mam takie pytanie bo niedawno zaczełam chodzić do jednego bioenergoterapeuty. Trafiłam do niego z polecenia znajomej, ma sporą klientelę więc myślałam że to dobry znak.
Dzisiaj jednak wdałam się z nim w dłuższą rozmowę i trochę mnie zaskoczył. Powiedział mi między innymi że nie pracuje na czakrach i w ogóle się od tego odcina, ma jakieś własne „punkty”. No dobra, to jeszcze zrozumiałam. Ale potem zaczął oceniać Boga... mówił np. że co to za Bóg który doświadcza ludzi chorobami, że okrutny itd. Szczerze mówiąc niespecjalnie mi sie to spodobało.
Co do samych efektów zabiegów to muszę przyznać że po wyjściu od niego jestem bardzo zrelaksowana, a w trakcie mam miękkie kolana i lekko drżą mi ręce.
Moje pytanie jest takie czy bioenergoterapeuta z takim podejściem do Boga jest godny zaufania, czy jednak lepiej poszukać kogoś innego? Zależy mi na waszej opinii bo sama nie wiem co o tym mysleć
zapomniałam jeszcze napisać, że ten człowiek stwierdził że nie zrobi zabiegu mojej mamie, bo miała na palcu jakiś „pierścień atlantów” i że to podobno symbol szatana... i że najlepiej żeby się go pozbyła.
No i że jeśli ten pierścień ma chronić osobę która go nosi, to całe zło odbija się na bliskich. Serio? czy to w ogóle ma jakiś sens? bo dla mnie brzmi to dosyc podejrzanie. Zaczynam mieć wątpliwości co do tego bioenergoterapeuta i nie wiem czy on faktycznie pomaga ludziom, czy może po prostu straszy i manipuluje.
Byłabym wdzięczna za odpowiedź w obu tych kwestiach 🙂
Jeśli chodzi o to rzekome „okrucieństwo” Boga, to przychodzi mi na myśl taka analogia z życia wzięta. Matka, która ochrania dziecko przed każdym upadkiem i nie pozwala mu uczyć się na własnych błędach, wychowuje człowieka nieprzystosowanego do życia. Myślę ze tak samo wygląda relacja człowieka z Bogiem. Wszyscy jesteśmy przecież jego dziećmi i On też pozwala nam doświadczać konsekwencji naszych wyborów.
A co do piekła, to szczerze mowiac, budujemy je sobie sami, tu na ziemi, własnoręcznie.
ten do którego ja chodzę jest bardzo wierzący i zawsze zanim zacznie „odczytywać” chorobę patrzy na obraz Jezusa wiszący na ścianie. Ja też jestem wierząca i szczerze nie wyobrażam sobie żeby ktoś z takim darem negował to w co ja wierzę. Te siły można różnie wykorzystać i różnie je pozyskać... trochę to wszystko jest magiczne i po prostu bałabym sie
Wiecie, niewielu jest takich terapeutów co naprawdę pracują ze wszystkimi czakrami i to właśnie od ich uczciwości zależy czy w ogóle ci o tym powiedzą. A jak ktoś ci mówi, że ma jakieś swoje własne punkty energetyczne i że zastępują one czakry... no to już jest coś niepokojącego. Bo poza czakrami nie ma nic i nigdy nie będzie, to jest po prostu porządek rzeczy jaki jest. Jak uzdrawiacz twierdzi inaczej, to znaczy że sam się bawi w Boga i próbuje go poprawiac. A to już pachnie czymś bardzo nieprzyjemnym, taką pychą i wypinaniem się na Stwórcę... można to nawet nazwać satanizmem, bo skąd to przekonanie że wie lepiej.
