no nie wiem czy tak bo jak wracam z gór to mam doslownie inny poziom energii przez kilka dni i to nie jest tylko nastroj. spie lepiej, jestem szybszy w glowie, mam checi do działania. to nie jest efekt powietrza bo w miescie tez powietrze jest jako takie ok. wiec cos tam zostaje, przynajmiej u mnie.
hm ale Perzyna - nawet jeśli mechanizm jets fizjologiczny, to czy to zmienia coś w praktyce?? jesli ktoś wraca z gór wypoczęty i naładowany, to czy na prawde ważne jak to nazwiemy? pytam serio, bo ja tesz trochę siedze gdzies miedzy tym co czuje a tym co wiem.
dokładnie to co Hazel mówi. przez lata zauważyłam że najostrzejsze spory na takich forach są wlasnie o nazewnictwo, a nie o samo doświadczenie. nikt nie kwestionuje że las działa, góry działają. spieramy się czy to „energia” czy „fizjologia”. no i co z tego sporu wynika dla kogoś kto chce wiedzieć jak się do tego miejsca otworzyć?
wracając do pytania Damianki o zatrzymanie energii - ja po powrotach z Tatr mam zwyczaj zeby przez pierwsze dwa dni nie wlaczac telewizji w ogóle i unikać głośnych miejsc. nie wiem czy to zatrzymuje cokolwiek energetycznie, ale na pewno pozwala temu co wyniosłam z gor trochę dłużej zostać zanim codzienność przykryje wszystko. może to jets właśnie ta technika?
o tak,Martusia, to super pomysł z tym odcinaniem się od hałasu po powrocie! ja nie myślałam o tym w ten sposób ale to ma sens. a co z telefonem i komputerem? bo to chba też jakieś pole energetyczne, nie?
a czy ktoś kiedyś próbował przenosić energię miejsca przez jakiś przedmiot? np. zabrać kamień z góry albo gałązkę z lasu? bo czytałam gdzieś że to może działać jak nośnik tylko niewiem czy to nie jets po prostu wishful thinking z mojej strony..
tak, kamienie z miejsc mocy to klasyka! ja mam kilka z różnych gór i na prawdę czuję ze każdy jest inny, tzn. ma inny „ciezar” energetyczny. te z Ślęży sa wyraznie inne w trzymaniu niz te z Bieszczadów. nie wiem jak to wytłumaczyć ale roznica jest wyraźna
Barwinek,to bardo mozliwe ze roznie czujesz te kamienie,ale czy rozwazalas ze chodzi po prostu o rozne typy skal?? rozna twardosc, temperatura, porowatosc, ciezar wlasciwy. to wszystko jets odczuwalne w dloni. niekoniecznie musi to byc energia miejsca. 🙂
a niech tam, ja chcę zapytać o coś innego bo przez te dyskusję o kamieniach i miejscach mocy przyszło mi do głowy - czy jak się zbiera kamień z takiego miejsca to nie ma żadnych „konsekwencji”? tzn. czy nie ściąga się czegoś niechcianego? bo gdzieś slyszalam że nie powinno się brać niczego ze swietych gór, to jets coś w tym czy to głupota?
to zależy bardzo od tradycji i podejścia. w niektórych nurtach mówi się że pobieranie czegoś z miejsca mocy bez „pytania” i bez czegoś w zamian jest nieodpowiednie energetycznie. ale to nie jest straszenie konsekwencjami... raczej kwestia szacunku i świadomości. jeśli jesteś uważna i świadoma co robisz, to różni się od grabieży turysty który zbiera pamiątki.
hej, sledze ta dyskusje od jakiegos czasu i mam pytanie morze troche z innej beczki - mowicie ze lasy i gory maja „energie” ale czy konkretny typ lasu ma znaczenie?? tzn. czy bor sosnowy dziala inaczej niz las bukowy albo swierkowy? bo bylem ostatnio w roznych miejscach i naprawde inaczej sie czuje w gestym swierku niz na polanie z bukami, ale czy tak jest naprawde to niewiem to tylko optyka i dzwiek czy cos wiecej
buki! tak, to co Martusia mowi, zupełnie się zgadzam. jak wejde w las bukowy to jest inne niz w jakimkolwiek innym. no i buk to drzewo ktore jest mega długowieczne, stary buk ma pewnie setke lat albo więcej, morze dlatego cos tam jest gęstsze. czy góry bez lasu działają tak samo jak zalesione szczyty, bo to chyba ciekawy temat??
buki to niesamowite drzewa serio, dopiero teraz zaczynam to rozumiec. ale wracajac do pytania co sam zadalem - czy ktos ma jakies konkretne doswiadczenie z tym ze sosnowy las daje inna energie niz bukowy? bo to co Martusia opisuje brzmi przekonujaco ale chcialbym wiedziec czy inni tesz to czuja niezaleznie od siebie.
