Transmisja energii na odległość - możliwości uzdrawiania zdalnego
Odkryłem dziś rano coś dziwnego. Mam zwyczaj odkładania fiszek z symbolami na biurku w losowym porządku, a rano znalazłem je ułożone w spiralę. Dokładną spiralę, jakby ktoś to robił świadomie. Nikt w domu nie miał do nich dostępu w nocy. Skojarzył mi się z tym temat transmisji energii na odległość, bo tydzień wcześniej prosiłem znajomą bioenergoterapeutkę żeby „popracowała” zdalnie nad moją przestrzenią. Nie wiem co o tym myśleć, ale pytanie jest szersze: czy ktoś z was miał doświadczenia z uzdrawianiem na odległość, gdzie efekty były fizycznie widoczne w przestrzeni, nie tylko w ciele?
Ta spirala to nie przypadek. Energia pracuje z formą i symbolem, spirala to jeden z najbardziej klasycznych wzorców przepływu bioenergii. Ale zanim powiem więcej, chcę zapytać: czy te fiszki miały na sobie jakieś konkretne symbole, litery, czy były puste?
Spirala to klasyczny ślad po pracy z energją, ja bym to tak zostawił. Miałem podobne z kamieniami na parapecie, przestawiały się w nocy, ale u mnie było wiadomo że to duchy. Twój przypadek brzmi bardziej jak efekt transmisji, chociaż nie wiem czy zwykła bioenergoterapeutka potrafi tak mocno wpływać na materię. To raczej jest domena bardziej zaawansowanych praktyków.
@Kasandra77 Fiszki miały na nich nazwy czakr, bo używałem ich do nauki. Były posortowane w spiralę zaczynając od muladhary w środku, kończąc na sahasrara na zewnątrz. To właśnie najbardziej mnie uderzyło, że kolejność była merytoryczna, nie losowa.
To ciekawe, bo taka kolejność od korzenia do korony to klasyczny kierunek przepływu energii przy pracy z polem człowieka. Nie znam przypadku żeby sama transmisja zdalnie fizycznie przestawiała przedmioty, ale jeśli w twoim polu było coś co trzeba było „pokazać”, przestrzeń czasem odpowiada. Czy twoja znajoma wiedziała o tych fiszkach?
@Slawek83 Nie, nie wiedziała. I to jest dla mnie kluczowe. Gdyby wiedziała, można by to jakoś racjonalizować. A tak jedynym łącznikiem jest ta sesja zdalna sprzed kilku dni.
Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale mi to przypomina coś ze snów. Kilka razy śniłam, że ktoś układa przede mną karty albo symbole w jakiś wzór i po przebudzeniu miałam wrażenie, że coś w pokoju jest inaczej niż zasnęłam. Nigdy nie sprawdzałam fizycznie, ale teraz żałuję. Czy transmisja energii może działać też przez sny? Bo jeśli tak, to może ktoś pracował na mnie zdalnie bez mojej wiedzy?
@Emi_94 Ojej, to bardzo ważne pytanie! Słyszałam, że bioenergoterapeuci mogą pracować kiedy jesteś w stanie alfa, czyli właśnie we śnie, bo wtedy opór jest mniejszy. Ale czy to etyczne bez zgody osoby? To mnie zawsze zastanawiało. Halny77, czy twoja znajoma prosiła cię o zgodę przed sesją?
Tak, była zgoda, wyraźna i świadoma. To ważne, bo sam bym się nie zgodził na pracę bez wiedzy. Ale wracając do pytania Emi, to co opisujesz ze snami to jest osobna kwestia i trochę mnie niepokoi. Bo jedno to praca za zgodą, a drugie to wchodzenie w czyjeś pole bez pytania.
Kwestia zgody to fundament pracy zdalnej, bez tego to jest wchodzenie w cudze pole bez zaproszenia i nie ważne jakie intencje ma terapeuta. Ale wróćmy do fizycznych śladów, bo to jest rzadkość. Halny77, jak długo po sesji znalazłeś te fiszki? Czy był jakiś konkretny czas?
No właśnie, ja też tak myślę że zgoda jest ważna. Ale z drugiej strony znam przypadki gdzie ktoś nie wyraził zgody, a efekty były. To trochę komplikuje tę teorię z wolną wolą. Może energia sama wie gdzie iść? Nie każdy terapeuta pyta o pozwolenie i nie wszyscy robią źle.
@Zbych62 Energie może i „wie”, ale czowiek ma prawo do nienaruszalności swojego pola. To nie jest kwestia czy zadziałało, tylko czy miałeś prawo to zrobić. Te dwie rzeczy nie wykluczają się nawzajem i nie można ich mieszać.
Słucham tej dyskusji i myślę o tym jak tarot opisuje pracę na odległość. W transmisji energetycznej zawsze chodzi o intencję i kanał, nie o fizyczną obecność. Ale ta spirala z fiszek to mnie zastanawia, bo to by oznaczało że energia potrafiła wpłynąć na materię. Czy ktoś z was słyszał o udokumentowanych przypadkach, gdzie po sesji zdalnej fizyczne przedmioty się przesuwały? Bo ja nie, i trochę jestem sceptyczna mimo że sama pracuję z energią.
@Lilka87 Ja słyszałam od swojej nauczycielki, że bardzo zaawansowani terapeuci potrafią wpływać na materię przez pole morfogenetyczne. Nie wiem czy to prawda, ale tak mówiła. Ona sama twierdziła że przestawiała świeczki zdalnie. Nie wiem na ile jej wierzyć, ale opowiadała to spokojnie, nie na pokaz.
Ta spirala od muladhary do sahasrary to naprawdę mnie zatrzymuje. Wie ktoś, w numerologii siódemka jest związana z czakrami, jest ich siedem, spirala jako symbol też się pojawia przy siódemce w pewnych systemach. Jakby coś chciało zakodować przekaz przez układ. Czy twoja znajoma pracuje z jakimś konkretnym systemem, Halny?
@Michasia99 Pracuje głównie z systemem czakrowym i reiki, ale mówi że nie używa gotowych schematów tylko „słucha pola”. Nie wiem czy to odpowiada na twoje pytanie.
Ja bym to połączyła z runami, bo Hagalaz i Isa razem tworzą wzorzec który w pewnych tradycjach nordyckich odpowiada za przemianę struktury fizycznej. Ale to dygresja. To co mnie bardziej ciekawi: czy po tej spirali coś poczułeś fizycznie? Bo transmisja zostawia ślad nie tylko w przestrzeni ale i w ciele.
Przepraszam że jestem tu nowa w tym temacie, ale czytam i bardzo mnie to wciąga. Ja zaczęłam stosować afirmacje dotyczące uzdrawiania i kilka razy zdarzyło mi się że po wieczornej sesji afirmacyjnej rano rzeczy leżały inaczej. Myślałam że to mój kot, ale teraz po przeczytaniu tego wątku zaczynam się zastanawiać. Czy afirmacje mogą mieć podobny efekt co transmisja? Dziękuję za każdą odpowiedź, bo naprawdę chcę to zrozumieć!
@Eufemia02 Afirmacje budują intencję, ale transmisja energetyczna to coś więcej, to aktywne skierowanie pola. Jedno nie jest tym samym co drugie, choć obie metody pracują z tym samym medium. Ale zanim porównamy, powiedz, w jakim układzie leżały te rzeczy rano? Czy był jakiś wzór, czy po prostu były przesunięte?
Chcę zapytać o coś co wszyscy tu zakładają jako oczywiste: czy transmisja energii na odległość w ogóle działa na tyle żeby zmieniać fizyczną rzeczywistość, czy może to my sami w szczególnych stanach świadomości robimy rzeczy których potem nie pamiętamy? Bo ta spirala mogła być ułożona przez ciebie w półśnie, Halny. Nie mówię że tak było, tylko pytam czy to wykluczyłeś.
Bo ta spirala to mogło być po prostu przypadkowe ułożenie fiszek, które my już interpretujemy jako wzorzec, bo jesteśmy na to nastawieni. Mózg szuka porządku nawet w chaosie. Nie mówię, że transmisja nie istnieje, pytam tylko czy naprawdę wykluczyliśmy prostsze wyjaśnienia, zanim przeszliśmy do pola morfogenetycznego i energii materii?
@Zanetka81 Rozumiem ten argument i sam przez chwilę tak myślałem. Ale fiszki były ułożone w spiralę z zachowaniem kolejności czakr. Siedem kart, każda na właściwym miejscu. Prawdopodobieństwo przypadkowego ułożenia ich w dokładnie tę sekwencję jest bliskie zeru. Tyle że nie jestem matematykiem i nie chcę tutaj udawać, że to dowód. To po prostu coś, czego nie potrafię wyjaśnić inaczej.
@Zanetka81 Dobre pytanie, poważnie. Ale zwróć uwagę na jeden szczegół, który Halny77 podał na początku: fiszki miały konkretne nazwy czakr, a nie były anonimowe. To nie jest sytuacja, gdzie mózg nakłada siatkę na losowy układ. Tu jest weryfikowalna kolejność, albo się zgadza, albo nie.
Wracam do tego co mówiłam o snach, bo chyba nie do końca powiedziałam to co chciałam. Te rzeczy co rano inaczej leżały, to nie były moje rzeczy związane z praktyką. Raz to były klucze, raz szalik. Nic symbolicznego. I właśnie dlatego nigdy nie łączyłam tego z niczym energetycznym. Ale po tej rozmowie zaczynam się zastanawiać czy to nie jest po prostu coś, na co nie zwracamy uwagi na co dzień.
