Chciałam zapytać o coś co mnie ostatnio bardzo nurtuje bo nigdzie nie mogę znaleźć sensownej odpowiedzi. chodzi o takie zjawisko które roboczo nazywam przepętleniem energii. Mam na myśli sytuację kiedy podczas sesji (albo nawet zwykłej medytacji) czuć że energia jakby krąży w kółko i nie może się uwolnić, zatacza takie pętle i człowiek zamiast się odświeżyć to po wszystkim jest bardziej zmęczony i jakby zagęszczony w środku. U mnie to głównie okolice splotu słonecznego i gardła, i trwa czasem kilka dni. Czy ktoś w ogóle wie co to jest i jak to się diagnozuje? Czy da się to wogóle rozwiązać czy poprostu trzeba czekać?
Hmm, to co u siebie widzisz brzmi znajomo. Sama miałam coś podobnego i przez długi czas nie wiedziałam jak to nazwać. Ale zanim wszyscy rzucą się z diagnozami, jedno pytanie: czy to u ciebie wychodzi tylko przy medytacji czy też w życiu codziennym czujesz takie zagęszczenie? Bo to dość istotna różnica w interpretacji.
Przepętlenie to stare określenie, używane przez starszych terapeutów energetycznych na blokadę wirową. Energia zamiast przepływać spiralnie w górę przez kanały, zaczyna zataczać zamknięte pętle i sama siebie zasila nie dając nic ciału. Trochę jak wir w wodzie który wciąga zamiast przepuścić. Sploty słoneczne i gardło to zresztą klasyczne punkty gdzie to utykuje, bo to miejsca gdzie ciało i wola spotykają się z ekspresją. Ktoś ci coś ostatnio mówił na co nie mogłaś albo nie chciałaś odpowiedzieć?
Amulecja ma rację co do mechanizmu, ale chcę dodać jedną rzecz bo widzę że to ważne. Przepętlenie samo w sobie nie jest chorobą ani jakimś dramatem, to po prostu sygnał że gdzieś jest blokada i ciało energetyczne próbuje obejść ją po okrężnej drodze zamiast przepchnąć przez. Problem jest kiedy taka pętla trwa za długo, bo wtedy pole się stabilizuje w tym zakłóconym stanie i coraz trudniej je z tego wyciągnąć. Jak długo u ciebie to trwa?
Wiem, że wchodzę z boku, jeszcze nie rozumiem wielu rzeczy, ale to co opisujecie to coś co można poczuć fizycznie? bo ja czasem mam takie uczucie jakby wir w klatce piersiowej i myslalam że to nerwice albo coś, nie wiedziałam że może chodzić o energię
dobra ale jak to się w ogóle leczy? bo ja szukałam info na ten temat i nie mogłam znaleźć nic konkretnego, tylko ogólniki. czy jest jakiś konkretny sposób żeby to rozwiązać, jakieś ćwiczenie albo technika? czy trzeba iść do kogoś? bo to brzmi jakby samo nie przechodziło
ja bym chciała się zapytać bo nie do końca rozumiem, co to znaczy że energia się zapętla. Bo ja to rozumiem tak że ona jakoś nie może wyjść i krąży w środku ale skąd to się w ogóle bierze? czy to jest coś co można dostać od kogoś z zewnątrz czy raczej coś wewnętrznego?
Heksanka, żeby odpowiedzieć uczciwie to trzeba powiedzieć że w literaturze bioenergoterapeutycznej są dwa główne modele wyjaśniające to zjawisko. Pierwszy mówi o blokadach wewnętrznych, czyli nagromadzonych emocjach, traumach, wzorcach myślowych które zaburzają naturalny przepływ. Drugi mówi o zewnętrznych zakłóceniach, czyli o tym że ktoś lub coś z zewnątrz zakłóciło pole. W praktyce najczęściej jest to kombinacja, pole które jest już osłabione łatwiej łapie zakłócenia z zewnątrz. Ale serio, nie ma żadnych solidnych badań potwierdzających istnienie tych pól, więc cały ten model jest spekulatywny. Piszę to żebyście miały pełny obraz.
Trzy tygodnie to już nie jest coś przejściowego i to że wizualizacja przepływu pogarsza sprawę jest bardzo konkretną wskazówką. Przy zatkanym kanale siłowe przepychanie energii to jak próba przepchnięcia wody przez zatkany wąż pompą, możesz rozerwać zamiast odblokować. Dawne tradycje oczyszczające zaczynały od zewnątrz do środka, nie od środka. Czy próbowałaś czegoś co działa z powierzchnią pola a nie z wnętrzem?
ciekawy temat, nie znałem tego określenia przepetlenie, u mnie przy runach czasem czuję jakieś zablokowanie ale nie wiem czy to to samo
Aha słyszę w tej rozmowie dużo założeń które przyjmowane są jako pewnik i trochę mnie to niepokoi. Marlenka słusznie napisała że to są modele spekulatywne. Salomejka, rozumiem że te objawy są dla ciebie realne i nie kwestionuję tego co czujesz. Ale pytanie czy trzy tygodnie zmęczenia, spowolnienia i ucisku nie powinny być też skonsultowane z kimś po stronie zdrowia fizycznego? Nie zamiast bioenergoterapii, obok niej.
a czy to przepetlenie to może być powiązane z kontaktem z konkretną osobą? bo czytam ten wątek i zastanawiam się, bo znam kogoś kto po spotkaniach z pewnym człowiekiem zawsze czuje się dokładnie tak jak opisuje Salomejka. i za każdym razem to przechodzi po kilku dniach samo, ale teraz trwa już długo. czy to możliwe że ktoś nieświadomie takie przepętlenie robi?