Szczerze odradzam korzystanie z usług takiego człowieka. Bo co on tam tak naprawdę w tobie grzebie? Narazie może być niby wszystko ok, ale co będzie za rok, za dwa? Nikt nie wie co takie mieszanie może zrobić z twoją energią na dłuższą metę.
no wiesz, te miękkie kolana to wcale nie musi być dowód na to że bioenergoteapeuta ci pomagał... równie dobrze może to znaczyć że po prostu ci energię zabierał zamiast dawać. i ten relaks co czujesz chwilę po seansie, też nie świadczy o niczym dobrym z góry. pijawka jak się przyczepia do skóry, to najpierw wpuszcza w krew taki środek żeby ofiara nic nie czuła, ba, czasem człowiek nawet czuje się przyjemnie w pierwszej chwili 😉
Wiecie co, ja bym był bardzo ostrożny wobec takiego bioenergoterapeuty... Bo to „ocenianie Boga”, negowanie Go i w ogóle taka postawa wywiera na mnie szczerze mówiąc bardzo nieprzyjemne wrażenie. Intuicja mi od razu podpowiada ze coś tu nie gra, coś jest nie do końca uczciwe albo prawdziwe w tym wszystkim.
Powiem tak z własnego doświadczenia: lepiej na początek skupić się na samodzielnej pracy z własnymi czakrami, budować tę swoją wewnętrzną ścieżkę, świadomość siebie. Jest sporo materiałów na ten temat, które mogą dać dobry wstęp do takich działań, można poszukać i spokojnie poeksperymentować samemu zanim się komukolwiek zaufa.
Oczywiście że może, kto mu zabroni.
Dla mnie pierwszym sygnałem że coś jest nie tak, były własne doświadczenia z podobną osobą. Taka pijawka energetyczna przyczepia się i jednocześnie próbuje cię „zabezpieczyć„ przed czymś, np. różnymi pierścieniami czy innymi ozdobnikami w stylu Atlantów. A potem jeszcze „różnicuje” sobie metodę, jakby to była jakaś usługa premium...
Drżenie rąk to nie jest dobry znak, powinna czuć się naładowana energią, a nie mieć problemy z układem nerwowym. Większość ludzi po prawdziwej pracy energetycznej czuje się lepiej, a nie gorzej. Ten podwyższony nastrój który opisujesz, to coś co można zaobserwować przy zwykłym efekcie placebo. Popatrz na kogoś kto działa uczciwie, nikt u niego nie wychodzi skłócony ze sobą, nikt nie kwestionuje istnienia Dobrych Sił.
A skoro te Siły są dobre, to skąd w tym wszystkim Szatan? Jeśli ktoś jest typowym newagerem i nie wierzy w Chrystusa, to czemu miałby wierzyć w Szatana? Dobre i wyższe Siły wzywamy po to żeby poczuć się lepiej, żeby jak mówią w tradycji chińskiej „przejść wielką wodę„. Jeśli ktoś celowo miesza ci w głowie, doradza i ustawia twój „cel” to robi to z jakiegoś powodu, prawda? Zamiast po prostu poświęcić te kilka minut na faktyczny przekaz energetyczny.
Nawet mój kociak leczył się charyzmą 🙂 i choć chodzi o symbol zupełnie innego kalibru, to nie zmienia mojego stosunku do zwierzęcych symboli i totemu, który noszę na szyi. Symbole przechodzą w naszej swiadomości pewien „egzamin” i jeśli w nie nie wierzymy, są po prostu puste. Ja mam swoje symbole chrześcijańskie i coś dla mnie znaczą. Nie przychodzimy na ten świat zaprogramowani, a wyraźnie widać że ten gość probuje coś u ciebie zmienić. Rzuć tę znajomość. Nie twierdzę że anioły są jedyną drogą, ale poszukaj mądrości w sobie, a nie w kimś, kto publicznie gra jakąś rolę, a prywatnie jest zapewne zupełnie inną osobą.
nie no kurde, może sobie negować co chce, on jest człowiekiem a nie jakimś świętym. Bóg to jedno, a bioenergoterapeuta to zupelnie co innego. żaden zawód nie zobowiązuje do wiary w cokolwiek
Oczywiście, że może. Bioenergoterapia jako metoda nie ma żadnego związku z religią ani z wiarą w Boga.
no właśnie... kościół zabrania chyba wszystkiego po kolei, ale to nie znaczy chyba od razu że energia i praca z nią to coś złego. nie wiem, może się mylę
Może negować, te dwie rzeczy wcale się nie wykluczają.
nie, poczekaj... prędzej czy później go to spotka, straci moc i tyle
Nie powinien, to chyba oczywiste 🙂