@Emi_94 A czy przed tymi nocami, kiedy rano znajdowałaś przestawione rzeczy, coś się działo? Czy robiłaś coś z intencją, afirmację, medytację, cokolwiek? Albo może ktoś z bliskich miał coś trudnego w tym czasie? Pytam bo w przypadku Halny77 mamy jasny punkt odniesienia, sesję zdalną, a przy twoich zdarzeniach tego punktu na razie nie ma.
Ojej, Kasandra77 właśnie zadała dokładnie to pytanie, które mnie samą nurtuje w moim przypadku. Bo ja też nie wiem co było punktem wyjścia. Robiłam afirmacje, ale to nie jest to samo co sesja, sama to przyznałam. Może te drobne przesunięcia rzeczy to efekt czegoś całkowicie innego i po prostu szukamy wspólnego mianownika, bo wszystkie opisy brzmią podobnie?
@Eufemia02 Ale właśnie to podobieństwo opisów mnie zastanawia. Rano, po jakimś wieczornym działaniu, przedmioty w innym miejscu. To się powtarza u kilku osób w tym wątku. Czy to jest wzorzec, czy po prostu efekt tego, że wszyscy zaczęliśmy to rejestrować bo Halny77 o tym napisał? Naprawdę pytam, bo nie wiem.
To co mówi Lilka87 to jest klasyczny efekt potwierdzenia, ale z drugiej strony, skąd wziął się ten wzorzec u pierwszej osoby, która go opisała? Gdzieś musi być jakiś punkt zerowy. I wracając do liczby siedem i spirali, bo to mnie nadal nie opuszcza: czy ktoś wie czy w reiki albo w systemie czakrowym jest jakaś konkretna technika, która pracuje właśnie ze spiralnym przepływem energii? Może to jest wskazówka co ta terapeutka robiła podczas sesji.
@Michasia99 W niektórych podejściach do pracy z czakrami stosuje się sekwencyjne aktywowanie od podstawy do korony, spiralny przepływ to już bardziej zaawansowane sposób, używane przy głębszym czyszczeniu pola. Ale żeby to zostawiło ślad fizyczny, to naprawdę byłoby coś poza moim doświadczeniem. Halny77, czy twoja terapeutka w ogóle wie o tej spirali z fiszek? Co powiedziała jak jej o tym napisałeś?
@Slawek83 Napisałem jej dopiero ostatnio. Odpisała krótko, że to ją zaskakuje, ale że bywa że pole „porządkuje otoczenie”. Nie rozwinęła bardziej. Szczerość powiem, trochę mnie to zbił z tropu, bo liczyłem na jakieś konkretniejsze wyjaśnienie z jej strony. Może nie chciała spekulować?
No właśnie, jeśli ona sama mówi że to ją zaskakuje, to może sama nie bardzo wie co zrobiła? Bo z mojego doświadczenia z praktykami energetycznymi wynika, że ci naprawdę zaawansowani rzadko mówią „pole porządkuje otoczenie” jakby to była zwykła oczywistość. Bardziej udają że wiedzą niż rzeczywiście wiedzą, przepraszam ale tak to widzę.
@Zbych62 Oj, ale to trochę krzywdzące uogólnienie, nie? Znam ludzi którzy naprawdę mają dar i nie szukają rozgłosu ani wyjaśnień dla każdego zjawiska. Czasem coś po prostu się dzieje i najuczciwiej jest to powiedzieć wprost. To że ktoś nie ma gotowej teorii nie znaczy że ściemnia. Halny77, a czy ty jej ufasz ogólnie, bo to chyba jest tutaj kluczowe?
Tak, ufam jej. Znam ją od dłuższego czasu i nigdy nie widziałem żeby przesadzała czy kolorowała rzeczy. Dlatego właśnie ta ostrożna odpowiedź mnie bardziej zastanowiła niż gdyby powiedziała „tak, to normalne”. Jakby sama potrzebowała czasu żeby to przetrawić.
Wróćmy na chwilę do samej spirali, bo jeszcze nikt nie zapytał o kierunek. Czy to była spirala zgodna z ruchem wskazówek zegara, czy odwrotna? Bo w tradycji nordyckiej ale też w pewnych systemach astralnych kierunek spirali zmienia znaczenie przekazu. Zgodna z ruchem to działanie przyciągające, odwrotna to oczyszczanie lub uwalnianie. To mogłoby wiele powiedzieć o tym co ta sesja naprawdę robiła.
@Filomena_67 Muladhara była w środku, sahasrara na zewnątrz, układ szedł ku górze i na zewnątrz. Jeśli dobrze pamiętam to wyglądało jak rozwijanie się od środka. Nie jestem pewien kierunku w sensie zegarowym, bo nie robiłem zdjęcia, a teraz już tego nie odtworzę.
Ta spirala od środka na zewnątrz to bardzo ciekawy szczegół, bo w numerologii taka struktura pojawia się przy liczbach związanych z ekspansją i otwieraniem. Nie chcę za bardzo odchodzić od tematu, ale czy ktoś zastanowił się jaka data była tej sesji? Konkretny dzień tygodnia albo faza księżyca mogą mieć związek z tym czy i jak energia zostawia ślady.
@Darka Dokładnie to samo mi przyszło do głowy. Słońce i Merkury miały ostatnio dość ciekawy układ pod kątem manifestacji w materii, i jeśli sesja zbiegła się z tym oknem, to mogło wzmocnić całe zdarzenie. Halny77, pamiętasz orientacyjnie kiedy to było, choćby tydzień temu czy wcześniej?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może naiwne, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czy transmisja zdalna oznacza, że terapeutka aktywnie w danym momencie wysyła energię do konkretnej osoby, czy raczej ustawia coś raz i to działa samo potem? Bo jeśli sesja była wieczorem a spirala pojawiła się rano, to co się działo w tym czasie między?
@Kalinei To zależy od podejścia, ale w większości metod zdalnych terapeutka ustawia intencję i otwiera kanał na czas sesji, a potem zamyka. Efekty mogą się jednak ujawniać z opóźnieniem, bo pole energetyczne człowieka przetwarza to co dostało w swoim rytmie. Godziny snu to czas kiedy ciało fizyczne i pole mogą się dostroić do zmian bez świadomego oporu. Stąd właśnie poranne „efekty” są dość typowe.
A czy taki efekt jak przestawione przedmioty kiedykolwiek był opisywany w poważniejszych badaniach nad uzdrawianiem zdalnym? Bo mam wrażenie że rozmawiamy głównie na podstawie osobistych doświadczeń i nie mówię że to złe, ale ciekawi mnie czy jest coś poza anegdotami. Halny77, czy twoja terapeutka gdzieś się kształciła, u kogoś kto dokumentował takie przypadki?
Co do badań, to trafiłam kiedyś na coś z IONS, Institute of Noetic Sciences, gdzie Dean Radin prowadził eksperymenty nad intencją na odległość. Efekty były statystycznie niezerowe, ale dalekie od spektakularnych. Nie pamiętam żeby cokolwiek tam dotyczyło fizycznego przemieszczania przedmiotów. To jednak co innego niż to co opisuje Halny77.
No właśnie, te badania Radina to jedno, ale on badał głównie wpływ intencji na generatory losowe i podobne rzeczy. Zupełnie inna skala niż przestawione fiszki w konretnym porządku. Choć z drugiej strony, jeżeli intencja może wpłynąć na generator kwantowy to czemu nie miałaby na materialny obiekt? To jest kwestja siły oddziaływania, nie zasady.
@Zbych62 To dość duży skrót myślowy. Generator losowy reaguje na mikrozmiany, które są mierzalne w skali statystycznej po tysiącach prób. Fizyczne przemieszczenie obiektu to oddziaływanie w zupełnie innym rzędzie wielkości. Nie mówię, że niemożliwe, ale nie przeskakujmy od razu do wniosku, że to ta sama zasada, tylko silniejsza.
@Slawek83 Nie przeskakuję, mówię że to kwestja progu. Ty sam piszesz że skala jest inna, ale nie mówisz że zasada jest inna. To chyba jednak podobne, nie?
Wracam do pytania Kalinei, bo myślę że jest kluczowe dla całego wątku. Jeśli efekty sesji mogą się pojawiać z opóźnieniem i w niespodziewanej formie, to jak w ogóle weryfikować czy coś pochodzi z sesji? Halny77 miał punkt zerowy, czyli konkretną sesję konkretnej osoby. Ale Emi_94 mówiła o kluczach i szaliku, bez żadnej sesji w tle. To są jednak dwie różne sytuacje, prawda?
@Michasia99 Właśnie o to mi chodziło kiedy pisałam wcześniej. Moje przypadki nie miały żadnego wyraźnego punktu wyjścia. Dlatego sama nie wiem co o tym myśleć. Może to zupełnie coś innego, może zbieżność, a może po prostu nie widzę tego punktu zerowego bo nie szukałam.
@Emi_94 To drugie jest możliwe. Często punkt wyjścia jest, ale jest nieświadomy. Mocna emocja wieczorem, sen o silnym ładunku, nawet intensywna myśl o kimś bliskim może działać jak nieustrukturyzowana intencja. Nie każde oddziaływanie energetyczne musi być celowe żeby pozostawić ślad.
