Mam pytanie, bo obserwuję swojego syna (14 lat) i zastanawiam się, czy to co przeżywa to nie jest właśnie przebudzenie czakr. Jest bardzo rozdrażniony, ma huśtawki nastrojów, śpi po 11 godzin i mówi, że czuje jakby coś pulsowało mu w klatce piersiowej. Normalnie bym to zbagatelizowała, ale sama pamiętam swoje nastoletnie lata i miałam coś podobnego. Czy czakry rzeczywiście mogą się tak intensywnie otwierać w tym wieku?
To ciekawe, bo w kilku źródłach czytałam, że okres dojrzewania to naturalne przebudzenie czakry sakralnej i splotu słonecznego. Ale mam notatki z warsztatu sprzed roku, gdzie prowadząca mówiła zupełnie inaczej, że wszystko zaczyna się od muladhary. Nie wiem już co jest bardziej wiarygodne. Czy ktoś ma doświadczenie z tym tematem, nie tylko teorię?
A ja mam pytanie zupełnie z innej strony, bo sam mam 22 lata i zastanawiam się, czy u mnie to przebudzenie przypadkiem nie nastąpiło z opóźnieniem. Bo przez nastoletnie lata nic nie czułem, żadnych pulsowań ani czegoś takiego, i dopiero ostatnio zaczęło się dziać. Czy to możliwe, że u niektórych to przychodzi później?
Zanim pójdziemy dalej, chcę się upewnić, że dobrze rozumiemy o czym mówimy. To pulsowanie w klatce piersiowej u syna, czy syn był u lekarza? Pytam serio, bo czakry czakrami, ale żeby rozmawiać o przebudzeniu energetycznym, najpierw trzeba wykluczyć fizyczne przyczyny. Bez tego ta rozmowa wisi w powietrzu.
A skąd w ogóle wiadomo, którą czakrę odczuwa się w danym miejscu? Ja się dopiero uczę i trochę mi mieszają się te lokalizacje. Pulsowanie w klatce to anahata, to rozumiem, ale na przykład to rozdrażnienie o którym pisałaś na początku, to już która czakra?
Dodam od siebie że astrologicznie okres 13-15 lat to progresja Marsa i pierwsze kwadraty Saturna do pozycji urodzeniowej. Mars aktywuje dokładnie te centra o których mówicie, manipurę przede wszyskim. To nie jest zbieżność, to działa razem. Tłumaczy i tą agresję i ten nadmiar energii.
Wracając do głównego pytania, bo trochę odpłynęliśmy. Czakry w dorastaniu to chyba jednak głównie czakra sakralna i splotu słonecznego, nie? Bo przecież to jest czas kiedy człowiek buduje swoją tożsamość, oddziela się od rodziców, odkrywa seksualność. To wszystko jest swadhisthana i manipura, nie muladhara.
A czy da sie jakoś pomoc takiemu nastolatkowi z zewnątrz? Znaczy czy mama możę np. położyć mu kamień na czakrę kiedy spi? Rozumiem że to głupie pytanie ale pytam serio bo mam siostrzenicę i zastanawiam się czy coś sensownego mozna zrobic
Mam jeszcze jedno pytanie, bo trochę gubiłem się wcześniej czytając. Czy to przebudzenie czakr w dorastaniu jest zawsze odczuwalne fizycznie? Bo u mnie było bardziej... myślowe? Zaczęłem nagle dużo rozmyślać o sensie życia, o tym kim jestem, i to było intensywne, ale nie czułem żadnych pulsowań ani ciepła.
Szczerze mówiąc zastanawiam się czy w ogóle można mówić o przebudzeniu czakr u nastolatka jako o czymś odrębnym od zwykłego dojrzewania. Bo może to po prostu hormony i psychika i tyle? Nie mówię, że czakry nie istnieją, ale skąd wiadomo, że to nie jest po prostu biologia?
Właśnie takie pytania też sobie zadaję i nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Ale wracając do wątku, który mnie tu przyciągnął, wspomniałam na wstępie, że używam wahadła żeby sprawdzić stan czakr syna. I mam dziwny problem, bo wahadło daje mi sprzeczne wskazania jeśli pytam w odstępie kilku minut. Raz mówi że anahata jest zablokowana, za chwilę że otwarta. Czy to wahadło czy ja robię coś nie tak?
Dobra, wracam do tego wątku z wahadłem, bo mnie to rzeczywiście zastanawia. Sprzeczne wskazania w odstępie kilku minut to może być kilka rzeczy. Pierwsze co pytam: czy wahadło trzymasz nad sobą czy nad fotografią syna? Bo to ma znaczenie i może tłumaczyć chaos wskazań.
To właśnie może być clou problemu. Praca przez wizualizację bez żadnego zaczepu fizycznego wymaga naprawdę bardzo dobrej koncentracji i, powiem wprost, sporo ćwiczeń. Jeśli myśl odpływa choćby na chwilę, wahadło może odebrać zupełnie inny sygnał. A przy pracy na odległość na temat kogoś bliskiego dochodzi jeszcze emocja, czyli własny lęk albo nadzieja, i to straszliwie zaburza wyniki.
