Chciałam założyć temat bo widzę że nie ma tu jeszcze nic o regeneracji pola energetycznego i myślę że to jeden z ważniejszych tematów jeśli chodzi o pracę z energią. Mam na myśli konkretnie sytuacje kiedy ktoś jest po długiej chorobie, operacji albo po jakimś silnym stresie i pole jest dosłownie podziurawione albo skurczone. Bioenergoterapia może tu zdziałać naprawdę dużo, ale trzeba wiedzieć co się robi. Co wy w takich sytuacjach stosujecie? Nakładanie rąk, skanowanie, może coś innego?
O, wlasnie szukałam czegos takiego! Mam pytanie od razu bo jestem dosc nowa w tym wszystkim - jak w ogole rozpoznać ze pole jest „podziurawione” jak to napisałaś? Czujesz to rękoma? Bo ja próbowałam raz coś wyczuc nad sobą i nic szczegolnego nie poczulam, chyba ze robiłam cos źle
Tu bym poparła Majką co do temperatur. Ja sama zaczęłam od bardzo prostych ćwiczeń, robiłam dłonie naprzeciwko siebie i czekałam na ciepło. Potem powoli przesuwałam je nad ciałem drugiej osoby. Ale mam pytanie - czy przy regeneracji pola po chorobie jest jakaś kolejność?? Tzn. czy zaczynacie od czakry podstawowej, od górnych, czy po prostu tam gdzie czujecie największą lukę?
Kolejność ma ogromne znaczenie. Zawsze zaczynam od dołu, od czakry korzenia bo to stabilizuje całe pole przed dalszą pracą. Jeśli zaczniesz od góry to możesz komuś namieszać, energia nie ma gdzie „zejść”. Tak przynajmniej mnie uczono i sama to potwierdzam praktyką.
Hm, ale skąd ta pewność że energia „schodzi” akurat z góry na dół? Czytałam różne opracowania i są szkoły które mówią odwrotnie, albo że to zależy od konkretnej osoby i sytuacji. Skąd wiadomo która kolejność jest właściwa w danym przypadku?
Przepraszam ale chcę zapytać wprost - czy ktoś ma jakieś realne,sprawdzalne dowody że to wogóle działa? Że pole się „regeneruje”? Rozumiem że są odczucia i subiektywne wrażenia, ale to jest jednak inne forum i chyba możemy sobie zadać to pytanie. Nie mówię że to nieprawda, pytam serio.
A czy to prawda że po poważnej operacji pole energetyczne jest na długo osłabione i że sam organizm bez pomocy nie jest w stanie go odbudować? Słyszałam że tak jest i że właśnie wtedy bioenergoterapia jest najbardziej potrzebna.
Sliwowa, ostrożnie z takimi kategoriycznymi stwierdzeniami. To zależy od bardzo wielu rzeczy - od rodzaju operacji, od psychiki człowieka, od jego ogólnej kondycji energetycznej wcześniej. Mam znajomą która po ciężkiej operacji doszła do siebie bez żadnej terapii energetycznej i świetnie, a inna po drobiazgu potrzebowała dużo wsparcia. Ludzie są różni.
ja tam nie rozumiem wszystkiego co piszecie ale mam pytanko - czy można robic ta bioenergoterapie samemu na sobie, czy to musi byc ktos drugi? Bo nie mam w pobliżu nikogo kto to robi a chcialabym sprobowac po tym jak miałam anginę i czuję sie jakoś taka bez energii od tamtej pory, dosłownie cały czas chce mi sie spac
pola65, tak, samodzielna praca jest możliwa, tylko trudniejsza bo nie widzisz własnego pola i musisz polegać tylko na czuciu. Podstawowe ćwiczenia jak oddech połączony z intencją przekazania sobie energii ziemi czy słońca działają. Ale przy takich długotrwałych problemach jak opisujesz naprawdę radzę szukać kogoś z doświadczeniem, chociażby na jedno spotkanie żeby zobaczyć gdzie leży problem.
Wczytuję się w ten wątek i trochę się gubię bo nie wiem od czego właściwie zacząć. Mam wrażenie że każdy mówi trochę co innego. Czy jest jakiś jeden prosty sposób żeby zacząć pracować z własnym polem, coś co na pewno nie zaszkodzi? trochę się boję że zrobię coś źle…
Dobra, przyjmuję tę odpowiedź Majko, rozumiem logikę. Mam jednak kolejne pytanie do wszystkich - jak długo trwa taka regeneracja pola? Mówię o kimś po naprawdę ciężkiej chorobie, powiedzmy kilkumiesięczna hospitalizacja. Czy to tygodnie, miesiące, więcej?
Czas zależy od głębokości uszkodzenia i od zaangażowania samego uzdrawianego. Byłam przy pracy z kilkoma osobami po bardzo ciężkich przejściach i nie ma jednej reguły. Pole może zacząć wyglądać lepiej po kilku sesjach, ale pełna stabilizacja to często kilka miesięcy regularnej pracy. I co ważne, sam zabieg to nie wszystko, osoba musi też od swojej strony coś robić, chociażby nie blokować procesu własnym strachem czy oporem.