@Kasandra77 Czyli rozumiem, że energia może działać bez świadomej intencji? To trochę zmienia pytanie które zadałam wcześniej. Bo jeśli tak, to nie chodzi tylko o to czy terapeutka „wysyła” czy „ustawia”, ale w ogóle czy można to kontrolować.
O, to jest bardzo ważne pytanie, Kalinei. Sama się nad tym zastanawiałam. Bo skoro silna emocja może przesunąć pole bez intencji, to co to mówi o nas w momentach kiedy jesteśmy bardzo wzburzeni albo smutni? Czy wtedy też coś zostawiamy w przestrzeni?
Tu jest coś co mnie osobiście najbardziej zastanawia od początku. Terapeutka działała z intencją, miała konkretny cel i narzędzia. A efekt pojawił się u mnie w formie fizycznej, której ona sama się nie spodziewała. Jakby rezultat sesji wyszedł poza ramy tego co było planowane. To nie pasuje do modelu gdzie terapeuta precyzyjnie steruje tym co się dzieje.
To co piszesz Halny77 jest dla mnie kluczowe w tym wątku. Jeżeli efekt przekroczył intencję terapeutki, mamy dwa wyjścia. Albo jej pole jest silniejsze niż sądzi i działa szerzej niż myśli, albo coś innego zadziałało równolegle, twoje własne pole, warunki zewnętrzne, cokolwiek. Ona była tylko jednym z czynników.
@Slawek83 Albo trzecia opcja, której nikt nie powiedział wprost: sam układ dat i energii tego dnia stworzył coś w rodzaju okna, przez które to przeszło. Emilka54 pytała o datę sesji i to nie był tylko numerologiczny zbędny szczegół. Jeśli zbiegło się kilka warunków, to nikt nie musiał tego w pełni kontrolować.
@Filomena_67 Właśnie o to mi chodziło. Merkury w tym układzie sprzyja materializacji tego co niewidzialne, upraszczam, ale chodzi o to że pewne momenty są bardziej „przepuszczalne”. Terapeutka mogła działać jak świadomy kanał, ale samo okno było niezależne od niej.
@Emilka54 I tu wchodzimy w ciekawy obszar, bo jeśli okno jest niezależne, to analogicznie do numerologii, te siedem czakr ułożonych w spiralę mogło po prostu skorzystać z istniejącej struktury energetycznej, nie zostać ją stworzone. Halny77, masz jakieś poczucie czy tamtej nocy coś było w powietrzu, niezależnie od sesji?
Szczerze? Spałem głębiej niż zwykle i miałem sen, który pamiętam do tej pory, ale nie związałem go z tym co rano znalazłem. We śnie byłem w jakimś miejscu, gdzie wszystko układało się w kręgi. Nie nadałem temu znaczenia do tej rozmowy.
Kręgi we śnie tej samej nocy i spirala z fiszek rano? Halny77, to brzmi jak bardzo wyraźna spójność między poziomem sennym a tym co się zmaterializowało. W numerologii mamy pojęcie „odbicia” kiedy ten sam wzorzec pojawia się na różnych planach jednocześnie. Nie pytam czy w to wierzysz, pytam czy sam widzisz tę symetrię.
Mam gęsią skórkę po tym co napisał Halny77. Bo to nie jest tylko fiszki, to jest sen i fiszki i sesja i spirala, wszystko tej samej nocy. Moje klucze czy szalik to zupełnie inna kategoria przy tym.
@Emi_94 No ale właśnie, może ty po prostu nie pamiętasz snów z tamtych nocy? Nie mówię że coś było, ale może wzorzec był podobny, tylko nie masz wszystkich elementów. Zawsze brakuje jakiegoś kawałka żeby to złożyć.
Zatrzymuję się na chwilę przy tym śnie z kręgami. Bo jeśli pole energetyczne podczas sesji zdalnej rzeczywiście oddziałuje na śpiącą osobę, to sen mógł być pierwszą formą odpowiedzi, a fiszki drugą, bardziej uchwytną. Pytanie do Kasandra77: czy spotykałaś się z takim podwójnym śladem, sen plus fizyczny efekt, w kontekście uzdrawiania zdalnego?
@Lilka87 Kilka razy, choć nie zawsze oba elementy są świadomie zapamiętane. Zazwyczaj ludzie pamiętają jeden albo drugi. To co opisuje Halny77 z oboma równocześnie jest rzadsze. Nie chcę od razu budować z tego teorii, ale zapytałabym go o jeszcze jeden szczegół. Czy we śnie kręgi były statyczne, czy się obracały?
Kasandra77 pytała o szczegół. Konkretnie chodzi o to, że nie miałem żadnych oczekiwań przed tą sesją. Umówiłem się na nią trochę z ciekawości, trochę dlatego, że ktoś polecił. Nie robiłem żadnych przygotowań, nie medytowałem, nie ustawiałem intencji. Po prostu poszedłem spać. Stąd właśnie moje trudności z prostym wyjaśnieniem co się stało.
To jest właśnie ten szczegół, który chciałam usłyszeć. Brak własnej intencji z twojej strony oznacza, że pole terapeutki nie miało z czym „współgrać” w klasycznym sensie. A mimo to coś się wydarzyło. Pytanie które mi się nasuwa: czy terapeutka wiedziała że jesteś sceptyczny? Bo to może mieć znaczenie dla tego jak ustawiła swoją własną intencję.
@Kasandra77 Ale czemu by miało mieć znaczenie czy był sceptyczny czy nie? Energia albo działa albo nie, nie? Przekonania odbiorcy nie powinny zmieniać fizycznych efektów jeśli mówimy o czymś realnym.
@Zbych62 Akurat tutaj nie masz racji i to jest mierzalne. Badania z efektem placebo pokazują że stan oczekiwania zmienia biochemię, a biochemia zmienia to co czujemy fizycznie. Sceptycyzm to też stan, który ma swój odpowiednik w ciele. Nie mówię że to wyjaśnia fiszki, ale sam argument „energia nie zależy od przekonań” jest zbyt prosty.
@Slawek83 Ale placebo to nie jest to samo co energia wysyłana przez kogoś innego. Placebo to efekt własnych oczekiwań. Tutaj Halny77 nie oczekiwał nic, a coś się stało. To chyba przeczy placebo, nie odwrotnie?
Wracam do tego snu z kręgami, bo myślę że wychodzimy za szybko od tego wątku. Halny77, pamiętasz w którym momencie snu te kręgi się układały? Czy to był ruch, jakiś proces, czy zastałeś je już gotowe?
Układały się w czasie snu, to był ruch. Jakby ktoś je przesuwał albo jakby same znajdowały swoje miejsce. Trudno powiedzieć. Nie było żadnej osoby, tylko ten ruch. I miałem poczucie że mam to obserwować, nie ingerować.
Ten opis snu jest niesamowity. Mam podobny powtarzający się sen, też coś się układa, ale u mnie to są kamienie przy wodzie. Zawsze obserwuję, nigdy nie dotykam. Nigdy nie łączyłam tego z żadną sesją, ale teraz zaczynam się zastanawiać czy nie pominęłam czegoś ważnego.
@Emi_94 A te sny z kamieniami masz od kiedy mniej więcej? Bo jeśli powtarzają się od dawna, to może być stały wzorzec twojego pola, niezwiązany z żadną konkretną sesją. Natomiast jeśli zaczęły się w określonym czasie, to już jest inny trop.
Czytam ten wątek od początku i ten sen Halny77 z kręgami naprawdę mnie poruszył. Ale mam pytanie może naiwne: jeśli podczas sesji zdalnej terapeutka wysyła energię, to czy ona sama wie co się dzieje u odbiorcy w czasie rzeczywistym? Czy to jest jednostronne czy ona też coś odbiera?
@Kaplanka To nie jest naiwne pytanie, to jest jedno z kluczowych pytań przy pracy zdalnej. Zależy mocno od osoby i metody. Niektórzy pracują czysto intencyjnie, ustawiają kierunek i zostawiają. Inni są w stanie na bieżąco odbierać informacje z pola odbiorcy. To drugie jest trudniejsze i wymaga dużo praktyki, żeby nie mylić własnych projekcji z tym co faktycznie przychodzi.
@Kasandra77 A jak się odróżnia własną projekcję od prawdziwego odbioru? Pytam szczerze, bo to zawsze był dla mnie problem gdy próbowałam samodzielnie pracować z intuicją. Skąd wiadomo że „wiem” a nie „chcę żeby tak było”?
@Darka To jest pytanie na osobny wątek, naprawdę. Krótko: własna projekcja zazwyczaj jest logiczna i spójna z tym czego oczekujesz. Prawdziwy odbiór często przynosi coś nieoczekiwanego, czasem niechcianego, coś co nie pasuje do twoich założeń. Ale nie mam dobrego sposobu żeby to komuś przekazać jako gotową regułę.
Wracam do spirali z fiszek i snu z kręgami, bo chcę dodać jeden element. Spirala i kręgi to nie jest ten sam symbol, ale są ze sobą powiązane strukturalnie. Spirala to kręgi z kierunkiem, z ruchem w głąb albo na zewnątrz. Halny77, te kręgi we śnie były płaskie czy miały jakiś wymiar, jakby nakładały się lub szły w głąb?
