To nie brzmi jak wymysł. Taka reakcja jest bardzo spójna z tym, co wcześniej opisywałaś. I to jest konkretny punkt wejścia - nie czakra jako abstrakcja, tylko to zatrzymanie oddechu jako sygnał. Czy próbowałaś kiedyś zamiast zamykać plik - po prostu zostać z tym oddechem przez chwilę i nie robić nic?
Almandynka, mam pytanie - kiedy mówisz 'zostać z oddechem', to masz na myśli jakąś konkretną technikę, czy po prostu dosłownie nie robić nic przez chwilę?
Słuchajcie, mam wrażenie, że ta rozmowa zrobiła się bardzo praktyczna i to dobrze. Ale mam pytanie do wszystkich: czy ktoś tu faktycznie pracował z czakrami konkretnie pod kątem twórczości i ma z tego coś namacalnego? Nie teorię, tylko własne doświadczenie?
Judytka, to z mówieniem na głos jest ciekawe, bo ja właściwie nigdy nie próbowałam. Zawsze piszę w ciszy. Zastanawiam się, czy to nie jest właśnie jakiś klucz - że zablokuję kanał komunikacji, jeśli od razu idę w pismo, omijam głos zupełnie.
Faustynka, to jest naprawdę warte sprawdzenia. I to można zrobić bardzo nisko - nawet nie musi to być pełne zdanie, po prostu opowiadasz sobie na głos, co chcesz napisać, bez cenzury. Czy próbowałaś kiedyś czegoś podobnego przy robieniu notatek albo planowaniu?
Nie, ale teraz jak to słyszę, przypominam sobie, że jak kiedyś opowiadałam komuś przez telefon o pomyśle na historię, to szło mi zdecydowanie lepiej niż potem przy pisaniu. Może dlatego, że nie było 'stawki', bo to był tylko telefon? A może właśnie dlatego, że gadałam zamiast pisać?
To może być jedno i drugie na raz. Przy telefonie nie ma oceniania, nie ma kursora na ekranie, który czeka. I jest głos. Trudno te dwa elementy rozdzielić w takim wspomnieniu. Almandynka, czy ty widzisz sposób, żeby sprawdzić, który z tych czynników tu gra?
Tylko że to nadal omija pytanie o czakry. To jest eksperyment behawioralny, nie energetyczny. Nie mówię, że zły - po prostu to są dwie różne rzeczy i nie wiem, po co je mieszać.
Antaresaa, a jak ty w takim razie w ogóle weryfikujesz, która czakra jest zaangażowana w cokolwiek? Bo jeśli żaden wynik zewnętrzny nie może być wskazówką, to co może? Naprawdę pytam, bo jeśli masz sposób, który uważasz za bardziej wiarygodny, to chętnie posłucham.
Mnie ta Faustynki uwaga o 'po której stronie granicy' bardzo trafia. Bo właśnie o to mi chodziło wcześniej - że można mieć namacalne, powtarzalne doświadczenie i nadal nie wiedzieć, co za nim stoi. I czy to w ogóle konieczne do pisania?
Wróćcie do tego, co Judytka mówiła o wokalizowaniu - że mówi na głos, zanim pisze. Ja to słyszę i mam od razu pytanie praktyczne: czy to działa tylko na początku pisania, czy też w środku, kiedy już się utknęło? Bo mój problem jest raczej ten drugi.