Właśnie, a kamienie mogą tu bardzo wspierać ten proces. Czarny turmalin na uziemienie, ametyst do oczyszczania, a do regeneracji samego pola świetnie sprawdza się labradoryt. Nosiłam labradoryt przy sobie cały czas kiedy byłam wyczerpana i różnica była wyraźna już po tygodniu.
Dziewanna, labradoryt to kamień ochronny, nie stricte regeneracyjny. Nie mieszajmy pojęć bo to potem dezorientuje osoby które dopiero zaczynają. Do regeneracji pola lepiej nadają się inne kamienie, chociażby kwarc różowy albo seledyn. Labradoryt robi swoje ale głównie jako tarcza, nie jako zasilacz.
Dziewanna, rozumiem że chcesz pomóc, ale mieszanie funkcji kamieni nie służy nikomu. Labradoryt to osłona pola przed wpływami zewnętrznymi, nie regeneracja samej struktury. To ważna różnica, szczególnie przy pracy pooperacyjnej gdzie pole jest fizycznie „podziurawione”, nie tylko narażone na zakłócenia.
Hm, a mogę zapytać - czy przy tej samodzielnej pracy o której pisała Majka01 wcześniej, te ćwiczenia z oddechem i intencją, da się w ogóle samemu ocenić czy coś robimy dobrze? Bo ja próbowałam to co Urszulka opisała z tym uziemieniem i stopy mi trochę pulsowały ale nie wiem czy to był efekt czy po prostu mi nogi odcięło bo siedziałam bez ruchu 🙂
Jeszcze słowo co do tego co Blanka mówiła o czasie regeneracji, kilka miesięcy to dużo. Mam pytanie - czy w takim razie sesje powinny być codziennie czy raz w tygodniu? Bo słyszałam że za często to też może zaszkodzić że pole potrzebuje czasu żeby „przetrawić” energię
Oj chodzi mi po głowie pytanie do Blanki albo do kogokolwiek kto ma doświadczenie - skoro pole może być „przeciążone” zbyt częstą pracą, to jak to się ma do codziennej medytacji i ćwiczeń energetycznych które wiele osób tu poleca na własną rękę? To nie jest sprzeczne?
Kanimir, to jest faktycznie ważne rozróżnienie. Codzienna medytacja to raczej delikatne podtrzymywanie własnego pola, trochę jak regularne mycie. Głęboka sesja bioenergetyczna to już poważna ingerencja, bardziej jak zabieg. Porównanie trochę uproszczone ale oddaje sens.
aha, czyli te ćwiczenia codzienne sa bezpieczne ale gleboka praca z terapeuta to jednak cos innego? to ma sens. A jak ktoś robi sesje sam na sobie to jest bliżej medytacji czy bliżej tego zabiegu? bo sama nie wiem jak mocno „wchodze” jak to robię
wtrącę się bo mnie to ciekawi od strony czakr - mówiliście o kolejności pracy od dołu do góry, ale czy przy regeneracji po chorobie nie powinno się zaczynać od czakry która była „w centrum” choroby? Znaczy jeśli ktoś miał np. operację serca to może czakra serca jest priorytetem?
Ulka, ale czy to jest „zawsze” czy raczej „zazwyczaj”? Znam podejście które mówi że przy nagłych stanach emocjonalnych wchodzi się od serca właśnie, żeby dać człowiekowi oddech zanim cokolwiek innego. Nie mówię że twoja szkoła się myli, ale „zawsze” to duże słowo.
ciekawe, bo w tej dyskusji o kolejności nikt nie odpowiedział na moje wcześniejsze pytanie - skąd w ogóle wiemy w którą stronę energia „płynie”? To że ktoś kogoś uczył że z dołu do góry nie znaczy że tak jest. Różne tradycje mówią różnie, chińska medycyna mówi jeszcze inaczej. Czy ktoś to kiedyś faktycznie sprawdził czy powtarzamy za sobą wzajemnie?
Wierzbinka, to jest uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Pracując latami z polami obserwuję pewne regularności które zgadzają się z tym co opisuje tradycja w której pracuję. Ale nie powiem ci że mam na to dowód naukowy. Mam doświadczenie i obserwacje, to wszystko co mogę zaoferować.
czytam ten watek od jakiegos czasu i mam pytanie moze glupawe ale - czy te uszkodzenia pola po chorobie sa widoczne dla kazdego bioenergoterapeuty czy trzeba miec specjalny „wzrok”? bo czytam ze jedni widza aure inni czuja dlonmi i nie wiem czy to nie sa rozne rzeczy w ogole
o rety, nie wiedziałam ze az tyle jest do tego. ja mysłam ze po prostu przykladas rece i juz 😀 a tu tyle zasad i kolejnosci i czakr. troche mnie to przytłacza szczerze mowiac. mam pytanko - czy jak sie nie zna zadnej teorii ale ma sie dobre checi to moze tez choc troche to dzialac?
