przepraszam że wchodzę bo jestem raczej sceptyczna w kwestii czakr, ale ta rozmowa mnie wciągnęła. Mam takie laickie pytanie - czy to co opisujecie jako "energię pokoleniowa" nie jest po prostu uczeniem się przez obserwację? tzn. czy potrzebujemy konceptu czakr żeby to wyjaśnić, czy to jest po prostu psychologia? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam bo nie rozumiem co czakry dodają do tego wyjaśnienia
no, ale tu jest wlasnie subtelne przekłamanie w tej odpowiedzi. Jeśli czakry to "tylko język" to ok, nie ma sporu. Ale większość ludzi na takich forach traktuje je jako coś więcej niż metaforę - jako realne centra energetyczne ktore można "otworzyć", "oczyścić", "zablokować". I to jest już twierdzenie o strukturze rzeczywistości, nie o języku. Więc albo to jest mapa, albo terytorium. Nie można mieć obu jednocześnie kiedy wygodne.
słucham tej polemiki i chcę dodać jedną rzecz z boku. Niezależnie od tego czy czakry są "prawdziwe" czy nie, sama praktyka skupiania uwagi na ciele w konkretnych miejscach i obserwowania co tam jest - to jest metoda która ma wyniki. Widzę to w pracy. Czy nazwiemy to manipurą czy po prostu "obszarem nadbrzusza" to sprawa wtórna. 🙁 Ten spór o ontologię zostawiam filozofom, mnie interesuje co pomaga.
ojej, ta rozmowa zrobiła się bardzo filozoficzna 🙂 Ja wracam do bardzo praktycznego pytania bo mnie to konkretnie dotyczy. Protazy pisał żeby zacząć od obserwacji. Opaline pisała żeby notować kiedy wzorzec się odpala i co czuć przed. Próbowałam to robić przez ostatni czas i faktycznie widzę że u mnie to odpala się zawze w momencie kiedy coś ma być oceniane przez kogoś innego. 🙂 Czy to cokolwiek mówi o tym gdzie szukać?
to co opisujesz Agatka jest bardzo spójne. Sekwencja energetyczna - najpierw gardło, potem splot - może wskazywać że wzorzec zaczyna się od kwestii komunikacji i bycia słyszaną, a dopiero potem aktywuje się ta warstwa sprawczości i kontroli. Pytanie do ciebie: czy ten blok w gardle pojawia się PRZED tym że coś powiesz, czy dopiero kiedy już mówisz i czekasz na reakcję?
och, to pytanie Protazego mnie uderzyło bo nigdy tak nie myślałam o kolejności. Czy wogóle można "namapować" sobie tę sekwencję? Znaczy, obserwować siebie w konkretnym momencie i notować co sie odpala najpierw? Brzmi jak dużo pracy ale może to by coś wyjaśniło
no właśnie tu jest problem który mam z tym podejściem. Obserwujesz siebie w momencie stresu i masz notować co gdzie czujesz? Serio? W stresie uwaga jest zawężona, ciało reaguje globalnie a nie sekwencyjnie, i jesze masz analizować który obszar się odpalił pierwszy. To nie jest rzetelna metoda obserwacji, to jest post-hoc narracja którą nakładasz na odczucia.
o proszę, to co Rena mówi o opisywaniu bez etykietek ma sens praktyczny. Ja tak właśnie zaczynam z niektórymi ludźmi - najpierw sam opis, potem ewentualnie mapowanie na system. Bo jak od razu powiesz "to twoja manipura" to osoba zaczyna szukać manipury a nie swojego faktycznego odczucia.
hej, ja mam inne pytanie bo trochę się tu zgubiłem w tych czakrach. Rozumiem że perfekcjonizm może siedzieć w kilku miejscach naraz. Ale jak ktoś w ogole nie czuje nic w ciele podczas takich sytuacji? Ja szczerze mówiąc nie czuję żadnych "bloków", po prostu głowa mi pracuje na pełnych obrotach i tyle. Czy to znaczy że jestem jakos odcięty?
no właśnie o tym myślę od jakiegoś czasu - że perfekcjonizm to jest w sumie wzorzec ktury żyje PONAD ciałem. Jakby wyższe czakry przejęły kontrolę nad niższymi. Sahasrara i ajna robią całą robotę a muladhara i sakralna są wyciszone. Stąd to odcięcie. Ciało by chciało być niedoskonałe ale umysł tego nie puszcza.
wracam do tego co Kubuś napisał, bo mnie tez to dotyczy. To "wszystko w głowie" podczas stresu to u mnie wgl standard. I wlasnie dla tego zacząłem interesować się pracą z ciałem - bo czytałem że perfekcjoniści często są właśnie tak zorganizowani, że emocje idą od razu w myśli, omijają ciało. Nie wiem czy to czakry czy neurologia ale efekt jest ten sam.
właśnie, i tu wracam do swojego wcześniejszego pytania które trochę zginęło - czy ta praca z ciałem musi sie odbywać przez język czakr? Bo Trzygłow opisuje coś co brzmi jak klasyczny mechanizm intelektualizacji i w podejściu somatycznym tez to jest opisane, bez żadnego układu energetycznego. nie mówię że jedno wyklucza drugie, po prostu pytam.