tak to jets tak że sosny to bardziej taka energia „orzeźwiająca”, troche jak zimny prysznic a buk jest bardziej stabilny i spokojny. to nie moje wymyślenie, fitoncydy wydzielane przez różne drzewa sa na prawdę inne chemicznie i to ma wpływ na układ nerwowy. wiec nawet bez energetyki jest podstawa fizyczna żeby te lasy działały różnie 😉
mam pytanie do całej tej dyskusji o typach lasu bo mnie nurtuje coś innego - czy pora roku ma znaczenie? bo mialam rozne doświadczenia z tym samym lasem bukowym wiosną i jesienią i to byly na prawde rozne stany. wiosną coś jakby budziło się razem ze mna,jesienia czułam sie bardziej jak obserwator czegoś spokojnego i zamkniętego.
Hazel, o tak, zdecydowanie pora roku robi ogromną różnicę. ja szczególnie lubię las pozna jesienia po opadnieciu lisci, kiedy jest cisza i taki „nagi” krajobraz. coś sie tam otwiera w środku, trudno to ujac w słowa. ale wiosna ma te swoją buzujaca energie, jakby wszystko naraz chciało zyc. to są na prawdę dwa rozne doświadczenia energetyczne nawet w tym samym miejscu
właśnie chciałam zapytać o coś podobnego! czy chodzi tylko o lasy czy też na przykład łąki albo pola mają swoją energię? bo ja mieszkam na wsi i nie mam w pobliżu ani gór ani dużego lasu, ale jets taka łąka przy starym sadzie gdzie zawsze czuję się niesamowicie spokojnie. czy to może być jakieś miejsce mocy na małą skalę?
i tu się zgadzam, miejsca mocy nie muszą być spektakularne. u mnie w okolicach jets stary dąb przy polu, rosnie tam od chba 200 lat i coś tam jest wyczuwalne. stary dab to dąb, wiadomo. ale sady Cytrynki - czy stary sad ma to samo co dziki las?? tam jednak człowiek ingerował, sadzil, przycinal. czy to coś zmienia energetycznie?
historia miejsca to ciekawy wątek bo teraz myślę o tym inaczej. a co z miejscami gdzie działo się coś złego?? tak po prawdzie, tzn. nie mówię o horrorkach, ale np. stare pole bitwy albo miejsce po jakimś nieszczęściu. czy tam też można „nabrać energii” czy to jets raczej coś od czego trzeba się trzymać z daleka?
oj nie wiem czy bym chciała chodzić po starym polu bitwy żeby „nabierac energii”, to brzmi mało zachęcająco 😀 ale serio, Metek, jak długo coś takiego zostaje w miejscu? tzn. czy jest jakiś czas po ktorym to sie „wygladza”? bo historia Polski to historia wojen i jakby każde pole było naładowane zla energią to mamy problem.
Apolonia zadała dobre pytanie ale trochę się oddajemy od tematu. 😛 wracając do lasów i gór - uważam że ważne jest nie tylko GDZIE się jest ale też JAK się jest. dwie osoby w tym samym miejscu mogą mieć zupełnie inne doświadczenia zależnie od tego z jakim nastawieniem przychodzą i co ze sobą wnoszą.
wlasnie o to chodzi, to nastawienie jets kluczowe moim zdaniem. bo ja mialem taka sytuacje ze poszedlem w Bieszczady kompletnie na dolku, naprawde ciezki okres w zyciu, i bylem pewny ze gory mi „nie dadza” nic. a tymczasem cos tam bylo, nie mowie ze cudowne uleczenie ale jakby las poprostu... przyjal ten stan?? nie odpychal tego, nie wymagal ze musze byc gotowy na cos. siedzielismy przy strumieniu z dwie godziny i nie myslalem o niczym
Damianek, to co opisujesz brzmi dla mnie jak bardzo normalna reakcja na bycie w ciszy i naturze bez bodzcow kiedy jestes na dolku. ^^ nie deprecjonuje tego, to jest na prawde wartosciowe doswiadczenie. ale to jest raczej argument za tym zeby w takich momentach wychodzic w las, a nie za tym ze las ma jakis specjalny zasob energetyczny ktory przekazuje.
czytam tę dyskusję od początku i w sumie mam takie wrażenie że wszyscy de facto mówią o tym samym tylko różnymi słowami. las działa, góry działają, kamienie mogą coś nosić, pora roku ma znaczenie - i co do tego wszyscy się zgadzają. kłótnia jets tylko o to jak to nazywać i jakim modelem to opisywać. czy ktoś ma inne zdanie bo może się mylę??