A ja nawet nie wiedziałem, że można wahadłem sprawdzać czakry kogoś innego. Myślałem, że to tylko do własnej diagnozy. Jak to w ogóle działa, chodzi o jakieś połączenie energetyczne między dwojgiem ludzi?
Ale zaraz, Rasphul, to po co ktokolwiek używa wahadła na odległość, skoro jest takie zawodne? Czy nie lepiej byłoby poprosić syna żeby sam potrzymał wahadło nad własnym ciałem? Albo jest coś czego nie rozumiem?
Dokładnie, syn nie jest tym zainteresowany. On po prostu opisuje co czuje, a ja próbuję to zrozumieć. Chodziło mi o to, żeby zweryfikować czy to co mówi ma pokrycie energetyczne. Ale widzę, że moja metoda jest może po prostu za bardzo obarczona moją własną troską o niego.
Zastanawiam się czy w ogóle wahadło nadaje się do badania czakr u kogoś w wieku intensywnego przebudzenia. Znaczy, jeśli te centra są w ruchu, aktywne i zmieniają się szybko, to czy wahadło w ogóle jest w stanie dać stabilny odczyt? Może to właśnie dlatego wyniki się przeczą, nie przez błąd osoby, tylko przez naturę tego co bada?
To nawiązuje do czegoś co jest w astrologi dość dobrze opisane. Jak tranzyt jest w kulminacji, to i tak naprawdę widac rozne warianty w horoskopach, bo planeta jest w napieciu a nie w statycznym polozeniu. Może z czakrami jest podobnie, sa jak planety w ruchu a nie jak stale punkty.
Słuchajcie, a czy jest jakaś metoda poza wahadłem, żeby sprawdzić stan czakr, szczególnie u kogoś młodego? Bo rozumiem, że wahadło ma swoje ograniczenia, ale może jest coś prostszego, bardziej wiarygodnego? Pytam bo sama się uczę i też bym chciała wiedzieć co bada jak.
To co napisała Sigilia77 o rozmowie z osobą jest chyba kluczowe. Mnie najbardziej pomogło jak ktoś po prostu zapytał jak się czuję, co przeżywam, bez z góry przyjętych kategorii. A potem razem przyłożyliśmy to do systemu czakr. To było bardziej sensowne niż gdyby ktoś machał nade mną wahadłem bez pytania.
To brzmi rozsądnie i chyba masz rację, że za bardzo szukam zewnętrznego potwierdzenia zamiast po prostu słuchać tego co syn opisuje. On mówi że czuje pulsowanie, mówi że ostatnio chce mu się płakać bez powodu, że jest jakiś poruszony. To już jest informacja, nie?
To jest bardzo dużo informacji. I powiem szczerze, mnie bardziej interesuje to co piszesz teraz niż wahadło. Chłopak który czuje pulsowanie w klatce i spontaniczne wzruszenia, to brzmi jak aktywacja anahaty, ale żeby to ocenić, ważniejsze jest jak on sam to przeżywa. Czy on się tym niepokoi czy raczej opisuje to neutralnie albo nawet pozytywnie?
No właśnie, a może właśnie o to chodzi, że rodzic szuka narzędzi do zrozumienia dziecka, a dziecko sobie z tym radzi intuicyjnie lepiej niż myślimy. Nie jest powiedziane, że nastolatek potrzebuje żeby mu ktoś diagnozował czakry, może wystarczy że ktoś go wysłucha i nie powie że to głupoty. To drugie pewnie ważniejsze.
To co napisała Jagusieńka naprawdę mnie zastanawia. Może rzeczywiście nastolatek intuicyjnie lepiej sobie radzi z tym co przeżywa, bo nie ma w głowie żadnych kategorii które mogłyby mu przeszkadzać? Jak dorośli, którzy już za dużo wiedzą i przez to się blokują? Dziękuję za ten punkt widzenia, to bardzo odświeżające!
Hmm, ale z tym intuicyjnym radzeniem sobie bym nie przesadzała. Intuicja działa dobrze, gdy człowiek ma jakieś wewnętrzne zasoby do przepracowania tego co się dzieje. Nastolatek w środku przebudzenia energetycznego może czuć że jest okej, a potem za kilka miesięcy zacząć mieć problemy ze snem, z humorami, z koncentracją. Nie mówię, że tak będzie, ale to nie jest tak proste jak 'on sobie poradzi'.
Dobra, ale zanim pójdziemy dalej, mam pytanie do Michai. Te wahania energii, o których piszesz, czy syn je zauważa sam, czy ty to obserwujesz z zewnątrz? Bo to ma znaczenie. Jeżeli on sam nie czuje że coś jest nie tak, a tylko mama widzi problem, to jest inna sytuacja niż gdy on sam zgłasza że coś go niepokoi.
On zauważa, ale nie nazywa tego problemem. Bardziej mówi że jest 'dziwnie' albo że nie wie skąd ma tyle energii albo czemu nagle jest zmęczony. Nie boi się, ale jest trochę zaskoczony. To nie jest tak że on do mnie przychodzi z problemem, bardziej że ja patrzę i widzę więcej niż on.
