ta rozmowa o progu jest dla mnie nowa i trochę mi otwiera oczy. ale mam takie pytanie moze z innej beczki, bo cały czas kręcimy się wokół domów rodzinnych a co z miejscami zupełnie obcymi? tzn. czy czakry reagują tak samo na miejsca gdzie coś się wydarzyło, ale nie naszego, nie z naszej historii? bo raz byłam w pewnym mieszkaniu gdzie czułam coś nieprzyjemnego i nie wiedziałam dlaczego
Chcę odpowiedzieć na pytanie Henryki o czas, bo to praktyczne. Nie ma jednej reguły kiedy robić przygotowanie. Ważniejsze jest żebyś to robiła w momencie gdy jesteś jesze spokojna, czyli zanim ciało zacznie reagować na zbliżające się wejście. Dla jednych to wieczór wcześniej, dla innych kilka minut przed drzwiami, ale wtedy faktycznie w skupieniu, nie w biegu. Kwestia jest taka, że splot słoneczny zaczyna rejestrować nadchodzące napięcie dużo wcześniej niż ty myślisz że zaczynasz myśleć o danym miejscu.
dobra, doceniam tę odpowiedź Domiceli bo to uczciwe. ale dalej zostaje mój problem z tym tematem. bo jak mówimy "praca przez ciało daje dostęp do czegoś", to co to jest to coś? bo jeśli to po prostu regulacja nerwowa, to super, ale po co nam do tego język czakr. a jeśli to jest coś innego, to chciałabym wiedzieć co. 🙂
ee okej, ta dyskusja Telepatki i Domiceli jest super ale mam wrażenie że troche odpłynęłyśmy od mojego pierwotnego pytania. bo ja nie pytałam czy czakry istnieją filozoficznie, ja pytałam dosłownie co zrobić kiedy siedzę przy tym stole i mnie ściska. :)) i dostałam odpowiedź od Henryki że obserwować z ciekawością i to jest fajne, ale dalej nie wiem co z tym zrobiłam po tej obserwacji. obserwuję, ściska, no i.
no tak, dobry zarzut Ulka, sorki że moja odpowiedź była taka... urwana. u mnie po obserwacji naturalnie przychodziło pytanie do siebie, "co to napięcie chce mi powiedzieć". i czasem naprawdę coś przychodziło, jakieś skojarzenie, obraz, wspomnienie. nie zawze, ale wystarczająco często żeby to miało sens. to nie musi być gotowa odpowiedź, wystarczy że napięcie dostaje chwilę uwagi zamiast być tłumione 😛
czytam tę rozmowę i próbuję to jakos połączyć ze swoim doświadczeniem, bo ja mam podobnie jak Ulka, tyle że u mnie to nie jest dom rodzinny tylko stołówka w pracy. i to brzmi głupiej, bo to nie jest miejsce z historią rodzinną ani niczym, ale za każdym razem jak tam wchodzę to coś mi się zaciska, i nie wiem czy to czakra, stres, czy po prostu nie lubię tego miejsca. 🙁 czy czakry w ogóle reagują na miejsca bez tej głębszej historii?
miejsca gromadzą energie niezaleznioe od tego czy masz z nimi historię osobiostą czy nie. stołówka, szpital, dwoorzec, to sa miejsca gdzie przez lata przewijalją sie silne emocje i to zostaje w przestrzeni. to nie jest nowe age, to jest coś o czym pisały tradycje na długo przed nowym wiekiem. twoja reakcja w stołówce moze być bardzo real i nie musisz mieć tam babci żeby czakra to czuła
pytanie Sylwerii jest zasadne ale myślę że stawia fałszywą alternatywę. te dwa wyjaśnienia nie wykluczają sie. można jednocześnie reagować własnym ciałem na przestrzeń i ta przestrzeń może mieć swoją historię energetyczną. to nie jest jedno albo drugie. problem z tymi rozmowami jest zawze ten, że traktujemy "twoja reakcja" i "energia miejsca" jako oddzielne byty, a może to jest ciągłe i przenikające się.
właściwie ta dyskusja o stołówce i domach rodzinnych jakoś mi sie łączy w głowie, bo w obydwu przypadkach chodzi chyba o to samo, o miejsca gdzie nie mamy pełnej kontroli nad tym co się dzieje z naszym ciałem. i to jest to co Ulka opisywała, to uczucie że coś się dzieje "mimo woli". i moze właśnie dlatego praca z czakrami w takich miejscach jest inna niż w spokojnym domu podczas medytacji. tam jest konfrontacja a nie ćwiczenie.
kurde, bo właśnie to mnie w tym wszystkim najbardziej uderza. ten wątek zaczął sie od stołu u rodziców Ulki, a teraz gadamy o stołówkach, progach, miejscach obcych i to wszystko jest o tym samym! że jedzenie to nie jest nigdy tylko jedzenie, że przy stole zawsze siedzi tez cała historia. i nie wiem czy to czakry, neurologia czy co, ale to że to się tak powtarza u tylu różnych osób to chyba nie jest przypadek, nie?
tutaj bym dodała że czakra korzenia ma kluczowe znaczenie jeśli chodzi o poczucie bezpieczeństwa przy jedzeniu, bo to nie jest przypadek że dosłownie "uziemiamy się" przy stole. i jeśli czakra korzenia jest zablokowana albo przeciążona, to każde miejsce gdzie siadamy żeby jeść będzie odczuwane jako zagrożenie, bo ciało nie może się zakorzenić w przestrzeni. to tłumaczy i Ulkę i Basieńkę naraz.
ee, czekajcie, bo ta czakra korzenia to mnie trochę zaskoczyła, bo nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. ale mam takie głupie pytanie, skąd wiadomo ktory problem to który ośrodek? tzn. czy jest jakaś zasada czy to raczej wyczucie? bo czytam różne rzeczy i raz jest że splot słoneczny, raz że korzeń, raz że serce, i nie wiem jak to odczytać u siebie. i właśnie w tej stołówce to jak mam wiedzieć gdzie szukać?
