Czakra gardła, czyli Wiśuddha, to piąte centrum energetyczne w ciele człowieka. Odpowiada za komunikację, szczerość i zdolność wyrażania siebie - zarówno słowem, jak i milczeniem wybranym świadomie. Kiedy pracuje swobodnie, zdania układają się bez wysiłku, a odmowa przychodzi równie naturalnie jak zgoda. Gdy zostaje zablokowana, pojawia się ściśnięte gardło, przełykanie własnych zdań i uporczywe poczucie, że i tak nikt nie słucha. Ten przewodnik wyjaśnia, czym jest piąta czakra, po czym poznać jej blokadę i jak otwierać ją w domowych warunkach.
Cały wpis dostępny tutaj: Czakra gardła - Wiśuddha, blokady i sposoby otwierania.
Od kilku miesięcy mam takie uczucie, jakby mi ktoś ścisnął gardło. Głównie wtedy, kiedy mam coś powiedzieć na zebraniu. Byłam u laryngologa, nic nie znalazł, tarczyca też w normie. Czytam ten wpis i mam gęsią skórkę, bo prawie wszystko się zgadza. Tylko nie wiem, od czego zacząć, bo mantry mnie trochę przerażają 🙂
no dobra ale w książce którą mam jest napisane ze czakra gardła to szósta czakra i ma kolor zielony. mantra to OM a żywioł woda bo gardło i śluz i tak dalej. moze autor artykułu coś pomylił bo napewno gdzieś to widziałem
Mnie zawsze zastanawiało, dlaczego akurat gardło. Przecież mówimy też ustami i płucami. A jednak jak mam do powiedzenia coś trudnego, to ściska mnie dokładnie tu, poniżej krtani. ciało wie szybciej niż głowa.
Przeczytałem całość i powiem szczerze że to wszystko da się wytłumaczyć bez żadnych czakr. Napięcie mięśni w okolicy krtani przy stresie to zwykła fizjologia opisana w podręcznikach. Nie mówię ze to nie działa, tylko ze nazywanie tego energią jest chyba na wyrost.
U mnie blokada odezwała się po tym jak przez trzy lata pracowałem u szefa który przerywał w pół zdania. Wyszedłem z tej firmy dwa lata temu a odruch został. Do dziś na spotkaniu najpierw sprawdzam czy ktoś mi nie wejdzie w słowo i dopiero zaczynam mówić. to sie odkłada w ciele naprawde głęboko.
A czy ktoś próbował tego HAM na głos przy domownikach? Bo mieszkam z teściową i szczerze mówiąc wolałabym nie tłumaczyć, co ja tam wyprawiam w łazience 😀
Skoro padły kamienie, to warto to poukładać. Ametyst tradycyjnie przypisuje się trzeciemu oku i koronie, jest fioletowy i pracuje wyżej. Na gardło idą kamienie niebieskie: lapis lazuli, turkus, akwamaryn, sodalit, chalcedon, niebieski agat. To wcale nie znaczy, że ametyst szkodzi. Po prostu celuje w inne miejsce.
mam pytanie moze głupie ale czy jak ktoś jąka się od dziecka to tez ma zablokowaną te czakre? pytam bo mój brat tak ma i zastanawiam sie czy jest jakiś zwiazek
U mnie ciekawostka. Przez lata myślałam, że mam po prostu cichy głos. Aż nagrałam własny referat na dyktafon i okazało się, że mówię normalnie, tylko brzmi to tak, jakbym cały czas prosiła o pozwolenie. Intonacja w górę na końcu każdego zdania. Nagranie samej siebie to brutalna, ale skuteczna diagnostyka.
Dorzucę coś, czego w artykule nie ma wprost: szczęka. U większości osób, które przychodzą ze ściśniętym gardłem, napięte są także żwacze. Zaciśnięte zęby w nocy, ból przy ziewaniu, czasem klikanie. Rozluźnienie szczęki potrafi otworzyć gardło szybciej niż praca z samym gardłem.
a ja mam chyba odwrotny problem. gadam za duzo. na spotkaniach rodzinnych żona kopie mnie pod stołem zeby przestać. w artykule pisze ze to tez jest rozregulowana czakra tylko w druga strone. nigdy tak o tym nie myslałem
Warto pamiętać, że gardło rzadko choruje samo. Zwykle jest ostatnim przystankiem czegoś, co zaczęło się niżej, przy temacie własnej wartości. Jeśli człowiek nie wierzy, że jego zdanie cokolwiek znaczy, to nawet najlepiej rozluźnione gardło niczego nie przepuści.
