Witajcie! bardzo się cieszę że trafiłam na to forum, bo mam nadzieję że mi tutaj pomożecie remontujemy teraz dom i od samego początku czuć w nim jakąś dziwną, ciężką energię... wszystko idzie jak po grudzie, nic nie wychodzi tak jak powinno, dosłownie każdy krok do przodu to jakiś problem. mamy z mężem takie poczucie, że ktoś nam źle życzy albo po prostu nam zazdrości i to jakoś wpływa na tę atmosferę w domu.
Jestem tu zupełnie nowa i nie wiem jeszcze gdzie szukać, może ktoś podpowie mi gdzie mogłabym poczytać cos wiecej na ten temat? Bardzo bym prosiła o pomoc
szczerze to mnie bawi cała ta dyskusja... zdjęcie domu? serio? i co z nim zrobisz, będziesz odpędzał złą energię przez internet? 😀 to tak nie działa chyba nawet w teorii
Hej, chcę się podzielić swoją historią, bo może ktoś tutaj ma podobne doświadczenia.
Osiem lat temu kupiliśmy z mężem stary dom, zbudowany jeszcze w 1911 roku. Przed nami stał pusty przez siedem lat, a miał za sobą aż siedmiu właścicieli. Sąsiedzi od razu nam powiedzieli, że dom "wygania" lokatorów... ja się z tego wtedy śmiałam, ale żeby nie kusić losu, chodziłam po pokojach, dotykałam ścian i mówiłam mu głośno, że jest mój i że go nie opuszczę. Śmieszne, wiem 🙂
No i co? Po ośmiu latach mąż się wyprowadził do innej kobiety. Zostałam sama. I tu właśnie niektórzy pewnie od razu powiedzą: "no widzisz, dom przegonił!". Ale ja dobrze wiem, kto przegonił mojego męża, i to zdecydowanie nie były żadne złe energie w murach, tylko jak najbardziej żywa kobieta.
Wczoraj moja znajoma przywiozła do mnie bioenergoterapeutę, bo twierdziła, że u mnie źle sie czuje. Pan latał po domu z kulą na łańcuszku, robił zdjęcia, sprawdzał cebule, które wcześniej kazał mi wystawić. Cebule były czarne... ale serio, warzywo w normalnych warunkach czernieje, więc nie wiem czemu miało to być jakimś dowodem. Stwierdził, że dom jest przesiąknięty negatywną energią i że to, co powiedziałam kiedyś ścianom, sprawiło że stałam się częścią domu, a dom przez to przegonił mojego męża. No bez komentarza.
Kiedy zapytałam o cenę oczyszczenia, powiedział, że nie wie czy da rade, ale spróbuje i że zrobi to za darmo. Wiem, że cena pojawi sie po fakcie, nie jestem naiwna.
Dom jest chłodny i ciemny, bo w ogrodzie rosną wielkie stare drzewa, które zasłaniają słońce, a nie dlatego że straszy. Sama czuję się tu dobrze, to mój azyl, nikt tu nie widział żadnych duchów i nic złego sie nie dzieje. A tak na marginesie: wyjeżdżając od mnie ten pan uderzył samochodem w słupek przy bramie. Jego zdaniem winien był dom... moim zdaniem to zwykłe gapiostwo.
Przepraszam, ale na każdą z tych rzeczy jest normalne, racjonalne wytłumaczenie.
