Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co mi nie daje spokoju. Kiedy na coś czekamy, naprawdę mocno czekamy, to jakby cały czas gdzieś wysyłamy energię. W tę stronę gdzie jest to czego czekamy. Nie wiem jak to lepiej opisać ale to jakby taki strumień, który przez nas przepływa i zamiast się zatrzymać w ciele, leci dalej w kierunku tego oczekiwanego zdarzenia. Ktoś to u siebie obserwował? Mam na myśli nie jakieś abstrakcyjne rozważania tylko konkretne doznania fizyczne bo ja na przykład mam takie napięcie w klatce piersiowej kiedy mocno na coś czekam.
Tak, to co opisujesz ma nazwę - energia antycypacji. W bioenergoterapii to jest coś bardzo realnego i dość dobrze poznanego. Chodzi o to ze nasze pole energetyczne jakby się „wychyla” w kierunku oczekiwanego zdarzenia. To napięcie w klatce piersiowej które czujesz to niemal podręcznikowy objaw - czwarta czakra angażuje się mocno kiedy oczekiwanie dotyczy czegoś emocjonalnie ważnego. Tylko że to wychylenie ma swoje konsekwencje, bo kiedy pole jest niesymetryczne, to człowiek zaczyna tracić energię szybciej niż normalnie. Dlatego długie czekanie tak bardzo wyczerpuje.
Ulcia zgadzam się co do czakry sercowej, ale chciałabym doprecyzować. To wychylanie pola to jedno, ale nie każde oczekiwanie działa tak samo. Inne jest czekanie pełne nadziei a inne czekanie pełne lęku że coś się nie wydarzy. W pierwszym przypadku energia faktycznie „leci do przodu”, w drugim bardziej się zapętla i blokuje w okolicach splotu słonecznego. Ktoś ma wrażenie jakby kamień w żołądku przy czekaniu? Bo to właśnie ta różnica.
ja mam ten kamien w zoladku CALY CZAS kiedy czekam na wiadomosc od kogos waznego 🙁 To znaczy ze moje czekanie jest z leku a nie z nadziei? Troche smutne jak tak to nazwac
To co opisujecie to jest głębszy temat niż się może wydawać. Energia oczekiwania jest jedną z najmocniejszych energii jakie człowiek produkuje, bo łączy w sobie wolę, emocje i wyobraźnię naraz. Trzy kanały jednocześnie. I ta energia naprawdę dociera. Nie mówię tu o jakimś magicznym wpływaniu na drugą osobę, tylko o tym ze nasze pole energetyczne wysyła sygnał który inne pola odbierają. Czy ktoś z was miał taką sytuację ze ktoś nagle zadzwonił albo napisał dokładnie w momencie gdy intensywnie o nim myśleliście?
A, tego to miałam tyle razy że przestałam się dziwić 😀 Ostatnio tak było z koleżanką z którą nie rozmawiałam chyba z rok. Pomyślałam o niej wieczorem, coś mi ją przypomniało, i następnego ranka rano mam sms. Oczywiście mąż mówi że to przypadek i statystyka, ale ja wiem co czułam tego wieczoru kiedy o niej myślałam. Było coś wyraźnego, jakby ciepło albo mrowienie po plecach.
Roksanka ale uczciwie trzeba przyznać ze mamy tendencję do zapamiętywania tych zdarzeń gdzie się „zgadło” i nie zapamiętujemy setek sytuacji gdy myśleliśmy o kimś i nic się nie wydarzyło. To się nazywa błąd potwierdzenia i naprawdę warto go brać pod uwagę zanim ogłosimy że energia dotarła.
Dobra, przyjmuję że doznanie było realne. Tylko czy to doznanie świadczy o przyczynie czy może po prostu twój układ nerwowy był wtedy pobudzony z jakiegoś innego powodu i mózg skonstruował odpowiedź „to musi być ona”? Nie mówię ze tak było, pytam czy rozważałaś taką opcję.
Lila mam pytanie z innej strony. Zakładam na chwilę ze masz rację i to nie jest transfer energii. To wytłumacz mi skąd to fizyczne poczucie wyczerpania po długim czekaniu na coś? Jak coś czekam to nie robię nic, siedzę, a jestem zmęczony bardziej niż po robocie. Jakoś ten „błąd potwierdzenia” tego nie tłumaczy.
Ciekawa wymiana zdań. Chce dorzucić konkretną obserwację z własnej pracy. Kiedy pracuję z osobami ktore sa w stanie długiego, chronicznego oczekiwania, widzę bardzo charakterystyczny wzorzec w polu: energia jest jakby rozciągnięta między ciałem a punktem gdzies poza ciałem. Człowiek jest doslownie „przy sobie” tylko częściowo. Pozostala czesc pola jest zaangażowana w to oczekiwanie. I tutaj Galaktyka dobrze rozroznila te dwa typy - nadzieja, i lęk tworzą naprawdę różne konfiguracje 😛
przepraszam że pytam ale jak się „widzi” pole energetyczne? serio pyta nie złośliwie, nie wiedziałam ze to mozliwe
jezynka, ja tez się niedawno o tym uczyłam i mnie zaskoczyło ze wogóle można to ćwiczyć. Nie myślałam ze to coś dostępnego dla normalnej osoby. Zaczęłam od prostych ćwiczeń z dłońmi i rzeczywiście coś czuję ale nie wiem czy to „prawdziwa” energia czy tylko moje wyobrażenie. Jak odróżnić?
