Wracam do tego, co mówiła Oksanka o rozkładach tarota, bo mnie to interesuje od strony praktycznej. Jakich kart szukasz przy diagnozowaniu blokady w relacji? Pytam, bo sama używam tarota do relacji, ale nie mam wypracowanego systemu pod czakry.
Dobra, to w takim razie pytanie do Oksanki o ten system tarota i czakry razem. Jak łączysz te dwie rzeczy w praktyce? Bo rozumiem, że patrzysz na konkretne karty, ale czy masz jakiś stały układ pozycji pod relacje, czy raczej interpretujesz z kontekstu?
Ale chwilę, bo muszę zapytać o coś, co mnie gryzie od początku tego wątku. Cały czas rozmawiamy o pracy z czakrami jako o czymś, co możemy zrobić sami, we własnym tempie. A co jeśli te powierzchowne relacje nie mają nic wspólnego z czakrami, tylko po prostu z tym, że niektórzy ludzie nie chcą głębszej znajomości i tyle? Jak odróżnić to jedno od drugiego?
To co Selenka mówi o przyciąganiu mi pasuje, ale mam inne pytanie. Ile czasu zajmuje w ogóle poczuć jakąś zmianę w tej dynamice przyciągania? Bo trochę pracuję z czakrą sercową od jakiegoś czasu i szczerze, na razie nic.
Wracam do Strzaski, bo to pytanie naprawdę mnie nie puszcza. Jak odróżnić blokadę w czakrze sercowej od tego, że po prostu wybraliśmy złych ludzi? Bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie, że możemy sobie tłumaczyć każdą złą relację jako pracę do wykonania w sobie, i nigdy nie uznamy, że ktoś po drugiej stronie po prostu jest niedostępny.
Kianitka, ale czy to musi być albo-albo? Mnie ta rozmowa od początku krąży wokół tego samego. Myślę, że możemy mieć blokadę i jednocześnie wybierać niedostępnych ludzi, i to są powiązane sprawy, nie oddzielne. Blokada sercowa często sprawia, że bezpieczniej czujemy się właśnie przy osobach, które nie wejdą głębiej. Więc i owszem, ta osoba może być niedostępna, ale pytanie, dlaczego ona, a nie ktoś inny.
To co Apolonia napisała bardzo mi coś kliknęło. Bo jak wracam do tych snów o tej osobie, od których zaczęłam pytać, to teraz myślę, że może właśnie to jest sedno. Że ta osoba jest dla mnie bezpieczna właśnie dlatego, że nic między nami nie wychodzi. Tylko nie wiem, co z tym zrobić.
Mam pytanie trochę z boku tego, o czym teraz piszecie, ale dla mnie to ważne w kontekście całego tematu. Czy ktoś z Was zauważył, że praca nad czakrą sercową w jednej relacji zaczęła jakby przenosić się na inne? To znaczy, że nie pracowałaś przy konkretnej osobie, a ta się jakby otworzyła, ale jednocześnie zmieniło się coś w kilku relacjach naraz?
