hmm ale to trochę nieweryfikowalne co ta Kometka opisuje. Znaczy, jak mam z góry wiedzieć czy mój spokój "zostanie" jak presja wzrośnie, zanim ta presja wzrośnie. Muszę czekać na test i wtedy wiem co to był za spokój. Trochę jak z parasolem w prognozie.
oj, czytam tę dyskusję i tak sobie myślę... to trochę jak z interpretowaniem snów, nie? Też niewiem od razu co znaczy dany sen, ale jak go zapiszę i wracam po tygodniu, to nagle widzę połączenia z tym co sie potem wydarzyło. Może ta praca z energią jest podobna, takie dziennikowanie ale wewnętrznych odczuć? :))
to jest na prawdę ciekawy pomysł z tym zapisywaniem! Ja próbowałem pisać dziennik afirmacji, ale jakos nie wchodziło w nawyk. Może dlatego że nie było tam nic konkretnego do zaobserwowania, tylko slowa. A tu masz coś fizycznego do opisania, to może być łatwiej utrzymać.
w tym dziennikowym podejściu jest sens, ale chcę dodać jedno zastrzeżenie, bo widzę że to idzie w kierunku "poprostu opisuj i czekaj". Samo zapisywanie bez jakiegoś klucza interpretacyjnego to zbieranie danych bez analizy. Skąd wiecie co szukać we wzorcach? Co ma znaczyć "ciężkość w klatce"?
Gienia podnosi coś ważnego. Wzorzec bez kontekstu to tylko powtarzający się szum. Ale moze właśne tu jest rola tradycji czakrowej, jako tego klucza. Nie jako dogmat, ale jako pierwszy filtr ktury mówi "to centrum kojarzone jest z takimi tematami". I potem sprawdzasz czy to u ciebie pasuje.
kurcze, a skąd wziął się ten klucz? Ktoś go kiedyś wymyślił i teraz jest traktowany jako... co, mapa terytorium? Pytam serio, bo nie jestem przekonana że to jest coś innego niż przyjęta konwencja.
i to jest wlasnie ta odpowiedź na pytanie Kalinowej sprzed kilku postów, chyba. Użyteczność nie zależy od tego czy model jest "prawdziwy", tylko od tego czy pomaga ci coś zobaczyć. Szczerze powiem że mnie samego to zaskakuje bo na początku tego wątku byłem dużo bardziej sceptyczny.
o Nikodem, to znaczy, że wątek jednak coś zmienił! 😀 bo ja od razu byłem "za" ale nie umiałem tego dobrze wytłumaczyć. Teraz po tym wszystkim co czytam mam troche lepszy język do opisania po co mi ta praca z energią. Wgl dobra rozmowa jest.
ojjj, nie chcę gasić entuzjazmu, ale chcę zapytać o coś konkretnego zanim pójdziemy dalej w kierunku "każdy model jest ok jeśli działa". Zostało na początku poruszone pytanie o nieużytą energię i co sie z nią dzieje. Wydaje mi się, że to pytanie jakoś zgubilo się w dyskusji. Pranava, wróciłbyś do tego?
hmm, to jest... hmm, to mi tłumaczy coś co u siebie obserwuję. Jak mam coś trudnego do powiedzenia i tego nie mówię, to później mam napięte ramiona i coś w głowie się kręci. Nigdy bym nie połączył że to moze być "to samo". Ale to dla tego że nie miałem takiego jezyka.
no ale Pranava, tu się zatrzymuję. Bo mówisz "wzorzec mi się zgadza z obserwacji" i to jest ok, ale jak to odróżnić od zwykłego "byłam zmęczona i dlatego byłam irytująca"? Serio pytam, bo oba wyjaśnienia pasują do tej samej sytuacji. Gdzie jest różnica?
może oba są blisko prawdy, tylko opisują to samo z innej strony? Ja na to patrzę tak, że psychologia stresu opisuje co się dzieje, a praca z czakrami daje mi coś do zrobienia z tym co się dzieje. Jeden model jest diagnostyczny, drugi bardziej... no, interwencyjny. Niekoniecznie muszą się wykluczać.
a wiesz co, to co Kometka mówi to mi trochę otwiera oczy. 🙁 Bo ja wcześniej myślałam o tym albo-albo, a nie że to może być takie warstwowe. I właśne przez to zawsze grzęzłam w tym pytaniu "czy to prawdziwe czy nie". A tu pytanie może być nieistotne jeśli oba podejścia prowadzą do czegoś użytecznego. Ale Pranava, to co napisałeś o tym wylewaniu sie na zewnątrz, mam do ciebie pytanie - czy to można jakoś świadomie zatrzymać? tzn. skierować z powrotem?
czytam tę dyskusję i trochę się gubię, przepraszam że może głupie pytanie, ale co dokładnie znaczy że energia "szuka ujścia w górę albo w dół po osi"? Czy to metafora czy to dosłownie coś czujesz w ciele? Bo nie bardzo wiem jak to sobie wyobrazić fizycznie...
ja to sobie wyobrażam trochę jak rury, jak coś jest zatkane w jednym miejscu to ciśnienie rośnie i w końcu szuka innego wyjścia. Ale nie wiem czy to dobre porownanie do tego co Pranava opisuje, bo nie mam pojęcia czy energia tak naprawde działa...
to porównanie do rur jest wygodne ale troche zbyt mechaniczne. Energia według tych systemów nie jest cieczą pod ciśnieniem, ma jakości, kierunki, intencje wręcz. Więc "rura" nie do końca oddaje o co chodzi. Choć rozumiem że metafora pomaga zacząć.
ok, ale tu mam pytanie do Pranavay bo niewiem czy rozumiem poprawnie. Mówisz "oddycham w to miejsce", co to dosłownie znaczy? Oddycha się nosem, ustami, no nie da się oddychać brzuchem albo gardłem w sensie anatomicznym. Czy to jest jakaś technika wizualizacji? Bo chcę to zrozumieć a nie tylko poczuć że rozumiem.
Nikodem pyta o to co ja chciałem zapytac od dawna ale jakos nie śmiałem haha. Bo czytam o tym "oddychaniu do czakry" w różnych miejscach i zawze jest opisane tak jakby to było oczywiste a dla mnie nie jest. Jakieś wytłumaczenie by pomogło
to jest w sumie zbieżne z tym co robi somatyczna terapia ciała, ta uwaga kierowana na konkretny obszar podczas oddechu. Tam nie mówi się o czakrach ale efekt podobny, uwalnianie napięcia przez uświadomioną uwagę. Więc może tu jest jakiś wspólny mechanizm ktury można opisać różnymi językami. Nie mówię że to ta sama rzecz, tylko że może coś tu jest.
ok, to mnie trochę uspokaja bo jeśli jest jakaś baza w pracy z ciałem i uwagą to przynajmniej wiem że nie rozmawiamy o czymś z kosmosu. Ale wracam do pytania o tę nieużytą energię bo wydaje mi się że to jest głębszy wątek. Pranava pisał że ona "szuka drogi gdzie indziej". Ale co jeśli nie znajdzie? Co się z nią wtedy dzieje?
o, to jest super pytanie. Bo Pranava mówiłeś o tym że idzie w górę albo w dół, ale co jeśli coś blokuje też w górę i w dół? Zostaje? Kumuluje się? Mam wrażenie że to jest właśnie to co ludzie opisują jako "utknięcie", nie? Że coś w środku jest w miejscu i nie ruszasz się ani do przodu ani do tyłu.