@Filomena_67 Dobre pytanie. Były płaskie, ale teraz jak o tym myślę, to nie wiem czy nie nakładały się. Nie mogę tego powiedzieć pewnie. Perspektywa we śnie była z góry, więc gdyby były warstwowe, mógłbym tego nie widzieć.
@Filomena_67 Mnie właśnie ten szczegół też interesuje, bo spirala w astrologii pojawia się jako symbol Księżyca w określonych fazach, szczególnie przy przejściach przez znaki wodne. Jeśli data sesji była taka jak podejrzewam, Księżyc był wtedy w fazie która sprzyja właśnie takim „zejściom w głąb”. Kręgi płaskie to obserwacja, spirala to ruch. Może sen pokazał etap wcześniej niż fiszki?
Ja rozumiem że to jest forum ezoterycznie i że każdy tu wierzy w co chce, ale zaczynam czuć że z każdym postem ta historia nabiera coraz więcej znaczeń których wcześniej nie miała. Halny77 sam mówi że nie wiedział co myśleć o śnie dopóki nie zaczął tu pisać. Czy to nie jest trochę tak że my tu wspólnie budujemy tę narrację?
@Zbych62 To uczciwe pytanie i nie ma co go zbywać. Ale powiem tak: wzorzec albo istnieje albo nie. Halny77 miał sen z kręgami i fiszki ułożone w spiralę tej samej nocy. Tego nie wymyślił tutaj. Fakt że wcześniej nie połączył tych rzeczy nie znaczy że połączenie jest fałszywe, znaczy że potrzebował rozmowy żeby je zobaczyć. To się zdarza.
Mam pytanie do całej rozmowy, trochę z innej strony. Mówimy o tym że energia zadziałała bez świadomej intencji Halny77 i pojawiła się w formie fizycznej. Ale czy ktoś wie jak w ogóle terapeuci zdalni tłumaczą sam mechanizm? Nie wyniki, ale mechanizm. Na czym to ma polegać, że coś z jednego miejsca dociera do drugiego?
@Kalinei Zależy którego zapytasz. Część odwołuje się do pola morficznego Sheldrake'a, część do splątania kwantowego, część do klasycznego modelu czakr i meridianów bez fizycznego wyjaśnienia. Problem w tym że żadne z tych wyjaśnień nie jest potwierdzone jako mechanizm, są raczej analogiami niż teoriami. Nie mówię że coś nie działa, mówię że wytłumaczenie dlaczego działa to wciąż otwarte pytanie.
@Slawek83 Czytam to i mam pytanie: jeśli żadne z tych wyjaśnień nie jest potwierdzone jako mechanizm, to co sprawia że część terapeutów w ogóle decyduje się je stosować? Bo rozumiem że wyniki mogą kogoś przekonać, ale skąd bierze się pewność co do sposobu działania?
@Halny77 to jest właśnie ten punkt który mnie zawsze zatrzymuje. Większość praktykujących których znam nie zaczęła od teorii. Zaczęli od tego że coś działało, a wyjaśnienie doklejali potem. I nie mówię że to złe, ale to oznacza że mechanizm jest wtórny wobec praktyki, nie odwrotnie.
Uczciwie: nie wiem czy cokolwiek ich do tego skłania poza doświadczeniem. I nie jest to może idealne, ale w wielu dziedzinach tak wyglądała historia. Akupunktura działała przez tysiące lat zanim ktokolwiek zaczął szukać mechanizmu nerwowego. Czy brak mechanizmu podważa wyniki? To jest pytanie które sam sobie zadaję od lat i nie mam na nie odpowiedzi.
No ale akupunktura to akurat ma już sporo badań, nie? Przynajmniej częściowo. A zdalna transmisja energii to jest zupełnie inny poziom. Tam nie ma nawet igły, jest tylko zamiar. Jak zamiar ma zmieniać biochemię kogoś kto jest setki kilometrów dalej?
@Zbych62 A dlaczego zamiar miałby działać wyłącznie przez kontakt fizyczny? Mózg wysyła sygnały elektryczne, pole elektromagnetyczne człowieka rozchodzi się poza ciałem, to jest mierzalne. Pytanie nie brzmi czy pole istnieje, tylko jak daleko sięga i czy można nim sterować intencjonalnie. Tego nie wiem, ale nie traktowałabym tego jako zamknięty temat.
Wracam do pytania Kaplanki o to czy terapeuta wie co się dzieje u odbiorcy w czasie rzeczywistym, bo Kasandra77 zaczęła odpowiadać, ale chciałam dodać coś od siebie. Miałam sesję zdalną i terapeutka opisała mi po sesji dokładnie gdzie czuła napięcie w moim ciele, bez żadnej wcześniejszej informacji z mojej strony. To był bark i lewy bark akurat, gdzie od lat mam problem. Nie wiem co to znaczy, ale trudno mi to zbyć.
@Michasia99 I ona to powiedziała zanim ty cokolwiek zdradziłaś? Przed sesją nie wypełniałaś żadnego formularza, nie pisałaś czego szukasz? Bo chcę się upewnić że nie ma tu miejsca na przypadkowe podpowiedzi.
@Emi_94 Wypełniałam tylko imię i intencję, którą podałam ogólnie jako „rozluźnienie”. Nic o barkach, nic o stronach, nic konkretnego. I ona podała lewy bark, nie prawy, nie szyję, nie biodra. Lewy bark.
O matko, to jest niesamowite co piszesz. Znaczy że ona dosłownie „widziała” twoje ciało na odległość? Przepraszam za naiwne pytanie, ale jak to technicznie wygląda ze strony terapeutki? Czy ona wchodzi w jakiś stan, medytuje, czy po prostu skupia się i informacje przychodzą same?
@Kaplanka Różnie, naprawdę różnie. Znam osoby które skanują ciało przez wyobrażenie, wchodzą w coś w rodzaju lekkiego transu i prowadzą uwagę wzdłuż sylwetki, zatrzymując się w miejscach gdzie czują opór albo zmianę temperatury w dłoniach. Inne pracują przez wahadło lub oddech. Nie ma jednego sposobu. Ale to co opisuje Michasia99 to jest właśnie ten moment, który albo cię przekona albo nie, bo nie ma jak go zweryfikować zewnętrznie.
A czy ktoś tu miał sytuację odwrotną, że terapeuta opisał coś zupełnie nie tak? Bo zawsze słyszę pozytywne potwierdzenia, a ciekawi mnie ile razy to po prostu nie trafia. Pytam serio, nie złośliwie.
@Darka Ja miałam. Terapeutka powiedziała że widzi problem z moim gardłem, a ja zupełnie nie mam tam nic. Przepraszam ją w duchu bo była bardzo miła, ale to po prostu nie grało. Nie rzuciłam przez to całej idei, ale zaczęłam patrzeć bardziej selektywnie.
@Lilka87 I to jest właśnie to co mnie zastanawia. Kiedy trafia, wszyscy piszą na forum. Kiedy nie trafia, najwyżej wzruszają ramionami i idą dalej. To nie jest dobra próba. Halny77, ty masz w tym wszystkim głowę chłodniejszą niż ja, jak ty na to patrzysz teraz?
Szczerze? Tak samo jak na początku myślałem. Jedno zdarzenie, nawet takie jak moje, to za mało żeby cokolwiek twierdzić. Fiszki w spirali i sen z kręgami tej samej nocy, to znaczące subiektywnie, ale nie wiem co to znaczy obiektywnie. To co mnie tu zatrzymuje to nie przekonanie, tylko pytanie na które nie mam jeszcze odpowiedzi.
Ale właśnie to mi się podoba w tym wątku. Że Halny77 nie przyszedł tu po potwierdzenie tylko po rozmowę. Bo wracając do daty tej sesji i tego co mówiłam o Księżycu, to jest coś co chcę doprecyzować. Czy ktoś wie kiedy dokładnie ta sesja była? Bo Emilka54 pisała wcześniej coś o fazie przejścia, ale chciałabym sprawdzić konkretną datę jeśli to możliwe.
@Emilka54 Halny77 podawał wcześniej że to był późny wieczór, ale bez konkretnej daty, przynajmniej ja jej nie widzę. Halny77, możesz podać choćby miesiąc? Nie musisz precyzować, ale to dużo zmienia jeśli chcemy sprawdzić układ planet.
Słuchajcie, mam pytanie trochę z innej strony. Skoro mówimy o tym że energia może być wysyłana zdalnie i zostawia ślady w snach albo w ułożeniu przedmiotów, to czy to oznacza że można też niechcący wysłać energię, bez świadomego zamiaru? Bo jeśli tak, to brzmi trochę niepokojąco.
@Zanetka81 To jest bardzo dobre pytanie i tak, w wielu tradycjach uznaje się że silna emocja skierowana na kogoś ma swój energetyczny odpowiednik, nawet bez intencji uzdrawiania. Dlatego ochrona energetyczna to osobny temat i osobna praktyka. Ale to nie jest temat na jeden akapit, to jest naprawdę złożona kwestia.
Wracając do tego co Zbych62 pytał Halny77 o chłodne spojrzenie: ja rozumiem argument o błędzie selekcji, bo sama przez lata zbierałam tylko trafienia. Dopiero jak zaczęłam zapisywać też chybienia, zobaczyłam inny obraz. I wciąż wróciłam do praktyki, ale już z innym dystansem. Może to dobra sugestia dla każdego kto jest na początku tej drogi.