Odkopię jeszcze raz tego co pisała Malachitka, bo to mnie bardzo uderzyło. Ten obraz rozciągniętego pola, gdzie człowiek jest tylko częściowo przy sobie. Ja to dokładnie tak czuję kiedy czekam na coś ważnego. Jakbym była tu i jednocześnie gdzieś tam, przy tym czego oczekuję. I co z tym robić? Czy w ogóle można tą energię jakoś cofnąć do siebie bez rezygnowania z nadziei? Bo nie chcę przestać oczekiwać, tylko nie chcę być przy tym wyczerpana.
to bardzo dobre i praktyczne pytanie. Tak, mozna. Kluczowe jest rozróżnienie między oczekiwaniem a przywiązaniem do wyniku. Możesz mieć w sobie nadzieję, życzenie, intencję, i to jest zdrowe. Problem zaczyna się kiedy pole jest stale zwrócone tylko w jednym kierunku i nie wraca. To jest właśnie to przywiązanie które blokuje i wyczerpuje. praca polega na tym zeby regularnie „wracać do siebie”, doslownie - ćwiczenia zakorzenienia, skupienie na ciele tu i teraz, i świadome puszczanie intencji zamiast jej ciągłe trzymanie.
to ciekawe co malachitka pisze o puszczaniu intencji bo ja miałem takie przezycie ze z czymś długo czekałem i w kłko myslałem o tym chciałem żeby sie stało i nic. a potem w momencie kiedy dałem spokoj dosłownie odpuściłem to mi przyszło. i niejeden raz tak miałem. to chyba właśnie to o czym piszecie?
To jest jedno z częściej zadawanych pytań i powiem wprost że nie ma tu jednej odpowiedzi. Odpuszczenie to nie jest „przestań chcieć”. To bardziej jak… trzymasz w dłoni piasek. Możesz trzymać otwarcie albo zacisnąć pięść. Energia chce przepływać, nie być więziona. Problem z czekaniem pełnym lęku jest taki, że blokujesz przepływ właśnie tym ściskaniem
ale Radzio no to jak to wygląda w praktyce bo fajnie brzmi z tym piaskiem ale co konkretnie masz zrobić jak siedzisz i czekasz np na telefon w sprawie pracy i po prostu nie możesz przestać myśleć o tym. jakaś metoda żeby to „otworzyć”?
Wtrącam się, bo mnie ruszyło ale ta metafora z piaskiem to jest coś co można spokojnie wytłumaczyć przez psychologię regulacji emocji bez żadnej energii. Napięcie poznawcze, ruminacje, efekt z białym niedźwiedziem - im bardziej starasz się nie myśleć tym bardziej myślisz. To jest mechanizm, nie blokada energetyczna.
zastanawia mnie trochę ta dyskusja bo wydaje mi się że Lila i Augur opisują to samo tylko innymi słowami. On mówi „energia przepłynęła”, ona mówi „parasympatyk się włączył”. pytanie czy to się naprawdę wyklucza? może to są dwa opisy tego samego mechanizmu?
Galaktyka, dokładnie to chciałam napisać. Ciało jest jednym i tym samym. To co bioenergetyk czuje jako rozluznienie pola i to co mierzy uklad nerwowy to nie musza być różne rzeczy. Mnie bardziej interesuje skutek praktyczny niż spór o definicje.
wróćmy może do sedna bo pytanie Azalii jest naprawdę ważne i czuję że się od niego oddalamy. Ona zapytała czy nadmierne czekanie blokuje. Malachitka, wcześniej pisałaś o tym rozciągniętym polu. Czy to rozciągnięcie samo w sobie jest problemem, czy dopiero kiedy jest z lękiem???
To dobre rozróżnienie. Rozciągnięcie samo w sobie nie jest problemem, bo np. modlitwa za kogoś też kieruje uwagę poza ciało. problem jest wtedy kiedy to rozciągnięcie jest permanentne i mimowolne, czlowiek nie może wrócić do siebie. Drugi problem to kiedy tym czekaniu towarzyszy lęk bo lęk „zanieczyszcza” intencję i zamiast wysyłać energie otwarta, wysyłasz coś obciążonego.
ok to troche wiecej rozumiem. czyli jak czekam z lękiem to wysylam jakby brudny sygnał? to ma sens ze to moze odstraszac zamiast przyciagac. ale jak sie to robi zeby zmienic ten sygnał nie wiem czy to w ogole mozliwe jak emocja jest naprawde silna
Ulcia to brzmi ciekawie ale troche nie rozumiem jak sie to robi w praktyce, „zbierasz nitki” - to jest po prostu wyobraznia? i to naprawde dziala na cos fizycznego?
ta technika z nitkami to ja robiłam coś podobnego zupełnie intuicyjnie zanim w ogóle wiedziałam że to ma jakąś nazwę. po prostu kiedy się denerwowałam na kogoś to siadałam i wyobrażałam sobie że „odbieram” swoje myśli od tej osoby. i zawsze potem byłam spokojniejsza. nie miałam pojęcia że to ma jakiś sens energetyczny 🙂
okej ale czy nikt nie widzi że to co opisujecie to jest po prostu technika relaksacyjna albo wizualizacyjna z psychologii, tylko opakowana w język energetyczny? nie twierdzę że nie działa, bo działa, ale trochę mi szkoda że nie można powiedzieć wprost że to jest regulacja emocji i tyle, bez tych wszystkich nitek i pól
Rumianka ma troche racji tutaj. znam case ze znajomymi że ta wiara w „wysylanie energii” stała sie wymowka od dzialania. po co dzwonic skoro wysylam energie? po co sie starac skoro prawo przyciagania. i to jest moim zdaniem ciemna strona calej tej dyskusji o oczekiwaniu