Salomejka, praca z powierzchnią pola to właśnie taka technika gdzie nie wchodzisz w głąb ciała energetycznego, tylko działasz na tej pierwszej warstwie, tej najbliższej fizyczności. Wyobraź sobie że masz na sobie coś w rodzaju płaszcza z energii, mniej więcej na odległość wyciągniętej dłoni. Zamiast wysyłać cokolwiek do środka, pracujesz z tym płaszczem - delikatnie go wygładzasz, porządkujesz, odprowadzasz to co stoi. Przy przepętleniu to ma sens, bo zatykasz źródło zamiast walczyć ze strumieniem.
ale jak się to wygładza? fizycznie ruchami rąk czy w wyobraźni tylko? bo ja nie bardzo rozumiem jak to miałoby wyglądać w praktyce, przepraszam za głupie pytanie
dobra, mam jedno konkretne pytanie do Dziewanny i Amulecji. Skąd wiadomo, że to działa na przepętlenie a nie na cokolwiek innego? pytam serio, bez złośliwości. bo słyszę że to logiczne, że tak to działa, ale to nadal jest model. czy jest jakieś porównanie, ktoś zbadał, cokolwiek? bo inaczej to jest po prostu jedna interpretacja i mogłaby być każda inna
no ale to samo można powiedzieć o połowie rzeczy w medycynie alternatywnej i ludzie i tak to stosują i czują poprawę, więc może nie chodzi o badania tylko o efekt? ja nie rozumiem czemu ciągle trzeba wszystko udowadniać żeby coś miało sens
nie rezygnuję z niczego, po prostu lekarze nie znaleźli nic konkretnego poza stresem. więc szukam też innych odpowiedzi. nie wiem czy to przepętlenie napewno ale ta rozmowa pomaga mi jakoś to poukładać w głowie
i to jest chyba najuczciwsza rzecz jaką można powiedzieć. Salomejka, to że rozmowa pomaga coś poukładać to już coś. Nie musi być jasne co to jest, żeby zacząć coś z tym robić delikatnie. Możesz mi powiedzieć jedno - czy te wizualizacje które robiłaś, to były twoje własne czy z jakiegoś źródła, nagrania, książki?
no właśnie, strumień wody to jest bardzo intensywna wizualizacja jeśli chodzi o przepływ. przy zatkaniu to może być jak próba wlania za dużo wody do rury co już ledwo pluska. proponowałabym żebyś zupełnie odstawiła wizualizacje na jakiś czas i zamiast tego po prostu siedziała i obserwowała. bez kierowania, bez intencji przepływu. tylko siedzisz i patrzysz co jest.
to jest ciekawe bo ja robię coś podobnego przy medytacji i mi to pomaga, ale zawsze myślałam że trzeba coś robić, kierować, intencjonować. a tu mówisz żeby po prostu siedzieć i obserwować? to nie jest zbyt pasywne?
wchodzę tu z boku,bo czytam od jakiegoś czasu. chcę dodać jedną rzecz o której nikt jeszcze nie powiedział. u mnie klientki które opisywały podobne objawy, ta pętla w klatce, ciężkość, spowolnienie, bardzo często miały to powiązane z konkretnym wzorcem numerologicznym, rok osobisty 4 albo przejście przez cykl 7. to nie tłumaczy mechanizmu energetycznego ale pokazuje że takie stany mają swoją cykliczność i nie zawsze trzeba szukać zewnętrznej przyczyny.
o rany, wchodzę w środek i głowa mi pęka od wszystkich terminów, ale jednocześnie nie mogę przestać czytać. mam takie pytanie może naive, ale co z tym zrobić jak nie masz nikogo w pobliżu kto robi bioenergoterapię i nie możesz nikam pojechać? czy da się to jakoś samemu ogarnąć czy bez terapeuty to w ogóle nie ma sensu próbować?
Ojej można pracować samemu, szczególnie na początku i przy łagodniejszych przypadkach. ale przy czymś co trwa kilka tygodni i nie reaguje na własne próby, to ja bym jednak poszukała kogoś do zobaczenia na żywo. nie dlatego że samodzielna praca jest zła, tylko że ciężko jest zobaczyć własne pole z zewnątrz. to trochę jak próba obejrzenia własnych pleców bez lustra.
hej, czytam to pierwszy raz i mam pytanie może głupie. czy to przepętlenie może przydarzyć się komuś kto w ogóle nie zajmuje się energią i nie robi żadnych medytacji? bo mój starszy brat ostatnio dziwnie wygląda, jest jakiś spowolniony, nic go nie interesuje i zastanawiam się czy to może być coś takiego, czy tylko stres
wracam do tego co pisałam wcześniej o kontakcie z konkretną osobą, bo nikt do końca nie odpowiedział na pytanie co z tym zrobić. Lumina pisała że pole może narzucać wzorzec, ale jak się przed tym chronić??? jest jakaś technika, czy unikanie tej osoby to jedyne wyjście?
ale wróćmy do Salomejki bo trochę odpłynęliśmy. ona robiła te wizualizacje ze strumieniem i po każdej było gorzej, Dziewanna sugerowała żeby przestać i po prostu obserwować. i co, Salomejka, próbowałaś już tego? bo jestem ciekawa czy cokolwiek się zmieniło
tak, przestałam już z tym strumieniem całkowicie. siedzę rano z pięć minut, bez intencji, bez kierowania czegokolwiek, tak jak Dziewanna mówiła. szczerze nie wiem jeszcze czy coś się zmienia, bo to dopiero kilka dni. ale przynajmniej nie wychodzę z tego bardziej zmęczona niż wcześniej, co już jest jakiś postęp chyba
