byłem u Bąka jakiś czas temu i generalnie jestem ciekaw czy inni mieli podobne doświadczenia 🙂 czy komuś faktycznie pomógł? warto w ogóle się tam wybierać?
chcę wam opowiedzieć coś niesamowitego bo to naprawdę historia która zmienia sposób myślenia o takich rzeczach...
Pan Ryszard uzdrowił mojego męża z marskości wątroby. serio, lekarze w Wiedniu dawali mu dosłownie 2, może 3 miesiące życia. był na liście do przeszczepu wątroby, jeśli w ogóle doczeka. straszne to było.
dowiedziałam się o panu Ryszardzie od znajomej, która pracowała jako kelnerka w hotelu Kasprowy w Zakopanem. i wiecie co, pojechałam, a potem jeździlismy do niego regularnie, co miesiąc, przez cały rok. w drodze powrotnej do Wiednia mąż za każdym razem spał przez całą podróż, dosłownie przez cały czas.
a lekarze? nie dowierzali własnym oczom. badali go, oglądali wyniki i pytali co on właściwie robi, że jest coraz lepiej. no i w koncu skreślili go z listy oczekujących na przeszczep 🙂 z 11 leków które brał, przez jakiś czas przyjmował już tylko hepamertz jako wsparcie dla wątroby, i tyle.
dzisiaj mąż jest zdrowym człowiekiem, żadnej specjalnej diety, je co chce, chodzi tylko na kontrolne badania od czasu do czasu i wszystko jest ok. jestem panu Ryszardowi niezmiernie wdzięczna za to że uratował mi męża
Czy warto jechać do Ryszarda Bąka? Odpowiem bez chwili wahania: TAK, zdecydowanie tak!
Trafiłam na opinie o nim kiedy szukałam najlepszego bioenergoterapeuta w Polsce. Wtedy nie miał jeszcze swojej strony, ale fama o nim krążyła już od dwudziestu lat, tak na marginesie 🙂 Nie będę się tu rozpisywać co mi dolegało, bo to długa i zawiła historia, powiem tylko tyle że miałam ogromne problemy z szalejącym hormonem wzrostu. Czułam się jakbym umierała, i to przez ładnych kilka lat. Wyrzuciłam kupę pieniędzy i nerwów na wizyty u różnych lekarzy, na badania, a i tak stwierdzono że moja dolegliwość jest jeszcze w stadium które nie kwalifikuje się do leczenia farmakologicznego. No to intuicyjnie skierowałam się ku bioenergoterapii.
Jeżdziłam do Pana Bąka przez ponad dwa lata, co dwa miesiące, i w koncu postawił mnie na nogi. Naprawdę! Ta dolegliwość towarzyszyła mi przez ponad połowę mojego życia, mam teraz 68 lat, więc rozumiecie sami jak wielka to była zmiana. Od ponad półtora roku nie byłam na żadnej wizycie i czuję się wciąż doskonale. Ciało i umysł w znakomitej formie, jakbym miała znowu dwadzieścia lat, serio nie żartuję 🙂
Jedna ważna rzecz: bądźcie przygotowani na to że czasem może nastąpić krótkie pogorszenie albo nawrót dolegliwości, nawet po roku leczenia, tak było w moim przypadku. Nasze ciało jest krnąbrne i nie poddaje się zmianom tak łatwo. Ja wiedziałam że to moja ostatnia deska ratunku i wierzyłam mocno w poprawę... i w końcu ta poprawa nadeszła.
Pan Bąk to postać bardzo „kolorowa” 😉 Ale jedno wiem na pewno: ma nie tylko wielką moc uzdrawiania, ale i wielkie serce. Jeśli macie problemy ze zdrowiem to jedźcie, przekonacie się sami!
no, mogę tyle powiedzieć że moja rodzina kilka razy jeździła do tego Pana Ryszarda... i powiem szczerze, że efekty były. nie wiem jak to dokładnie działa, ta cała bioenergoterapia, ale cos tam chyba jest skoro nam pomagało
no właśnie... jakby naprawdę miał ten dar od Boga to by leczył za darmo, a wdzięczni ludzie sami by mu dawali coś z siebie. a tak to chorzy, którzy nie mają już wiele do stracenia, chwytają się każdej szansy i ten pan po prostu to wykorzystuje 🙁
jeździła do niego moja mama (niestety już odeszła) i sekretarka mojego wujka, też już nieżyjąca. jest też sporo zachwyconych jego „nadprzyrodzonymi zdolnościami” ale to są osoby które po prostu opłacił, żeby tak mówily, nie żadne cudowne uzdrowienia...
kto to w ogóle sprawdzał?
Pan Bąk to człowiek, do którego trafiasz kiedy już nie wiesz co robić i nie masz żadnych opcji. Ja byłam u niego gdy miałam 13 lat. Lekarze wypisali mnie ze szpitala bo zdiagnozowali chorobę, która zdarza się raz na 30 lat i na którą nie ma żadnego leku. Ważyłam wtedy 47 kg przy wzroście 176 cm, byłam totalnie wyczerpana i bardzo słaba.
Rodzice postanowili zabrać mnie do Bąka. Nie wiedzielismy właściwie nic na jego temat, po prostu chcieli spróbować czegokolwiek. Na początku po każdej wizycie czułam sie naprawdę źle, miałam rozwolnienie i gorączkę. Ale z każdą kolejną wizytą te dolegliwości trwały coraz krócej, aż po piątej wizycie w ogóle sie nie pojawiły.
Dziś mam 38 lat i jestem wdzięczna Bogu że postawił mi tego człowieka na drodze.
Dodam jeszcze że pan Bąk nie bierze stałej opłaty za wizyty. Można zostawić tyle ile sie chce, co łaska. Polecam spróbować 🙂
No ja powiem szczerze, że ten cały Rysiek to jeden wielki przewalacz jest...
