bo kiedy coś przestaje naprawdę zaspokajać, ale dalej to robimy, to gdzieś zanika poczucie własnej woli i sprawczości. Czy ktoś próbował pracować z splotem przy odstawianiu telefonu, a nie tylko z sercem albo korzeniem?