Ja mam jeszcze jedno pytanie do tej rozmowy o snach. Moje sny z kamieniami układającymi się przy wodzie wracają od kilku lat, ale od kiedy zaczęłam czytać ten wątek, śniło mi się to znowu i tym razem kamienie tworzyły coś jakby linię prowadzącą w głąb wody. Czy zmiana wzorca w powtarzającym się śnie coś znaczy, czy to może być po prostu efekt tego że temat siedzi mi w głowie?
Dobra, żeby Emilka54 mogła sprawdzić ten układ planet, powiem tyle: to był późny wieczór, gdzieś między 22 a 23, w połowie marca. Więcej nie podam, bo nie chcę żeby ta rozmowa zamienła się w analizę mojego horoskopu. Ale data mniej więcej jest.
Połowa marca to sporo mówi, dziękuję. Słońce było wtedy w końcówce Ryb, Merkury retrogradzki, i co ważne, był pełen księżyc albo tuż po nim, zależy który dokładnie tydzień. Zbyt ogólne żeby twierdzić coś konkretnie, ale to jest konfiguracja która historycznie pojawia się przy raportach wzmożonej wrażliwości snów i synchroniczności. Zbieżność z tym co opisujesz nie jest może dowodem, ale jest... zgodna.
@Emilka54 No ale to trochę tak jakby powiedzieć że w marcu jest więcej przeziębień i ktoś zachorował w marcu, więc przeziębił się przez coś kosmicznego. Każdy okres można dopasować do jakiejś konfiguracji jeśli znamy wystarczająco dużo symboli. Czy jest w kalendarzu astrlogicznym moment, który by nie pasował do czegoś?
@Zbych62 Tak, jest. Ale tu nie chodzi o pasowanie do wszystkiego, tylko o to że pewne konfiguracje są statystycznie częściej wymieniane w tego typu doświadczeniach niż inne. Nie mówię że to dowód, mówię że nie jest to przypadkowe że akurat w tym oknie. Rozumiemy się chyba inaczej i to jest okej.
Ale ja chciałam wrócić do pytania które zadałam, bo nikt nie odpowiedział. Moje kamienie przy wodzie tworzące linię, czy ktoś wie co to może znaczyć? Nie wiem czy to ma związek z tą transmisją o której piszecie, czy to jest po prostu mój własny sen bez zewnętrznego źródła.
@Emi_94 A linia prowadziła w dół, w głąb, czy raczej wzdłuż powierzchni wody? Bo to akurat zmienia interpretację dość mocno, przynajmniej w tym co znam z numerologii snów wodnych. Woda w głąb to jedno, a linia pozioma to coś zupełnie innego.
@Michasia99 W głąb, zdecydowanie. Kamienie leżały na dnie albo zanurzały się coraz bardziej, i miałam poczucie że mam za nimi iść. Nie szłam, ale wiedziałam że to jest cel. Budziłam się zanim doszłam do końca.
@Emi_94 to co opisujesz przy kamieniach i linii w głąb wody pojawia się w kilku tradycjach jako obraz zejścia w podświadomość, dosłownie zejście pod powierzchnię. Ale skoro piszesz że ten sen wraca od lat i dopiero teraz zmienił formę po czytaniu tego wątku, to mam pytanie: czy wcześniej kamienie też tworzyły jakiś kształt, czy leżały bez porządku?
@Kasandra77 Wcześniej leżały bez porządku, po prostu były przy wodzie. Nigdy nie tworzyły niczego celowego. Ta linia to jest nowość i właśnie dlatego mnie to uderzyło. Jakby coś się zorganizowało.
To jest niesamowite co pisze Emi_94, ale jednocześnie zastanawiam się czy to nie jest efekt sugestii, bo czytamy o energii, symbolach, transmisji, i potem mózg produkuje sny z symbolami. Nie mówię że tak jest, ale czy to nie jest możliwe? I czy to w ogóle coś zmienia jeśli efekt jest prawdziwy?
Zanetka81 zadaje dobre pytanie i to jest coś co sam sobie zadawałem po tym co znalazłem rano z fiszkami. Czy ja je ułożyłem nieświadomie, śpiąc? Czy mój mózg, nasycony myślami o tej sesji, wyprodukował sen z kręgami i jednocześnie kazał mi w nocy chodzić i układać? Somnambulizm to rzadkie, ale istnieje. Nie pamiętam wstawania.
@Halny77 somnambulizm to faktycznie możliwe wyjaśnienie, ale jest jeden problem z tym tropem, czy fiszki były ułożone w taki sposób, który wymagał precyzji? Bo jeśli to był luźny okrąg, mógłbyś to zrobić półprzytomny. Ale jeśli był tam jakiś konkretny wzór z zachowanymi odległościami, to jest trudniejsze do wykonania bez świadomej kontroli.
@Slawek83 To jest właśnie to co mnie zastanawia. Był konkretny kształt, spirala, i zachowane były mniej więcej równe odległości między fiszkami. Nie precyzja geometryczna, ale coś wyraźnego. Półprzytomny raczej bym to rozwalił niż złożył.
A czy ktoś robił zdjęcie zanim to przestawił? Bo to by był dowód przynajmniej że ten wzór istniał. Rozumiem że to nie przyszło od razu do głowy, ale mam wrażenie że gdyby to mi się przytrafiło, też bym dopiero potem pomyślała o dokumentacji.
@Lilka87 Nie robiłem. I tak, dokładnie, pomyślałem o tym po tym jak wszystko już ruszyłem. Denerwuje mnie to retrospektywnie, bo teraz mogę opisywać tylko słowami i każdy ma prawo mi nie wierzyć. Następnym razem, cokolwiek to znaczy, robię zdjęcie zanim cokolwiek tknę.
O, dobrze że Halny77 to mówi, bo ja też mam w domu rzeczy które czasem wyglądają jakby się przestawiły i zawsze mówię sobie że pewnie kot albo ja sama i nie dokumentuję. Ale teraz pomyślę dwa razy. Chciałam zapytać, bo trochę mi umknęło, czy terapeuta który robił tę sesję wiedział cokolwiek o fiszkach? Mówił coś o symbolach albo kształtach przy przekazaniu energii?
@Kaplanka Nie, terapeuta nic nie wiedział o fiszkach, bo je znalazłem dopiero rano, po sesji. Podczas przekazania mówił tylko o ogólnym stanie napięcia i o czymś co opisał jako „zamknięty węzeł w klatce piersiowej”. Nic o symbolach, nic o kształtach. Dlatego ten równoległy obraz w śnie i potem fiszki rano był dla mnie uderzający, bo nie miałem jak tego podpowiedzieć.
Mam pytanie do Kasandry77 albo Slawka83, bo jest tu ktoś kto ma szersze pojęcie o mechanizmach. Jeśli transmisja energii zostawia ślady w snach albo w ułożeniu przedmiotów, to jak to w ogóle działa po stronie nadawcy? Terapeuta świadomie wysyła symbol czy kieruje się czymś innym i symbol jest jakby produktem ubocznym?
@Darka Większość terapeutów z którymi rozmawiałam opisuje to tak, że nie wysyłają symboli celowo. Skupiają się na intencji i na połączeniu, a to co pojawia się po stronie odbiorcy jest czymś w rodzaju rezonansu, nie przekazu pocztowego. Symbol w śnie to raczej język w którym odbiorca przetwarza to co odebrał. Dlatego każdy odbiorca może mieć inny obraz dla tej samej intencji.
@Kasandra77 Ale to oznacza że nie ma żadnego kryterium weryfikacji. Jeśli każdy odbiorca tłumaczy energię na własne symbole, to jak odróżnić prawdziwą transmisję od własnej wyobraźni? Każdy sen można wtedy podpiąć pod sesję i nikt nie powie że się nie zgadza.
Zbych62 pyta o coś ważnego, ale myślę że odwraca to problem do góry nogami. Nikt nie twierdzi że każdy sen automatycznie potwierdza transmisję. Pytanie brzmi inaczej: czy po sesji pojawiają się rzeczy, które wcześniej nie były charakterystyczne dla danej osoby i których nie da się wytłumaczyć jej codziennym funkcjonowaniem. To jest inna rozmowa niż „wszystko można podpiąć”.
@Kasandra77 No ale kto ocenia co jest charakterystyczne a co nie? Sama osoba zainteresowana? To jest stronniczy sędzia z definicji. Emi_94 mówi że linia w snach to nowość, ale czy Emi_94 prowadziła wcześniej jakiś dziennik snów, żeby wiedzieć że naprawdę nigdy wcześniej tego nie było?
@Zbych62 Tak, prowadzę dziennik od czterech lat. I nie, linia ani żaden celowy porządek przy wodzie nie pojawił się nigdy wcześniej. Sprawdziłam po tym jak napisałam tutaj. Wiem że to nadal nie jest „dowód” w sensie naukowym, ale przynajmniej nie mówię z głowy.
@Emi_94 To jest całkiem istotne. Cztery lata to dość długo żeby mieć punkt odniesienia. A powiedz, czy w tym dzienniku masz też zapis z okolic sesji, na które reaguje Halny77? Czy te kamienie pojawiły się tej samej nocy co jego sesja, czy kilka dni później?
@Slawek83 Tego dokładnie nie wiem, bo nie wiedziałam kiedy ta sesja była. Przeczytałam wątek dopiero kilka dni po tym jak opisał to Halny77, więc nie śledziłam tego na bieżąco. Ale to mogłabym sprawdzić w dzienniku jeśli wiedziałabym dokładną datę.