Celestynka, już wcześniej ktoś to pytanie zadał w innej formie i wiesz, wciąż wracamy do tego samego miejsca. I myślę że ta pętla jest w sumie symptomatyczna - bo perfekcjonizm też tak robi, kręci sie w kółko i szuka idealnego frameworku zamiast po prostu zacząć pracę. może sam ten wątek jest troszke perfekcjonistyczny. 🙂
no, haha Perzyna, to jest złośliwe ale szczere. Faktycznie, mamy może ze 60 postów i dyskutujemy o tym jak dyskutować zamiast poprostu coś robić. Ale serio - nie wiem jak "po prostu zacząć" jeśli nie wiem z czego zaczynam. Skąd wiadomo od której czakry zacząć pracę?
przepraszam że wchodzę z tak podstawowym pytaniem po tej całej rozmowie ale... jak to fizycznie zrobić? Znaczy, siedzę i myślę o sytuacji kiedy byłam perfekcjonistyczna i co? Czekam aż coś poczuję? Czy powinnam mieć jakieś konkretne ćwiczenie? Czytałam gdzieś o skanowaniu ciała ale niewiem czy to to samo
dodam do tego co Znachorka mówi - warto robić to regularnie, nie tylko raz. Bo jeden raz to może być przypadek albo nastrój dnia. Jak robisz to kilka razy w różnych sytuacjach i za każdym razem odzywa się to samo miejsce, to jest już coś. U mnie zajęło chyba z trzy tygodnie zanim zobaczyłam wyraźny wzorzec
czytam tę rozmowę od początku i jestem pod wrażeniem, serio. ale mam jedno pytanie do Jadzi i Znachorki - mówiłyście o regularnym skanowaniu ciała, że dopiero po kilku razach coś się wyklarowuje. a co jeśli za każdym razem czuję coś innego w innym miejscu? raz napięcie w klatce, raz w brzuchu, raz nic. to znaczy że mam jakiś totalny rozgardiasz w czakrach czy poprostu jestem nieskuteczna w tej obserwacji?
właśne, i tu jest sedno tego co Protazy i Znachorka próbują powiedzieć od jakiegoś czasu. jedna sytuacja, kilka podejść. nie biblioteka sytuacji. bo jak ciągle zmieniasz materiał to nie masz jak wyłapać wzorca, obserwujesz szum a nie sygnał
ech, ok ale ja mam teraz inne pytanie bo troche mnie to tknęło - czy praca z jedną konkretną sytuacją nie wzmacnia jej jakoś emocjonalnie? znaczy, wracam do niej kilka razy, za każdym razem sie w nią zagłębiam... nie wiem czy to nie jest tak że zamiast ją przepracowywać to ją utrwalam? albo to jest właśnie ten moment gdzie potrzebny jest ktoś do pracy, nie tylko solo?
mnie zastanawia co tu rozumiemy przez "energię przeszłości" bo ten wątek gdzies na początku pojawił sie i cicho umarł. bo perfekcjonizm to wzorzec ktury mamy teraz ale skąd on pochodzi? czy czakry przechowują jakieś wcześniejsze doświadczenia, zapisy? czy to bardziej metafora?
wracając do pytania Trzygłowa - ten temat energii przeszłości jest ciekawy niezależnie od języka czakr. perfekcjonizm ma zwykle bardzo konkretne korzenie: rodzic ktory nigdy nie był zadowolony, szkoła gdzie ocena znaczyła wszysko, środowisko gdzie błąd był zagrożeniem. i ciało to pamięta. nie metaforycznie, dosłownie - w napięciach mięśniowych, wzorcach oddychania, reakcjach autonomicznych. to jest fizjologia
Maurycy to mówi coś co mnie zastanawia od dłuższego czasu w tej rozmowie. jeśli to jest fizjologia to czemu wogóle używamy języka czakr. bo to co opisujesz brzmi jak zwykłe somatyczne ślady po traumie czy warunkowaniu. psychologia somatyczna to opisuje bez żadnej metafizyki. nie mówię że czakry są złe, poprostu naprawdę nie wiem co DODAJĄ do opisu
no i chyba to jest odpowiedź na to pytanie które krąży przez całą rozmowę - czy trzeba używać czakr? nie trzeba. ale tu jesteśmy na forum ezoterycznym więc może zastanówmy się nie "czy" tylko "jak" ten język rzeczywiście pomaga w pracy z perfekcjonizmem. 🙁 to bardziej produktywne
o, to jest pytanie na ktore chętnie odpowiem bo mam konkretny przykład. pracowałam z kimś kto miał klasyczny perfekcjonizm, wszysko w głowie, ciało odcięte jak pisał Kubuś. i dopóki rozmawiałyśmy o mechanizmach i psychologii to osoba kiwała głową i nic. ale jak zapytałam gdzie w ciele siedzi ta potrzeba bycia idealnym i ona po raz pierwszy zauważyła ścisk w gardle a nie w brzuchu gdzie się spodziewała - to coś się otworzylo. gardło, wiszudha, komunikacja, to czego nie mówimy. i to był klucz. bez tej mapy pewnie byśmy tam nie dotarły tak szybko
przepraszam że znów z podstawowym pytaniem ale Perzyna napisała że ta osoba poczuła w gardle a nie w brzuchu "gdzie się spodziewała". to znaczy że ona wcześniej miała jakieś założenie gdzie to będzie? i jak się założenie nie zgadza z tym co faktycznie czujesz to co robisz, idziesz za ciałem czy za teorią?
