Kolorowe zdjęcie z tęczową poświatą wokół głowy – fotografia aury od lat rozpala ciekawość na targach ezoterycznych i w gabinetach bioenergoterapii. Czy naprawdę można uchwycić na kliszy energetyczne pole człowieka, czy to tylko efektowna zabawa? Oto jak powstaje zdjęcie aury, skąd wzięła się aura kirlianowska i co tak naprawdę oznaczają kolory na fotografii.
Cały wpis dostępny tutaj: Fotografia aury – aura kirlianowska, kamera aury i znaczenie kolorów
Zawsze się zastanawiałam, czy te kolorowe zdjęcia aury z targów to coś prawdziwego, czy tylko ładny gadżet za 50 zł. Widziałam takie stoisko i miałam ochotę spróbować, ale bałam się, że to zwykły filtr na zdjęciu. Ktoś się orientuje, jak to właściwie działa?
No ja tam czytałem i napewno wiem, że Kirlian wynalazł tą fotografie już w XIX wieku, jeszcze przed wynalezieniem normalnego aparatu. I wogóle to fotografuje wprost dusze, conajmniej tak było w tej książce co miałem. Każdy telefon to dzisiaj potrafi, wystarczy wziąść aplikacje i pstryknąć.
Dobra, a jak już powstanie takie zdjęcie, to co oznaczają te kolory? To jest ta sama tabela co przy czytaniu aury na oko, czy coś zupełnie innego? Pytam, bo na jednym zdjęciu widziałem głównie zielony i niebieski i nie wiedziałem, czy to dobrze, czy źle.
Robiłam sobie takie zdjęcie na festiwalu ezoterycznym rok temu i wyszło mi dużo zieleni z domieszką różu. Akurat był to spokojny czas w moim życiu, więc poczułam, że pasuje. Zastanawiam się tylko, czy gdybym zrobiła je drugi raz tego samego dnia, wyszłoby to samo?
No właśnie u mnie na zdjęciu było conajmniej pięć kolorów, więc chyba mam pięć dusz w środku, hehe. I napewno da się z tego wyczytać każdą chorobe, bo znajomy tak miał wykryty problem z wątrobą zanim poszedł do lekarza. Takie zdjęcie jest wogóle lepsze niż badania.
Z mojego, bardziej tradycyjnego punktu widzenia, aurę i tak najlepiej czyta się dłonią i wyczuciem, latami ćwicząc percepcję. Kamera bywa ciekawym dodatkiem, ale nie zastąpi wprawy. Znam osoby pracujące z urządzeniami GDV Korotkowa, które podchodzą do tematu badawczo, choć nauka wciąż się z tym spiera. Sprzęt to narzędzie, nie skrót do wglądu.
Jeśli ktoś chce zrobić sobie takie zdjęcie z sensem, warto się do niego przygotować. Umyć i osuszyć dłonie, zdjąć pierścionki i metalowe bransoletki, chwilę spokojnie pooddychać. Dobry operator zwykle proponuje ujęcie przed i po krótkiej relaksacji, żeby było co porównać. Wtedy widać, że to raczej odczyt chwili niż niezmienny portret.
A orientujecie się, ile taka sesja kosztuje i gdzie w Polsce się ją robi? I czy dałoby się złożyć coś takiego samemu w domu, czy to już zabawa dla zaawansowanych?
Ja lubię łączyć takie zdjęcia z pracą z kamieniami. Robię ujęcie, potem trzymam przez chwilę ametyst albo różowy kwarc i robię drugie, żeby zobaczyć, czy coś się przesunęło. To bardziej zabawa i obserwacja własnych wrażeń niż twardy dowód, ale bywa naprawdę ciekawie. Każdy i tak interpretuje wynik po swojemu.
Podpowiem jeszcze jedno na koniec praktycznej części. Jeśli temat kogoś wciągnie, warto prowadzić mały dziennik takich zdjęć przez kilka miesięcy. Wtedy interpretuje się tendencje, a nie pojedynczą klatkę, i to daje znacznie więcej niż jedno zdjęcie z targów. Aura i tak zmienia się z dnia na dzień.
A tak z innej beczki, skoro fotografuje się aurę człowieka, to czy da się zrobić takie zdjęcie zwierzęciu albo roślinie? Widziałem gdzieś słynne zdjęcie kirlianowskie liścia i mnie to zaciekawiło. No i czy aurę miejsca, na przykład domu albo pokoju, też da się jakoś uchwycić?