Data sesji była środa, wieczór, gdzieś między dwudziestą a dwudziestą drugą. Nie wiem czy to cokolwiek zmieni w interpretacji, ale jeśli Emi_94 może sprawdzić w dzienniku co było tej nocy albo następnej, to byłoby coś konkretnego do porównania.
Zaraz, ale nawet jeśli sen Emi_94 był tej samej nocy, to nadal nie wiemy czy to efekt transmisji czy efekt tego że czytała wątek przed snem. Jak długo wcześniej czytałaś forum?
@Zanetka81 No właśnie nie czytałam, napisałam że trafiłam na wątek kilka dni po tym jak Halny77 opisał sesję. Więc jeśli sen był tej nocy, to nie mogłam być pod wpływem lektury. Sprawdzę w dzienniku i wrócę z datą.
Strasznie ciekawe że to idzie w stronę jakiejś weryfikacji, tego się nie spodziewałam po tym wątku. Chciałam zapytać przy okazji bo nie chcę otwierać nowego tematu, czy jest jakaś różnica między transmisją wysyłaną do konkretnej osoby a taką ogólną intencją wysyłaną w przestrzeń? Bo terapeuta Halny77 wiedział do kogo wysyła, a Emi_94 nie była umówiona na żadną sesję.
@Kaplanka To jest właściwie oddzielny temat, ale krótko, bo jest ważny. Większość podejść które znam zakłada że odbiorca musi przynajmniej zgodzić się na sesję, nawet w zdalnej formie. Bez tej zgody energia, jeśli w ogóle coś dociera, nie powinna trafiać precyzyjnie. Dlatego historia Emi_94 jest interesująca, bo ona na nic nie wyrażała zgody. Chyba że uznamy że czytanie wątku jest jakimś rodzajem otwarcia.
No i właśnie to mi nie pasuje. Jak coś działa na przypadkowych obserwatorów bez ich zgody i wiedzy, to jest dużo szerszy problem niż tylko metoda leczenia. To brzmi jak coś co nie powinno działać na kogoś kto o tym nie wie.
@Zbych62 Z perspektywy tarota też mnie to trochę niepokoi jako pytanie etyczne, bo w odczytach zdalnych jest zasada że ciągniesz dla kogoś kto pyta, nie dla przypadkowych osób. Ale nie wiem czy bioenergoterapia ma podobne zasady, czy to w ogóle jest porównywalne.
Wracając chwilę do fiszek Halny77, bo to mi nie daje spokoju. Spirala jest jednym z bardziej specyficznych kształtów jeśli chodzi o czakry, konkretnie wiąże się z energią kundalini i ruchem przez kręgosłup energetyczny. Czy terapeuta cokolwiek mówił o tej okolicy podczas sesji? Nie o fiszkach, ale o kręgosłupie, o dolnych czakrach, o przepływie?
@Slawek83 Mówił o węźle w klatce piersiowej, to już pisałem. Ale powiedział też coś co wtedy zlekceważyłem, że jest coś co „chce się ruszyć z dołu, ale jest zablokowane na wysokości serca”. Nie łączyłem tego z spiralą, ale teraz jak pytasz, to zaczyna mieć jakiś kształt.
@Slawek83 To co opisuje Halny77 przypomina mi bardzo konkretny wzorzec w runach, Isa na przecięciu z Sowulo, dosłownie zatrzymana siła przed rozwinięciem. Nie wiem czy można to przekładać między systemami, ale skojarzenie jest bardzo mocne. Czy w bioenergoterapii w ogóle używa się runicznych odpowiedników czy to osobne ścieżki?
@Filomena_67 Różni terapeuci różnie, nie ma jednej szkoły. Ale to skojarzenie jest trafione niezależnie od systemu. Halny77, to „chce się ruszyć z dołu” to ważny szczegół. Czy od tamtej sesji zauważyłeś coś fizycznego, nie tylko sny i fiszki, coś w ciele, napięcie, ruch, ciepło w dolnej części pleców?
@Slawek83 Teraz jak pytasz, to przez kilka dni po sesji miałem dziwne drgania w lewej nodze, takie niegroźne, ale zauważalne. Zrzuciłem to na siedzący tryb pracy. Ale może powinienem był o tym powiedzieć terapeucie zamiast ignorować.
To co mówi Halny77 o drganiach w nodze, to w numerologii ciało też ma swoje liczby i prawa noga to inny numer niż lewa. Lewa w wielu systemach jest stroną przyjmującą, odbiorczą. Nie chcę tego nadinterpretowywać, ale jeśli sesja była nakierowana na przyjęcie energii, to może to nie jest przypadkowe że właśnie lewa.
Sprawdziłam, bo miałam ochotę, i w tym tygodniu kiedy mniej więcej odbywała się sesja Halny77 Merkury był w napiętym aspekcie do Saturna. To dokładnie konfiguracja która w praktyce często pojawia się przy blokadach komunikacyjnych i przejściach przez zastoje. Nie mówię że sesja była możliwa przez astrologię, ale kontekst planetarny pasuje do tego węzła o którym mówił terapeuta.
Przeczytałam ten cały wątek od początku i nie mogę przestać myśleć o jednym, czy ktoś z was próbował kiedyś poprosić o transmisję zdalną do kogoś bliskiego bez jego wiedzy i czy miało to jakiś skutek? Pytam bo mam sytuację rodzinną i zastanawiam się. Przepraszam że trochę osobiste pytanie.
@Dzidka.2 Zatrzymaj się chwilę zanim to zrobisz. Transmisja bez wiedzy i zgody osoby to jest poważny temat etyczny i nie mówię tego żeby cię odstraszać. Pytanie nie brzmi czy zadziała, tylko czy powinnaś. Co się dzieje w tej sytuacji rodzinnej, jeśli możesz powiedzieć tyle żebym mogła w ogóle ocenić o czym mówimy?
No właśnie, bo tu wychodzi cały problem z transmisją zdalną. Jak coś działa bez zgody, to jest to ingerencja w czyjąś wolę. Ja wiem że intencja może być dobra, ale energetycznie to nie jest takie proste. Zresztą karma wraca.
@Kasandra77 Bardzo dziękuję że pytasz, naprawdę. Chodzi o brata, który ma ciężki czas, ale zamknął się w sobie i nie chce żadnej pomocy. Nie leczenia, nic. Rodzina jest bezradna. Nie myślałam o tym żeby coś narzucać, bardziej żeby wysłać jakąś dobrą energię, spokój, żeby mu ulżyło. Ale może to też jest przekroczenie granicy?
@Dzidka.2 To jest inna rozmowa niż ingerencja. Wysyłanie spokoju do kogoś bez intencji zmieniania jego decyzji, to wiele podejść traktuje inaczej niż pełną sesję leczniczą. Ale nadal bym powiedziała żebyś była ostrożna z tym co dokładnie intencjonujesz. Czy masz jakieś doświadczenie z wysyłaniem energii, czy to byłoby pierwszy raz?
To ważne rozróżnienie które robi Kasandra77 i myślę że dotyczy też tego wątku szerzej. Halny77, właśnie o to mi chodziło kiedy pytałem o efekty fizyczne. Jeśli transmisja dociera do osób bez ich zgody jak sugeruje przypadek Emi_94, to jest pytanie czy to jest ta sama energia co w sesji kierowanej, czy coś zupełnie innego.
Słuszna uwaga. Sam nie wiem jak to interpretować. Moja sesja była z konkretnym terapeutą i konkretną intencją dla mnie. Żeby do Emi_94 dotarło cokolwiek, musiałoby się rozchodzić szerzej niż chciałem. Albo jej przypadek jest niezależny i tylko datowo się pokrywa. Emi_94 wróciła z tym dzienniczkiem?
Właśnie sprawdziłam. Środa wieczór, wpis mam krótki, napisałam tylko tyle że miałam niespokojne sny i obudziłam się z uczuciem ciężaru na piersi. Kamienie były rano następnego dnia. Nie napisałam wtedy nic o spirali, bo jeszcze nie wiedziałam o tym wątku. Sama nie wiem co z tym zrobić.
@Emi_94 Ciężar na piersi tej samej nocy co sesja Halny77 i rano kamienie ułożone inaczej, to jest naprawdę trudne do zignorowania jako zbieżność. Merkury w napiętym aspekcie do Saturna akurat w tym czasie wspiera takie przejścia przez blokady, i klatka piersiowa w astrologii to Leo, to jest serce, czwarta i piąta czakra. Nie wiem czy to coś zmienia dla ciebie, ale astrologicznie ta data jest ciekawa.
@Emi_94 Ale poczekaj, ciężar na piersi i niespokojne sny to całkiem popularne doświadczenie. Czy masz takie wpisy też w inne środy albo w inne tygodnie bez związku z sesjami? Bo jeśli tak, to ta data nic nie udowadnia.
@Zanetka81 Dobre pytanie, musiałabym sprawdzić dokładnie. Niespokojne sny mam regularnie, to prawda. Ale wpis o ciężarze na piersi jest rzadszy, chyba trzy albo cztery razy w całym dzienniku. Nie powiem że to niemożliwe że to zbieżność, bo nie jestem pewna.