W starszych tekstach Wiśuddha bywa nazywana bramą oczyszczenia i samo słowo znaczy „oczyszczona”. Miało to bardzo praktyczny sens. Przez to gardło ma przejść dźwięk, który wcześniej był myślą, więc przywiązywano ogromną wagę do tego, co się mówi, a nie tylko jak.
Kupiłam sobie sodalit po przeczytaniu wpisu i noszę trzeci dzień. Nie wiem, czy to sugestia, czy nie, ale mam wrażenie, że łatwiej mi się odezwać. Albo po prostu bardziej uważam <3
Mam pytanie do osób, które praktykują dłużej. Czy zdarzało się Wam, że po kilku dniach pracy z gardłem chciało się płakać zupełnie bez powodu? U mnie tak było i trochę mnie to zaskoczyło.
wróciłem do tematu ametystu bo mi nie daje spokoju. sprawdziłem na trzech stronach i wszedzie pisze co innego. jedna ze ametyst na gardło i tarczyce druga ze na korone trzecia ze na wszystko po kolei. wiec chyba nie ma jednej prawdy i kazdy pisze co chce. troche mnie to zniechęca do calego tematu narazie
Zrobiło się nerwowo, a szkoda, bo temat jest akurat spokojny. Kamienie to i tak najmniej istotna część pracy z gardłem. Można nie mieć ani jednego i dojść dokładnie w to samo miejsce, czyli do powiedzenia komuś „nie” bez trzęsących się rąk.
Ciekawe jest to, że przy tej czakrze mówi się głównie o mówieniu, a prawie wcale o słuchaniu. A to przecież ten sam ośrodek. Osoba, która czeka wyłącznie na swoją kolej, żeby coś wtrącić, ma tam równie dużo roboty. Tyle że łatwiej to zauważyć u innych niż u siebie.
czytałem gdzieś ze śpiewanie w chórze robi z gardłem cuda nawet u kogos kto nie umie śpiewać. ktoś tu próbował? bo mam w parafii chór i zawsze mnie zapraszali a ja sie wstydziłem
Dodam ćwiczenie, które u mnie zadziałało najlepiej i nie wymaga niczego poza kartką. Codziennie wieczorem jedno zdanie zaczynające się od „dziś nie powiedziałam, że”. Po dwóch tygodniach robi się z tego lista i nagle widać wzór. U mnie wszystko dotyczyło jednej osoby.
Ktoś wyżej pisał o nagrywaniu się. Poszłam krok dalej i nagrałam rozmowę telefoniczną z mamą, za jej zgodą. Nie poznałam własnego głosu. Mówiłam do niej dokładnie tak, jak mówiłam mając dwanaście lat. Do dziś nie wiem, co z tym zrobić.
Z mojego doświadczenia najtrudniejsze przy tej czakrze nie jest wcale zaczęcie mówienia. Tylko wytrzymanie ciszy, która zapada po tym jak powiesz coś niewygodnego. pierwsze trzy sekundy są nie do zniesienia, a potem świat jakoś się nie kończy.
Czy niebieski szalik też się liczy, czy to już przesada 🙂 Pytam serio, bo kamieni nie mam, a niebieskich rzeczy pełno w szafie.
Mnie w całej tej układance brakuje jednej rzeczy. Wszyscy piszą jak otworzyć gardło a nikt nie pisze co robić kiedy juz się otworzy i człowiek zacznie mówić prawde. Bo z mojego doswiadczenia połowa znajomych sie wtedy obraża.
Wracam po tych dziesięciu dniach nucenia. Teściowa oczywiście zapytała, co ja tam wyprawiam pod prysznicem. Powiedziałam prawdę. Świat się nie zawalił, a ona stwierdziła, że jej babka tak samo robiła przy krosnach.
Czytam ten wątek trzeci raz i zauważyłam, że prawie wszystkie opisy blokady dotyczą pracy albo rodziny. A przecież jest jeszcze mówienie do samego siebie. To, jak człowiek komentuje własne potknięcia w myślach, przechodzi przez to samo gardło, tylko nikt tego nie słyszy. Zastanawiam się, czy ktoś pracował kiedyś z tą wewnętrzną narracją osobno.