Wracam do pytania Dzidki bo mi nie daje spokoju. W tarocie jest coś takiego jak ciągnięcie karty dla kogoś z intencją życzliwości, nie wpływania na jego decyzje tylko zobaczenia co mu służy. Czy w bioenergoterapii jest coś podobnego, jakiś rodzaj transmisji która jest neutralna i nie naruszająca? Bo to by zmieniało odpowiedź dla niej.
@Lilka87 W magii jest coś takiego jak „wysłanie białego światła” i teoretycznie to nie powinna być ingerencja bo odbiorca może to przyjąć albo nie. Przynajmniej tak mi to tłumaczono. Ale nie wiem czy bioenergoterapia ma taki podział, to już inna szkoła myślenia.
W runach Laguz wiąże się z przepływem, z czymś co idzie ale nie wymusza kierunku. Używa się jej przy intencjach życzliwości właśnie dlatego, że symbolizuje wodę która dostosowuje się do naczynia. Może to nie odpowiada bezpośrednio na pytanie Dzidki, ale jeśli szukasz czegoś co możesz zrobić bez przekraczania granic brata, ta runa jest stosowana jako towarzysząca a nie kierunkująca.
@Filomena_67 Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, sama też to czytam i myślę że to piękne rozróżnienie. Ale mam pytanie, skoro jesteśmy przy tym, jak w ogóle terapeuta lub osoba wysyłająca wie że energia dotarła? Czy jest jakiś sygnał zwrotny który czuje nadawca? Halny77, czy twój terapeuta mówił coś na ten temat?
Mówił że czuje coś w dłoniach, zmianę oporu albo temperatury, ale zastrzegał że to subiektywne. Nie twierdził że to pewny dowód dotarcia. Był dość ostrożny w słowach, co akurat ceniłem. Nie obiecywał efektów, mówił że sprawdzimy co będzie.
To co opisuje Halny77 o sygnale w dłoniach, w numerologii dłonie mają liczbę wiążącą się z wymianą, nie jednostronnym przepływem. Ale to odejście od tematu. Bardziej mnie interesuje co dzieje się po stronie odbiorcy, Halny77, czy terapeuta mówił żebyś coś konkretnego robił podczas sesji albo po niej? Czy fiszki i drgania to były rzeczy których się spodziewał?
@Michasia99 Mówił żebym przez kilka dni obserwował ciało i sny, ale fiszek nie wspominał. Kiedy mu powiedziałem o układzie fiszek, to milczał przez chwilę i powiedział że „pole znalazło swój wyraz”. Nie rozwijał. Nie wiem czy to coś konkretnego znaczy czy tylko ładna fraza.
Pole znalazło swój wyraz, to jest akurat termin który ma znaczenie w podejściach opartych na morficznym rezonansie. Nie mówię że to prawda absolutna, ale to nie jest pusta fraza. Pytanie jest inne, czy ten terapeuta ma jakieś konkretne szkolenie które by to osadzało, czy to jego własny język. Wiesz skąd pochodzi jego podejście?
@Slawek83 Właśnie chciałam zapytać coś podobnego. Bo w tym wątku dużo się mówi o efektach, ale bardzo mało o tym kim jest terapeuta Halny77 i jaka jest jego metoda. To chyba kluczowe zanim zaczniemy interpretować fiszki, drgania i sny jako efekty transmisji. Nie mówię że to fałsz, tylko że bez tego kontekstu trudno cokolwiek ocenić.
@Darka Masz rację i powinienem był to opisać wcześniej. Terapeuta ma szkolenie w reiki i w czymś co nazywa biodynamiką pola, mówił że to łączy kilka podejść. Działa od kilkunastu lat, znam go przez osobę z rodziny. Nie jest anonimem z internetu, ale rozumiem że to nadal nie jest weryfikacja metody jako takiej.
Reiki i biodynamika pola, to już coś. Chociaż ta biodynamika pola to termin który różne osoby stosują różnie i nie mam pewności co dokładnie oznacza w tym przypadku. Halny77, czy terapeuta mówił coś więcej o tym jak to łączy te dwa podejścia? Bo reiki ma dość konkretny protokół, a „biodynamika pola” może oznaczać dosłownie wszystko.
Nie pytałem go o szczegóły metodologiczne, to uczciwa uwaga. Mówił ogólnie o pracy z polem morficznym i o tym że reiki daje bazę, a biodynamika pozwala mu słuchać pola zamiast tylko „nadawać”. Tyle zapamiętałem. Nie byłem na sesji żeby go egzaminować, byłem żeby sprawdzić co poczuję.
Słuchanie pola zamiast nadawania, to jest akurat interesujące rozróżnienie. W podejściach czakrowych mówimy podobnie o trybie recepcji versus projekcji. Pytanie czy ten terapeuta rozróżnia te tryby świadomie i metodycznie, czy to tylko metafora którą stosuje w opisie. Czy cokolwiek z sesji wyglądało na świadomy protokół, a nie intuicję?
@Slawek83 Trudno powiedzieć z zewnątrz. Miał pewien rytuał na początku, milczenie, kilka oddechów, powiedział żebym też się skupił na oddechu. Potem przez jakieś dwadzieścia minut nic nie mówił. Na koniec krótko opisał co czuł. To wyglądało na strukturę, ale czy to protokół czy nawyk, nie wiem.
A czy to że terapeuta nic nie mówił przez dwadzieścia minut mogło być po prostu medytacją z jego strony, a efekty które opisujesz to twoje własne? Serio pytam, nie złośliwie. Bo placebo też działa i nie ma powodu go lekceważyć.
@Zanetka81 Ale właśnie to jest trudne do rozdzielenia, prawda? Jeśli twoje ciało reaguje, to czy ważne jest skąd impuls przyszedł? Choć rozumiem że z naukowego punktu widzenia to robi różnicę. Halny77, jak ty to czujesz, czy miałeś wrażenie że coś do ciebie dociera z zewnątrz, czy raczej coś się otwierało od środka?
Bardziej od środka. Żadnego wyraźnego uderzenia z zewnątrz, raczej stopniowe rozluźnienie które zacząłem od klatki piersiowej w dół. Dlatego pytanie Zanetki jest uczciwe. Nie mam pewności co było przyczyną.
Ja z kolei miałam to odwrotnie, u mnie ciężar był na klatce piersiowej, a nie rozluźnienie. Czyli jeśli to ta sama sesja to reagowałyśmy zupełnie inaczej. Albo to dwie różne rzeczy. Albo ciało każdego inaczej przetwarza ten sam impuls. Sama nie wiem co z tym zrobić.
@Emi_94 Różne reakcje na ten sam przekaz energetyczny są jak najbardziej możliwe, szczególnie jeśli Saturn u ciebie aktualnie przechodzi przez inne pole niż u Halny77. Ale i bez astrologii, każde ciało ma inne miejsca gdzie trzyma napięcie. Klatka piersiowa u ciebie, rozluźnienie klatki u niego, to może być ten sam węzeł widziany z różnych stron.
@Emilka54 No ale to jest trochę zbyt elastyczna teoria. Jak każda reakcja i jej brak mogą pasować do „transmisja dotarła”, to jak w ogóle można powiedzieć że nie dotarła? Nie mówię że nic nie zaszło, mówię że taki argument jest nie do obalenia i to mnie niepokoi.
@Zbych62 Masz rację i to jest dokładnie ten problem który mam z częścią podejść energetycznych. W tarocie przynajmniej masz kartę którą możesz pokazać i zapytać dlaczego tak a nie inaczej. Tu co jest punktem oparcia? Samo doświadczenie, które jest subiektywne.
To jest pytanie które wraca w tej dyskusji i nikt nie dał na nie satysfakcjonującej odpowiedzi. Ale chcę dodać jedno, subiektywność doświadczenia nie równa się jego nieistnieniu. Problem polega na czym innym, na tym że nie mamy dobrego języka do opisu tego co zaszło i że za łatwo przykładamy gotowe ramy interpretacyjne do czegoś co może być prostsze albo bardziej złożone niż te ramy zakładają.
@Kasandra77 To prawda, ale właśnie dlatego mnie interesuje ta kwestia fiszek. Bo to jest coś zewnętrznego, fizycznego, nie tylko subiektywne odczucie. Halny77, wróćmy do tego bo myślę że to jest najciekawszy punkt tego wątku. Czy fiszki były na biurku w nocy kiedy spałeś, czy w innym pomieszczeniu?
@Michasia99 Na biurku, w pokoju gdzie śpię. Były w luźnym stosie kiedy zasypiałem, rano leżały w wyraźnym układzie. Nie liniowym, bardziej takim rozchodzącym się od centrum. Nie potrafiłem powiedzieć czy to spirala czy promienie, ale coś było, to nie był przypadkowy rozsyp.
Centralny punkt z rozchodzącymi się od niego elementami, to w runach odpowiadałoby Sowulo albo Dagaz w rozszerzeniu. Oba wiążą się z przebudzeniem i integracją, z czymś co wyłania się z centrum na zewnątrz. Nie mówię że to runa „ułożyła” fiszki, ale symbolika jest spójna z tym co Halny77 opisuje jako efekt sesji.
A czy ktoś rozważał że fiszki mogły się po prostu przesunąć w nocy od ruchu powietrza albo drgań podłogi? Mieszkam przy ulicy i u mnie kartki czasem leżą inaczej rano niż wieczorem. Pytam serio, bo zanim to pójdzie w interpretację symboli, to warto wykluczyć fizyczne przyczyny.
@Kryska Sam miałem taką myśl. Fiszki to dość lekkie przedmioty i jeśli okno było uchylone albo ktoś chodził korytarzem, mogły się przestawić. Halny77, czy to jest realne w twoim mieszkaniu? Nie podważam doświadczenia, ale to uczciwe pytanie.
@Zbych62 Okno było zamknięte, to wiem na pewno bo śpię przy zamkniętym. Ale drgania podłogi, nie wykluczam. Mieszkam na pierwszym piętrze. Powiem tyle, układ był na tyle regularny że mi nie przyszło do głowy żeby to przypisać przypadkowi, ale nie wiem czy moja ocena regularności jest tu obiektywna.
Przeczytałam tę całą dyskusję o fiszkach i wróciłam myślami do mojej sytuacji z bratem. Właśnie to mnie niepokoi w zdalnym uzdrawianiu, że nie wiadomo co dotarło, do kogo i jak. Kasandra77, jeśli wysyłam spokój z intencją życzliwości i brat tego nie chce, czy coś się zmienia po jego stronie nawet jeśli nie prosi? Bardzo chcę zrozumieć to zanim cokolwiek zrobię.
@Dzidka.2 To jest pytanie na które nie ma jednej odpowiedzi w tym środowisku i każdy kto mówi inaczej upraszcza. Część podejść mówi że energia życzliwości jest jak światło, ktoś może zasłonić okno i jej nie przyjąć. Inne mówią że samo wysłanie zmienia pole wokół osoby. Nie wiem które jest prawdziwe. Wiem natomiast że twoja intencja dla brata jest czysta i to ma znaczenie dla ciebie, niezależnie od tego co dotrze do niego.
To co Kasandra77 napisała o wysyłaniu i wolnej woli to mnie uderzyło. Bo numerologicznie patrząc, jeśli ktoś jest w cyklu dziewiątki, to jest w fazie domykania i oporu wobec nowego. Żadna energia z zewnątrz nie przebije się przez taki cykl jeśli on sam tego nie chce. Dzidka.2, kiedy to było z bratem, czy wiesz w którym roku on jest numerologicznie?
@Michasia99 Szczerze to nie wiem co to znaczy być w roku numerologicznym, nie orientuję się w tym. Ale dziękuję że pytasz, to brzmi jakby mogło coś wyjaśniać. Czy mogłabyś powiedzieć jak to obliczyć? I czy to naprawdę wpływa na to czy energia może dotrzeć?
Wróćmy na chwilę do fiszek, bo to mnie nie opuszcza. Halny77, powiedziałeś że układ był rozchodzący się od centrum. Czy ten środek był pusty, czy leżała tam jakaś konkretna kartka?
@Slawek83 Dobra obserwacja. W środku była jedna fiszka, odwrócona. Nie sprawdziłem co na niej napisane zanim to wszystko dotarło do mnie jako znaczące, więc odwróciłem ją dopiero po tym jak sfotografowałem układ. Była pusta. Używałem jej jako separatora między partiami materiału.
Pusta kartka w centrum układu to jest akurat symbolicznie bardzo wymowne. W runach pusta przestrzeń to Wyrd, nieznane, to co nie ma jeszcze formy. Ale nie chcę za bardzo nadbudowywać interpretacji bo wiem że Zbych62 ma rację że zbyt łatwo wszystko dopasowujemy. Halny77, jak ty to odebrałeś kiedy zobaczyłeś że środek jest pusty?
@Filomena_67 Szczerze? Poczułem coś w stylu ulgi. Nie wiem czemu. Jakby pusta kartka była bardziej odpowiednia niż gdyby była tam jakaś treść. Ale to może być projekcja, sam nie wiem.
Ulga przy pustej kartce to interesujące, bo to jest akurat reakcja której bym się nie spodziewał. Większość ludzi by się rozczarowała że nie ma jakiegoś konkretnego znaku. To że poczułeś ulgę sugeruje że może podświadomie nie chciałeś żeby to było zbyt jednoznaczne?
@Zbych62 Albo że pusta kartka jest faktycznie komunikatem. Nie wszystkie przekazy energetyczne przychodzą w treści, czasem forma jest przekazem. Otwartość, przestrzeń, brak instrukcji. W wróżbach zdarza mi się ciągnąć kartę i czuć że to ona mówi że pytanie jest przedwczesne. Może to podobna sytuacja.
@Kasandra77 To akurat znam z tarota, jak wyciągnęłam kiedyś samych dworzan w rozkładzie na decyzję i żadna figura wyraźnie nie dominowała, to poczułam że rozkład mówi „poczekaj, ruch należy do kogoś innego”. Ale tam mam karty jako punkt wyjścia do interpretacji. W fiszkach nie ma tego punktu zaczepu, więc jak to odróżnić od szumu?
A mnie zastanawia czy ta sesja zdalna w ogóle mogła mieć związek z fiszkami, czy to dwie osobne rzeczy które się zbiegły. Bo jeśli była sesja wieczorem i fiszki rano, to ile czasu minęło między jednym a drugim?
@Emi_94 Kilka godzin, zasnąłem może godzinę po sesji. Nie wiem czy to robi różnicę, ale nie zasypiałem od razu, leżałem jakiś czas. Biurko jest dwa metry od łóżka.
@Halny77 a czy w trakcie tego leżenia cokolwiek czułeś? Jakieś mrowienie, ciepło, coś przy dłoniach albo głowie? Pytam bo przy zjawiskach w otoczeniu często jest jakiś sygnał w ciele który go poprzedza i ludzie go nie zauważają bo nie wiedzą na co zwracać uwagę.
@Kaplanka Nie pamiętam nic specyficznego. Byłem zmęczony, zasypiałem dość szybko jak na mnie. Nie miałem żadnych snów które pamiętam, co też jest trochę niezwykłe bo zazwyczaj coś mi zostaje.
Brak snu który pamiętasz to jest akurat coś o czym czytałam. Podobno kiedy przetwarzamy coś intensywnego na poziomie energetycznym, sen jest głębszy i nie ma snów które docierają do pamięci. Nie wiem czy to prawda, ale to co opisujesz pasuje do tego wzorca. Chociaż mogę się mylić.
@Emi_94 Ale to też pasuje do zwykłego zmęczenia, nie? Jak ktoś jest bardzo zmęczony to też śpi głębiej i nie pamięta snów. Nie twierdzę że tak było, tylko że to nie jest dowód na nic konkretnego.
@Zanetka81 Masz rację że to niespecyficzne, ale tutaj chodzi o zbieg kilku rzeczy naraz, sesja, fiszki, brak snów, to poczucie ulgi. Każde z osobna nic nie znaczy, ale razem tworzy jakiś obraz. Albo nie tworzy i to pareidolia, ale przynajmniej warto to złożyć razem i popatrzeć.
Przy okazji tej rozmowy zastanawiam się nad czymś co dotyczy samej transmisji na odległość. Jeśli terapeuta nie wiedział o fiszkach, a układ i tak się pojawił, to co to mówi o kierunku przepływu? Czy to może oznaczać że energia nie szła od terapeuty do Halny77, tylko coś w jego polu zaczęło się porządkować samo?
@Emilka54 To jest pytanie które mnie też trafia. W modelu czakrowym mówimy o tym że terapeuta pełni rolę stabilizatora częstotliwości, a nie źródła energii. Czyli jego pole może tworzyć warunki, ale ruch pochodzi z pola pacjenta. Fiszki mogłyby być zewnętrzną manifestacją wewnętrznego porządkowania. Ale to spekulacja, nie mam na to żadnego twardego oparcia.
@Slawek83 Okej ale jak to się ma do zdalnego uzdrawiania w ogóle, bo teraz mam wrażenie że mówisz że terapeuta właściwie nic nie robi, tylko jest obecny? Bo wtedy po co płacić za sesję, skoro wystarczy się skupić samemu?
@Zbych62 Niezłe pytanie, chociaż trochę przekręcasz to co Slawek83 powiedział. Stabilizacja częstotliwości to nie jest nic. Spróbuj medytować sam kiedy jesteś w silnym lęku, a potem spróbuj w obecności kogoś kto jest spokojny. Różnica jest realna nawet bez żadnej ezoteryki. Czy to energia, czy synchronizacja układu nerwowego przez mikroskopijne sygnały, efekt może być ten sam.
@Kasandra77 No dobra, różnica jest realna, to przyznam. Ale właśnie dlatego pytam, bo jak mówimy o stabilizacji częstotliwości to to brzmi jak coś co można zrobić przez telefon, przez list, przez zdjęcie. Gdzie jest granica? Czy terapeuta który śpi podczas sesji zdalnej też stabilizuje? Bo jeśli to nie wymaga aktywnej intencji to po co w ogóle umawiać konkretną godzinę?
@Zbych62 A właśnie że wymaga. I tu wychodzi różnica między obecnością a biernym istnieniem w przestrzeni. Intencja ustawiona w konkretnym czasie to nie jest to samo co ogólna dobra wola. Ale to twoje pytanie o śpiącego terapeutę jest szczerze mówiąc niezłe, bo znam przypadki pracy przez sen, świadome wejście w stan hypnagogiczny przed pracą. Tylko że to też jest aktywność, tylko innego rodzaju.
@Kasandra77 Rano, zaraz po przebudzeniu. Sesja była wieczorem, spałem, rano fiszki tak leżały. Nie ma mowy żebym je przestawił przez sen, bo biurko jest po drugiej stronie pokoju.
